Ale to tylko na 13 godzin.
No właśnie, tak mię się skojarzyło... Wiele razy Wam tu pisałem o wspaniałych inwestycjach na gumnie w mojej rodzinnej gminie. A tu nagle zaskrzeczała pospolitość: ponieważ nie ma u nas ropy naftowej nie mówiąc o uranie czy pierwiastkach ziem rzadkich, okazało się że większość tego PRESTYDŻU to tak trochę na kredyt była. Do tego stopnia że nawet kandydatów na wójta innych niż
incumbent nie ma bo mogą obywatele zadawać niewygodne pytania. No i właśnie. Pytania: co może spotkać gminę za długi? Ja bym oczywiście zaprzągł wszytkich notabli i rodziny do kieratu (pewnie jakiś się gdzieś znajdzie) a na mieszkańców nałożył niewielką kontrybucję by sobie dobrze zapamiętali tę lekcję ekonomii... no ale ja to ja. A serio? Rozwiążą? Podzielą?