Ale tam trup się ścielił żeński, przynajmniej w obejrzanej przez nas przed wyjazdem jedynej słusznej wersji z Davidem Suchet.
Tymczasem, jak się okazuje to porządny rejs, dbają, żeby rozpusty nie było. O siódmej to mamy być już po śniadaniu, w blokach startowych na wycieczkę po kolejnej świątyni.
Wyśpię się chyba w domu.