Ojciec syna byłego prezydenta wie, co było przyczyną katastrofy samolota.
- Dla mnie jest wszystko jasne – mówi - samolot lądował, bo kot brata prezydenta chciał siku. Spowodowało to nasilenie rozmów pomiędzy braćmi, co z kolei spowodowało zakłócenia na łączach, mgłę, przesunięcie biegunów magnetycznych, co w konsekwencji spowodowało katastrofę, choć dzielni rosyjscy dyżurni ruchu ostrzegali przed lądowaniem. W telegramie ostrzegał także premier, tylko telegram omyłkowo dostarczono mnie, a ja jadłem akurat kisiel. I to kisiel miałem na rękach – zakończył ojciec syna byłego prezydenta.