Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Aktualności => Wątek zaczęty przez: Bluesmanniak w 11 Kwietnia 2008, 06:52:59
-
Nie pij wódki, nie pij wina
kup se rower Ukraina
powyższe dedykuję oczywizda Stefanowi, szczególnie z rana po 6.15
ps. Pan Redaktor podparł dedykację piosenką w wykonaniu Evy Cassidy
-
Jak to miło zebrać się przy odbiorniku, jak za dawnych czasach przy kominku...
Chłopaki, ale co wy robicie przy radiokomputerze o tej godzinie? Nie powinniście być w pracy? ;D
-
Jak to miło zebrać się przy odbiorniku, jak za dawnych czasach przy kominku...
Chłopaki, ale co wy robicie przy radiokomputerze o tej godzinie? Nie powinniście być w pracy? ;D
No przeca właśnie my som w pracy :D
ps. w piątki rano włączają nam PR3, tak z grubsza między 6 a 9-tą ;)
-
Chłopaki, ale co wy robicie przy radiokomputerze o tej godzinie? Nie powinniście być w pracy?
Opierdalamy się.Z lekka. ;)
-
Mnie wolno, ja jestem etatowy darmozjad, ale wy?
Odkąd wyczytałam w internecie, że pracuję trzy godziny dziennie i mam trzy miesiące urlopu już mam co mantrować przy sprawdzaniu setnej klasówki w piątek wieczorem.
Pracuję trzy godziny dziennie i mam trzy miesiące urlopu... Pracuję trzy godziny dziennie i mam trzy miesiące urlopu... Pracuję trzy godziny dziennie i mam trzy miesiące urlopu...
I od razu lepiej ;D
Niestety, nie mogę sobie puścić w pracy radia, ani załączyć internetu... Cóż, nie można mieć wszystkiego ::)
-
Idż pracować do huty. Tam je radio
-
A i praca lżejsza. I raczej się roboty nie bierze do domu. I wodę mineralną dają w przydziale...
Co ja tu jeszcze robię? Już lecę zmieniać zawód ;D
-
Po mojemu to najlepsza praca jest w prosektorium, zwłaszcza nad ranem. Towarzystwo miłe... Z radiem nie ma problemu... Taaak
-
Po mojemu to najlepsza praca jest w prosektorium, zwłaszcza nad ranem. Towarzystwo miłe... Z radiem nie ma problemu... Taaak
Ciekawe podejście...
Ale z radiem to nie wiedziałem...
-
Zawsze jeszcze mogę przesypywać lalki talkiem. Towarzystwo równie nienatrętne co w prosektorium. A i radia chyba można by w trakcie słuchać, choćby na słuchawkach.
-
Ciekawe podejście...
Ale z radiem to nie wiedziałem...
Podejście reprezentowane przez jedną taką Marylę P. (z domu P.). Ja tylko skromnie się z nim zgadzam.
A swoją drogą, to nie wiem jak to dzisiaj jest w prosektorium w kwestii zabierania pracy do domu.
Prześpię się z tą myślą. Ciask prask
-
Prześpię się z tą myślą. Ciask prask
Właśnie minęła północ,usłyszałem za oknem zwierzę mariackie i też idę lulu.
-
Ciekawe podejście...
Ale z radiem to nie wiedziałem...
Podejście reprezentowane przez jedną taką Marylę P. (z domu P.). Ja tylko skromnie się z nim zgadzam.
A swoją drogą, to nie wiem jak to dzisiaj jest w prosektorium w kwestii zabierania pracy do domu.
Prześpię się z tą myślą. Ciask prask
Najgorzej to było, jak ZOMO-więc zabierał pracę do domu.
Zaś, że Bruxa nie pracuje i jej niepraca jest łatwiejsza od hutnika dorabiającego w nadgodzinach w prosektorium, to wiadomo nie od dzisiaj. ;)
-
Kurde.
Swój dyplom nauczyciela mam gdzieś na dnie szafy, a tu biedna dziewczyna tyra z małolatami i jeszcze szanowni koledzy próbują wyszukać jej ciekawe zajęcie.
Mają rację - trzeba często zmieniać pracę.
Bruxa. Po latach stwierdzisz: "Jestem kobieta pracująca. Żadnej pracy się nie boję. Kiedyś w hucie...."
I każdy pracodawca Cię przyjmie.
Przerażające.
-
Kurde.
Bruxa. Po latach stwierdzisz: "Jestem kobieta pracująca. Żadnej pracy się nie boję. Kiedyś w hucie...."
I każdy pracodawca Cię przyjmie.
Przerażające.
Ale dla kogo?
DLa Bruxy czy dla huty?
-
Mefisto! Nie znasz Bruxy. Przy niej żaden pracodawca nie ma szans. Kobieta pracująca to tylko jej nieudolna imitacja.
-
A mężczyzna pracujący, to co? Pies? To jest dyskryminacja! (podążając tropem femi-tfu!-nistek, które zawładnęły już chyba wszystkimi stacjami radio i telewizyjnymi)
-
W porządnej patologicznej rodzinie podstawą utrzymania jest mężczyzna niepracujący, vide dziadek Jacek. Bo przecież nie Grzegorz, ta szmata.
-
A mężczyzna pracujący, to co? Pies? To jest dyskryminacja! (podążając tropem femi-tfu!-nistek, które zawładnęły już chyba wszystkimi stacjami radio i telewizyjnymi)
Młodyś...
Pies to pies.
-
Pies to pies.
czyli kot?
-
Młodyś...
Pies to pies.
Pewnie chodzi Ci o stare przysłowie, że pies jaki jest każdy widzi? Chociaż, jak sobie przypominam, to w pewnej rodzinie, której nie tak daleko znowu było do RP, niejaki Wicia o mało nie przyjechał na kocie. Kocie, który dodajmy, długo nie pociągnął, a wszystko przez to, że nie był odporny na kule karabinowe. Nic dziwnego, penicylina była wówczas trudno dostępna. ;)
-
A czy w dzisiejszych czasach można w ogóle mówić MURZYN (i to na psa!), czy trzeba AFROAMERYKANIN? ??? Bo to przecież rasizm. Eh Ci Poszepszyńscy - same kłopoty z nimi... ;)
-
A czy w dzisiejszych czasach można w ogóle mówić MURZYN...
Mówić można, ale nie można się z tym zgadzać.