Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: 666 w 16 Kwietnia 2007, 18:21:51
-
Na początek dwie rzeczy, które nie pasują do pozostałych wątków, a mieszczą się w kategoriach tego forum.
W roli głównej: Dżem truskawkowy (oczywiździe palce lizać)
epizod 1: BUŁKA Z DŻEMEM a'la Kabaret Jachim Presents
Składniki:
1. Bułka
2. Dżem
Czas przygotowania jednej bułki z dżemem: ok.15 sekund
Sposób przygotowania:
Bułkę pokroić na dwie w miarę równe części. Za pomocą łyżeczki tudzież noża rozprowadzić dżem po powierzchni bułki.
Smacznego!!!
epizod 2: piosenka "Chleb z dżemem" zespołu (rzecz jasna) Dżem
http://zygfryd666.wrzuta.pl/audio/lIOrzmDNTv/ (http://zygfryd666.wrzuta.pl/audio/lIOrzmDNTv/) życzę smacznego
-
Bułka? A skąd Poszepszyńskich stać na bułkę?!?
No, chyba, że zastosowali się do rad pewnej koronowanej (ale już niezadługo) głowy: Jeśli nie mają chleba, czemuż nie jedzą bułek?
-
Bułka? A skąd Poszepszyńskich stać na bułkę?!?
No, chyba, że zastosowali się do rad pewnej koronowanej (ale już niezadługo) głowy: Jeśli nie mają chleba, czemuż nie jedzą bułek?
Słusznie! Jaki to ma związek z Rodzina Poszepszyńskich? Chyba że chodzi o zwiazek polegający na tradycyjnym już braku związku. Był na przykład taki kraj (Zygrfyd juz nie pamięta, wyobrazacie sobie?! ;)), który sie nazywał Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich, prowdopodobnie własnie z tego powodu, że z kazdym innym krajem na kuli ziemskiej budował sobie zwiazek, nawet wbrew woli tego ostatniego.
Co zaś do wzmiankowanej koronowanej, noszącej głowę wysoko, acz nie tak znowu długo, to podobno słowa te przydano jej bezpodstawnie, w przeciwieństwie do głowy, którą w podobny, tylko odwrotny sposób jej złożono.
-
Bułka? A skąd Poszepszyńskich stać na bułkę?!?
No, chyba, że zastosowali się do rad pewnej koronowanej (ale już niezadługo) głowy: Jeśli nie mają chleba, czemuż nie jedzą bułek?
To była bułka tarta, tylko dla niepoznaki została zmielona.
-
A mnie chodzi przede wszystkim o to, żeby zwrócić uwagę na to, jaki Poszpeszyńscy mają wpływ na nasze życie codzienne. Taka jest jakby celowość tego wątku, chociaż w sumie to czy cokolwiek na tym forum może mieć jakiś z góry ustalony cel?
Ja tam na przykład słuchając jakiegoś odcinka zawsze nabieram ochotę na chleb (a nawet i bułkę) z dżemem. Zapiekanki z mąki i wody to nie próbowałem i jakoś nie mam ochoty, toteż przepisu na nią nie podałem i nie podam.
-
Bułka? A skąd Poszepszyńskich stać na bułkę?!?
Przecież Maurycy to słynny „bułczarz”. To on zaopatrywał rodzinę w bułki. Był taki odcinek. ;D
-
A pamiętacie ministra od chrupiących bułeczek? Zygfryda nie pytam, bo na pewno nie pamięta...
Ale my tu, prawda, o bułkach, a tematem dyskusji miał być, prawda, dżem... ;D
-
Jak nie jak tak?
Krasiński mu było czy jakoś tak.
A pamiętacie, jak chłopa skazali że wstawał rano o 4, jechał do sąsiedniej miejscowości po chleb i bułki, przyjeżdżał do swojej i sprzedawał z niewielką marżą?
O mało nie dostal kary śmierci...
-
A co by było, jakby jeszcze przemycał dżem, spekulant jeden!
Ciekawe, czy młodsza część forum potrafiłaby podać definicję - kto zacz spekulant?
-
Ale my tu, prawda, o bułkach, a tematem dyskusji miał być, prawda, dżem... ;D
Nie tylko dżem, ale chleb z dżemem. A chleb to pieczywo, tak jak bułka. ;D
Szkoda, że to nie konkurs, bo znowu bym wygrał.
Dla młodszych:
SPEKULANT - osoba zajmująca się w sposób nieuczciwy spekulacją... ;D
-
SPEKULANT - osoba zajmująca się w sposób nieuczciwy spekulacją... ;D
Do chrzanu taka definicja ;D
Sepulki - patrz: sepulenie
Sepulenie: patrz: sepulki...
-
Jak widzę choroba postępuje!
Jesteśmy z Tobą!
Wspieramy Cię!
-
Jak widzę choroba postępuje!
Jesteśmy z Tobą!
Wspieramy Cię!
Tja, a pomóc mi mogą tyko sepulki. Tylko kto się po nie wybierze? Bo na Ijona Tichego to już chyba nie ma co liczyć, niestety...
No i do jakiego sepulkarium te sepulki? I czy aby z odświstem? :o
;D
-
SPEKULANT - osoba zajmująca się w sposób nieuczciwy spekulacją... ;D
Do chrzanu taka definicja ;D
Sepulki - patrz: sepulenie
Sepulenie: patrz: sepulki...
Bruxa, skup się ;D
Oto pełna definicja:
SPEKULANT - osoba zajmująca się w sposób nieuczciwy spekulacją...
spekulacja (ryzykowna) transakcja handlowa, obliczona na (wysoki) zysk ze spodziewanych zmian w cenach, w zaopatrzeniu rynku, metodach produkcji itp.; abstrakcyjne, teoretyczne dociekanie (zwł. w przeciwieństwie do rozważań praktycznych, życiowych a. do działania).
Może być? ;D
I żeby było na temat:
Spekulacja chlebem z dżemem - palce lizać
-
Hm, nie chcę się czepiać, ale z tej definicji czarno na białym wynika, że można zajmować się spekulacją w sposób uczciwy. Skupmy się dla uproszczenia na najbardziej oczywistej definicji spekulacji, czyli tej związanej z handlem. Co to znaczy spekulować w sposób uczciwy? Ano, każdy wykształciuch z łatwością odpowie sobie (a i innym tyż) na to pytanie. Ni mniej ni więcej, oznacza to przykładowo: dolewanie do pełna, odważanie do grama, niedolepianie zer na biletach narodowego lub obcych banków (sport popularny w PRL: słyszałem że na Wybrzeżu pewien Szwed sprzedał Polakowi korony z doklejonymi zerami za co otrzymał banknoty o nominale 5000 zł z podobizną K. Świerczewskiego :) ). Powstaje tu następny problem: czy uczciwa spekulacja w ogóle może się opłacać? Ale o tym w natępnym odcinku....
-
Spekulacja spekulacją, ale ja zauważam inny problem natury moralnej z kolei, a mianowicie, czy każda jednostka w dzisiejszym świecie jest predestynowana do roli mędrca? Bo pewna mnie taka myślowość nadeszła, a mianowicie, iż jeśli mędrcy zawodzą, to nie znaczy, że świat zbawią głupcy. Także panie i panowie - miejmy się na baczności...
-
Wy tyle, ob. Baader, nie spekulujcie...
A wy, ob. Rustig, nie uczcie, prawda, ojca dzieci robić, jak to się, prawda, mówi. ;D
Jak ja przerabiałam definicję spekulacji na żywo, to wyście jeszcze na muchi lapti mówili, najprawdopodobniej...
Nie mnie tłumaczyć, tylko pokoleniu Z-666 ;D
-
Bruxa, spokojnie. ;D
Zarzuciłaś mi „luftowość” definicji, więc starałem się podać dokładne wyjaśnienie. I oczywiste jest, że ta definicja była nie dla Ciebie, ale dla młodszego pokolenia. Ty miałaś wystąpić w swojej roli „młodszego moderatora” i kontrolować przejrzystość definicji.
PS
A tymi „muchi – lapti”, to tak zupełnie nie do końca. ;D
-
Przywołuje towarzystwo do porządku!
Każdy z żyjących w minionym czasie skalał się szeroko pojęta spekulacją, więc mie może rzucać kamieniem.
A młodzi też nie są bez pika - taki np portal na a (i dwie litery l w środku) to cóż to jest jak nie spekulacja w stanie czystym?
A Maurycy nie spekulował?
A Grzegorz nie spekulował?
A w niezaopmnianym 1905 roku dziadek Jacek na pewo spekulował. Pamietam, jak wymienial karaluszki sobiemaszki na boże krówki, które następnie zamieniał na granaty, by te korzystnie sprzedać.
A Milo Mildenburger? (zainteresowani wiedzą kto zacz, niezainteresowani niech się zainteresują) - ten to dopiero spekulował!
Potrafił sprzedać z zyzkiem jajka po 5 centów, ktróre kupił uprzednio po 7!
-
Jak to mawiał w tamtych czasch Pietrzak?
"Czołg antyspekulacyjny zatrzymał babę z kiełbasą"?
A jakiemuś chłopu to podobno wcisnęli dolary z wizerunkiem kaczora donalda...
Milo tak i wziąć pieniądze za zbombardowanie własnego lotniska i to niekoniecznie bawełną w czekoladzie.
-
Był taki wątek na starym forum a teraz nie bardzo wiem gdzie to umieścić. Pamiętacie takie oto rekwizyty z własnego dzieciństwa? Co do mnie, wydaje mi się że miałem około 20-30% z tych zabawek, co świadczy o dość - jak to podówczas ujmowano - ograniczonej ich podaży. Taka proporcja dzisiaj oznaczała by ładne parę ton...
http://www.polskaprl.rejtravel.pl/zabawki.htm (http://www.polskaprl.rejtravel.pl/zabawki.htm)
-
Miałam taki telewizorek :] Z Bolkiem i Lolkiem. Wtedy to było jeszcze poprawne politycznie.
-
Był taki wątek na starym forum a teraz nie bardzo wiem gdzie to umieścić. Pamiętacie takie oto rekwizyty z własnego dzieciństwa? Co do mnie, wydaje mi się że miałem około 20-30% z tych zabawek, co świadczy o dość - jak to podówczas ujmowano - ograniczonej ich podaży. Taka proporcja dzisiaj oznaczała by ładne parę ton...
http://www.polskaprl.rejtravel.pl/zabawki.htm (http://www.polskaprl.rejtravel.pl/zabawki.htm)
Miałem całkiem sporo z tej listy, ale w procentach to nie wiem, gdyż np samochody mogłby być inne, ale bardzo podobne.
"Mózg elektryczny" rządził! ;D
Chociaż można było oszukiwać po zapamiętaniu rozmieszczenia "aktywnych" dziurek :)
Miałam taki telewizorek :] Z Bolkiem i Lolkiem. Wtedy to było jeszcze poprawne politycznie.
A ja także z wilkiem i zającem, czyli "Nu pagadi!" ;D
-
Miałam taki telewizorek :] Z Bolkiem i Lolkiem. Wtedy to było jeszcze poprawne politycznie.
A ja także z wilkiem i zającem, czyli "Nu pagadi!" ;D
Co byśmy nie wymyslali, teraz jest więcej takich telewizorków. Choć pamiętam jak dziś, gdy nadjeżdżał na peron pociąg prosto ze wschodniej cywilizacji, to wysypawło sie z niego setki telewizorów. Szklane perony powiadam wam, od telewizorów...
-
"Mózg elektryczny" rządził! ;D
No ba!! Była też wersja z regułami ruchu drogowego, czy znakami??
Nota bene czasem obserwując licznych fanów prostych rozwiązań w naszym rządzie trudno powstrzymać się od wniosku, że do dziś zachowali swoje elektryczne móżdżki. Albo wygrzebali je na strychu i tylko zamienili tekturki.
-
Był taki wątek na starym forum
No łzy mnie ciekną ze wzruszenia, najprawdopodobniej... ;D
Najwyższa pora to przenieść, tylko przebrnę przez trzytygodniowe zaległości na forum, a to może zająć jakieś trzy tygodnie...
-
Choć pamiętam jak dziś, gdy nadjeżdżał na peron pociąg prosto ze wschodniej cywilizacji, to wysypawło sie z niego setki telewizorów. Szklane perony powiadam wam, od telewizorów...
Oj tak,łza się w oku zakręciła na wspomnienie tamtych czasów.Sam w pamiętnym roku 1989 przytarabaniłem telewizor (ciężki jak tank) z Moskwy.W jednym ręku torba w drugim telewizor zawinięty w koc i okręcony sznurem jak baleron.Jak ja dałem se sam radę?
-
Oj tak,łza się w oku zakręciła na wspomnienie tamtych czasów.Sam w pamiętnym roku 1989 przytarabaniłem telewizor (ciężki jak tank) z Moskwy.W jednym ręku torba w drugim telewizor zawinięty w koc i okręcony sznurem jak baleron.Jak ja dałem se sam radę?
Ale zobacz, raz się napracowałeś, a śmietankę spijasz do dzisiaj. Obraz, jak mniemam ten TV ma jak zawsze krystalicznie czarny? Podobno one już wtedy były HD Ready?
-
Podobno one już wtedy były HD Ready?
Tak,ready to trzeba było być non stop i mieć wiadro wody pod ręką bo podobno lubiły się owe telewizorki zajarać w najmniej oczekiwanym momencie.
Nie sprawdziłem jednak tego osobiście bo ten cud techniki raz-dwa powędrował "do żyda".
-
Tak,ready to trzeba było być non stop i mieć wiadro wody pod ręką bo podobno lubiły się owe telewizorki zajarać w najmniej oczekiwanym momencie.
Co prawda to prawda. W mojej szkole średniej stał taki Rubin w świetlicy szkolnej i był dość przygnębiający, dlatego mianowicie, że umieszczony został w klatce. Chodziło, jak nam wyjaśnił pół żartem pół serio dyrektor G. (równy facet ale czasem nie było wiadomo czy mówi serio czy się z nas nabija) w równym stopniu o zabezpieczenie młodzieży przed ewentualnymi odłamkami eksplodującego Rubina jak i zabezpieczenie tegoż Rubina przed nadaktywną czasami, powiedzmy sobie to otwarcie, dziczą jaką wtedy byliśmy.
-
(...) i mieć wiadro wody pod ręką bo podobno lubiły się owe telewizorki zajarać w najmniej oczekiwanym momencie.
Wodą? Wodą gasić urządzenie pod napięciem? :o
Jeśli więcej nas miało w młodości takie pomysły to by wyjaśniało dlaczego jesteśmy zdrowo kopnięci...
-
A musicie wiedzieć, że koledzy z firmy, na ostatnich targach kolejowych w Berlinie widzieli wodopodobny płyn do bezstratnego gaszenia urządzeń elektrycznych (również pod napięciem). Na wystawie stał sobie działający monitor zanurzony w akwarium z tym czymś. Można sobie było tam włożyć telefon albo co kto chciał :). Niestety nie przywieźli mi ani trochę tego płynu, czego im chyba nigdy nie wybaczę bo parę eksperymentów (z piciem włącznie) to bym przeprowadził. Zastanawia mnie co to było - pewnie wodny twór nasycony (czy tam roztwór nasycony) czegoś niepolarnego.
A tak a'propos to mówię wam: polarny chleb (zza kółka) z dżemem cytrynowym - palce lizać.
-
Wodopodobny, powiadasz... To otwiera zaiste nowe horyzonty w dziedzinie czarnego humoru...
Hans, do gaszenia monitora jest to w kanistrze po lewej... Po lewej, mówię... No która to jest lewa!!! A... No trudno... Trzeba jednak wezwać straż pożarną i pogotowie. Tylko ciekawe, czemu ta herbata jakoś tak dziwnie zalatu...
-
A musicie wiedzieć, że koledzy z firmy, na ostatnich targach kolejowych w Berlinie widzieli wodopodobny płyn do bezstratnego gaszenia urządzeń elektrycznych (również pod napięciem).
Zawsze mówiłem, że to forum ma swój spirit, ale nie sądziłem, że chodzi o ducha. To jest dobry duch, bo jakie forum, taki duch.
Czytam o tym płynie i zżera mnie ciekawość. Ciekawi mnie otóż, jak oni to robią, że po ugaszeniu pożaru nie mają strat w płynie? Fascynujace! ???
-
Zawsze mówiłem, że to forum ma swój spirit (...)
O, ja kudłaty-durnowaty!
Teraz mnie się dopiero wyjaśniło, co to za wodopodobny płyn być może! Spiryt, ani chybi...
-
powiedzmy sobie to otwarcie, dziczą jaką wtedy byliśmy.
Dzik jest dziki,dzik jest zły
kto spotyka w świetlicy dzika
ten rubina w klatce szybko zamyka
-
Choć pamiętam jak dziś, gdy nadjeżdżał na peron pociąg prosto ze wschodniej cywilizacji, to wysypawło sie z niego setki telewizorów. Szklane perony powiadam wam, od telewizorów...
Oj tak,łza się w oku zakręciła na wspomnienie tamtych czasów.Sam w pamiętnym roku 1989 przytarabaniłem telewizor (ciężki jak tank) z Moskwy.W jednym ręku torba w drugim telewizor zawinięty w koc i okręcony sznurem jak baleron.Jak ja dałem se sam radę?
A ja zakupiłem byłem 1000 baterii (d. R6, obecnie AA) marki Toshiba.
Ważyło to prawie tyle samo co Rubin, ale jednak było mniejsze...
No i nie wybuchało, tylko czasem wylewało.
-
A ja zakupiłem byłem 1000 baterii (d. R6, obecnie AA) marki Toshiba.
Ważyło to prawie tyle samo co Rubin, ale jednak było mniejsze...
No i nie wybuchało, tylko czasem wylewało.
Kumpel zastosował w zeszłym roku takąż taktykę. Na wycieczkę w dzikie i niebezpieczne okolice zabrał był pudełko (25 szt) baterii AA do aparatu fot. Wyśmiałem go, ufny w swą wspaniałą ładowarkę acz do czasu... W ładowarce od razu, jak to się mawiało we wspominanej w tym wątku mojej szkole średniej, "upipcyła" się wtyczka. No a dodatkowo trzeba było mieć ją gdzie wetknąć, z czym czasem były problemy. Wagowo plus dla ładowarki ale niewiele, tak jeden rządek baterii (pomiar obarczony błędem bo w stanie nietrzeźwym, o ile pamiętam - ale jednak). Zastanawiam się nad zrobieniem na ten sezon takich ładownic jak w niesłusznym filmie "Czapajew" (apage!) na zapas baterii.
-
Wodą? Wodą gasić urządzenie pod napięciem? :o
Jeśli więcej nas miało w młodości takie pomysły to by wyjaśniało dlaczego jesteśmy zdrowo kopnięci...
Skoro nam zaszło na pożary to mam zapytanie.
Jak wiadomo:dziecko+zapałki=pożar
To czy:pożar-zapałki=dziecko??? ???
-
Względnie: pożar - dziecko = zapałki
Ale nie wiem czego to dowodzi :-\
-
To dowodzi, że jak się bawi ogniem, to się potem w nocy sika.
-
Kumpel zastosował w zeszłym roku takąż taktykę. Na wycieczkę w dzikie i niebezpieczne okolice zabrał był pudełko (25 szt) baterii AA do aparatu fot.
Taak - zagadnienie transportu energi w odpowiednich wiadrach na takie wyjazdy jest bardzo interesujące. Rok temu na wyjazd do Rumunii wziąłem zmodyfikowaną rosyjską latarkę ręczną, która służyła zarówno jako źródło światła, jak i ładowarka telefonów. Oczywiście można było sobie pozwolić tylko na SMSy i to często wysyłane we dwójkę (druga osoba ładowała). Ale za to jak nam to wyćwiczyło mięśnie dłoni! ;) No i podziw w miejscach publicznych wzbudzało. Często używaliśmy tego do wykurzenia kogoś częstującego nas dymem papierosowym :D.
Tegoroczny wyjazd do Skandynawii był większym wyzwaniem bo w grę wchodziło również ładowanie akumulatorów do aparatu. Zakupiłem więc odpowiednią ilość "Lamp ogrodowych słonecznych" i zmontowałem panel. Było prawie dobrze choć parę dni pochmurnych + wzięte przez pomyłkę z domu rozładowane akumulatorki dały mi popalić - kradłem słońce gdzie się dało również wzbudzając pewne zainteresowanie (choć u przyjaznych naturze Skandynawów połączone z uznaniem). Oczywiście wziąłem też zmodyfikowaną ładowarkę do telefonu pozwalającą na ładowanie telefonu z gniazdka (bz), akumulatorków z gniazdka i telefonu z akumulatorków. Szkoda, że dopiero po jakichś 10 dniach zauważyłem, że pewien typ wagonów, którymi sporo jeździłem ma gniazdka, tyle, że niepozorne i to pod sufitem, niewidoczne zatem spod ronda kapelusza. Później to już wyszedłem na prostą ale niestety pod koniec wysiadłem z pociągu, tzw "gumowego nosa" zapominając o wyjęciu z sufitu ładowarki z dyndającym pakietem akumulatorków i wysyłając tym samym cały zestaw do Kopenhagi. Mam nadzieję, że sobie to w porę wyciągnęli bo inaczej panie - trzask prask i po wszystkim.
Trwają prace nad pociągową prądnicą wiatrową bazującą na wentylatorze komputerowym. Próby z odkurzaczem wychodzą pomyślnie :)
-
No i porszę, jaka nam się duchowa dyskusja rozwinęła. Nie mam niestety taki zdolności inżynieryjnych, jak wiadomy duch, ani tez jego zdolności pedadogicznych. Jednak, znając duszne zwyczaje pedadogiczne sugerowałbym przerobienie dynamka od roweru na... prądnicę! Prądnica do akumulatorków to jest to! To chyba nie będzie trudne? Tylko, czy poza kołem (wiadomo jakim, nie muszę mówić), można jeździć na dwóch kołach? ???
-
Przyzwoite jak na lata tuż po 1989 ogniwko słoneczne dało się zmajstrować z takich byczych metalowych tranzystorów dostępnych i kupowanych czasami "na wagę" - mogły być nawet braki byle jedno złącze miały OK. Oczywiście nic darmo - należało odpiłować im wieczka i zalepić jakimś maksymalnie przejrzystym a wodoodpornym materiałem. Przy czym należało uzyć ich sporo, sens to zaczynało mieć przy około 25 połączonych zarówno szeregowo jak i równolegle. Całość była mocno toporna ale w ciągu dnia ładowały akumulator ręcznej (sdiełano w SSSR) latarki tak, że w nocy mozna bylo się dość spokojnie posługiwać ww. latarką.
-
I pewnie trzeba było to to urządzenie nosić w dwóch walizkach? Mówię to oczywiście z zazdrości, gdyż nigdy nawet nie zbliżyłem się do skonstruowania takiego cuda. Przypomniał mi się za to stary (z wczesnych lat 80-tych co najmniej) dowcip, o nowym elektronicznym zegarku made by SSSR, który potrafił na ówczesne czasy wszystko, ale zasilanie nosiło się w dwóch walizkach, które należało odstawić, celem spojrzenia na zagarek. ;D
-
I pewnie trzeba było to to urządzenie nosić w dwóch walizkach?
Nawet nie. Nigdy nie doszedłem do etapu "spakowania" tego do jakiejś obudowy i na eksperymentach się tak naprawdę skończyło, ale gdyby się ktoś uparł to udało by się to zamknąć w dwóch częściach sporej mydelniczki. Tyle że nie było to szczególnie lekkie :)
-
sugerowałbym przerobienie dynamka od roweru na... prądnicę! Prądnica do akumulatorków to jest to! To chyba nie będzie trudne?
Trudne to być nie powinno.Większy kłopot sprawi przerobienie dynamka na cebulę dymkę.
-
Przerwę samozadowolonym inżynierom różnej maści - ja te baterie kupiłem na handel.
I udało mi się je wszystkie sprzedać (za wyjątkiem tych, które rozdałem w formie giftów i to na różne okazje).
Jakież było moje wzruszenie, gdy w zeszłym roku w jakimś zapomnianym zakątku świata znalazłem swoją baterię, omal-że działającą!
Przyroda wielka jest i niezbadana!
-
Przyroda wielka jest i niezbadana!
Oj tak,są na świecie rzeczy które się fizjonomom nie śniły.
-
Oj tak,są na świecie rzeczy które się fizjonomom nie śniły.
Na przykład świece. Najciemniej w końcu pod świecą.
-
Oj tak,są na świecie rzeczy które się fizjonomom nie śniły.
Na przykład świece. Najciemniej w końcu pod świecą.
Nie myślałem że to nastąpi, ale jednak. Zagiął mnie. Nic nie rozumiem...
-
Na przykład świece. Najciemniej w końcu pod świecą.
Szczególnie pod świecą od diesla.
-
Na przykład świece. Najciemniej w końcu pod świecą.
Szczególnie pod świecą od diesla.
Zgadza się, bo te świece od diesla, jak wiadomo, nie mają gaźnika i przez to strasznie kapią. Cieżko wysiedzieć, a jak ciężko to i ciemno
-
Zgadza się, bo te świece od diesla, jak wiadomo, nie mają gaźnika i przez to strasznie kapią. Cieżko wysiedzieć, a jak ciężko to i ciemno
A jak ciężko i ciemno,to przeważnie i do domu daleko.Coś jakby w jasyr pojmali.
-
A jak ciężko i ciemno,to przeważnie i do domu daleko.
A jak wiemy daleka droga do domu jest w maju i ptaki oszalałe frunął z drzew. I tu pytanie za 1000000000 punktów jakiego zespołu sparafrazowałam słowa.
-
A tego to nie wiem, gdyż zajmuję się przystosowaniem świecy żarowej od diesla do żarzenia duodiody prostowniczej AZ-1 - ta lampa to palce lizać!
-
A tego to nie wiem, gdyż zajmuję się przystosowaniem świecy żarowej od diesla do żarzenia duodiody prostowniczej AZ-1 - ta lampa to palce lizać!
To smacznego i tak bez dżemu truskawkowego! A mój quiz trwa nadal pt": " Jaki to zespół"! Nagroda 1000000000000000000000000 punktów i słoik wirtualnego dżemu. POdpowiedź jest to zespół , któremu herbata wzniosła krzyk u sąsiada.
-
A mój quiz trwa nadal pt": " Jaki to zespół"! Nagroda 1000000000000000000000000 punktów i słoik wirtualnego dżemu.
Nie mam pojęcia jaka to kapela,ale do tego quizu a szczególnie forum pasiłaby odpowiedź:zespół "Dżem"
-
Ze na muzykę jestem wyczulony to zapamiętałem anoosiowe preferencje (i spory o Riverside) i wiem ze to nie Dżem, ani Riverside tylko, mowiąc na okrętkę bo może ktoś jeszcze bedzie zgadywał, jeszcze inny obiecujący polski zespół: "śpiączka po przecinku" :)
-
Ze na muzykę jestem wyczulony to zapamiętałem anoosiowe preferencje (i spory o Riverside) i wiem ze to nie Dżem, ani Riverside tylko, mowiąc na okrętkę bo może ktoś jeszcze bedzie zgadywał, jeszcze inny obiecujący polski zespół: "śpiączka po przecinku" :)
Powiem na okrętkę, że masz bardzo dobrą pamieć i to nie do bluesa. Owszem słoik dżemu ci się nalezy . ;D
-
jeszcze inny obiecujący polski zespół: "śpiączka po przecinku" :)
Podoba mnię się ta nazwa. To już trzeba umieć wymyślić. Heeej pomnę ja pomnę, że dawno temu miałem dość, hmmm... bliską znajomą (pozdrawiam M. alias P. jesli jakimś cudem to czyta!) - fankę muzyki ciężkiej, ale takiej przy której Vader to tacy raczej grzeczni chłopcy. Miała ona otóż nagrania jeszcze ciekawszych zespołów. Osobliwie spodobała mi się grupa Fragmenty Nietoperza :)
-
jeszcze inny obiecujący polski zespół: "śpiączka po przecinku" :)
Podoba mnię się ta nazwa. To już trzeba umieć wymyślić. Heeej pomnę ja pomnę, że dawno temu miałem dość, hmmm... bliską znajomą (pozdrawiam M. alias P. jesli jakimś cudem to czyta!) - fankę muzyki ciężkiej, ale takiej przy której Vader to tacy raczej grzeczni chłopcy. Miała ona otóż nagrania jeszcze ciekawszych zespołów. Osobliwie spodobała mi się grupa Fragmenty Nietoperza :)
Mój brat ma zespół "Brutal Nekkro Sex" ;D hiehie (chore! - ang. sic!)
www.myspace.com/brutalnekkrosex <-!-uwaga-! nie zaglądać.
-
Mój brat ma zespół "Brutal Nekkro Sex" ;D hiehie (chore! - ang. sic!)
www.myspace.com/brutalnekkrosex <-!-uwaga-! nie zaglądać.
Masz jak w banku!
-
Ciekawa jestem czy komuś z Szacownego Grona zdarzyło się przez 17 dni z rzędu żywić się chlebem z dżemem na śniadanie i kolację?
-
Mi się nie zdarzyło. Czy to nowa akcja ekologów i wegetarian? Pytanie co z obiadami?
-
Mi się nie zdarzyło.
Musi to było w 1943 pod Stalingradem.(?)
-
Mi się nie zdarzyło. Czy to nowa akcja ekologów i wegetarian? Pytanie co z obiadami?
Teoretycznie obiady były, ale w praktyce ja nie jadam ziemniaków na surowo, pozostałe elementy ciężko było rozróżnić... np dylemat: czy coś jest spagthetti bolognese czy zupą pomidorową z makaronem ???
-
Skoro już o kulinariach. Nie wiem czy ktoś z Was miał okazję stołować się na jednej z dwóch stołówek mojej Alma Mater (to znaczy krakowskiej AGH). Konkretnie mam na myśli "Krakusa". Jeden ze znajomych w niezapomnianych latach studiów miał prostą klasyfikację miąs *) tam serwowanych: jego zdaniem dzieliły się one otóż na "smażaki" oraz "ślizgacze". Stołówkę co prawda nazywał "U Creutzfeldta" ale nie było to wszystko wcale takie złe. Wielce oryginalny ów znajomy lansował również teorię, jakoby element posiłku który spadł na podłogę można podnieść i zjeść bez szkody dla zdrowia w ciągu trzech sekund - tyle bowiem zajmuje bakteriom jego skolonizowanie.
*Uprzejmie proszę kol. Bruxę i innych o niepoprawianie mnie - czyż mistrz Adam nie pisał że "(...) niedźwiedź Litwin miąs nieświeżych nie je"?
-
Wielce to mądra y głęboka wypowiedź.
Nurtuje mnie mnie wszelako jedna wątpliwość: skąd się wzięło one 3 sekundy?
Czy były przeprowadzone badania, czy to li tylko empiryczny wniosek?
Znaczy empiryczny w sensie obserwacyjnym - tzn. czy zanotowano fakt, ze ktoś, kto podniósł i zjadł rzecz (nie zaryzykuje określenia pożywienie) z podłogi po rzeczonych 3 sekundach padł był?
Prosimy o więcej szczegółów
-
Czy były przeprowadzone badania, czy to li tylko empiryczny wniosek?
Jakieś pół roku temu zagadnieniem tym zainteresowali się Jamie Hyneman i Adam Savage z programu "Prawda czy fałsz pogromcy mitów" (discovery chanel).Upuszczali żarcie w różnych miejscach w domu,nawet w toalecie.Jedna próbka leżała tylko chwilkę (mniej niż 3 sek) inna leżakowała dłużej.Następnie badania pod mikroskopem i no wyszło że z tymi przysłowiowymi 3 sekundami to niestety jedna wielka lipa.Czy np kiełbasa upadała nam na sekundę czy minutę flora bakteryjna jest taka sama.
A ja tam obrzydliwy nie jestem i zżeram wszystko gdzie by nie leżało.
-
Pamiętam. Nie oglądałem tego odcinka.
-
Tego też nie oglądałam. Ale oglądałam ten o rzucaniu kromek posmarowanych masłem - i znów mit okazał się mitem, co potwierdziło jedynie moje prywatne badania prowadzone od 2000 roku ;D
-
Tego też nie oglądałam. Ale oglądałam ten o rzucaniu kromek posmarowanych masłem - i znów mit okazał się mitem, co potwierdziło jedynie moje prywatne badania prowadzone od 2000 roku ;D
Nie wiem czy to nie były tosty (ang. grzanki)...
-
Tego też nie oglądałam. Ale oglądałam ten o rzucaniu kromek posmarowanych masłem - i znów mit okazał się mitem, co potwierdziło jedynie moje prywatne badania prowadzone od 2000 roku ;D
Proszę bardzo, taki błąd metodologiczny! Nawet statysta statystyk wytknie zbyt krotką reprezentatywną reprezentację okresu czasu, przez który prowadziłaś badania. To, że urodziłaś się w 2001r jedynie częściowo Cię usprawiedliwia. Otóż prowadzone przeze mnie od 1976r. badania z kromką chleba z masłem wskazują jednak niezbicie na poprawność obiegowego twierdzenia o spadaniu kromek masłem na dół. Trzeba dodatkowo pamiętać o szeregu regułach, o których nie mają pojęcia dyletanci z Discovery. Przede wszystkim:
- istotna jest niespodziewaność zdarzenia: masło i chleb nie mogą zdawać sobie sprawy, że biorą udział w eksperymencie, gdyż zachodzi wówczas mimowolna reakcja nerwowa (taka, jak przy badaniu ciśnienia krwi), która wypacza wyniki;
- istotna jest czerstwość kromki - tą samą kromkę można używać jedynie kilka miesięcy, gdyż wraz z wysychaniem zmienia się jej ciężar i struktura, co ma zasadniczy wpływ na wyniki;
- z podobnych względów tego samego masła można używać jeszcze krócej, gdyż szybciej się zużywa wycierając się (w kontekście wyników badań potwierdzających teorię o spadaniu kromki masłem do dołu jest to oczywiste) lub jejcząc (zjejczając) się jęcząc z wysiłku;
- wyniki eksperymentu są różne w odmiennych ustrojach politycznych, a zwłaszcza w okresie reglamentacji masła. Masło znacznie częściej spadało na dół do roku 1989 włącznie. Od tego roku tendencja ta dotyczy jedynie maseł droższych i w żadnym wypadku roślinnych oraz wolnych od cholesterolu.
Często zdarzają się manipulacje wynikami eksperymentów polegające na używaniu przez "badaczy" droższych lub rzadszych gatunków chleba w zestawieniu z tanim masłem lub odwrotnie. Oczywiście wiemy, jakie siły za tym stoją. Widzimy to w reklamach masła i margaryny.
Przypominam o napędzie antygrawitacyjnym, jaki można sporządzić z kota i chleba z masłem.
Bodajże Stefek sprawdzał, czy teoria ta ma zastosowanie do masła w dominie? Wyniki były zaskakujące! Chociaż nie ujawnił, jakiego użył masła udowodnił niezbicie, że teoria domina polega właśnie na tym, że kostki domina padają właśnie masłem na dół!
Gdyby ktoś miał jeszcze jakiekolwiek wątpliwości w obliczu tych p o r a ż a j ą c y c h dowodów, to argument ostateczny*: Liście także najczęściej spadają masłem na dół, co definitywnie potwierdza teorię domina.
* Argument ostateczny jest jak wiadomo częścią teorii ostatecznego rozwiązania.
Otwartym pozostaje pytanie, czy i jaki w kontekście bakterii ma wpływ dłuższe niż 3s leżenie kromki chleba masłem do dołu, a jaki, gdy ta sama kromka leży masłem do góry.
-
Tego też nie oglądałam. Ale oglądałam ten o rzucaniu kromek posmarowanych masłem - i znów mit okazał się mitem, co potwierdziło jedynie moje prywatne badania prowadzone od 2000 roku ;D
(...) dyletanci z Discovery (...)
kostki domina padają właśnie masłem na dół!
I kto 2 jest dyletantem?
Kostki domina spadają mydłem na dół!
-
Tego też nie oglądałam. Ale oglądałam ten o rzucaniu kromek posmarowanych masłem - i znów mit okazał się mitem, co potwierdziło jedynie moje prywatne badania prowadzone od 2000 roku ;D
(...) dyletanci z Discovery (...)
kostki domina padają właśnie masłem na dół!
I kto 2 jest dyletantem?
Kostki domina spadają mydłem na dół!
Mydłem? Chyba w Galicji.
Poza tym jak zwał, tak zwał, ważne, ż padają tym na dół.
A jeśli już o Galicji, to powinieneś wiedzieć, że mydło można zrobić z masła i najprawdopodobnie odwrotnie... ;)
-
Odpowiem jak mój nauczyciel chemii, gdy słyszał takie brednie:
To posmaruj sobie pacanie chleb mydłem
-
Odpowiem jak mój nauczyciel chemii, gdy słyszał takie brednie:
To posmaruj sobie pacanie chleb mydłem
Chodzi Ci o moje brednie, czy o Twoje?
Notabene, uważasz, że nie da sie posmarować chleba mydłem? Nie wierz we wszystkim swojemu nauczycielowi chemii, gdyż Twoje zbyt duże przywiazanie do autorytetów może być zgubne... ;)
A może uważasz, że chleb posmarowany mydłem zmienia wyniki eksperymentu? To należałoby wykazać i uważam, że jako osobę, która wyjaśniła meandry teorii domina, stać Cię na to. 8)
Może jedynie uważasz, że nie można zjeść tak posmarowanego chleba? Ostatnie pytanie ma odpowiedź prostą, można zjeść, nawet same mydło, co udowodnił bodajże Odarpi syn Egigwy w książce o sobie, acz nie swojego autorstwa. Skoro zaś można zjeść mydło, to tym bardziej chleb z mydłem.
Chyba, że chodzi Ci o posmarowanie chleba mydłem z kostki od domina, wtedy rzeczywiście Twój nauczyciel teoretycznie mógłby mieć rację. ::)
-
Widzę, że kolega przygotowuje się do uczestnictwa w komisji sejmowej.
Najnowsza to komisja w sprawie nie powołania komisji przez marszałka S.
Have fun & good luck
-
Łyżwiński stracił immunitet! Wiadomość dnia.
-
Łyżwiński stracił immunitet! Wiadomość dnia.
Latwo przyszło, łatwo poszło, jak to mówią. A tak w ogóle: dziadek Jacek do parlamentu!!
-
A tak w ogóle: dziadek Jacek do parlamentu!!
Tak jest,ten kierunek!Ale ja będę odważniejszy:dziadek Jacek na prezydenta!!!
-
Widzę, że kolega przygotowuje się do uczestnictwa w komisji sejmowej.
Najnowsza to komisja w sprawie nie powołania komisji przez marszałka S.
Have fun & good luck
Proszę, Stefek poddał tyły. Nie do uwierzenia.
-
dziadek Jacek na prezydenta!!!
Nie, nie i jeszcze raz nie - na prezydenta to Grzegorz przecież! Choć, czy każdy z kandydatów nie miał w sobie czegoś z Grzegorza?
A zastanowiliście się, co by się stało jakby do kota przywiązać kromkę z masłem i upuścić z góry? ;D
-
A zastanowiliście się, co by się stało jakby do kota przywiązać kromkę z masłem i upuścić z góry? ;D
Roztargniony jesteś De Loeve, roztargniony. Zagadnienie antygrawitacyjnego kociego napędu pojawiło się już dawno, co więcej, jest w tej chwili przedmiotem dyskusji na innym wątku. Dodam, że Stefek sprawdził empirycznie, że nie działa taki antygrawitacyjny kot z masłem wyrzucony w reklamówce. Oczywiście wakacje Cię co nieco usparawiedliwiają. Własnie, masz 2, czy 3 miesiące wakacji?
Niewątpliwie za kilka dni wróci Bruxa i dopiero się zacznie... Czy w domu posprzątane? Naczynia pomyte? Przerażające, ale już się nie mogę doczekać.
-
A zastanowiliście się, co by się stało jakby do kota przywiązać kromkę z masłem i upuścić z góry?
Masło ma być roślinne?Czy nie koniecznie?Trzeba to uściślić,przed rozwiązaniem zagadnienia.
-
Ja mam rok "wakacji"...powiedzmy taka dziekanka ;D Ale nie będę siedział, że tak powiem z założonymi rękami raczej.
A teraz jakoś się tak porobiło chory jestem...heh.
-
Latwo przyszło, łatwo poszło, jak to mówią. A tak w ogóle: dziadek Jacek do parlamentu!!
No bo przecież nie Grzegorz, zaginąłby na amen w tłumie innych szmat...
Edit: Cezarian, a kota na spacer wyprowadzałeś regularnie? ;D
-
Edit: Cezarian, a kota na spacer wyprowadzałeś regularnie? ;D
Oczywiście, a żeby nie dostał alergii to wyprowadzam go w hermetycznie zamkniętym pudełku. ;)
-
Łyżwiński stracił immunitet! Wiadomość dnia.
Kuna nie to forum sztyrlic-kyrlic!
-
To może być właściwe forum, o ile wiadomość poprawimy na przykład w ten sposób, że Łyżwiński został aresztowany za podszywanie się za niemiecką sekretarkę przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso. Wykorzystując wrodzone zdolności do mimikry twarzy oraz - o zgrozo - mimikry seksualnej - przez kilka lat zwodził(a) swojego szefa w pracy oraz podczas współnych romantyczno-namiętnych urlopów. Wpadł jak zwykle przez przypadek: w czasie pierwszej od poznania w 2003r. rozmowy pomiedzy kochnakami (lipiec tego roku) wyszła na jaw jego całkowita nieznajomość jakiegokoliwek języka poza słabym polskim. Barroso zdenerwowany do granic ostateczności tłumaczył oblegającym dziennikarzom, że już nigdy nie uwierzy, że można się kochać bez słów.
-
To ja podrażnię troszku Stefana :D
Wiadomość dnia: będą wybory na jesieni!
edit: wiadomość dnia - wyborów nie będzie...
edit: wiadomość dnia - jednak będą wybory na jesieni!
edit: wiadomość dnia - jednak nie będzie...
... und so weiter ad mortem usrandum...
-
To ja podrażnię troszku Stefana :D
Wiadomość dnia: będą wybory na jesieni!
edit: wiadomość dnia - wyborów nie będzie...
edit: wiadomość dnia - jednak będą wybory na jesieni!
edit: wiadomość dnia - jednak nie będzie...
Jezus Maria! Będą wybory? Kiedy?
-
Pewnie wojna będzie. Przed wojną też były.
-
Pewnie wojna będzie. Przed wojną też były.
Przed wojną to i wungiel był we wiosce.
-
Przed wojną to i wungiel był we wiosce.
Ponoć co poniektórzy starzy ludzie idealizują czasy przedwojenne mówiąc, że wtedy "wódka była mocniejsza, byki miały większe rogi a policja mocniej biła". Jest jeszcze czwarta część tego zdania, ale nie bardzo nadaje się do powtórzenia, była w niej mowa o kobietach i dawaniu :)
-
Rozumiem, że przed wojną kobiety mocniej dawały... w twarz?
A takie sa fakty. Podobno w 1667r. bitwa pod Podhajcami została przez Tatarów przegrana nie dzięki genialnej taktyce Sobieskiego, tylko przez to, że kobiety wzięte w jasyr masowo policzkowały Tatarów za odmowę wspólnej...wokalizy. Tatarzy zamiast spełniać swe obozowe obowiązki jasyrowe szwędali sie po stepie już to grabiąc, już to paląc, już to harcując z wojskami Sobieskiego. Znaną zaś prawdą jest, że żadna kobieta, nawet ta wzięta w jasyr, nie lubi jak się jej facet szwęda poza obozem.
Z kolei żaden szanujący się Tatar nie może znieść kładzenia rękoma po twarzy przez kobietę, zwłaszcza niewolną, choćby nie zniewoloną.
Dodajmy, że identyczna sytuacja miała miejsce w sierpniu 1920r. w armii Budionnego pod Lwowem. Zdecydowana akcja polskich branek uniemożliwiła dowódcy armii konnej pomoc swoim ziomkom pod Radzyminem. Pobity przez kobiety Stalin do końca życia nosił wąsy zasłaniajace blizny na twarzy i czuł odrazę do wszystkiego co polskie.
-
Ponoć co poniektórzy starzy ludzie idealizują czasy przedwojenne mówiąc, że wtedy
i Dyzmów było więcej ... ano tak - ..uj z .....ńskimi, szkoda sałatki . A i btw wcale nie jestem taki stary.
-
Ponieważ to wlasnie w tym wątku off-topowo (oczywiscie!) padło kilka zdań nt. "śpiączka po przecinku" pozwalam sobie kontynuować tym razem bardzo muzycznie. Okazja ku temu taka, że własnie w tym tygodniu w PR3 w ramach 'Akademii Muzycznej' prezentuje się nominowanych do nagrod muzycznych 'Mateusze 2007'. I oni też są nominowani:
http://rea.livenet.pl/Coma_ZaprzepaszczoneSily.ogg
-
No proszę, niezłe, zupełnie niezłe, ale mimo wszystko dziadek Jacek potrafiłby zaśpiewać to bez przecinków.
-
No to jesli się podobało, to powiem, że to było takie sobie :-\ Oczywiście, dziadek Jacek by to zrobił lepiej...
Ale żeby podtrzymać muzyczny off-topowy wątek nie mogę się powstrzymać żeby zaprezentować fragmenty z pierwszej (czyli najlepszej, he, he, pozdrowienia dla anoosi) płyty grupy Riverside "Out of myself". Myślę że progresywność muzyczna dobrze współbrzmi z czarnym humorem a to już jak w domu?
Tu mamy mini-suite otwierającą płytę:
http://rea.livenet.pl/Riverside_01_TheSameRiver.ogg
a tu coś dla wytchnienia:
http://rea.livenet.pl/Riverside_03_IBelieve.ogg
ps. ciekawe czy czarownice są bardziej progresywne czy konserwatywne? no bo niby na miotle ale jednak latają?! przepraszam, że tak mało off-topowe pytanie przyszło mi do główy :-[
-
Progresywnie konserwatywne. Oczywiście z wyjątkiem tych, co są konserwatywnie progresywne ;)
-
Moim zdaniem one są alternatywne, czyli gdzieś poza tymi wszystkimi określeniami.
Ale czy one w ogóle SĄ, to jest moim zdaniem fundamentalne pytanie...bo ja żadnej na żywca nie oglądałem (no może poza moją jedną taką nauczycielką od chemii - pozdro dla niej ;))
p.S. Riverside całkiem w porządku (znałem już parę kawałków z radyja)
-
I nie zobaczysz, dopóki się w końcu nie umówimy na jakiś zlot... ;D
Chociaż, z drugiej strony, to agenci Bluesmanniaka pono do tej pory nie wrócili...
-
Moim zdaniem one są alternatywne, czyli gdzieś poza tymi wszystkimi określeniami.
Czy czarownica jest czarownicą jeśli nie wierzy w duchy i siły nadprzyrodzone? Podobno są takie, nawet często, które mimo całkowicie ateistycznych poglądów potrafią skutecznie rzucać uroki i inne złe moce...
Czy czarownice progresywne są lewicowe? Bo, że konserwatywne czarownice są prawicowe, nie ulega najmniejszym wątpliwościom. Czarownice alternatywne? To na pewno jakieś anarchiszczynie. Na czym innym może polegać alternatywność? Może na tym, że używają alternatywnych środków transportu do miotły? A może na tym, że może być czarownicą, alternatywnie rusałką (lub nierusałką, ale to chyba tylko bardzo młode czarownice, o ile nierusałka w ogóle może być czarownicą), alternatywnie czarodziejką. I tu dochodzimy do sedna problemu, a mianowicie, odpowiedzi na pytanie: co różni czarodziejkę od czarownicy? Nie udało mi się tego jeszcze sprawdzić, ale mądrzy mówią, że różnica to ok 30 lat...
-
co różni czarodziejkę od czarownicy?
Punkt widzenia obserwatora ;D
-
co różni czarodziejkę od czarownicy?
Punkt widzenia obserwatora ;D
To by było zbyt proste. Większość z nas zapewne intuicyjnie wyczuwa tę różnicę i wcale nie o wiek (czarownicy/czarodziejki, nie mój :) ) tu chodzi.
Nazwa 'czarownica' ma zazwyczaj bardziej pejoratywne zabarwienie i np. potraktowana takim komplementem kobieta zapewne się obrazi (chyba że właśnie jest czarownicą i/lub jest Bruxą). 'Czarodziejka' to określenie znacznie bardziej pozytywne, czasami wręcz pieszczotliwe, ale również po prostu zdrobnienie od formy podstawowej.
Szukając pewnych analogii doszedłem oczywiście do pary czarownik-czarodziej, i tu zaskoczenie - pejoratywność czarownika jakby rozmywa się :-\ Sam już nie wiem, jakieś czary czy co?
-
Każda feminazistka Ci wyjaśni, że czarownik i czarownica to przykłady dyskryminacji słowno- płciowej, dodajmy, że także zawodowej. Na pewno czarownica była także lepiej wykształcona, bardziej aktywna zawodowo, a jednak dostawała za swoje usługi mniejsze apanaże niż czarownik (średnio oczwyiście). W takiej Norwegii to nawet postanowiono, że czarownice muszą zasiadać w radzie nadzorczej każdej spółki! Tam to mają nadprodukcję czarownic.
Gadu, gadu, a zagadnienie jest bardziej skomplikowane. Jeśli nie tylko (lub w ogóle) to nie wiek odróżnia czarodziejkę od czarownicy, to co odróżnia wróżkę od czarodziejki i od czarownicy?
I proszę mi nie wmawiać, że słowo "wróżek" jest mniej pejoratywne w odbiorze od słowa "wróżka"!
-
Wróżka to ci może co najwyżej powróżyć ;D Czarownica/czarodziejka (nie wnikajmy w semantykę i dobór formantów morfologicznych) ma do zaoferowania znacznie szerszy zakres usług...
Obrzydzanie cynaderką
Usuwanie śladów ścierką...
A wracając do rozważań socjolingwistycznych, to co z taką parą jak wiedźma - wiedźmin? No zupełny brak symetrii... :D
-
A gdzie nasze, słowiańskie, przaśnie słowo Wiedźma??????????
-
A gdzie nasze, słowiańskie, przaśnie słowo Wiedźma??????????
Chwilka - a gdzie Wiedźmin??!!
-
A wracając do rozważań socjolingwistycznych, to co z taką parą jak wiedźma - wiedźmin? No zupełny brak symetrii...
Bu, nikt mnie nie czyta, nikt mnie nie słucha, nikt mnie nie lubi... Wszyscy mnie ignorują... :( :-\ :-[ :'(
;)
-
A wracając do rozważań socjolingwistycznych, to co z taką parą jak wiedźma - wiedźmin? No zupełny brak symetrii...
Bu, nikt mnie nie czyta, nikt mnie nie słucha, nikt mnie nie lubi... Wszyscy mnie ignorują... :( :-\ :-[ :'(
Prawdopodobnie chodzi o to, że jednak, najprawdopodobniej łatwiej odróżnić Wiedźmę od wiedźmina niż czarodziejkę od czarownicy, że o wróżce nie wspomnę. Przypomnę zaś, że wiele podań ludowych jednoznacznie potwierdza zdolności czarnoksięskie wróżek.
Przy okazji, podobno pasjans układany zwykłą talią kart, to wróżenie pasywne, a układany tarotem, to aktywne? Jeśli tak, to wróżkę specjalizującą sie w tarocie można chyba nazwać aktywistką? Inne twierdzą, że kartami tarota w ogóle nie da się ułożyć pasjansa, nawet najprostrzego. Co na to magicy Discovery?
-
Ależ da się , ale ponieważ każdy układ kart tarota ma niebagatelny wpływ na rzeczywistość skutki mogłyby być nieprzewidywalne... Wygrana Kubicy... Koalicja LiD - LiS... Samorozwiązanie parlamentu... A nie, to już się zdarzyło... Czyżby... ???
Ciekawe, czy przy pomocy wróżki, wyposażonej w talię tarota, dałoby się ustalić termin najbliższej emisji kolejnego odcinka Rodziny Poszepszynskich?
PS: Czy odpowiednikiem czarnoksiężnika jest czarnoksiężniczka? I czy ma coś wspólnego z czarną damą?
-
A wracając do rozważań socjolingwistycznych, to co z taką parą jak wiedźma - wiedźmin? No zupełny brak symetrii...
Bu, nikt mnie nie czyta, nikt mnie nie słucha, nikt mnie nie lubi... Wszyscy mnie ignorują... :( :-\ :-[ :'(
;)
Mea culpa. Ale to wina Karola
-
PS: Czy odpowiednikiem czarnoksiężnika jest czarnoksiężniczka?
Tego nie wiem, ale na pewno przeciwieństwem będzie białoksiężnik.
-
W ramach permanentnego (chyba już tak można rzec?) offtopowania muzycznego przedstawiam i zachęcam do wysłuchania poniższego materiału, w który zamieszany jest m.in. wczorajszy laureat nagrody Mateusza. Polecam szczególnie osobom wrażliwym na SZTUKĘ :D
http://rea.livenet.pl/GrubeRyby_Artysci.mp3
-
Jak ja kocham sztukę... ;D
Od niedzieli zastanawiałam się, gdzie to znaleźć... Następnym razem będę wiedziała gdzie szukać ;D Wielkie dzięki!
-
Łoooo, a ja znowu w plecy. Zapomniałam włączyć radio na rozdanie :-\ Komu się jeszcze dostało?
-
Na stronie PR3 oprócz zazwyczaj mało aktualnej ramufki bywaja też informacje aktualne:
http://www.polskieradio.pl/trojka/aktualnosci/?id=15098
Zeby nie było żem bluesmanniak tylko progresywny wystawiam też coś bardziej wycofanego, co czasami Jacek Kleyff w PR3 zapuszcza, prosto z tegorocznej Cisnej:
http://rea.livenet.pl/CzarPRL_Live_01.mp3
http://rea.livenet.pl/CzarPRL_Live_02.mp3
kopę lat ich nie widziałem...
-
Ej no... Jakim cudem wśród laureatów zabrakło mistrza Poniedzielskiego? Oj, nieładnie, ludziska, brzydko.
-
Wracając do kwestii magicznych, to sprawa podziału jest prosta: Wiedźmin jest z książki, Wiedźma ze smerfów (pozdrowienia dla Hogaty!), Wróżka z przypadku, Czarownica z odzysku, a Czarodziejka z księżyca. ;D
-
Wiedźmin jest z Rivii, ja chyba lepiej wiem, nie? ;D
A o Babci Jagódce jeszcze nic nie było. Ani chybi krecia robota tych małych manipulatorów znanych pod kryptonimem Jaś i Małgosia. Co bardziej zorientowani w temacie wiedzą, że naprawdę im było Hansel und Gretel, aż strach pytać, czy dziadka mieli w Wehrmachcie...
-
...Jaś i Małgosia. Co bardziej zorientowani w temacie wiedzą, że naprawdę im było Hansel und Gretel, aż strach pytać, czy dziadka mieli w Wehrmachcie...
Fuj, fuj, fuj, kursanty!
A tak na marginesie - Chyba Jaś i Nelly?
-
O rokitach, borutach i innych zygfrydach to jest temat na oddzielny wątek...
A rokita to jest taka wierzba, na której łatwo o gruszki...
A tak na marginesie - Chyba Jaś i Nelly?
Dopisując się do marginesu - a nie Staś i Nel? To by stawiało w nowym świetle znany problem słoń a sprawa polska...
-
Sama se postaw swój margines
-
Nie próbuj mnie tu marginalizować, ty marginesie społeczny, ty! ;D
-
Nie pozwalajmy poszkodowanym przez los stoczyć się na margines! Wypchnijmy ich poza! Co nam będą zeszyty zapaskudzać!
-
Nie pozwalajmy poszkodowanym przez los stoczyć się na margines! Wypchnijmy ich poza! Co nam będą zeszyty zapaskudzać!
Coś w tym jest... Oczywiście jeżeli nie dotyczy mnie ;D
-
Stefan, ty to jesteś odrębna karta...
-
Stefan, ty to jesteś odrębna karta...
A czy każda karta ma swój margines? A magna carta libertarum?
A taka znana konstucjonalistka, Lady Godiva była czarodziejką, czy czarownicą?
-
A czy każda karta ma swój margines?
A czy każdy margines ma swoją kartę?
-
Wiem że się powtarzam, ale muszę (imperatyw wewnętrzny):
O! Cezar wrócił!
-
Wiem że się powtarzam, ale muszę (imperatyw wewnętrzny):
O! Cezar wrócił!
Gdzie?
A ja czytając ten wątek doszedłem do wniosku, że każdy konstytucjonalista, jak sama nazwa wskazuje musi być nacjonalistą. Czyli taka (projektowana) konstytucja UE to pomysł nacjonalistów, jak zwlczać nacjonalizmy? To przekracza wszelkie marginesy.
-
Wzruszam ten wątek, bo się wzruszyłem, że tak dawno nie rozmawialiśmy o chlebie i dżemie w ujęciu nacjonalistycznym. I nie jest to wcale metafora. Czy taki chleb litewski nie jest ex definitione nacjonalistyczny? Co sie stanie jak nacjonalistyczny chleb litewski posmarujemy internacjonalistycznym dżemem truskawkowym?
Kiedyś to się piło mleko w przedszkolu, szkole. A chleba z dżemem nie dawali? Przyznaję, że nie pamiętam, ale na Podlasiu to zawsze była bieda z uprawami dżemu - za zimno.
-
Wzruszam ten wątek, bo się wzruszyłem, że tak dawno nie rozmawialiśmy o chlebie i dżemie w ujęciu nacjonalistycznym. I nie jest to wcale metafora. Czy taki chleb litewski nie jest ex definitione nacjonalistyczny? Co sie stanie jak nacjonalistyczny chleb litewski posmarujemy internacjonalistycznym dżemem truskawkowym?
Kiedyś to się piło mleko w przedszkolu, szkole. A chleba z dżemem nie dawali? Przyznaję, że nie pamiętam, ale na Podlasiu to zawsze była bieda z uprawami dżemu - za zimno.
Akurat odnośnie chleba litweskiego to mogie się wypowiedzieć.
Nie chwaląc się, jam go do Polski sprowadził (przemycił) i wyszliśmy na tym lepiej niż na sprowadzeniu krzyżaków przez Mazowieckiego.
No i teraz jest dostęny w kraju.
Chleb ten to chleb żytni, czarny(sic!), z dużą ilością kminku oraz dodatkiem karmelu na bazie miodu pszczelego.
Dobry gdy świezy, ale i po tygodniu można go zjeśc i przeżyć (są dowody).
Zasadnicze różnice w stosunku do chleba zakopiańskiego (tak popularnego na podlasiu) - więsza ilość kminku i alrergia na truskawkowy, radziecki dżem ze śliwek, ktory to (jak powszechnie wiadomo) chleb zakopiański tolerował, a nawet lubił.
-
Akurat odnośnie chleba litweskiego to mogie się wypowiedzieć.
Nie chwaląc się, jam go do Polski sprowadził (przemycił) i wyszliśmy na tym lepiej niż na sprowadzeniu krzyżaków przez Mazowieckiego.
No i teraz jest dostęny w kraju.
Chleb ten to chleb żytni, czarny(sic!), z dużą ilością kminku oraz dodatkiem karmelu na bazie miodu pszczelego.
Dobry gdy świezy, ale i po tygodniu można go zjeśc i przeżyć (są dowody).
Zasadnicze różnice w stosunku do chleba zakopiańskiego (tak popularnego na podlasiu) - więsza ilość kminku i alrergia na truskawkowy, radziecki dżem ze śliwek, ktory to (jak powszechnie wiadomo) chleb zakopiański tolerował, a nawet lubił.
No, no, nie mogłeś opatentować imoprtu? Mielibyśmy teraz wspaniałe procesy z naruszycielami twojego patentu/wzoru użytkowego. ;)
Właśnie! Chleb żytni, a (na razie) bez akcyzy!
Poruszył kolega bardzo ciekawy problem, czy każdy chleb toleruje każdy dżem, czy też część chlebów gryzie się z pewnymi dżemami i na odwrót. A co z suchym chlebem?
-
A chleb baltonowski jakiej jest narodowości w takim razie?
-
Pewnie węgierskiej - jak to Bal(a)ton. ;)
-
Może dlatego tak dobrze pasuje do dżemu ze śliwek-węgierek, hmm :)
-
Mleko nadal dają, tylko teraz nie w butelkach po śmietanie (kto jeszcze pamięta śmietanę w butelkach ??? ), tylko w higienicznych UHaTych kartonikach. Są plany, żeby rozdawać też unijne jabłka. Mam nadzieję, że nie razem z mlekiem, bo przepustowość toalet mamy ograniczoną ;D
-
Są plany, żeby rozdawać też unijne jabłka. Mam nadzieję, że nie razem z mlekiem, bo przepustowość toalet mamy ograniczoną ;D
Unijne? Chodzi o takie same jabłka dla ??? :-\ dziewczynek i chłopczyków?
-
Moim zdaniem one są alternatywne, czyli gdzieś poza tymi wszystkimi określeniami.
co różni czarodziejkę od czarownicy?
Zabarwienie semantyczne towarzyszace obu nazwom pokazuje jak sie traktuje kobiety na zachodzie i w kraju nad Wisla.
Teraz wiecie czemu wybralam zachod :D
Toś Waćpanna chyba czegoś nie doczytała. Przynajmniej na Wschodzie.
Przypominam, że zamiast pisać po sobie, wystarczy podczas pisania swojego postu wcisnąć przy liście, który chcemy zacytować przycisk "Cytuj" i już w tworzonym przez nas poście pojawia sie ten cytat. Możemy pisać swobodnie dalej. Nie ma więc potrzeby wysyłania kilku wiadomości, każdej z cytatem z innej wypowiedzi. ;)
-
Powiem krótko:
STOP PARADONTOZIE!
Aha - czy można być pod negatywnym wrażeniem? ???
-
Można.Ja byłem po meczu ze Słowacją.
-
O'Rany :o
-
Można.Ja byłem po meczu ze Słowacją.
Negatywnym wrażeniem Paradontozy? Teraz rozumiem, dlaczego Boruc pepełnił taaaaki błąd. Był pod negatywnym wrażeniem paradontozy, która akurat w tym momencie wywarła na nim (na niego) wrażenie. ???
-
Negatywnym wrażeniem Paradontozy? Teraz rozumiem, dlaczego Boruc pepełnił taaaaki błąd. Był pod negatywnym wrażeniem paradontozy, która akurat w tym momencie wywarła na nim (na niego) wrażenie. ???
Dlatego noś Elmex zawsze przy sobie.Nawet na Słowacji. ;D
-
O'Rena, spoko luz. Po prostu mało kto jest w stanie przeczytać tyle wątków naraz, a bardzo byśmy chcieli nie uronić nic z twoich wypowiedzi. Przez szacunek dla autorki :D
-
Widze,ze niektorzy na tym forum wpadli w rutyne. Podoba im sie tylko to co juz znaja.
Po poscie Zygfryda666 zespol wespol ze Stefanem na temat moich edycji to ja sie usuwam.
Nie zwalaj winy na nas, ani na mnie - to forum jest sprzeczne z wszystkim i czegokolwiek, czymkolwiek(kimkolwiek) się tu nie uzasadnia.
Powiem tak na marginesie, że też nie zawsze należy zwracać uwagę na to pisze ktoś(ja) i nie należy brać tego do siebie.
Tu się trzeba przyzwyczaić do nietypowości, bo typowo na każdym innym forum, to moderator by "conienco" (czyli 99% wszystkich postów w naszym wypadku) pousuwał.
O'Rena, spoko luz. Po prostu mało kto jest w stanie przeczytać tyle wątków naraz, a bardzo byśmy chcieli nie uronić nic z twoich wypowiedzi. Przez szacunek dla autorki :D
O to to!
-
Psia krwia, spac nie mogę, chyba przez takie posty jak w tym wątku, czy co :-\
Po latach pobytu w tym świecie zauważyłem, że aby tu pozostać należy przejść (kilkukrotnie) test na obrażalskość. Jak się go przejdzie i na dodatek wróci oknem mimo że drzwiami wyrzucili - to jest nadzieja, że te forum się nadaje do zamieszkania przez testowanego osobnika ;)
ps. co prawda, ja takich testów nie przechodziłem zbyt wiele (wszedłem tylnymi drzwiami), ale i moja asertywność nie zna granic ;D
-
...wszedłem tylnymi drzwiami...
A ja po znajomości.Trzeba se jakoś radzić.
-
Ale psa nikt by nie wyrzucił... No nie w taką pogodę (bo już i tak jest pod psem). ;D
-
Właśnie, a kota nawet nie ma jak wyrzucić... Kto tu był przed nim, tylko błękitny chaos, czyli deepblue. Zwłaszcza od czasu, jak KC9 sie postarzał. Właśnie, kto był pierwszy: Stefek, czy Baader i co na to kura i jajko?
-
Ale psa nikt by nie wyrzucił...
Do serca przytul psa,za sierść wytargaj kota...
tak jakoś w piosence szło ;)
-
Nie masz zezwolenia na wysyłanie wątków w tym dziale.
O so chodzi?
To jakaś kara?
DO Fasiol
Sam się wytargaj!
Edit
Namawiacie biedną irlandkę na cytowanie, a sie nie da!
To ja już <ev> nie wiem.
-
DO Fasiol
Sam się wytargaj!
No właśnie nie bardzo jest za co ;D.Kolega C. może poświadczyć.
-
DO Fasiol
Sam się wytargaj!
No właśnie nie bardzo jest za co ;D.Kolega C. może poświadczyć.
O, a tu mogie cytować. Co to jest???
Komu przylutowac?
kto się bawi moim kosztem?
Rządamy odpowiedzi.
Rządamy napisałem!!!
Edit
Nie jestem Ergo ;D
-
Tam chyba było przytul, nie przylutuj... Ale mogę się mylić.
Stefan, obiecywałam, że jak będziesz marudził, to cię zdegraduję. U mnie słowo droższe pieniędzy. Zabieram ci gwiazdki, a co gorsza - od tej pory już nie będziesz mógł zawracać expressis verbis administracji. To znaczy, będziesz mógł, ale nie wiem, czy zawracanie własnej expressis verbis jest równie przyjemne, co zawracanie cudzej. ;D
-
O, a tu mogie cytować. Co to jest???
Nie jestem Ergo ;D
Ergo więc jestem?
Stefek, nie denerwuj się. Jeżeli nie możesz zacytować, daj znać mi, a ja zacytuję za Ciebie (może oprócz GW, bo tego nie lubisz, więc nic z tego, nawet gdybyś mnie prosił). Jak chcesz mogę także modyfikować lub kasować Twoje posty. Daj tylko znać który.
Rodzinie trzeba pomagać... ;)
-
Ergo więc jestem?
Stefek, nie denerwuj się. Jeżeli nie możesz zacytować, daj znać mi, a ja zacytuję za Ciebie (może oprócz GW, bo tego nie lubisz, więc nic z tego, nawet gdybyś mnie prosił). Jak chcesz mogę także modyfikować lub kasować Twoje posty. Daj tylko znać który.
Rodzinie trzeba pomagać... ;)
CHodzi o to, że to FF w wersji 3.0 robi takie jaja
-
CHodzi o to, że to FF w wersji 3.0 robi takie jaja
Jak robi jaja, to może i omelty zrobi?
-
Jakie jaja? Stefan pokaż, ja chętnie obejrzę 8)
-
Jakie jaja? Stefan pokaż, ja chętnie obejrzę 8)
Ahh, Tobie to dobrze. Zachowałaś ciekawość życia, tę sprawczą siłę, która porusza świat z posad, dodaje nam skrzydeł i jest motorem postępu we całym chrześcijańkiem rycerstwie.
A ja zdziadziałem, czy co? Nawet nie chce mi się jaj Stefana oglądać. :-X
Ciekawe dlaczego?
-
Strzeżcie się (strzyżcie?)
Postanowiłem obśmiać Was (nas?).
Nie prezes, nie prezydent, nie premier ale Wy będziecie celem na kolejny TŁ.
Ha ha ha.
Oczywiście się nie uda, ale co tam.
Mam zgodę na cytowanie?
Od razu mówię, że pytam tylko przez grzeczność, bo waszą zgodę mam w takim... niedomówieniu.
Niekonsekwencje w pisaniu zaimków są popełnione celowo.
Bo tak.
-
O zgodę na cytowanie to musisz chyba zapytać Firefoxa, czy jaki inny robak cię tam drąży.
-
Nawaliliście sobie wszyscy razem i z osobna wzięci, słoików z dżemem pod avatarkami i co? W dżemnym, zgrzebnym wątku nie chce wam się pisać? A czy dżem przyznany w 2007r. i nie zjedzony nie zepsuł się aby? Czy wszystkie dżemy podpisały traktat lilzboński, nawet te z marchewki?
Poszepszyńscy to pewnie zrobiliby dżem z brukwi, ba nawet z mąki i z wody...
-
I kto to mówi?
-
I kto to mówi?
Ja, a co? ;) S:)
-
Oj jaki niedomyślny ;)
65535 dżemu, pewnie w kostkach, może rozdaj kotom zanim sie zepsuje ;D
-
Oj jaki niedomyślny ;)
65535 dżemu, pewnie w kostkach, może rozdaj kotom zanim sie zepsuje ;D
Jakoś wyrównała się ilość dżemów. Ciekawe czy ilość i jakość chadzają trójkami?
-
Sprzedam dżem. 5zł/słoik
Tylko, że mi się nic nie wyrównało!
-
Sprzedam dżem. 5zł/słoik
Tylko, że mi się nic nie wyrównało!
Jak to nie? Masz równość +673 do równych -670?
-
Sprzedam dżem. 5zł/słoik
Tylko, że mi się nic nie wyrównało!
Jak to nie? Masz równość +673 do równych -670?
Czyli po tej stawce zarobię całe 15zł. I to zakładając, że ktoś to kupi. Milionerem w ten sposób nie zostanę, no ale od czegoś trzeba zacząć.
-
Najgorzej, że ciągle mamy przednówek dżemowy. Choć widziałem wczoraj w sklepie świeżą sałatę. Według sprzedawcy był to gatunek sałaty świetnie nadający się na słodziutkie dżemy. Dżemowa sałata palce lizać.
-
I kto to mówi?
Travolta.
-
Dżonu wręczal kubikiowi nagrpdę
-
Dżonu wręczal kubikiowi nagrpdę
Kim Dżonu Il?