Wróćmy do zaprzyjaźnionej przychodni fizjo…, rehabili…, w każdym razie przychodni. Ta niepozorna placówka ma historię dłuższą i ciekawszą, niż śniło się nie tylko filozofom, ale nawet aktywiszczom. Historię, którą wyśledzi tylko oko, ręka lub noga pacjenta, który z bólu to i owo pamięta i potrafi połączyć fakty. Po bliższym przyjrzeniu się i analizie danych okazało się bowiem, że przychodnia ta obsługiwała za komuny najwyższych oficjeli państwowych polskich i radzieckich, najprawomocniej nawet samego towarzysza Breżniewa! Świadczy o tym pożółkła ze starości dużych rozmiarów kartka przyklejona na ścianie gabinetu do magnetoterapii: Do badania magnetycznego należy zdjąć wszystkie medale!