A właśnie! Stefek mi przypomniał o tzw. agresywnych dymkach w komiksach - głównie, choć nie tylko u Christy. Tyle, że tam zawsze były jakieś błyskawice, trupie czaszki itp. Ileż to razy Krwawy Hegemon (niech co?) lub Kapral tak właśnie przeżywali stan agresji.
Próbowałem przeczytać, co Stefek napisał (wiem, wiem, czytać, to trzeba ze zrozumieniem) i ni z tego ni z owego zacząłem się zastanawiać, czy SEDES jest słowem agresywnym? Więcej nawet, czy SEDES może być pełny (także) nienawiści? Trzeba by Niesiołowskiego zapytać, to jest fachura, który powinien być chyba nawet patronem tego wątku? Choć trzeba przyznać, że ma liczną konkurencję...