Na wniosek międzynarodowego Urzędu d/s Normalizacji, Miar i Jakości, nastąpią zmiany w nazwach niektórych państw i miast.
Na pierwszy rzut pójdzie Nowa Zelandia, która po zmianach nazywać się będzie Nienowa Zelandia.
- Po eksperymencie z Górą Woltą, którą przemianowaliśmy na Burkina Faso stwierdziliśmy, że czas na inne zmiany - mówi rzecznik wysokiego Urzędu Hans van Den Buch (w cywilu były narzeczony Angeli Merkel) - nie może być tak, że kraj, który ma więcej niż 200 lat nazywany jest epitetem nowy. Nazwy geograficzne muszą iść z duchem czasu.
Następny na celowniku Urzędu jest Nowy Jork, Nowy Orlean, Wenezuela i Austria, oraz Warszawa, Łowicz, Pławo, Katowice, Wdzydze i Szczecin, a także Jurek, Ogórek, Kiełbasa i Sznurek.
Wrocław i Białystok przewidziane są w drugim etapie, a Rawicz i Ursus w późniejszym terminie.
Lista krajów i miast przewidzianych jest zresztą otwarta i dostępna na wirtualnym serwerze.
Pozostaje mieć jednak nadzieję, że jak każdy Urząd działający przy ONYZY, także i ten padnie ofiarą Prawa Parkinsona i do żadnych zmian nie dojdzie do skutku.