Tymczasem, lecę do Łodzi. Zasadniczo to miałam mieć piękne połączenie z Piastowa przez Skierniewice... Ale jak się okazuje, ten pociąg nie zatrzymuje się w Skierniewicach...
Znaczy się zatrzymuje, ale dwadzieścia minut po czasie, więc przesiadka się zasadniczo...
Teoretycznie mogłam liczyć, że ten drugi też się opóźni, ale Grzegorz postanowił rzucić kolei wyzwanie i mnie do tych Skierek podwiózł...
Teraz nie wiem czy to miłość, czy tak bardzo chciał mieć wolną chatę...