Tymczasem, takie niespodziewane spotkanie dzisiaj miałam. Czterech moich bombelków przed maturą przyszło. Nawet się różnica wzrostu zgadzała...
Moja ostatnia wychowawcza klasa. Świeżo upieczeni technicy roztomaitych specjalności, ci z liceów to już do mnie ze studiów machają. Że im naukowa kariera dobrze idzie, to świetnie. Ale najbardziej mnie cieszy, że się trzymają razem, mimo, że się po różnych placówkach rozpierzchli. Trochę mojej roboty w tym jest, bo kończyliśmy ten pierwszy etap w pandemię i wymagało to wsparcia, żeby mi się zespół nie posypał. I żeby po ludzku się nie pogubili.
Nie pogubili się.
Aż mi się cieplutko dzisiaj zrobiło...