Co do periodyku - to faktycznie, jak mogłem w ogóle pomysleć!Sie nie nabijaj z mojej asertywności! (Bo lutne) ;D
Z okazji Dnia Kota składam, nieco spóźnione, ale jakże serdeczne życzenia wszystkiego najfutrzajszego ;DJa także przyłączam sięze spóźnionymi nieco życzeniami. Czy kot używany w celach humanitarnych moze szkodzić? Cela (cela?) polegający na wykorzystaniu kota do rozwiązywania krzyżówki, jest w tym kontekście jak najbardziej na miejscu. Niewątpliwie skoro Stefek ma 6 lat i 12 kilogramów, to nie powiedział jeszcze ostatniego krzyżówkowego słowa.
Jak podały media, 60% społeczeństwa lubi koty, czyli nie wydrapuje im oczu, nie kopie i nie rzuca o ścianę, a nawet podobno nie ciągnie za ogon!? Niestety, pozostały procent społeczności wykorzystuje koty w bardzo róznych celach, najprawdopodobniej mało humanitarnych.
W załączniku podaję przykład wykorzystania kota Stefana do jakże przyziemnych celów. Czarę goryczy przepełnia fakt, że zdjęcie dostarczył Grzegorz (P.?) - jednak szmata :(
BTW, albo zdjęcie jest podkoloryzowane, albo oto mamy nową prawdę o Stefanie.
Nie od dzisiaj wiadomo, że nic tak nie uspokaja Stefka, jak zdenerwowanie. Żeby więc spokojnie zasnąć musi się przed snem zdrowo zdenerwować... A nie jest to łatwe...Co do periodyku - to faktycznie, jak mogłem w ogóle pomysleć!Jestem niespotykanie asertywny człowiek, dopóki (trudne słowo) się nie zdenerwuje :)
Czy kot używany w celach humanitarnych moze szkodzić? Cela (cela?) polegający na wykorzystaniu kota do rozwiązywania krzyżówki, jest w tym kontekście jak najbardziej na miejscu.
Nasza(?) władza zawsze ma słuszną linię
...nie wiem czy słuszną linię ma nasza władza...
Dobre. Proszę proszę, propaganda sukcesu. Dodajmy, że pojechał w futrze, ale nie wrócił w kufrze.Nasza(?) władza zawsze ma słuszną linię
...nie wiem czy słuszną linię ma nasza władza...
Z cytatów:
Sukces premiera Tuska!
Pojechał do Moskwy (Mocby) i...
wrócił!
.....Powyższym stwierdzeniem zostałem wprawiony w stan zasłupienia: ale-o-so-chodzi-panie-wladzo?
A swoją drogą - Czy ktoś wie ile Stefan ważył np. rok temu, bo nie wiem czy słuszną linię ma nasza władza...
Ale Piwo I Sok podrożeją :(
... ale za to taniały lokomotywy :)
Spoko, Lokomotywy I Drezyny nadal tanieją ;D.. ale za to taniały lokomotywy :)I ja to przegapiłem... :/
Racja i kije Samobije, zwane również burakami nie tylko od koloru krawatów, też ostatnio staniały. To zresztą bardzo dobrze, dzięki temu obywatele będą mieli szerszy dostęp i do takich kijów na buraki...Spoko, Lokomotywy I Drezyny nadal tanieją ;D.. ale za to taniały lokomotywy :)I ja to przegapiłem... :/
Dodajmy, koniecznie, że dzień ten jak i wszelkie jego obchody objęte są honorowym patronatem Pierwszego Kociarza Rzplitej, Prezydenta RP we własnej osobie (srsly!). Co oczywiście odbiera wszelkie podteksty zarówno paradom i demonstracjom jak i zniechęca do przyglądania się temu świętu w jakimkolwiek świetle innym niż jedynie słuszne. I nikt nam nie powie, że czarne koty są czarne, a białe białe.Jakże słusznie, ale pytanie, czy prezydent oprócz kota ma także kociaka (wszystko jedno jakiego koloru) jest chyba retoryczne? ;D
;D
czy prezydent oprócz kota ma także kociaka (wszystko jedno jakiego koloru) jest chyba retoryczne?
kociakaDrzewiej w "Przekroju" - tak, była kiedyś taka gazeta co dała się czytać, były krzyżówki z kociakiem.
A teraz bodaj we Focusie są krzyżówki ze Stefanem, czyli tradycja jednak nie ginie ;DBa, ale czy te krzyżówki z Focusa choć w połowie dorównują tym z dawnego "Przekroju"? Tam to była makabra skojarzeniowa.
A może by tak międzynarodowy dzień krzyżówki? Krzyżówki kaczki, drogowej, do rozwiązania i jakiej tam jeszcze?
Nie wiem, ale uświadomiłem, że dzisiaj jest święto i do tego międzynarodowe Kota 7!A może by tak międzynarodowy dzień krzyżówki? Krzyżówki kaczki, drogowej, do rozwiązania i jakiej tam jeszcze?
No a jakie słowo występuje w każdej, w zasadzie, krzyżówce?? ;)
Wg mnie to dwa słowa:A może by tak międzynarodowy dzień krzyżówki? Krzyżówki kaczki, drogowej, do rozwiązania i jakiej tam jeszcze?
No a jakie słowo występuje w każdej, w zasadzie, krzyżówce?? ;)
Źle, no źle. W niemal każdej krzyżówce występuje pytanie: "Rodzaj papugi". Odpowiedź: "Ara".No jak źle, jak dobrze :o Obecnie ary występują tylko w krzyżówkach dla ubogich. Zdecydowanie popieram poziomą i pionową odpowiedź Stafana kota.
Obecnie ary występują tylko w krzyżówkach dla ubogich.A w krzyżówkach dla bogatych - hektary (hektometry kwadratowe, niech żyje SI!)
Zdecydowanie popieram poziomą i pionową odpowiedź Stafana kota.http://kotstefan.blox.pl/html (http://kotstefan.blox.pl/html) :o
http://kotstefan.blox.pl/html (http://kotstefan.blox.pl/html) :oOhydna prowokacja....
Ale jaka piękna ;Dhttp://kotstefan.blox.pl/html (http://kotstefan.blox.pl/html) :oOhydna prowokacja....
Btw, pytanie do obudzonych szaradzistów: Stukot, Trykot i Antrykot to imiona kotów w książce którą właśnie (no znaczy wczoraj) czytam. Występuje tam jeszcze cały tabun kotów (Huragan, Ping, Pong...), w tym 2 szczególne, bo to główne zwierzęce postacie. No i w tytule książki też występuje słowo kot. Jaka to książka? :DJeszcze nie wiem, ale chętnie się dowiem. A jak się dowiem, to przeczytam.
Źle, no źle. W niemal każdej krzyżówce występuje pytanie: "Rodzaj papugi". Odpowiedź: "Ara".
Jaka tam prowokacja. Przecież ten kot gada po prostu Stefanem. Ale jak pięknie, co oczywiście nie wyklucza, że ohydnie. Nie wyklucza, bo może chodzi o głos Stefana. Stefan oczywiście zna brzmienie swojego głosu i podobnie jak każdemu z nas własny głos może mu się wydawać ohydny. ;)http://kotstefan.blox.pl/html (http://kotstefan.blox.pl/html) :oOhydna prowokacja....
*Wskazówaka dla młodzieży, nie było jeszcze wówczas internetu.
Stukot to jak rozumiem kot kolejarza, Trykot sportowca a Antrykot rzeźnika? Tak jak Terakota, kotka glazurnika ;)No wiesz... Koty nie są czyjeś. To nie dzieci co nasze są. Z resztą się mówi: "Swój kot!"
*Wskazówaka dla młodzieży, nie było jeszcze wówczas internetu.
Niektórzy nie uwierzą.
Tato, tato, opowiedz tę bajkę jak to w telewizji były dwa programy, a żeby przełączyć kanał trzeba było podejść do telewizora...
No opowiedz, bo to bardzo śmieszna bajka...
Tato, tato, opowiedz tę bajkę jak to w telewizji były dwa programy, a żeby przełączyć kanał trzeba było podejść do telewizora...I jeszcze trzeba było czekać, aż się lampy nagrzeją :)
No opowiedz, bo to bardzo śmieszna bajka...
Za to u któregoś z sąsiadów widziałem telewizor z pilotem przewodowym :)
swoją funkcje spełniał.Marek!!!
Marek!!!
Przełącz kanał!!!
Są za to koty-kolejarze. Rzadkie ale paru spotkałem. Czekają cierpliwie, żeby dojechać np z Zakrzowa Kotowic do Kotomierza.
A zauważyliście, że naturalnym środowiskiem życiowym kotów zdają się być słoneczne witryny księgarni, zwłaszcza antykwariatów? Widziałam wiele kotów wylegujących się na półkach z książkami, choćby warszawski Leksykon w księgarni nazwanej ani chybi na jego cześć ;)
Kot powinien być duży i czarnyCzy ktoś na naszym forum spełnia podstawowe warunki?
Duży by się znalazł,gorzej z maścią.Stefek kiedyś był czarny. Tylko nie wiem, jak u niego ze znajomością języków. TAKI kot do TAKIEJ roli to powinien znać co najmniej 2-3 języki, w tym jeden oficjalny język UE, posiadać prawo jazdy co najmniej kategorii uprawniającej do prowadzenia samochodów osobowych oraz motocykli (co to za kot, który nie jeździ motocyklem?), mieć ukończone studia wyższe lub chociaż licencjat z nauk humanistycznych oraz mieć w małym pazurze przepisy BHP.
To teraz każdy aktor tak musi ???Aktor? Byle sprzątaczka i dozorca.
TAKI kot do TAKIEJ roli to powinien znać co najmniej 2-3 języki
Fasiol słusznie zwrócił uwagę na sedno sprawy! Dlaczego dzień kota jest w lutym, a nie w marcu? Przecież TO karygodne! Widać w ten sposób, że ten dzień jest wymysłem bezdusznych biurokratów, najprawdopodobniej eurobiurokratów. :'( Nie zależym im wcale na zwierzętach, tylko na zapełnieniu wolnego dnia w kalendarzu. 0>[TAKI kot do TAKIEJ roli to powinien znać co najmniej 2-3 języki
E tam.W tym wieku to pewnie zna więcej języków*.
*np szampańskich kotek (achtung:idzie marzec!)
co to za kot, który nie jeździ motocyklem?A po co kotu motór, jak może jeździć tramwajem i to bez biletu? U nasz jeszcze nie ma wrednych konduktorek prychających Котам нельзя! С котами нельзя! Брысь! Слезай, а то милицию позову! I jeszcze milicję taka będzie wzywać...
Gdy przyjadę w najbliższych dniach do Krakowa, będę musiał odwiedzić kilka kotów i jakiegoś wybrać.Mam nadzieję, że obie strony zostaną sobie najpierw przedstawione, bo jak wiadomo Никогда не разговаривайте с неизвестными...
A po co kotu motór, jak może jeździć tramwajem i to bez biletu?
A po co kotu motór, jak może jeździć tramwajem i to bez biletu?Tak, ale tylko w butach, nigdy w worku.
Czyli sugerujesz, że jeżeli już odnajdziesz kota w worku, to on nie może być w butach?A po co kotu motór, jak może jeździć tramwajem i to bez biletu?Tak, ale tylko w butach, nigdy w worku.
Sugeruję coś wręcz przeciwnego. Tylko jeszcze nie bardzo wiem co. Chyba, że jeśli znajdziesz kota bez worka, to może on nie być w butach.Czyli sugerujesz, że jeżeli już odnajdziesz kota w worku, to on nie może być w butach?A po co kotu motór, jak może jeździć tramwajem i to bez biletu?Tak, ale tylko w butach, nigdy w worku.
A posiadacz najbardziej fachowej wiedzy w tej naturze jakoś podejrzanie udaje że go nie ma.Może po prostu udaje greckiego kota?
Pewnie tak,no bo przecież nie kozę.Każdy temat schodzi na psy... eeeee na kozy znaczy się ;)
My tu wszyscy o dniu kota, a ja chciałem pogratulować Justynie Kowalczyk dnia konia. Jak się okazuje, wbrew eurobiurokratom, przynajmniej na razie dzień konia mozna mieć kazdego dnia! Bravou! Wynik Justyny jest tym bardziej godny uznania, że musiała walczyć z kobietami, a wszycy, na czele z Bruxą wiedzą, jak trudno walczyć z kobietami, niezależnie o co się walczy.To złodziej...
No to znowu namieszałem, ale oczywiscie, nie było to moim zamiarem. To tak z radości.
Tak. Zwłaszcza, kiedy się ma kota, który wabi się Brutus.
Tak. Zwłaszcza, kiedy się ma kota, który wabi się Brutus.
Swoją drogą, nigdy szczególnie nie wierzyłem w te piękne sentencje wygłaszane w dramatycznych okolicznościach przez różnych Wielkich Ludzi - "I ty Brutusie..." "Gwardia umiera ale nie poddaje się" "Nie przejdą" itp. Zresztą w przykładzie #2 jest wersja bardziej realistyczna. Obawiam się że w większości przypadków było to raczej swojskie "No nie, ja żesz ..........." :)
Jeżeli chodzi o śmierć Cezara...
Przeżył, bo Jaga wygrała. Ale co będzie za tydzień ???Na szczęście w tym sezonie nie gra ze Stomilem, więc nie ma między nam punktów spornych.
Mała migawka z moich urlopowych przygód w stylu popularnego filmiku rysunkowego o panu i jego kotku. Wystarczyło 3 minuty przerwy w generalnym porządkowaniu, aby kot Pingwin wykorzystał okazję.Zdjecie ładne, ale na mnie akurat nie robi wrażenia. Podejrzewam, że na ob. Bruxa też.
Fajny telefon, fajny kociak, a ta pani też chyba fajna tylko słabo widać ;)
Co do kocich możliwości włażenia w miejsca niemożliwe to Rudy upodobał sobie ostatnio żaluzje. Od strony okna >:DPowiedz jeszcze, że żaluzje wewnętrzne. I ostrzegam: widziałem Twojego kota, więc dobrze się zastanów nad odpowiedzią. ;D
A uważasz, że to niemożliwe? Dobrze się zastanów nad odpowiedzią ;DCo do kocich możliwości włażenia w miejsca niemożliwe to Rudy upodobał sobie ostatnio żaluzje. Od strony okna >:DPowiedz jeszcze, że żaluzje wewnętrzne. I ostrzegam: widziałem Twojego kota, więc dobrze się zastanów nad odpowiedzią. ;D
icanhascheezburger.com... to teraz robią burgery z kotów? >:D
Nie. Tak hamerykańskie koty mówią Dzień dobry! ;DWymyślacie jakieś by-zy-dury. Na zdjęciu wyraźnie jest napisane, że po amerykańskokociu (US-kocio) dzień dobry to: abort/retry/fail.
Właściciel kota postanowił sprawdzić, w jakim stopniu jego kot jest mądry, inteligentny. Któregoś dnia wsadził go do samochodu i wywiózł parę ulic poza miejsce zamieszkania - chciał zobaczyć, czy kot trafi z powrotem do domu. Wsiadł w samochód, wrócił do domu, patrzy - kot już jest.
Mówi:
- No, niesamowite. Rzeczywiście trafia natychmiast. Ale wywiozę go dalej.
Wsadza go do samochodu, jeździ uliczkami w lewo, w prawo, pojechał za miasto, gdzieś do lasu, za las. W końcu tego kota wyrzucił z samochodu. Po jakimś czasie dzwoni do żony i mówi tak:
- Cześć Marysiu. Kot jest?
- No jest, oczywiście.
- Dobra, to daj mi go do telefonu, bo nie mogę trafić do domu.