Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: msnet w 31 Lipca 2008, 09:41:52
-
Z braku czasu, przeszukujac intensywnie mase periodykow lacznie z internetem nie znalazlem nic o pewnym zaskakujacym zjawisku,ktore w ogole mnie nie interesuje i nie chce na ten temat pisac,mowa jak w tytule jest o koniu.
Nie wiem czy sie przygladaliscie, ale jak to sie dzieje ze kon spada zawsze na cztery lapy ?
Ma tyle opcji a z uporem maniaka wykonuje ta jedna, czy kieruja nim jakies wyzsze doznania lub moze chce pokazac ze jest w czyms lepszy od nas ?...
-
Kon (co to kon?) czy może jednak kot?
Kon jaki jest każdy widzi, a kot to kot.
Może być czarny, pręgowany, skrzydlaqsty, pocztowy (na myszki biurowe).
A kon?
Kon wyjdzie rano, grzebnie pazurem, nawet się nie umyje.
A kot?
Kot skoczy, przeturla się, wyśle maile, odwiedzi ulubione strony...
A kon?
Klapki na oczy i wio...
A kot?
A kot to panisko. Chodzi gdzie chce, grzebień ma nabłyszczany i zawsze spada na cztery łapy...
A kon?
Iec
-
Obawiam sie ze zostales zastraszony przez kota, piszac o nim tak pieknie co tylko czesciowo pokrywa sie z rzeczywistascia, mysle tu o nablyszczanym grzebieniu ktory wiadomo do czego sluzy i co za tym idzie w parze, wyczuwam chec korzysci mentalnych z twojej strony ktore to podstepnie zostaly wykradzione przez wspomniane skrzydlate straszydla, czyli koty.Pojecia nie mam jak z tego wybrniesz, godzinami tlumaczac sie na przesluchaniach ów stworzen .
-
Pojecia nie mam jak z tego wybrniesz, godzinami tlumaczac sie na przesluchaniach ów stworzen .
Spoko, wystarczy wiedzieć, że istnieją kotolotki, no i czytać Ursulę K. Le Guin :)
-
no i czytać Ursulę K. Le Guin :)
Ursula (i jej lewa ręka) rulez!!!
-
Ciagnac swoj wlasny watek i nie opierajac sie na innych autorach, jesli chodzi o koty nie widze nic ekscytujacego w lataniu z kwiatka na kwiatek i zbieraniu muszelek po przeplywajacych tam rybach :D
Ja z was zrobie drugich Wolskich czy Lemow, wczesniej lub pozniej! :D
-
Ja zaś chciałem zwrócić uwagę, że kolega msnet (co to w ogóle jest mset?) słusznie zwrócił uwagę na pewne zjawisko. Ja także, co sobie teraz wyrzucam, nigdy się nie zastanawiałem, dlaczego jak czajnik spadnie ze stołu, to na podłogę spada koń (kon?) i do tego zawsze na cztery łapy. Kto wie, czy gdyby ludzkość zastanawiała się nad tym fenomenem wcześniej, losy świata nie potyczyłyby się najprawdopodobniej zupełnie inaczej i to nie tylko dla koni i czajników.
Na marginesie, czy Kon to jest polskie nazwisko?
-
Siemasz MSNET,bo jeszcze się nie witałem... Eeeeee... no to na tyle by było.
-
No to z całą świadomością (i nieodpowiedzialnością na jaką mnie stać) mogę użyć swojego ulubionego wpisu:
pirlu, pirlu, a walizka sama po peronie
I co pan nam zrobi?
-
Udzielajac sobie glosu zabieram go,nie mam nic do powiedzenia.
PS. Widze ze kolega Cezarian z niejednego czajnika chleb jadl :D
-
Ja także, co sobie teraz wyrzucam, nigdy się nie zastanawiałem, dlaczego jak czajnik spadnie ze stołu, to na podłogę spada koń (kon?) i do tego zawsze na cztery łapy.
Mnie tam czajnik zawsze spada masłem na dół. Za to dżemem do góry.
Na marginesie, czy Kon to jest polskie nazwisko?
To zależy. Jeśli pisze się Kohn lub Cohn (var. Cohen) to być może. Jeśli Pferd to na pewno nie.
Ja z was zrobie drugich Wolskich czy Lemow, wczesniej lub pozniej! :D
Znaczy się, chcesz nam obniżyć poziom? ;D
-
Widze ze kolega Cezarian z niejednego czajnika chleb jadl
Potwierdzam.Onegdaj nawet sami piekliśmy (gotowalim?).
-
Czajnik czajnikowi nierówny...
Czajnik czajnikowi czajnikiem
Kto z kim przestaje czajnikiem się staje
Pirlu, pirlu, a walizka sama po peronie...
-
Normalnie baki zrywać i rwać zęby ja świeże wiśnie ;)
-
Przepraszam, ale w tym wypadku to chyba:
Pirlu, pirlu, a czajnik sam po peronie?
Dodajmy, że czajnik z dżemem, palce lizać.
A dobrze wylizany czajnik się nie przypala. :o
-
Lizus... ;D