Nierozbrojona bomba stała się przyczyną kłótni małżeńskiej w domu państwa Strzałków.
Kiedy pani Grażyna zobaczyła swego męża, sapera w pobliskiej jednostce woskowej, w charakterystycznym pakunkiem, nie wytrzymała.
- Weź mi tę bombę z domu - wybuchnęła gniewem - albo ja, albo ta bomba!
Na próżno pan Henryk (w cywilu mąż pani Grażyny) tłumaczył, że nie mógł zostawić nierozbrojonej bomby w niezabezpieczonym miejscu, a koszary przecież są już zamknięte. Do wzburzonej niewiasty nic jednak nie docierało.
Stanęło na jakże praktycznym w tym wypadku konsensusie - bomba przespała się na kanapie, a pan Henryk na polówce z kuchni.
Na drugi dzień Henryk Strzałka z wielkim żalem rozbroił bombę, a żonie kupił (jak zwykle) waniliowy krem do golenia.