Biblioteki muszę na nowo odkryć. Na razie odkrywam na nowo audiobooki, przy okazji zaopatrzenia się w słuchawki. Przy okazji, bo słuchawki nabyłam do jeżdżenia autobusem, kiedy w bardziej depresyjnej porze roku stwierdziłam, że ludzkość mnie w<ev>ia. Produktem ubocznym zakupu było odkrycie kilku naprawdę fajnych realizacji, na przykład opowiadań Agathy Christie czytanych przez Davida Sucheta, czyli jedynego prawdziwego Poirota. A nie, czekaj, pierwsze było "Death on the Nile', wysłuchane przed wylotem na wiadomą wycieczkę, opowiadania były potem.
Ale i po polsku parę zacnych słuchanek trafiłam. Od września wracam na stałe godziny słuchania, trzeba sobie będzie znowu coś ściągnąć.