Powiem Wam, że radość jaka wybuchła po uruchomieniu zapowietrzonego silnika, który zgasł na środku oceanu jest porównywalna tylko z awansem naszych kopaczy na Mundial. Ale nie ma tego złego, bo 3 godzina walka z silnikiem spowodowała, że 2 razy trafiliśmy na "zwykłe " delfiny i raz na delfiny Risso.
A Pico wygląda tak.