A miałam to czas sprawdzać, jak cięgiem mi goście na łbie siedzieli, a na każdą sugestię co tu pozwiedzać reagowali entuzjastycznym: Tak, tak, może jutro...
Za cały tydzień udało im się być u nas w Parku Zdrojowym i jedną oszałamiającą górską wyprawę zrobili - z Dusznik do schroniska Pod Muflonem. To tam, gdzie kuracjusze od przed wojny dreptają, przed tąże wojną przekręcając uroczą nazwę Liebe Stille (Miła Cisza) na Stille Liebe (Cicha Miłość).
A, i bardziej żwawa, męska część wybrała się wczoraj z nami na odpust bartłomiejski aż do... Małej Czermnej.
Po czym wyrazili chęć, że zostaną sobie dłużej, bo chcą jeszcze pozwiedzać.
Ale na to już życzyliśmy im stanowczo szerokiej drogi.
Wyruszyli w południe, dopiero skończyłam po nich sprzątać.
Ciekawe, czy do Piastowa dzisiaj dojadę...