Tuż po zakończeniu meczu Polska Belgia, pijany prawnik z Białegostoku udowodnił twierdzenie Pitagorasa.
- Nie wiem dlaczego to zrobiłem - tłumaczył się potem - ani go znam, ani mam co do niego. Moja kariera jako prawnika karnisty legła w gruzach. Prawdopodobnie będę musiał zostać marnym cywilistą, bo tylko tacy mogą pracować w Białymstoku, a wyprowadzić się nie mogę - dodał z dużym żalem.