Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: 666 w 07 Kwietnia 2007, 15:38:10
-
Na wstępie chciałbym życzyć Wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT (i mokrego dyngusa) :)
Jak te święta, a także inne obchodzili Poszepszyńscy?
Święta w ogóle, były dla Rodziny zdecydowanie czasem szczególnym, choć wiadomo, że nie były to święta zwyczajne, tradycyjne...choć miały takimi być, to nie zawsze wszystko wychodziło zgodnie z planem...chociażby karp wigilijny - niby był, no ale...no właśnie...
Święta Bożego Narodzenia u Poszepszyńskich doskonale pamiętam, kiedy to Grzegorz wysadził korki i w całym mieszkaniu zabrakło prądu. Ze świętami Wielkanocnymi, to kojarzy mi się tylko pewien wątek jajeczny, kiedy to próbowano przekupić Dziadka Jacka...
-
A jajko na pewno przypominało Dziadkowi Jackowi Zachariasza Dorożyńskiego. A i Pan Włodek wpadnie, żeby się zapytać co u Rodziny i Ślepy Leon będzie chciał podkraść pasztet.
Ogólnie, Maurycy dorzuci jeszcze bombę z opóźnionym zapłonem, która ochlapie wszystkich wodą i doprowadzi do zardzewienia wózka Dziadka Jacka.
Wesołych świąt i dobrego jedzenia! (bom ja łasuch, a ile ciast na mnie czeka!...)
-
Właśnie, śmichy, hihy, ale ja sobie nie przypominam odcinka wielkanocnego?
-
Właśnie, śmichy, hihy, ale ja sobie nie przypominam odcinka wielkanocnego?
Jak nie, jak tak - to znaczy nie stricte wielkanocny, ale było o przygotowaniach do tegoż święta...coś o potrawach i właśnie jajkach, którymi to próbowano (jak już wspomniałem) przekupić. To było właśnie (chyba, ale nie jestem pewien) związane z tym świętem...
-
Właśnie, śmichy, hihy, ale ja sobie nie przypominam odcinka wielkanocnego?
Jak to nie pamiętasz, Cezarianie? Przecież to był Twój ulubiony odcinek "PRZERAŻAJĄCE". Za wyjawienie tajemnicy Dziadek Jacek miał dostać jedno całe jajko do swojej dyspozycji. Jedno z dwóch przeznaczonych do spożycia właśnie na WIELKANOC. ;D
Wesołych Świąt dla całej Rodziny. ;)
-
Jak to nie pamiętasz, Cezarianie? Przecież to był Twój ulubiony odcinek "PRZERAŻAJĄCE". Za wyjawienie tajemnicy Dziadek Jacek miał dostać jedno całe jajko do swojej dyspozycji. Jedno z dwóch przeznaczonych do spożycia właśnie na WIELKANOC. ;D
Wesołych Świąt dla całej Rodziny. ;)
Za życzenia dziekuję, uznając że także mnie dotyczą, jako samozwańczego członka Rodziny forum Rodziny Poszepszyńskich ;D
Zaś stanowisko swoje podtrzymuję. Ulubiony odcinek "PRZERAŻAJĄCY" nie traktował o Świętach Wielkanocnych, zaś wątek ten luźno sie jedynie przewinął. Chodzi mi o odcinek, który ściśle jest związany z Wielkanocą, podobnie jak ten o karpiu vel wegorzu, vel zaskrońcu na Boże Narodzenie. Sylwester także przecież był...
I nie pamiętam takiego odcinka :-[ PRZERAŻAJĄCE
Także dla wszystkich Wesołych Świąt
-
...podobnie jak ten o karpiu vel wegorzu, vel zaskrońcu na Boże Narodzenie.
To był zwykły kabel z prądem, przecież zaskroniec nie poraziłby Grzegorza...
Swoją drogą, to wielu świąt nie było w Rodzinie opisanych. Nie przypominam sobie między innymi: święta zmarłych, walentynek, 3maja (czy choćby 1wszego), dnia dziecka (biedny Maurycy).
Był natomiast chociażby dzień starego piernika ;)
Szkoda, że nie ma nowej serii :( :( Może wtedy udałoby się nadrobić zaległości...
-
Nie przypominam sobie między innymi: święta zmarłych, walentynek(...)
Och, Walentynki! Toż to musiałby być imponujący odcinek :)
-
Chlus, chlus
wirtualny Dyngus ;D
-
Chlus, chlus
wirtualny Dyngus ;D
W tym miejscu był inny test
ale był poległ
ponieważ wężyk
pokazał zęby.
-
Święta święta i poświętach. a tak swoją dorogą ciekawe bybyło obchodzenie Dnia Dziecka czy Dnia dzadka. I słusznie ktoś napisała walentynki i Święto zmarłych byłyby równiez warte uwagi.
ŻAłuję, że nie mialam okazji słyszeć odcinków świąteczneych Rodziny.
-
Jak nie, jak tak - to znaczy nie stricte wielkanocny, ale było o przygotowaniach do tegoż święta...coś o potrawach i właśnie jajkach, którymi to próbowano (jak już wspomniałem) przekupić. To było właśnie (chyba, ale nie jestem pewien) związane z tym świętem...
Ciepło, ciepło. Najbardziej wielkanocny był, wbrew nazwie, odcinek "Prima Aprilis". Dokładnie jego tematem była lista dobrych rzeczy, jakie Rodzinka kupi sobie za premię czy też powiększoną właśnie pensję Grzegorza. Mnie osobiście powaliło wymienione przez Grzegorza "inne zwierze wielkanocne którym jest baran" oraz zaproponowany przez dziadka Jacka sposób zagospodarowania tegoż: "...mięso zjemy, ze skóry zrobisz sobie Marylko kożuszek, a rogi powiesimy na ścianie", tudzież nowatorska teoria kulinarna Grzegorza: "...a niby czemu ograniczać się do barszczów białych i czerwonych? Zrobisz Marylko jeszcze niebieski i zielony".
-
nowatorska teoria kulinarna Grzegorza: "...a niby czemu ograniczać się do barszczów białych i czerwonych? Zrobisz Marylko jeszcze niebieski i zielony".
Dobre, dobre. Najprawdopodobniej wielkanocna potrawą u Poszepszyńskich była(by) także dobra na każdą okazję (nie tylko dlatego, że postna), zapiekanka z chleba i wody. Zresztą taka potrawa, jako że bez dwóch zdań koszerna, nadawałaby sie także na święta mazurskie.
-
nowatorska teoria kulinarna Grzegorza: "...a niby czemu ograniczać się do barszczów białych i czerwonych? Zrobisz Marylko jeszcze niebieski i zielony".
Dobre, dobre. Najprawdopodobniej wielkanocna potrawą u Poszepszyńskich była(by) także dobra na każdą okazję (nie tylko dlatego, że postna), zapiekanka z chleba i wody. Zresztą taka potrawa, jako że bez dwóch zdań koszerna, nadawałaby sie także na święta mazurskie.
Dupa!
Zapiekanka była z wody i mąki!
-
No i bardzo dobrze!
Chleb to taki inny stan skupienia mąki. Jako Chemik zawodowy powinieneś wiedzieć. A czerwone mąki to na łąkach i grądach.
Syrop to inny stan skupienia (w zasadzie rozskupienia) cukru...
Wódka to stan skupienia (rozwodnienia?) procentów...
Inne pomysły?
-
Nie przypominam sobie między innymi: święta zmarłych, walentynek, 3maja (czy choćby 1wszego),
Naciągając nieco kryteria, trzeciomajowym odcinkiem był ten o konstytucji i związanym z nią referendum. Nawiasem mówiąc po raz pierwszy i chyba jedyny w całej serii pojawił się tam ks. Czepióra / Czepiura, pogromca sex-szopu w którym pracowała panna Inga.
-
Nie wiedziałem gdzie zamieścić tą nurtującą mnie kwestię, więc wklepałem to tu:
Po pierwsze to 3mam kciuki za to, aby Polska z Ukrainą zorganizowała EURO2012 (we Wrocku w końcu bym mógł na porządny mecz, na porządnym stadionie pójść!) - decyzja już za 11 godzin! :)
----------------------------------------------------------------------------
to tyle takiego "spamu", czy nie wiem czego, w każdym razie w tym kontekście naszła mnie pewna myśl:
Czy Poszepszyńscy uprawiali jakieś sporty?
Przyszedł mi tak na szybko do głowy jedynie "spływ na Dziadku".
-
Czy Poszepszyńscy uprawiali jakieś sporty?
Przyszedł mi tak na szybko do głowy jedynie "spływ na Dziadku".
Oczywiździe! Idąc chromonologicznie, sport uprawiał dziadek Jacek podczas służby wojskowej w niezapomnianym roku 1905- mam tu na myśli gimnastykę poranną aplikowaną przez kaprala Jedziniaka. Spływ na dziadku - jak najbardziej. Idąc dalej, Grzegorz rozciągał namiętnie pewnego rodzaju ekspander wyłudzony od dziadka Jacka, a nazywany przez tego ostatniego "Bullwalkerem" lub podobnie. Dziadkowi Jackowi, w lepszych, sanacyjnych czasach, nieobcy był sport automobilowy: swego czasu prowadząc Bugatti rozbił w drzazgi poszóstny karawan. Tenże dziadek uprawiał nurkowanie ekstremalne, na głębokości 3.5 (czyli trzy-pięćdziesiąt) km, przypomnijmy że rekord zanurzenia atomowego o.p. to jakiś marny 1000 m (mówimy o zanurzeniach zakończonych powrotem). W czasach gorszych dziadek Jacek kontentował się już tylko saneczkarstwem / narciarstwem, co zresztą też omal źle się nie skończyło: - na nartach pana Gnoja wjechał zdaje się na bramę rosyjskiej ambasady skąd wypadła ochrona z naganami i tylko interwencja wychodzącego z tejże ambasady premiera uratowała dziadkowi życie. Całkiem tego sporo!
-
A wyścigi na stiuningowanym full wypas sportowym wózku to pies?
-
A wyścigi na stiuningowanym full wypas sportowym wózku to pies?
Ja bym nawet powiedział, że ogólnie jazda na wózku, to był w jego wypadku sport ekstremalny.
A połykanie łyżeczek ze Ślepym Leonem? A Skok na spadochronie? A krzesło elektryczne? Olimpiady znają nie takie dyscypliny...
-
A jeszcze przecież - czy aby pan Włodek nie uprawiał sportu? Ostatnio Car Putin (wtedy kiedy strajkowała opozycja i wypuszczono na nich milicję niczym w ZSRR) oglądał właśnie takie "walki bez zasad" - to właśnie chyba uprawiał pan Włodzimierz z żoną.
-
A jeszcze przecież - czy aby pan Włodek nie uprawiał sportu? Ostatnio Car Putin (wtedy kiedy strajkowała opozycja i wypuszczono na nich milicję niczym w ZSRR) oglądał właśnie takie "walki bez zasad" - to właśnie chyba uprawiał pan Włodzimierz z żoną.
Car Putin, to samochód Putina, czy samochód Putin?
W sumie to prawda, małżonka pana Włodka to dopiero zrobiłanby furorę na ringu
-
Car Putin, to samochód Putina, czy samochód Putin?
Oj Cezar - to nie Ameryka, a Rosja jest - to by było "Awtomobil" przecie. ;D
-
Oj Cezar - to nie Ameryka, a Rosja jest - to by było "Awtomobil" przecie. ;D
Co ty opowiadasz?! Car Putin = samochód Putin. Zaś "awtomobil", to przecież "a w to mobil" mobile one najlepiej. Podsumowując w samochód Putina najlebiej wlać mobile one.
Taaaak
-
Oj Cezar - to nie Ameryka, a Rosja jest - to by było "Awtomobil" przecie. ;D
Co ty opowiadasz?! Car Putin = samochód Putin. Zaś "awtomobil", to przecież "a w to mobil" mobile one najlepiej. Podsumowując w samochód Putina najlebiej wlać mobile one.
Taaaak
Tok rozumowania ocień haroszyj....Daaaa ;D
-
Tok rozumowania ocień haroszyj....Daaaa ;D
Haroszyj, to pewnie od Hare Kryszna. To by wiele wyjaśniało, a wszczególności ten dziwny stan choroby sierocej, w której znajdują się prelegenci Krysznego wygłaszający mantrycznie (oj, ale słowo) wierszyki. Muszą działać pod wpływem środków odurzających, a jeśli używają słowa haroszyj, to pochodzenie i rodzaj tych środków jest jasny.
I te ogolone głowy, wszystko jasne.
-
Tok rozumowania ocień haroszyj....Daaaa ;D
Haroszyj, to pewnie od Hare Kryszna. To by wiele wyjaśniało, a wszczególności ten dziwny stan choroby sierocej, w której znajdują się prelegenci Krysznego wygłaszający mantrycznie (oj, ale słowo) wierszyki. Muszą działać pod wpływem środków odurzających, a jeśli używają słowa haroszyj, to pochodzenie i rodzaj tych środków jest jasny.
I te ogolone głowy, wszystko jasne.
Masz skrzywione pojęcie na temat choroby sierocej, mantr i krysznowców, a poza tym pomyliły Ci się rejony Azji Cezarku. Dla mnie to Moherowe Berety są jak na haju
-
Bravo!
Pobijcie się ;D
Jak ja to lubię :D
-
Bravo!
Pobijcie się ;D
Jak ja to lubię :D
nic z tego, nie ciesz się, jestem pacyfistką, a poza tym za słabe te twoje fiatbrava
-
Bravo!
Pobijcie się ;D
Jak ja to lubię :D
nic z tego, nie ciesz się, jestem pacyfistką, a poza tym za słabe te twoje fiatbrava
Pacyfistką? Jak mozna być pacyfistą? W współczesnym świecie? To dobrze, że trafiłaś na forum RP.
Czy pacyfista może być zwolennikiem eutanazji (eutnanazistą?).
A poza tym nie rozumiem, w czym ogolne łby w sukienkach są lepsze od moherowych łbów w sukienkach?
Dobrze, że takich dyskusji nie prowadzimy, bo dobiero by sie zaczęło.
Precz z pacyfizmem. Pacyfiizm najprostszą dorgą do pancerfausimu.
-
jestem pacyfistką
A może jeszcze nie jesz mięsa i popierasz ekologów? nie żebym miał coś naprzeciwko, jednak wolę wiedzieć z kim mam do czynienia. ;D
-
jestem pacyfistką
A może jeszcze nie jesz mięsa i popierasz ekologów? nie żebym miał coś naprzeciwko, jednak wolę wiedzieć z kim mam do czynienia. ;D
Tak daleko się nie posunęłam chociaż nie mam nic przeciw ekologom, ale moherowych beretów i tak nie lubię.
Cezarku, zweryfikuj swoje poglądy, będzie Ci lżej. Luzik... Nie musisz tak krzyczeć, to szkodzi na urodę.
-
Cezar jest na luzie cały czas - nawet lekarze się zastawiają jak to możliwe z medycznego punktu widzenia!
A jak Cezar krzyczy to jeszcze nie wiesz (i lepiej byś się nie dowiedziała)
Precz z wojną!
Precz z pokojem!
Precz z kuchnią!
Niech żyje przedpokój!
Czy pacyfista to odmiana pacynki?
Czy może pancerfausta?
Czy pancerfaust ma coś wspólnego z De Loeve?
Na te i inne pytania nigdy nie znajdziemy odpowiedzi...
I BARDZO DOBRZE!
Edit
Zapomniałem dodać, że o urodzie Cezara to śpiewają piosenki...
np.
Panna Monika ma wdzięki i urodę
Lecz ją zsobie zaraz skonci
bo ubiera się jak strach na wróble
w same buble....
-
Z medycznego punktu widzenia, to Cezarek jest miłym chłopcem i nic nie ma wpływu na jego urodę i cieszę się że moje wypowiedzi wzbudzają u niego takie emocje.
Zapomniałeś Stefciu o łazience i wydaje mi się że jest zupełnie odwrotnie, to De Loeve ma coś wspólnego z pancerfauzmem.
-
W tą stronę, tylko przeciwną Suri.
-
Precz z wojną!
Precz z pokojem!
Precz z kuchnią!
PRECZ Z PRECZEM!!!
A co, ja też sobie chcę pokrzyczeć, w końcu w pracy nie mogę... ;D
-
Precz z wojną!
Precz z pokojem!
Precz z kuchnią!
PRECZ Z PRECZEM!!!
A co, ja też sobie chcę pokrzyczeć, w końcu w pracy nie mogę... ;D
"Precz z preczem" - to jest dobre! podoba mi się.
;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
Wiesz Bruxa, takie wykrzyczenie jest zdrowe dla duszy, jeśli oczywiście ktoś ją ma. Rozładowuje stresy. Tylko bez agresji w kierunku do ludzi. Jeśli ktoś krzyczy na jakiegoś ludzia to znaczy że brakuje mu argumentów itd. itd.
-
"Precz z preczem" - to jest dobre! podoba mi się.
;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
Tjaaa, tylko trochę stare. Nic to, cieszę się że w jakiś sposób przyczyniam się do szerzenia oświaty wśród młodzieży.
Wiesz Bruxa, takie wykrzyczenie jest zdrowe dla duszy, jeśli oczywiście ktoś ją ma. Rozładowuje stresy. Tylko bez agresji w kierunku do ludzi. Jeśli ktoś krzyczy na jakiegoś ludzia to znaczy że brakuje mu argumentów itd. itd.
Widzę, że na pewno lepsze od tzw trucia...
-
Widzę, że na pewno lepsze od tzw trucia...
Na trucie najlepsza jest mikstura, do której potrzebne jest oko jaszczurki+oddech kota+jad trupi, przy czym ten ostatni składnik jest najsłabszy. Aha, i dzięki za tą młodzież.
-
Aha, i dzięki za tą młodzież.
Nie dziękuj, wyznam ci szczerze... ;D
Z punktu widzenia Bruxy wszystko co się rusza to młodzież - co w zasadzie wyklucza tylko dziadka Jacka i szmatę spod zlewu (chociaż w tym przypadku nie ma pewności - czy się aby nie rusza, znaczy). No i jeszcze pannę Ingę Korczyńską, aktorkę teatrzyku Ananas...
-
jestem pacyfistką
A może jeszcze nie jesz mięsa i popierasz ekologów? nie żebym miał coś naprzeciwko, jednak wolę wiedzieć z kim mam do czynienia. ;D
Tak daleko się nie posunęłam chociaż nie mam nic przeciw ekologom, ale moherowych beretów i tak nie lubię.
Cezarku, zweryfikuj swoje poglądy, będzie Ci lżej. Luzik... Nie musisz tak krzyczeć, to szkodzi na urodę.
HA!
Mamy Cię (Bo nie ma jak u mamy)
Jakie poglady mam zmienić i dlaczego nie jestem wyluzowany? A nie jestem? Widziała mnie dzisiaj na mieście, chociaż nie byłem w Trójmieście, tylko w Łomży i to bez komży!
Przypominam także koleżance, że duszy się nie "ma", tylko "posiada". To już wyjaśniliśmy.
Dobra jest ta mała, chociaż nie lubi moheru. Zresztą mnie bardziej interesuje, czy lubi khaki? Podobno w smaku, palce lizać.
-
Dobra jest ta mała (...)
Tjaa... zwłaszcza z keczupem i frytkami....
-
jestem pacyfistką
A może jeszcze nie jesz mięsa i popierasz ekologów? nie żebym miał coś naprzeciwko, jednak wolę wiedzieć z kim mam do czynienia. ;D
Tak daleko się nie posunęłam chociaż nie mam nic przeciw ekologom, ale moherowych beretów i tak nie lubię.
Cezarku, zweryfikuj swoje poglądy, będzie Ci lżej. Luzik... Nie musisz tak krzyczeć, to szkodzi na urodę.
HA!
Mamy Cię (Bo nie ma jak u mamy)
Jakie poglady mam zmienić i dlaczego nie jestem wyluzowany? A nie jestem? Widziała mnie dzisiaj na mieście, chociaż nie byłem w Trójmieście, tylko w Łomży i to bez komży!
Przypominam także koleżance, że duszy się nie "ma", tylko "posiada". To już wyjaśniliśmy.
Dobra jest ta mała, chociaż nie lubi moheru. Zresztą mnie bardziej interesuje, czy lubi khaki? Podobno w smaku, palce lizać.
Oh, Cezarku, tyle komplementów naraz!!! Nie wiem czy to zniosę... :-[
No dobra, a teraz na poważnie, moher jest nie modny, a w berecie mi nie ładnie - wiem, bo gadałam z lustrem, a jeżeli Ty, jesteś Wielkim Posiadaczem Duszy (w skrócie WPD), nie mylić z obszarnictwem, to serdeczne gratulejszyn, nie będę Ci urządzać "mieszkania", miej sobie te swoje poglądy...a może podglądy?? A, zapomniałabym o jednym, a wrócić nie mogę, bo skarcono mnie za pisanie po sobie: dziś rano BYŁAM w Łomży na dworcu PKS.
-
Rozumiem, Suri, że względy religijne, bądź moralne, zabraniają ci używania opcji "edytuj" - serdeczne wyrazy współczucia...
To tak a propos pisania po sobie.
-
Rozumiem, Suri, że względy religijne, bądź moralne, zabraniają ci używania opcji "edytuj" - serdeczne wyrazy współczucia...
To tak a propos pisania po sobie.
Barvo Yasiu!
-
Ojejku, dzięki Bruxa za kurs obsługi komputera, co ja bym zrobiła bez uczynnych forumowiczów ???
Dobrze Yasiu!!! Wężykiem, wężykiem!!! ;D (to do Stefcia)
-
Oh, Cezarku, tyle komplementów naraz!!! Nie wiem czy to zniosę... :-[
No dobra, a teraz na poważnie, moher jest nie modny, a w berecie mi nie ładnie - wiem, bo gadałam z lustrem, a jeżeli Ty, jesteś Wielkim Posiadaczem Duszy (w skrócie WPD), nie mylić z obszarnictwem, to serdeczne gratulejszyn, nie będę Ci urządzać "mieszkania", miej sobie te swoje poglądy...a może podglądy?? A, zapomniałabym o jednym, a wrócić nie mogę, bo skarcono mnie za pisanie po sobie: dziś rano BYŁAM w Łomży na dworcu PKS.
Jakie moje poglądy? Co masz na myśli? Co Ty wiesz na temat moich poglądów? Coś mi sie wydaje, że podejrzewasz mnie o ojcorydzykostwo? A porkła?
Muszę Cie rozczarować/pocieszyć (niepotrzebne skreślić), ale nie byłem na dworcu PKS w Łomży. NIe tylko dzisiaj, ale chyba nawet nigdy? Uświadomiłaś mi to właśnie...co ja teraz ze sobą pocznę?
Właśnie, czy można począć z samym sobą? A jeśli nie, to skąd powiedzienie, co ja teraz ze sobą pocznę? Przecież wiadomo, że począć można chłopca lub dziewczynkę.
Ja Ci osobiście wybaczam niewybaczalne wklejenie postu po sobie. Oczywiście nie bezinteresownie, a w oczekiwaniu dalszych obiecujących postów. Ale jak to zniesie Stefek? On tak łatwo nie wybacza. Zna sie na kobietach. Ma w końcu syna. :o
-
Jakie moje poglądy? Co masz na myśli? Co Ty wiesz na temat moich poglądów? Coś mi sie wydaje, że podejrzewasz mnie o ojcorydzykostwo? A porkła?
Muszę Cie rozczarować/pocieszyć (niepotrzebne skreślić), ale nie byłem na dworcu PKS w Łomży. NIe tylko dzisiaj, ale chyba nawet nigdy? Uświadomiłaś mi to właśnie...co ja teraz ze sobą pocznę?
Właśnie, czy można począć z samym sobą? A jeśli nie, to skąd powiedzienie, co ja teraz ze sobą pocznę? Przecież wiadomo, że począć można chłopca lub dziewczynkę.
Ja Ci osobiście wybaczam niewybaczalne wklejenie postu po sobie. Oczywiście nie bezinteresownie, a w oczekiwaniu dalszych obiecujących postów. Ale jak to zniesie Stefek? On tak łatwo nie wybacza. Zna sie na kobietach. Ma w końcu syna. :o
Dałam Ci już do zrozumienia, że przestały mnie interesować Twoje poglądy, więc finito, koniec, the end, itd.itd. A poczynać sobie ze sobą możesz wszystko, co tylko zechcesz, wolna wola, a co! mam gest, opuszczam Ci! A jeśli chodzi o Stefcia, co z tego że ma syna, to jeszce o niczym nie świadczy. Ja mam porcelanową świnkę skarbonkę i nie jestem najbogatszą kobietą w Polsce. Ale cieszę się bardzo niezmiernie i niebywale że TY wybaczyłeś mi moje pisanie.
-
Hm..
Miałem coś napisać, ale policzyłem do 10 (dla ułatwienia co dwa) i mi przeszło.
Może Bruxa mnie zastąpi...
Ma w końcu talent pedagiguczny
PS
Nie jest prawdą, że tylko ludzie inteligentni są złośliwi.
-
Oj Stefciu, jakiś Ty delikutaśny...uczę się od najlepszych.
-
(...) i mi przeszło.
Ale dokąd poszło?
Może Bruxa mnie zastąpi...
Tego nikt by nie chciał ;D Po co na forum dwie Bruxy zamiast Stefana?
Ma w końcu talent pedagiguczny
I dlatego nic nie napisze. Na razie.
PS
Nie jest prawdą, że tylko ludzie inteligentni są złośliwi.
I vice versa.
uczę się od najlepszych.
Wszyscy trzymamy kciuki, żeby ci się udało...
-
Kuźwa, Stefciu! Za co ten minus? :'( Jestem w głębokiej rozpaczy, chyba się pochlastam! :'(
-
Masz. Nie chlastaj się. ;D
-
Nie chlastaj się. ;D
Chlastaj się! Ja chętnie popatrzę...
-
uczę się od najlepszych.
Wszyscy trzymamy kciuki, żeby ci się udało...
...może przerosnę mistrza, chociaż tak do końca to nie wiem czy chcę
-
Masz. Nie chlastaj się. ;D
Dzięki Rustig. Jestem twoim dłużnikiem.
-
Rustig się bawi w śniętego mikołaja widzę...
-
Co jest TOWARZYSTWO? Nie zebraliśmy się tutaj, żeby gadać o jakiś minusach i plusach, niezależnie dodatnich, czy ujemnych! Frymarczyć mi tu będą! Umizgi się zaczynają? Plusa ktoś dostał albo minusa! Tak, czy siak dostał, a nie mu zabrano!
Przypominam, że z definicji reputacja każdej z osób, które zalogowały się na tym forum jest godna pożałowania! I o to własnie chodzi! Jesteśmy tu po to żeby prząść i rozwijać nić bezsensu, nawet jeśli nie jest ona moherowa i nie nadaje się na onuce! Fakt, że mamy teraz forum, które niewiadomo po co umożliwia wciskanie plusów nie znaczy jeszcze, że odchodzimy od przewodniego of-topowego chrakteru forum!
Zaś autorytet lub antyautorytet (w każdym razie "tytet") mamy budować ciekawymi opowieściami, grą słów, przewrotnymi wypowiedziami, a może nawet, kiedyś napisaniem czegoś ciekawego o RP.
I uprzejmie proszę tego sie trzymać.
-
Informacja, dla tych którzy jeszcze nie wiedzą: mam infekcję wirusową i nie w pełni panuję nad tym co piszę. Jak będzie mi lepiej to popracuję nad "tytem". Aha, jeszcze apropos Świąt Bożego Narodzenia: Rustig jest śnięty, czy co? śnioł się, ale chyba prościej będzie "Zepsuty Rustig". (to nie ja zaczęłam!)
-
Nie, nie jestem śnięty.
Jestem po prostu dobrym człowiekiem. >:(
-
Nie, nie jestem śnięty.
Jestem po prostu dobrym człowiekiem. >:(
Czyli tak jak Ś...ty Mikolaj
-
Żaden Mikołaj tylko Rustig. :)
-
Żaden Mikołaj tylko Rustig. :)
Oj... Biedny Miś! Wszyscy się czepiają :-*
-
Od razu Miś ja tam bym chciała Jelonka. :P
-
Gdzieś już chyba pisałem, ale się powtórzę - w spisie treści jest więcej akcji niż w waszych pogaduchach
-
Gdzieś już chyba pisałem, ale się powtórzę - w spisie treści jest więcej akcji niż w waszych pogaduchach
No to Stefciu, musisz trochu rozruszać towarzystwo. Może razem coś zmontujemy? Kto zaczyna? Ty czy ja? Nawrzucać Ci gruzu??!!
-
Treść jest jednym z tych zagadnień, które mają w sobie niezwykle niewiele przekazu. Jednak, jeśli już zacznie się prawdziwa dyskusja na tematy ciekawe, bądź mądre, to treść się pojawia. Nie można wszak dyskutować o treści jako takiej, gdyż nie zacznie się wtedy prawdziwa dyskusja, a jedynie będzie to "dyskusja o dyskusji", czyli nic mądrego. Stefan poruszył ważny temat treści, jednak nie można go dalej ciągnąć, gdyż wtedy owa treść nie pojawi się długo - należy "zarzucić" tematem innym i dyskutować o nim, musi być to jednak temat konkretny, nie jakiś wydumany, ale także nie banalny. Wtedy może pojawi się jakaś treść nieco lepsza, niż w spisie treści (chociaż nie bagatelizowałbym znaczenia spisu treści)
-
Treść jest jednym z tych zagadnień, które mają w sobie niezwykle niewiele przekazu. Jednak, jeśli już zacznie się prawdziwa dyskusja na tematy ciekawe, bądź mądre, to treść się pojawia. Nie można wszak dyskutować o treści jako takiej, gdyż nie zacznie się wtedy prawdziwa dyskusja, a jedynie będzie to "dyskusja o dyskusji", czyli nic mądrego. Stefan poruszył ważny temat treści, jednak nie można go dalej ciągnąć, gdyż wtedy owa treść nie pojawi się długo - należy "zarzucić" tematem innym i dyskutować o nim, musi być to jednak temat konkretny, nie jakiś wydumany, ale także nie banalny. Wtedy może pojawi się jakaś treść nieco lepsza, niż w spisie treści (chociaż nie bagatelizowałbym znaczenia spisu treści)
Rany Boskie, drugi Cezar nam rośnie...
(A może Gucio?)
-
Treść jest jednym z tych zagadnień, które mają w sobie niezwykle niewiele przekazu. Jednak, jeśli już zacznie się prawdziwa dyskusja na tematy ciekawe, bądź mądre, to treść się pojawia. Nie można wszak dyskutować o treści jako takiej, gdyż nie zacznie się wtedy prawdziwa dyskusja, a jedynie będzie to "dyskusja o dyskusji", czyli nic mądrego. Stefan poruszył ważny temat treści, jednak nie można go dalej ciągnąć, gdyż wtedy owa treść nie pojawi się długo - należy "zarzucić" tematem innym i dyskutować o nim, musi być to jednak temat konkretny, nie jakiś wydumany, ale także nie banalny. Wtedy może pojawi się jakaś treść nieco lepsza, niż w spisie treści (chociaż nie bagatelizowałbym znaczenia spisu treści)
Rany Boskie, drugi Cezar nam rośnie...
(A może Gucio?)
A może pszczółka Maja?
-
Treść jest jednym z tych zagadnień, które mają w sobie niezwykle niewiele przekazu. Jednak, jeśli już zacznie się prawdziwa dyskusja na tematy ciekawe, bądź mądre, to treść się pojawia. Nie można wszak dyskutować o treści jako takiej, gdyż nie zacznie się wtedy prawdziwa dyskusja, a jedynie będzie to "dyskusja o dyskusji", czyli nic mądrego. Stefan poruszył ważny temat treści, jednak nie można go dalej ciągnąć, gdyż wtedy owa treść nie pojawi się długo - należy "zarzucić" tematem innym i dyskutować o nim, musi być to jednak temat konkretny, nie jakiś wydumany, ale także nie banalny. Wtedy może pojawi się jakaś treść nieco lepsza, niż w spisie treści (chociaż nie bagatelizowałbym znaczenia spisu treści)
Rany Boskie, drugi Cezar nam rośnie...
(A może Gucio?)
A może pszczółka Maja?
Ty mnie od bab nie wyzywaj! :P
-
A może pszczółka Maja?
To nie ten Gucio!!!!
Co za młodzież nam rośnie, ręce i nogi się uginają...
-
To nie ten Gucio!!!!
Co za młodzież nam rośnie, ręce i nogi się uginają...
Daj spokój, zaraz się wyda, że Telesfora i Pankracego też nie pamiętają, że o Gąsce Balbince nie wspomnę... I co my z tym fantem zrobimy? I jak nam będzie? Łyso? Może nie, ale penie staro... ;D
-
Gucio ,że co? Gustaw Holoubek? ;D ha!
-
Palnąłeś Acan jak gołąb na parapet...
Gucio i Cezar, dwa psy była taka bajka.
Albo pies i hipopotam? przy was*/ (*/ ;D) się gubię!
edit
Zmusiłeś mnie do zachwiania harmonii liczby moich postów.
Ktoś za to beknie...
-
Treść jest jednym z tych zagadnień, które mają w sobie niezwykle niewiele przekazu. Jednak, jeśli już zacznie się prawdziwa dyskusja na tematy ciekawe, bądź mądre, to treść się pojawia. Nie można wszak dyskutować o treści jako takiej, gdyż nie zacznie się wtedy prawdziwa dyskusja, a jedynie będzie to "dyskusja o dyskusji", czyli nic mądrego. Stefan poruszył ważny temat treści, jednak nie można go dalej ciągnąć, gdyż wtedy owa treść nie pojawi się długo - należy "zarzucić" tematem innym i dyskutować o nim, musi być to jednak temat konkretny, nie jakiś wydumany, ale także nie banalny. Wtedy może pojawi się jakaś treść nieco lepsza, niż w spisie treści (chociaż nie bagatelizowałbym znaczenia spisu treści)
Rany Boskie, drugi Cezar nam rośnie...
(A może Gucio?)
A może pszczółka Maja?
Ty mnie od bab nie wyzywaj! :P
Oh przepraszam. Zauważ , że pszczółka była nie zwykle mądra i mądrzejsza i pożyteczniejsza od Gucia.
To nie ten Gucio!!!!
Co za młodzież nam rośnie, ręce i nogi się uginają...
Daj spokój, zaraz się wyda, że Telesfora i Pankracego też nie pamiętają, że o Gąsce Balbince nie wspomnę... I co my z tym fantem zrobimy? I jak nam będzie? Łyso? Może nie, ale penie staro... ;D
Ja może nie pamiętam Gąski Balbunki ale Ptycha jak najbardziej. Swoją drogą w necie jest fajna strona ze starymi bajkami.
-
Jesteśmy tak starzy, ze wiemy...
http://www.nostalgia.pl (http://www.nostalgia.pl)
Przyjemnie dużo materiałów źródłowych. Może nawet Stefan się doszkoli co do przynależności gatunkowej Gucia i Cezara. I może wszyscy wreszcie się dowiemy, który jest który ;D
-
No wiedziałem że wiedziałem!!!!
Cezar to jajnik, a Gucio, ech... (ale sympatyczny, acz niezlustrowany)
-
Broń Boże jajnik! ;D Sweter albo łyżew, bo raczej nie mały biały dupelek...
Albo raczej chażeł - skrzyżowanie się charta (bo chudy) z wyżłem (ta sympatyczna mordka). W następnym poradniku opowiemy, jak hartował się chażeł... O, pardon, to nie ta bajka ;D
-
NBTW - Bruxo, co to jest serwilizm?
Bo nie wiem czy na innym forum mam sie bać?
A pisze tu, bo tak mi wygodnie
-
NBTW - Bruxo, co to jest serwilizm?
Bo nie wiem czy na innym forum mam sie bać?
A pisze tu, bo tak mi wygodnie
No tak, sprowokował i zwiał ;D
Ale mam nadzieję, że tempo i temperatura dyskusji cię satysfakcjonują... Nie ma to jak zahaczyć o politykę...
Serwilizm, hmmm... znowu coś poplątałam? Bo już mnie się te wszystkie izmy pokałapućkały, najprawdopodobniej ??? Mogło dojść do nadużycia semantycznego, ale to było niechcący i się nie liczy, jak to mawiały smoki w Scenach z życia smoków.
No może chcący, ale za to w szczytnym celu reanimacji forum. ;)
-
jak to jest reanimować coś co już umarło? chyba że nie umarło...ale to już nie mnie oceniać.
poza tym, to nie "sprowokował i zwiał", a "zabili go i uciekł" ;D
-
Milcz prostaku!
Nie to forum ;)
-
Trudno, ale muszę:
To prowokacja!
-
Piszę, nie tylko dlatego, że dawno nikt tu nie pisał, ale przede wszystkim dlatego, że kolejne święta coraz bliżej, a my nic. Nawet się nie tradycyjnie nie pokłócilismy na dobre święta. Ten wątek wydaje się idelany.
Tylko nie zaczynajmy kłótni, jak w Monty Pythonie od dyskusji, że to nie jest idealny wątek, bo poleje się za wcześnie wrzątek.
-
... Nawet się nie tradycyjnie nie pokłócilismy na dobre święta...
Spokojnie,my dwaj na pewno podtrzymamy tradycję.
-
Nie zgadzam się z wami.
-
Nie zgadzam się z wami.
Ale w czy się nie zgadzasz? Czy mógłbyś chociaż raz powiedzieć o co Ci chodzi? >:D
Poza tym, święta idą! Lekcje odrobiłeś?
???Sarkanie boskie, co my się mamy z Wami. S:) ;) 0>[
-
Ha Ha!
Dupa!
Ha ha!
S:)
-
Jak w pracy, normalnie jak w pracy... 0>[ S:)
-
Jak w pracy, normalnie jak w pracy... 0>[ S:)
A i w domu jak w pracy ,^,. A co! Może nie! >:D
A co? W pracy też lekcje nie odrobione? Lekcje to się odrabia w domu. Nie bierzcie roboty do pracy!
-
@ nie bierzcie roboty do pracy
W pracy to dzisiaj w kinie byliśmy. Ale nie wiem co leciało, bo ciemno było.
-
@ nie bierzcie roboty do pracy
W pracy to dzisiaj w kinie byliśmy. Ale nie wiem co leciało, bo ciemno było.
Nie wiesz co leciało, a chociaż wiesz, co się działo?
Ciemno było, może ktoś prześcieradło zgasił ...kocem?
Choć równie dobrze gasi się prześcieradło kotem (za przeproszeniem oczywiscie). Bierze się kota, rzuca na prześcieradło, a dalej to już proste: kot poradzi sobie z każdym prześcieradłem, bo z każdym potrafi drzeć koty.
Prześcieradło i koty mają ze sobą sporo wspólnego, bo koty potrafią się drzeć jak stare prześcieradło, a prześcieradło potrafi z każdym drzeć koty. S:)
A jak nie (nie wiem, co nie) to expressis verbis. Chciałem powiedzieć DUPA, ale wytrzymałem. S:)