Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Aktualności => Wątek zaczęty przez: Cezarian w 06 Czerwca 2008, 17:08:33
-
Ze źródeł na razie nieoficjalnych, ale za to bardzo dobrze poinformowanych dowiadujemy się, że największy Łgarz tego forum, Stefan B., potwierdził swój kunszt wyłgawszy w Bogatyni pierwsze miejsce.
Bohater w krótkim wywiadzie sms-owym stwierdził, że przede wszystkim jest bardzo wyczerpany. Zajęcie pierwszego miejsca kosztowało go wiele wysiłku, zaś rywalizacja była bardzo zacięta i wyrównana do samej mety. Podobno wyszedł na prowadzenie dopiero na ostatniej prostej i jedynie cudem nie zgubiwszy pałeczki tuż przed finiszem, wygrał z drugim na mecie dosłownie o pół długości. Ze względu na skrajne wyczerpanie naszego Zwycięzcy, nie potrafiliśmy się dowiedzieć, pół długości czego zapewniło mu sukces.
Jak zawsze niezwykle skromny, nasz zawodnik pozdrowił wszystkich forumowiczów znaczącym expressis verbis, za co złożyłem mu w imieniu forum zwrotnie podobne wyrazy uznania.
Swój sukces Stefan zadedykował prezesowi PZPN Michałowi Listkiewiczowi.
Wszystkich, którzy postawili na Stefka pieniądze w zakładach bukmacherskich prosimy o zgłoszenie się do kolektur celem odbioru wygranej.
Ze swojej strony składam koledze najserdeczniejsze gratulacje mając nadzieję, że polscy piłkarze wezmą z niego przykład i ... też coś fajnego napiszą.
-
Nasi górą! Bo oczywiście uznajemy to za nasz wspólny sukces ;D W końcu, jako króliki doświadczalne Stefanowego poczucia humoru, też mamy jakiś wkład w jego stale utrzymującą się wysoką formę.
No to cyk, szampana z kartofli 01
-
Gdyby nie my to by Stefan w życiu Stefana nie wygrał, bo nie miałby na kim trenować i by się zbiesił. A tak jest, jak jest i jest dobrze... no może nie dobrze, ale nieźle. W końcu nie należy przeceniać umiejętności Stefka, które jak wiemy nie są najwyższych lotów, a żekłbym przeciętne. Wręcz beznadziejne, ale właśnie to chyba z litości wygrał? :D
Huehue. ;)
-
To samo Stefkowi mówię. Tylko i wyłacznie dzięki nam udaje mu się wygrać w Bogatyni. Wasza postawa utwierdza mnie jedynie w twierdzeniu, że tylko spisał to, co mu mówilismy, nawet jeśli było to niewypowiedziane (w takim niedomówieniu) ;)
-
To samo Stefkowi mówię. Tylko i wyłacznie dzięki nam udaje mu się wygrać w Bogatyni. Wasza postawa utwierdza mnie jedynie w twierdzeniu, że tylko spisał to, co mu mówilismy, nawet jeśli było to niewypowiedziane (w takim niedomówieniu) ;)
Czyli to plagiat Forumowy? ;D ;D ;D
-
WSNR. Jestem zmęczony, przealkoholizowny i w ogóle. Być może coś napisze jutro.
A odnośnie aktualnych wydarzeń - solowy dzień Polaków w niemieckich timach.
Edit
Jeżeli będą zainteresowani, to umieszczę tekst w dziale.
Edit2
No i dobrze, nie będę musiał się wysilać ;)
Zresztą i tak tajne/poufne
Edit3
A Złota Kosa wygląda tak:
-
Oczekujemy jednak na relację z wyjazdu. Informacje, wieści dobre i złe, wrażenia, wnioski z rozmów z Andrusem, Zakrzewskim, Czubaszek itp.
Wiem, że zdradzam kulisy, ale trudno. Nie pojechałeś tam Waść dla przyjemności. Nie po to całe forum męczyło się nad napisaniem Twojego tekstu, żebyś teraz nie chciał się podzielić wrażeniami.
BTW, co to jest WSNR? Jakaś nowa choroba weneryczna? ;)
-
Relacja oczywiście, ale żeby się zastanawiać, czy tekst zamieścić? To z czego ja mam tę drugą antologię poskładać? Z samych limeryków się nie da ;)
-
Będzie relacja będzie i tekst
-
Będzie relacja będzie i tekst
Użyję starego, jakże metaforycznego, subtelnego, zdradzającego znajomość tematu, ogładę towarzyską i kulturę osobistą, znaczącego, nienatarczywego, wyrozumiałego, przychylnie nastawionego, mentorsko życzliwego, nieowijającego w bawełnę (w czekoladzie) i na odwrót, badawczego, standardowego, kontrolującego poziom zaangazowania rozmówcy i jego szczerości, zapytania dziadka Jacka:
K I E D Y? Prawda?
-
kedy, kheeeedy - to akurat zapytanie opornego klienta skierowane do Pana Majstra, który cierpliwość swą ma ale może mu w gardle zaschnąć.
kalkomania.blox.pl (http://kalkomania.blox.pl)
-
Wszystko zaczęło się od Zygfryda, którego chciałem naciągnąć na informacje co można robić we Wrocku rano, gdzie miałem parę godzin na przesiadkę.
Zygfryd z uporem godnym lepszej sprawy proponował mi Wrocek nocą, przez co do konsumpcji miasta nie doszło, a ja omal nie pojechałem do Zgorzelca.
Następnie dobry duch tego forum pomógł napisać mi mowę dziękczynną (tak na wszelki wypadek). Składam mu tą drogą wielkie dzięki.
A tak naprawdę zaczęło się jeszcze wcześniej, od totalnej krytyki Cezariana nagrodzonego tekstu. Gdyby nie fakt, że przezornie wysłałem go przed konsultacją, nigdy nie odważyłbym się go po niej wysłać.
Po dojechaniu na miejsce Stefan wiedział gdzie się podziać, więc podział się do klubu Jubilat, głównej siedziby organizatora. Tam przyjęli go bardzo niechętnie, bo przyjechał oczywiście przed czasem. Zawieźli go więc rychle (mimo protestów) do hotelu (nomen omen) Rychło.
Stefan nie dał się jednak wyprowadzić w pole i nim księżyc obrócił się złoty był już z powrotem w biurze turnieju.
Tam, po jakichś trzydziestu godzinach zaczęli zjawiać się inni uczestnicy turnieju.
Po kolacji i dyslokacji nastąpiła integracja ze Stadem Umtata (dziś w polityce) i z 2/3 Ramoli oraz przedstawicielami organizatorów płci obojga.
Integracja odbywała się w hotelowym barze, była bardzo przyjemna i trwała do kosmicznej dla Stefana pory – 1.30, kiedy to w tzw. międzyczasie dołączył trzeci Ramol.
Rozmawiano na szeroko pojęte tematy kulturalne, nie wyłączając trudnych tematów o wyższości jednych alkoholi nad drugimi.
No ale cóż było robić – trzeba było iść spać, bo panie obsługujące hotelowy bar patrzyły na nas błagalnie – wszak pracowały (teoretycznie) tylko do północy.
cdn…
-
.....
A tak naprawdę zaczęło się jeszcze wcześniej, od totalnej krytyki Cezariana nagrodzonego tekstu. Gdyby nie fakt, że przezornie wysłałem go przed konsultacją, nigdy nie odważyłbym się go po niej wysłać....
No, teraz rozumiem, jak tak marny tekst mógł wygrać kose na kamień. Czekam na dalszy ciąg relacji, wreszcie coś ciekawego ;D
-
Wczesnym świtem kolo 9 rano udało zebrać się nam na śniadanie. Nasz hotel był typu B&B, a więc chętni mogli zjeść jedno śniadanie w hotelu, a drugie w klubie (za kupon). Skorzystali oczywiście z tego Ramole, a zwłaszcza Grzechu i Rychu. Dżemu nie podawali, był za to miód, choć bez boczku. W tak zwanym międzyczasie zjawiły się tak nieznane osoby jak Maria Czubaszek, Andrzej Zakrzewski czy Artur Andrus. Kosy nie było…
Na 11 przewidziana była próba, gdzie podążył oczywiście i Stefan, ze swą nieodłączną, analogową kamerą. Na próbie jak to na próbie – każdy chyba wie ;). Ustawienie światła, dźwięku, mikrofonów, rekwizytów, itp. – jak to na próbie.
Rozglądając się, Stefan zauważył gości, dziwnie podobnych do lekarzy z Leśnej Góry. I gdy już miał zażartować okazało się, że to faktycznie obsada – Opania&Opania. Przyjechali jako gwiazda i przyszli na próbę.
Próba jak to próba – skończyła się standing ovation w wykonaniu… mikrofonów.
W międzyczasie Stefan przeszedł na Stefan z Arturem i pojechał z nim do hotelu na obiad.
Po obiedzie (dwie fury ziemniaków z.. widelcem) czas było na udanie się na koncert galowy. Niestety, galowa marynarka Stefana (był z nią podczas lądowania człowieka na księżycu) została zarekwirowana przez Ramoli, bo pasowała im wyglądem (i zapachem) do skeczu, Stefan wystąpił więc soute…
I nastąpiła godzina 15, 30 minut przed godziną W. Stefan chytrze ulokował się w lewej kulisie i miał oko na wszystko, szczególnie na bufet, w którym akurat nie było paluszków.
Uzbrojony w wierną kamerę Stefan filmował co się dało a także to, czego filmować mu nie było wolno. Robił więc to szybko.
Skecze zza kulis wyglądają zasadniczo inaczej niż z widowni i widoku tego nie da się porównać z niczym. Stefan zachował się jednak na miejscu, nie plątał się po scenie, nie pluł do mikrofonu (do czasu) i obserwował wszystko bystrym(?) okiem satyryka.
Po prezentacjach konkursowych nastąpiła przerwa, a po niej wystąpili Bartosz i Marian Opania oraz Goebels, wróć, Andrzej Grabowski, czego kamera Stefana nie uwieczniła, bo jej nie było wolno.
I nastąpił ten wyczekiwany moment. Faworyci Stefana zajęli pierwsze miejsce za skecz o GPS, (niezły, polecam, był w refundowanej AR z 10.06.2008).
A Złotą Kosę (Złotego Kosę?) otrzymali bliżej nieznani Adam Świć i jakiś jeszcze jeden, którego Stefan nie zna nawet z widzenia.
Cdn…
-
Jestem pod wrażeniem. Relacja Stefana jest tak wierna, jakby sam tam był. Jednak najbardziej podoba mi się stopniowanie napięcia. Aż nie mogę się doczekać naszego ulubionego ciągu dalszego. :P Przecież wszyscy, na czele z samym ciągiem, wiemy, że musi nastąpić.
-
Taaaak, fajnie sie czyta ten dreszczowiec.
Ja tylko nie wiedziałem, że Stefan pracuje jako cameraman :o, Ktoś wie dla jakiej telewizji i kiedy to pokażą?
-
Stacja Lalugi24 zamieściła fotosy.
-
A w tak zwanym międzyczasie Stefan wręczył redaktorom AA i AZ tom pierwszy naszej monografii. Wydrukował to i oprawił sumptem własnym oraz dopilnował żeby wsadzili do bagażnika (a nie wyrzucili do najbliższego kosza).
Działo wzbudziło uznanie i zostało przyjęte z wdzięcznością, że polecę późnym Gierkiem...
Muszę dodać, że na pomysł druku wpadł Cezarian i kazał mi to zrobić na 5 minut przed odjazdem pociągu, na szczęście udało się.
Cdn nie będzie, no to to nie relacja.
cdn...
-
Rany boskie :o I kto teraz pokryje koszty terapii psychiatrycznej wymienionych wyżej panów? Czy mamy moralne prawo narażać kieszeń podatnika na takie wydatki?
No, chyba, że to pójdzie z abonamentu ;D
-
Wytęż wzrok i znajdź dwa przedmioty związane ze Stefanem
-
Na pewno ta kosmiczna marynarka.
A drugi :-\ ... pijamka? Czyżby Stefan także sypiał soute?
-
To jest koperta za przyprowadzenie pacjenta do lekarza ostatniego kontaktu ochwiaro.
Relacji cz III na razie nie będzie, bo Stefan zdegustowany jest howardem łebem
Na pewno ta kosmiczna marynarka.
A drugi :-\ ... pijamka? Czyżby Stefan także sypiał soute?
Ciepło, ciepło, kombinujcie dalej. Marynarka zaliczona, ale wytężcie wzrok dalej.
-
Będe szczelał: ten w pijamce to Stefan?! :o
-
Zimno. W pijamce to Olo Mim. A fotka przedstawia Kabaret Ramol.
Stefana szukacie w postaci, a nie w postaci.
Edit
Relacja cd się pisze (no bo nie jest napisana).
Chyba że nie ma chętnych, bo to najciekawsze będzie
-
.....
Relacja cd się pisze (no bo nie jest napisana).
Chyba że nie ma chętnych.....
Niech nie pisze głupot tylko pisze relację :P
-
Jak znam Stefana to bedzie piwo w pastylce.
Oj to to... Piwo i inne alkohole w pastylce - palce lizać. W jednym z opowiadań o Jakubie Wędrowyczu (poniekąd wiejska wersja dziadka Jacka: kłusownik, bimbrownik i egzorcysta amator) pana Andrzeja Pilipiuka wzmiankowany jest facet który przez całe życie szukał receptury widzianego raz w czasie WW2, a będącego na wyposażeniu Wehrmachtu proszku, dającego po zalaniu wodą przednią wódkę. Aż dziwne, że nikt czegoś takiego nie robi teraz ;)
-
Nie robi, bo z takiego proszku jak nic będą się ulatniać procenty. :o
-
Wkrótce (ang soon) ???
-
Ha! A to ci chłyt matetindowy... >:(
-
Aby wszystko ładnie wyglądało, kamera została oddana Qlpie (Stado Umtata), który z zadania wywiązał się nad wyraz. Nad wyraz wyraźnie, przez co materiału nie da się oglądać.
Flesze, kamery, mdlejące nastolatki, zrywające odzież wierzchnią, biznesmeni z szampanami i innymi trunkami, śmietanki i mleczka polityki… - tego nie było.
Kwiaty, krawaty, pompa i puc
Lakierki, szpalerki, miliony ton stali… - tego też nie było.
Jacka Krzyżówka, Bronisława Cieślaka, drużyny siatkarek, Zespołu Reprezentacyjnego, kanclerz Merkel, prezesa i prezesów – też.
…
…
…
W te kropeczki można sobie wpisać kogo jeszcze nie był.
A co było?
Na to są zdjęcia na stronie turnieju. Stefana na szczęście tam nie ma, bo nie dał się zdjać.
Tak czy inaczej przeczytanie werdyktu, oraz otrzymanie nagrody w rąk ciotki, wróć, Marii Czubaszek i Andrzeja Zakrzewskiego to fajna rzecz. Polecam wszystkim.
Co prawda złośliwi twierdzą (gdzie ich nie brakuje), że Stefanowi podczas przemowy koronacyjnej kartka latała jak dobrej klasy sprężyna, ale co tam. Zazdrościli.
Choć nie podobało się, że się ze Stefana śmieli.
Po uroczystości nastąpiło rozprężenie i przebazowanie na biesiadę do klubu Jubilat.
Po drodze chciano wpuścić manto jednemu łebskiemu sędziemu (na zasadzie antycypacji), ale uciekł.
Biesiada w klubie Jubilat to zamknięta (acz tradycyjna) część Turnieju. Jest tedy czas na (uwaga, będzie trudne słowo) zadzierzgnięcie stosunków, prywatne rozmowy przy mediach, które to zdecydowanie ułatwiają.
Na scenie występują laureaci, Artury Andrusy i kto tam chce. Jest miło, fajnie i przyjemnie.
Niestety, Stefan obarczony funkcją wybadania co w trójce piszczy, polował na Redaktora Andrzeja Zakrzewskiego, by o tym porozmawiać.
Nieszczęśnik ów tak długo jak mógł, unikał spotkania, no ale w klimatyzowanej sali trudno na siebie niewpaść.
No i porozmawialiśmy, o Poszepszyńskich, o programie trzecim… Bite dwie połowy czyli ponad 90 minut.
Nie czas i nie miejsce by o efektach rozmowy pisać tu, nie mniej konkluzja nie jest optymistyczna – jest źle.
Ale na parkiecie, na scenie i na sali było wesoło, acz z godziny na godzinę ludność miejscowa (i przyjezdna) wykruszała się.
Koło godziny 3.30 postanowiono (Stefan i Stado Umtata) się ewakuować.
Cdn…(?)
-
Na scenie występują laureaci, Artury Andrusy i kto tam chce. Jest miło, fajnie i przyjemnie.
To się nazywa dżem seszyn, zdaje się. ;D
nie mniej konkluzja nie jest optymistyczna – jest źle.
A bez metafor? Znaczy, szczegóły jakieś? ???
Cdn…(?)
No pewnie! Teraz sie dopiero może zrobić ciekawie ;D
-
Ja tylko w kwestii formalnej. Jak to nie ma Stefana na zdjęciach na stronie turnieju? A koziołek matołek? Wszystko widać jak na dłoni. ;D
-
Zobaczysz, zaraz się oburzy, ze go nazywasz rogaczem ;D
-
Prędzej kot w worku... eee znaczy w butach.
-
Śniadanie w klubie Jubilat należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Spokój, cisza, część osób zdążyła już wyjechać by zdążyć na mecz z RFN. W bardzo powolnym rytmie dokonywano ocen, wymieniano wizytówki, gawędzono, pito piwo (tak, tak, w Bogatyni wolno rano pić piwo – chyba się tam osiedle na starość) i w ogóle sennie było.
Gospodarze, goście, wykonawcy i VIPy byli już totalnie zintegrowani, czas płynął leniwie przez palce. AA rozdawał gadżety trójkowe, Stefan zwijał na pamiątkę plakat, prezes martwił się już następnym rokiem…
BTW – są to pięlkne okolice, które obecnie (szengen) stają się jeszcze bardziej atrakcyjne. Można skoczyć do Czech czy czterech Niemców, są piękne trasy rowerowe, piesze…
Warto tam wpaść choćby i na parę dni.
No ale nastąpił czas rozstania. Dyć kiedyś to musiało nastąpić. Stefan zabrał się do Krakowa z Agnieszką. Postanowiliśmy jednak (po namowach) jechać do Polski przez Czechy, tak ściać po prostu worek (przed wojną nie do pomyślenia).
O tym, że jesteśmy w Czechach poinformowała mnie tylko sieć komórkowa, oraz durne, czerwone nazwy ulic. (Kto to wymyślił?)
I to by było na tyle.
O sytuacji w Polskim Radiu, a szczególnie w Programie Trzecim może napiszę później, a może nie, no bo nie ma o czym pisać…
Sytuacja tragiczna jest, szczególnie jeżeli chodzi o rozrywkę. A wszystko rozbija się o brak pieniędzy…
Nie wiem czy wiecie, że redakcja rozrywki w zasadzie nie istnieje i liczy jednego pracownika etatowego, że o stażystce nie wspomnę…
Andrzej Zakrzewski pracuje tam na zasadzie współpracownika zewnętrznego. Na PzR ma około 17 minut od poniedziałku do czwartku i 30 minut w poniedziałki wieczorem, no ale tam lecą poszepszyńscy, którzy zjadają lwią część czasu. A i to są propozycje, bo prowadzący może zmienić utwory, jeżeli nie pasują mu do koncepcji.
Jeżeli nic się nie zmieni, to pewne rzeczy nie ukażą się na antenie już nigdy…
Potrzeba cenzury? Nie potrzeba….
Ty tyle relacji, o trójce napiszę w innym wątku.
Będzie tam trochę o wuju Albercie, o Teresie Droździe, o braku perspektyw, o wpadnięciu pod samochód, o urwaniu windy…
Już wkrótce, w jakimś wątku niepublicznym…
Pełny dostęp do tekstu po wysłaniu sms na numer podany na priva… ;)
Żeby nie kończyło się tak pesymistycznie - piszcie teksty na przyszły rok, wystawiajcie skecze bo warto przyjechać do Bogatyni.
Mój przykład udowadnia że się da.
No bo jak mogę ja, to może każdy najprawdopodobniej...
Do zobaczenia za roCk?
-
Ja tylko w kwestii formalnej. Jak to nie ma Stefana na zdjęciach na stronie turnieju? A koziołek matołek? Wszystko widać jak na dłoni. ;D
Ja w kwestii uzupełniającej. "teleEcho dnia" zamieściło obszerny wywiad ze Stefanem aka Bolcmanem wraz ze zdjęciem, niestety marnej jakości - dobrze widać tylko ścianę i szafkę i kawałek Złotej Kosy - ze Stefana ostał się ino kawałek ogona i czarny zarys czegoś futrzastego. Z wywiadu wynika, iż laureat publikuje swoje teksty na forum strony www.poszepszynscy.info, gdyż po tym jak kiedyś dostał pałę z polskiego nie ma odwagi na przedstawianie swojej twórczości poważniejszym wydawnictwom. To, jak jego tekst trafił na Kosę pozostaje wielką zagadką. Być może jest to zasługą miejscowego proboszcza, który z wysokości ambony podejrzał notatki laureata i wiedział co z tym zrobić...
-
Postanowiłem zaprezentować mowę tronową, którą wygłosił Stefan podczas wręczania nagród.
Powstała na 5 minut przed odjazdem pociągu, przy znaczącej pomocy Pedadoga, który (jak wiemy) jest dobrym duchem tego forum.
Oczywiście w mowie tej nie ma słowa prawdy (jak przystało na łgarza).
Mowa powinna być krótka, ale nikt nie powiedział że musi być dobra. Spełnię więc przynajmniej jedno kryterium.
Na wstępie chciałem podziękować Poczcie Polskiej, że strajkuje teraz nie wtedy, kiedy trzeba było wysyłać teksty do turnieju.
Dziękuję także PKP przewozy regionalne, że strajkowała wtedy, a nie teraz, bo mogłem dojechać.
Chciałem też podziękować mojej nauczycielce polskiego w liceum, która dała mi pałę w klasie maturalnej, bo mogę sprawić że przewraca się w grobie i to kolejny rok.
Dziękuję Billowi Gatesowi, że mimo swojej nieustannej pracy pozwolił skończyć tekst przed pojawieniem się niebieskiego ekranu.
Dziękuję też wielkiej trójce z Jałty, bo dzięki ich fantazji przy projektowaniu granic powstał taki fajny worek, bogaty.
No i oczywiście dziękuję prezesowi, bo jego niezłomna postawa natchnęła mnie i dzięki niemu powstał nagrodzony utwór (że tak zażartuje).
A jeżeli ktoś myśli że to jest o tym prezesie, to musze wyprowadzić go z błędu.
To jest o tym prezesie.
O kopercie którą dołączyłem do przesyłki nie wspomnę, bo nie wypada.
A, przy okazji kopert – dziękuję ministrowi finansów, że nie opodatkował oparów czystego absurdu (a mógł), bo dzięki temu ta impreza może się odbywać.
Dziękuję. (po raz ostatni).
-
BTW – są to pięlkne okolice (...)
No ba! ;D
W końcu to Sudetenland, nie? A już na pewno Śląsk Zdolny ;D
A wszystko rozbija się o brak pieniędzy…
A, to dlatego zapodają na początku Akademii Rozrywki ten smutny dżingiel tej audycji nie będzie, jeżeli zabraknie abonamentu... A potem ze dwa razy walą w środku reklamy >:(
Żeby nie kończyć tym smutnym akcentem - wypada się cieszyć, że Stefan nie wracał z Bogatyni przez Plzen http://www.pilsner-urquell.com/ (http://www.pilsner-urquell.com/) albo Czeskie Budejovice http://www.budvar.cz/ (http://www.budvar.cz/) , bo długo byśmy jeszcze na tę relację sobie poczekali ;D
-
Czy Pan Doktor ma identyfikator "Stefan Bolcman"?
-
Czy Pan Doktor ma identyfikator "Stefan Bolcman"?
No bravou Ysasiu!!!
Dożywotni dżem (na razie), a w realu to się zobaczy (jak się zobaczy)
Tylko to nie jest doktor, tylko pielęgniarz.
Czyli Stefan w skeczu był obecny niejako podwójnie :))
-
Czy Pan Doktor ma identyfikator "Stefan Bolcman"?
No, no! Ten to ma wzrok i odwagę 8)
Też miałem takie podejrzenie, ale odrzuciłem jako zbyt absurdalne - no bo niby jakim cudem (no jakim? jakim?)
-
Ten w stefanamarynarce to Grzecho Kulikowski
A ten w stefanaindentyfikatorze to Rycho Kluge
Pacjentem jest OLO Adamczyk
Tyle w temacie zagadki
Być może pojawi się zapis video z Bogatyni
Być może, jak będą zainteresowani.
Szczegóły na priva
Być może..
-
.....
Być może pojawi się zapis video z Bogatyni
Być może, jak będą zainteresowani.
Szczegóły na priva
Być może..
To jest dobry temat na... zlot (że tak zażartuję).
-
Powiem więcej, ona jest w sieci, ale bez moich wskazówek b. trudno z tego skorzystać...
Znaczy super zdolniacha se poradzi, no ale takich tu nie ma, nie? ;)
-
Powiem więcej, ona jest w sieci, ale bez moich wskazówek b. trudno z tego skorzystać...
Znaczy super zdolniacha se poradzi, no ale takich tu nie ma, nie? ;)
Co to za zabawy z forumowiczami?
Bo zaraz ktoś to rozpropaguje łamiąc wszelkie prawa (autorskie).
-
prawa autorskie? coś takiego w ogóle istnieje? <wow>
-
Moje tak ;D
-
No tak - jak coś dotyczy nas - to święte, a jak ich - to olać (Olić)
-
No tak - jak coś dotyczy nas - to święte, a jak ich - to olać (Olić)
Zygfryd, nie NAS, tylko Stefka. ;D
-
No tak - jak coś dotyczy nas - to święte, a jak ich - to olać (Olić)
Zygfryd, nie NAS, tylko Stefka. ;D
WY mi tu Cezarian nie mędrkujcie. ;)
-
Ad rem
Poproszę wiadomosć na priva jak ktoś chce, czekam powiedzmy do końca ME, potem kasuje z serwera.
Ale odradzam najprawdopodobniej.
-
Ad rem
Poproszę wiadomosć na priva jak ktoś chce, czekam powiedzmy do końca ME, potem kasuje z serwera.
Ale odradzam najprawdopodobniej.
A to jest takie coś w worku co ma jakieś 'pas'?
Co do ad rem, to kiedyż to nagrodzone teksty ukażą (usłyszą?) się na antenie PR3? Pewnie w którejś AR? Autor coś wie?
-
A to jest takie coś w worku co ma jakieś 'pas'?
No po to jest priv
Co do ad rem, to kiedyż to nagrodzone teksty ukażą (usłyszą?) się na antenie PR3? Pewnie w którejś AR? Autor coś wie?
Tesz nie wiem. Pewnie nikt nie wie. Najprawdopodobniej było to uzależnione id występów nogokopaczy na ME.
A więc że tak powiem po staropolsku - dupa z króla
-
Są już pierwsze pozytywne reakcje związane z przeczytaniem/wysłuchaniem przez potencjalnych odbiorców tekstu tegorocznego zwycięzcy Turnieju Łgarzy w Bogatyni. Stefkowi jeszcze raz gratuluję, bo po raz kolejny okazuje się, że prawdziwa literatura nie tylko broni się sama, ale i atakuje. :D
http://wiadomosci.onet.pl/2700,1803430,bogatynia_ojciec_wysadzil_mieszkanie,wydarzenie_lokalne.html
Bogatynia: ojciec wysadził mieszkanie
Dziś w nocy o godzinie 0.40 policja w Bogatyni została poinformowana przez kobietę o tym, iż jej ojciec chce za pomocą butli z gazem wysadzić mieszkanie.
Na miejsce natychmiast udała się policja i straż pożarna – informuje Onet.pl młodszy aspirant z Komisariatu Policji w Bogatyni Ewa Wojtaczek.
Policja natychmiast ogłosiła ewakuację budynku. W trakcie jej trwania doszło do eksplozji butli. Jeden z funkcjonariuszy został ciężko ranny, dwaj inni z lżejszymi obrażeniami trafili do szpitala. Na miejscu został także niegroźnie ranny funkcjonariusz Straży Granicznej.
Z budynku ewakuowano 12 osób. Podczas wybuchu rannych zostało 4 mieszkańców budynku: dwie matki i dwoje dzieci – 9 lat i 12 lat.
W trakcie eksplozji zniszczone zostały 3 mieszkania. Sprawca wybuchu, 42-letni mężczyzna, zginął na miejscu. Akcja gaśnicza została już zakończona.
-
Najprawdopodobniej nie rozumiem...
Było kilka głupich postów na tym forum, sam popełniłem parę, ale ten poraża niekompetencją, głupotą oraz zbitko literowo.
-
Wpis i analiza jak najbardziej słuszna. Niestety, powiało powagą, a tak się nie postępuje na tym forum. ;)
-
Najprawdopodobniej nie rozumiem...
Było kilka głupich postów na tym forum, sam popełniłem parę...
Kilka? Parę? Chyba nas (i siebie) nie doceniasz... ;D
-
Funkcjonariusze iluż to resortów odnieśli obrażenia w tym wypadku... Na pewno też z co najmniej dwóch służb tajnych, ale te ostatnie jak to tajne służby dyskretnie pozbierały swoich nieboszczyków i - jak mawiają "nieprzyjazne nam (znowu) koła zza Łaby" - "Nacht und Nebel..."
-
Chyba już można?
Otóż na przekór przeciwnościom, rodzinie, otoczeniu, a przede wszystkim licznym zazdrosnym malkontentom, Stefek po raz kolejny udowodnił, że potrafi! Potrafi wznieść się na wyżyny każdego dnia i tygodnia, nawet jeżeli jest to dzień lub tydzień z życia 200.000-nej korporacji. Nic też dziwnego, że myśli i oddycha za tysiące i że oprócz wspomnianych malkontentów są tacy, którzy potrafią Go docenić. Docenić nie tylko działalność na niwie, ale także opowieści z dziedziny, a konkretnie łgarstwa. Krótko mówiąc miło mi poinformować, że Stefek został ponownie łgarzem roku w Bogatyni za tekst „Fala”, „Tydzień z życia korporacji”.
http://www.turniej.com.pl/
Jest to trzecie zwycięstwo Stefka w turnieju, co oznacza, że:
- otrzymuje na własność pewną kwotę pieniędzy, którą do tej pory (od 2004r.) miał jedynie w depozycie (mógł jednak pod jej zastaw zaciągać pożyczki, dzięki czemu jego rodzima fabryka helikopterów bojowych uzyskała kilkusetmilionowy kredyt na pokojowy rozwój);
- zobowiązał się, że wspomnianą kwotę wyda na organizację zjazdu forumowego w nieodległej od Bogatyni Dufałce;
- konkurs łgarzy zostanie przemianowany na konkurs Stefana Bolcmana;
- w słownikach języka polskiego imię Stefan oraz nazwisko Bolcman zostaną uznane za synonim słowa "łgarz", zaś słowo "łgarz" będzie mogło być używane jako imię;
- zostanie wprowadzona na terenie UE odpowiedzialność karna za tzw. łgarstwo bogatyńskie.
- Pinokio został oficjalnie zrehabilitowany jako łgarz.
Krótko mówiąc: serdeczne gratulacje składa Stefkowi niewiedzący co ze sobą zrobić, umiarkowany malkontent. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko stwierdzić, że gdyby Stefek pozwolił mi na naniesienie uwag do jego tekstu, utwór byłby prawdopodobnie jeszcze lepszy i zająłby wyższe miejsce. Stefek jednak tego błędu nie popełnił, za co słusznie ma do mnie pretensje od kilku tygodni.
Jeszcze raz gratuluję i trzymam kciuki za uznanie Stefka za dożywotniego zwycięzcę Konkursu Łgarzy w Bogatyni.
-
- zobowiązał się, że wspomnianą kwotę wyda na organizację zjazdu forumowego w nieodległej od Bogatyni Dufałce;
Gratuluję! Ale tu brakuje konkretu - kiedy? O ile to nie jest to kolejne (konkursowe?) łgarstwo...
-
- zobowiązał się, że wspomnianą kwotę wyda na organizację zjazdu forumowego w nieodległej od Bogatyni Dufałce;
Gratuluję! Ale tu brakuje konkretu - kiedy? O ile to nie jest to kolejne (konkursowe?) łgarstwo...
Galicjanin taką kasę przepuści na zlot?Niemożebne to.
-
- zobowiązał się, że wspomnianą kwotę wyda na organizację zjazdu forumowego w nieodległej od Bogatyni Dufałce;
Gratuluję! Ale tu brakuje konkretu - kiedy? O ile to nie jest to kolejne (konkursowe?) łgarstwo...
Galicjanin taką kasę przepuści na zlot?Niemożebne to.
No i jak tu nie kochać Fasiola?
Chyba muszę się odezwać?
Dziękuję bardzo Cezarianowi, za tak wzruszające expose.
Tekst zamieszczę po 20 kwietnia, ale na priva mogę podesłać.
Ale marny on jest, marny.
Jak zwykle,
Trwają poszukiwania transportu ale wychodzi, że Stefan będzie musiał pojechać tam osobiście za pomocą Opla.
Bruderszaftów więc nie będzie.
No chyba że ktoś ma pomysł jak ewakuować się z Dębicy do Zgorzelca za pomocą PKP i bez 46 przesiadek i podróży trwającej 37 godzin?
BTW - to nie ostatnia nagroda, którą Stefan zdobędzie w tym roku.
Jestem w formie, czuję to S:)
A odnoście zlotu - to przecież mamy spotkać się w KArpaczu w sierpniu na koncercie Gitarą i Piórem?
-
No i jak tu nie kochać Fasiola?
No masz, piosenka nawet o tym jest.
A może to nie o Fasiolu było?
-
Kochać, jak to łatwo powiedzieć...
-
Kochać, jak to łatwo powiedzieć...
Mam nadzieję, że to nie jest początek fali, o której pisał Stefek?
-
Krótko mówiąc miło mi poinformować, że Stefek został ponownie łgarzem roku w Bogatyni za tekst „Fala”, „Tydzień z życia korporacji”.
Krótko mówiąc - dlaczego on opisuje moją korporację, he? Nie ma swojej? A prawa autorskie? Tylko nie mówcie, że i tak wszystkie prawa ma apple...
-
Krótko mówiąc miło mi poinformować, że Stefek został ponownie łgarzem roku w Bogatyni za tekst „Fala”, „Tydzień z życia korporacji”.
Krótko mówiąc - dlaczego on opisuje moją korporację, he? Nie ma swojej? A prawa autorskie? Tylko nie mówcie, że i tak wszystkie prawa ma apple...
To wszystko wyssane jest z brudnego palca reakcji.
-
Redakcji?
Ja mam najgorzej, pracuję w kilku korporacjach. A może najlepiej? S:)
-
Takie tam to wasze korpo...
-
Takie tam to wasze korpo...
Prawda, Ty to dopiero masz korporację i jakiego ministra, to znaczy szefa.
-
Jest zapotrzebowanie na (nieoficjalną) relację?
-
Jest zapotrzebowanie na (nieoficjalną) relację?
Ty się zapytywujesz? Oczywista, że tak. Zwróć uwagę, że ostatnio wszyscy, nawet Mela ;) zarobieni i nie mogą uczestniczyć w życiu forum, jak by chcieli. Zostaliśmy tylko Ty i ja. Ja zobowiązuję się Wysoki Sądzie w zakreślonym terminie 1 dniowym wydać orzeczenie w sprawie uszkodzenia denata niesionego przez kondukt pogrzebowy. Ty zaś nie bądź rura i pisz pan. ;)
-
Ja zobowiązuję się Wysoki Sądzie w zakreślonym terminie 1 dniowym wydać orzeczenie w sprawie uszkodzenia denata niesionego przez kondukt pogrzebowy.
Patologia sądowa to Twoje hobby, Cezarianie, czy też lubisz sobie od czasu do czasu po prostu pogrzebać?
-
Pogrzebać - ależ to pięknie zabrzmiało :D
-
Pogrzebać - ależ to pięknie zabrzmiało :D
W tym kontekście zastanawiam się, jak rozumieć napis, który widzę z okna mojego biura: "Zakład Pogrzebowy"? Może powinno być "zakład grzebiący"? A może, po prostu, "zakład fryzjerski"?
-
A z mojego mam widok na cmentarz, troche już zapuszczony, ale zawsze...
-
Na razie jest relacja z meczu kabaretowego. W wątku sportowym ofkors.
-
A z mojego mam widok na cmentarz, troche już zapuszczony, ale zawsze...
Jak potwierdzają pokolenia archeologów (szczutek, jesteś?), nie ma tak zapuszczonego cmentarza, żeby nie można w nim pogrzebać. A więc: "Zakład Pogrzebowo-Archeologiczny Jutrzenka".
-
Wracając do naszych baranów - na tym pierwszym zdjęciu Stefan to oczywiście ten w koronie?
http://migielicz.pl/relacja-z-jubileuszowego-30-turnieju-malych-form-satyrycznych-bogatynia-2013/
-
Ewentualanie korona świadczy, że został także miss konkursu?
Ale, ale ja czekam na opowieści z kuluarów Bogatyni, może być z knajpy.