Wolne piątki to każden jeden by chciał a robić nie ma komu.
To ma gdzie dokładać kółka 
Ja tak mam co roku. Jak raz miałam sensowny piątek to nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić.
I bez kółek zła. Wjeb... eee... dostała wychowawstwo chociaż miała już nie mieć.
Moje najszczersze wyrazy współczucia.
Wychowywanie dzieciaków to jeszcze pół biedy, gorzej z rodzicami.
A co do pracy wychowawczej w domu, to jest to neverending story, ale przynajmniej nie trzeba pisać sprawozdań.
Chyba, że się chce wypowiedzenie z tej roboty złożyć. Ale to wtedy i tak prawnik papierkową robotę załatwia.