Tymczasem, nie wiem, jak Leon, ale ja od jutro znowu przechodzę w stan... powiedziałabym hibernacji, ale raczej odwrotnie... O, znalazłam. Estywacji.
Serio, nie może sobie być tak jak dziś? Cieplutko, słonecznie, trochę chmurek na ozdobę i lekki wiaterek?
I komu to przeszkadza, ja się pytam?