To nie jest tak, że przedłużające się milczenie na temat Sąsiadującej Pani Notariusz wynika z faktu, że nic się nie dzieje. Przeciwnie, kumulacja wydarzeń sięga zenitu, zagrażając nie tylko osobom na piętrze, lecz wręcz całemu biurowcowi. Niebezpieczeństwo przypadkowo odkryła nasza powszechnie znana i szanowana koleżanka, specjalistka od łaciny niepodwórkowej. Spotkała otóż onegdaj w windzie pracownicę SPN, która histerycznie próbowała podpalić sporych rozmiarów kukiełkę. Laleczka grymasem twarzy, sztucznymi, doczepianymi włosami, czy wreszcie przyklejoną do ucha atrapą smartfonu jako żywo przypominała SPN. Rozdygotana pracownica potwierdziła przypuszczenie co do kukiełki, a na pytanie, dlaczego próbuje ją podpalić, odpowiedziała, że system ppoż. w windzie o wiele później reaguje na dym. Ale dlaczego w ogóle próbuje ją podpalić? - ciekawiło naszą koleżankę. Bo nadziewanie szpilkami nie działa, usłyszała w odpowiedzi głos, jakby nie od człowieka pochodzący, za to niewątpliwie cechujący się rozbrajającą szczerością.