Niestety weekend mam z głowy, gdyż w moim wózku jak się okazało nie ma silnika Diesla i tłumika Abartha, najprawdopodobniej. Musiałem zawieźć aparat zapłonowy do Grünberg-u, gdzie dokonano naprawy nienaprawialnego modułu. Jutro montaż aparatu i wymiana linki sprzęgła. No i potem o ile żona pozwoli spacer w alejach.

edit: Ludzie, głupota i debilizm mnie pokonały, pan naprawiający aparat zapłonowy za 220PLN zresztą (ile to by słoików dżemu było). Zpomniał zamontować z powrotem palec rozdzielacza. Przecież nie pojadę po niego do Zielonej Góry (130km). Trzask, prask i po wszystkim.....I znowu 2 dni w plecy.