Nie przepadła, tylko wdrażała program kuracyjny. Dużo witaminy D, inhalacje jodowe, naświetlania lampą solarną, ćwiczenia wysiłkowe z geocachingu i dotlenianie.
Wszystko na bazie zdrowej diety, opartej na solidnej porcji warzyw i owoców (patrz załączona dokumentacja zdjęciowa).
Porcję kwasów tłuszczowych omega-3 wiozę do aplikowania w domu. Szczelnie zapakowaną próżniowo, żeby zapach wędzonego halibuta nie spowodował, że mnie w biegu z tego pociągu wysadzą w Tczewie.
A nie, Tczew już minęliśmy...