Jutro sprawdzimy stan lodu i pływalność w Zatoce Botnickiej, dosłownie.
A jeśli chodzi o samolot w Helsinkach to użyliśmy jedynego znanego nam zdania po fińsku: "O rzesz kurwa", czy też "turwa", ale to chyba to samo? Polecieliśmy, choć w kierunku przeciwnym do proponowanego przez Melę. To dobrze, bo u, gdzie dolecieliśmy jest zdecydowanie zimniej, ulubiona przez Fasiola pogoda, ok. zera i plucha.