Autor Wątek: Z cyklu - brednie w popołednie - Trup w szafie firmy Telefunken  (Przeczytany 2168 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Stefan

  • Gość
Rzekomy trup w szafie pani Leokadii Wyczuł z Białegostoku okazał się zepsutym podsłuchem znanej firmy Telefunken.
- One takie podobne – tłumaczyła się pani Leokadia – i ja się przestraszyłam i zadzwoniłam pod 112.
Odpowiednie służby już zabezpieczyły miejsce zdarzenia, zapewniły o całkowitej nieszkodliwości znaleziska, oraz zapewniły że pogrzeb biednej emerytki odbędzie się na koszt miasta.
- Nie było trupa, a teraz jest. I w papierach gra, i premia będzie – cieszył się anonimowy funkcjonariusz odpowiedniej służby.
Fakt, grunt by grało w papierach.
No bo w płucach już gra.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59493
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Z cyklu - brednie w popołednie - Trup w szafie firmy Telefunken
« Odpowiedź #1 dnia: 18 Listopada 2009, 12:17:53 »
Fakt, grunt by grało w papierach.
No bo w płucach już gra.

A te gry to na ile osób? I czy mozna grać z dziadkiem?
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Baader

  • Hydraulik
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 4415
  • słoiki dżemu truskawkowego +25/-2
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Z cyklu - brednie w popołednie - Trup w szafie firmy Telefunken
« Odpowiedź #2 dnia: 15 Grudnia 2009, 09:18:04 »
Fakt, grunt by grało w papierach.

To szczególnie często widać w wojsku. Swego czasu w jakichś wojskowych wspomnieniach jeden pan opowiadał że potrzebny był w kompanii bodajże kolejny kierowca. No ale etat nie przewiduje - nic to jednak, ponieważ (lata 50-te) jednostkę do reszty zmotoryzowano, nowego kierowcę wpisano jako konia.

Z kolei na pewnej stronie o rosyjskich okrętach podwodnych stało napisane, że na którymś z okrętów typu bodajże Akuła wystąpiła plaga myszy. Niby jak wiadomo okręt bez gryzoni to nie okręt ale tam miało to skalę plagi biblijnej. Zatem jeden z matrosów przywiózł z przepustki kocurka którego wpisano na listę załogi jako marynarza. Ze zdjęcia nie wygląda co prawda raczej by złapał jakąś mysz, bo wszyscy go przekarmiali ale sztuka jest sztuka!!
Hochsztapler pan jesteś panie starszy! Zwykły hoch... hochsztapler!!!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59493
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Z cyklu - brednie w popołednie - Trup w szafie firmy Telefunken
« Odpowiedź #3 dnia: 15 Grudnia 2009, 09:27:05 »
Rozumiem, że te myszy miały gniazdo w reaktorze atomowym i jak stały, to w kłębie były wielkości siedzącego psa? A za skromne pożywienie obsługiwały kocioł parowy, który służył do ładowania akumulatorów w zanużeniu?
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.