Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Przerażająca Tfurczość Własna => Podforumeczko Stefana Bolcmana - Re-reaktywacja => Wątek zaczęty przez: Stefan w 09 Marca 2008, 18:45:09
-
Usilne prace mające na celu wyjaśnienie zagadki wszechświata spaliły na panewce.
Niestety, panewki nie udało się naprawić, nie udało się wymienić ani nawet nie udało się kupić nowej.
W związku z powyższym, zagadka wszechświata nadal pozostaje nierozwiązana.
-
Usilne prace mające na celu wyjaśnienie zagadki wszechświata spaliły na panewce.
Niestety, panewki nie udało się naprawić, nie udało się wymienić ani nawet nie udało się kupić nowej.
W związku z powyższym, zagadka wszechświata nadal pozostaje nierozwiązana.
Nie wiem, czy do wiadomości nie wkradł się pewien błąd metodologiczny. Fakt, że coś spaliło na panewce, nie musi i najczęściej nie powoduje spalenia, czy nawet uszkodzenia się samej panewki. Więcej, panewka jest po to i tak skonstruowana, żeby się na niej paliło. To stwarzałoby jakiś cień nadziei dla wszechświata, zwłaszcza przed armagedonem w roku 2012.
Dodajmy, że z przyczyn oczywistych nie można spalić na panewce: fajki (nawet pokoju), papierosów i cygar, jakże potrzebnych przy badaniu zagadek w ogóle, a wszechświata w szczególności.
-
Spływałem kiedyś Małą Panwią, czyli - de facto - Panewką i potwierdzam, że nie udało się nam na niej rozpalić ogniska ani spalić czegokolwiek.
-
Uwaga - on topic. Osoby uczulone prosiemy o nieczytanie.
Odpowiedź na pytanie o życie, wszechświat i całą resztę, to akurat bagatelka. Od dawna (czyli od wydania Autostopem przez Galaktykę) wiadomo, że brzmi ona czterdzieści dwa. Natomiast do tej pory trwają prace nad ustaleniem, jak też brzmi owo ontologiczne pytanie, do którego ta odpowiedź pasuje...
-
Uwaga - on topic. Osoby uczulone prosiemy o nieczytanie.
Odpowiedź na pytanie o życie, wszechświat i całą resztę, to akurat bagatelka. Od dawna (czyli od wydania Autostopem przez Galaktykę) wiadomo, że brzmi ona czterdzieści dwa. Natomiast do tej pory trwają prace nad ustaleniem, jak też brzmi owo ontologiczne pytanie, do którego ta odpowiedź pasuje...
Dobra ta książka? Bo widziaem tylko (całkiem niezły) film.
p.s.
Zdezorientowany waleń.
-
Który film nie daj Boziu widziałeś? Ten ostatni hamerykanski? To współczuję :-[
Książka nie ma z nim na szczęście wiele wspólnego ;D Na moją odpowiedzialność przeczytaj obowiązkowo. Przynajmniej pierwszą część. Zresztą, na pierwszej się na pewno nie zatrzymasz ;D
Jeśli ktoś reflektuje to służę rzetelnym brytyjskim serialem, bez titulków of course.
DON'T PANIC! ;D
-
Ten hamerykański taki tragiczny? Mi naaaaawet się podobał. A nawet... śmiałem się! :(
Jeśli książka dużo lepsza, to kupuję.
-
Amerykanie zrozumieli z istoty brytyjskiego humoru tyle co Artur Dent z vogońskiej poezji ;D
Edit: a film może i śmieszny, ale pod warunkiem, ze się wcześniej nie czytało książki. Nie wiem, żeby to sprawdzić musiałabym sobie zafundować reset pamięci... ;)
A może na słuchowisko BBC ktoś reflektuje? Oczywiście bez titulków ;D
-
A może na słuchowisko BBC ktoś reflektuje? Oczywiście bez titulków ;D
Ale in english?
-
No przecież nie po czesku ;D
-
No przecież nie po czesku ;D
Nie? To może grzecznie, ale podziękuję.
-
Znaczy, wolałbyś po czesku? ;D
-
Jeśli ktoś reflektuje to służę rzetelnym brytyjskim serialem, bez titulków of course.
Ja bym zaryzykował, ale jak bez titulków to może powinienem najpierw książkę przeczytać? Ale jak przeczytam, to będę już nieobiektywny filmowo, błędne koło :'(
-
Serial jest kompatybilny z książką, hamerycki film nie. Kolejność sobie sam ustal.
DON'T PANIC ;D
-
Znaczy, wolałbyś po czesku? ;D
Pytanie! ;D
-
Jeśli chodzi o "Autostopem przez galaktykę to proponuję przeczytać wstęp. Jeśli czytant zdoła się odkleić od lektury to może się zastanawiać czy chce czytnąć książkę czy też nie. W przeciwnym razie prawdopodobnie po dotarciu do końca dalej będzie mało.
Film był niezły choć nie oddawał nawet połowy tej radości jaką pozyskamy czytając książkę