Byle się obyło bez zbędnych zwłok...
Jak słusznie piszesz, "bez zbędnych zwłok" nie jest problemem. Problem jest zwykle odwrotny, gdyż jedyne, co najczęście pozostaje po morderstwie lub prostym zgonie to właśnie zbędne zwłoki. Nie tylko morderca ma z nimi problem, ale i policja, a często nawet rodzina, której ulubiony do wczoraj tatuś, nagle staje sie zbędnymi zwłokami, którymi nikt nie chce się na dłuższą metę opiekować, co z reguły wiąże się z wyrzuceniem ich z domu.
Jakże jaskrawo na tle tej powszechnej znieczulicy społeczności światowej odznaczały się te plemiona indiańskie, dla których zwłoki przodków były tak niezbędne, że nosiły je ze sobą na plecach, zwłaszcza podczas walki. Jak się okazywało zwłoki bliskich i znajomych nie tylko nie były zbędne podczas walki, ale wręcz niezbędne, przynajmniej do czasu - jak to w bitwie - bezzwłocznego pozyskania nowych zwłok. Niestety brak statystyk z tamtych czasów i nie wiadomo jaki był procent strat - zabitych i rannych zwłok w czasie takich bitew.