No właśnie zaraz jadę na krioterapię. Lodówki tam nie mają, tylko taki jakby odwrotny odkurzacz...
Swoją drogą, to może być jakiś pomysł na biznes, taka lokalna kapsuła lodówkowa dla połamańców, do zakładania na rękę albo nogę.
Mam gdzieś jeszcze taki termos z rękawem z czasów połamanego barku, ale obawiam się, że na nadgarstek może nie pasować.
Tymczasem zachmurzyło się na szczęście, ale to nadal monsunowy Bombaj. Łaźnia parowa.