Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Przerażająca Tfurczość Własna => Podforumeczko Stefana Bolcmana - Re-reaktywacja => Wątek zaczęty przez: Stefan w 05 Marca 2007, 08:24:36
-
Mniejszości etniczne nie mogą mieć dzieci
W dobie malejącego (czy wręcz ujemnego) przyrostu naturalnego trwogą napełnia fakt, że mniejszości etniczne nie mogą mieć dzieci. Naszym obowiązkiem jako państwa – (nomen omen) członka UE jest zapewnienie równości wszelkim mniejszościom, także etnicznym.
Truskowie, Burbuchowie, Wikingowie, Asgadrczycy, Tokra oraz (o zgrozo) Jaffa mają zerowy przyrost naturalny. A to jest wierzchołek góry lodowej. I nie ma nic do rzeczy fakt, że wszyscy przedstawiciele mniejszości są grupo po 80-tce.
Sprawą zainteresowała się minister Środa i zamierza (we czwartek) wnieść sprawę pod obrady rządu. Wtóruje jej poseł Piątek, który w sobotę ma zamiar wnieść w tej sprawie interpelację poselską.
-
Do niezwykłego odkrycia doszli studenci politologii i piwoznawstwa UJ podczas badania genezy buntu chłopów w Gaci pod Przeworskiem (słynny bunt chłopów w gaciach). Wertując stare dokumenty, Ewa Sobek (przewodnicząca koła młodych historyków) odkryła, ze prezydent RP ma brata bliźniaka.
- Była wstrząśnięta – mówi – nie spodziewałam się że odkryję coś takiego. Nie zmieszałam się co prawda, ale nie wiem jak to wpłynie na moje dalsze życie.
- W posiadaniu brata bliźniaka nie ma może nic nagannego – dorzuca Stefan Karśnicki – wiceprzewodniczący koła i kierownik ekspedycji – ale to nie znaczy że możemy z polityki robić bagno! To, że coś jest zgodne z prawem nie oznacza, że jest zgodne ze sprawiedliwością.
Młodzi historycy przerwali oczywiście ekspedycję i wrócili natychmiast do Krakowa. Zastanawiają się co zrobić dalej z tak zdobytą wiedzą.
- Zwrócimy się do pana Kaczyńskiego o złożenie urzędu – mówi Ewa Sobek – niech dobrym przykładem będzie zachowanie pani Zyty Gilowskiej, która kiedy tylko dowiedziała się że ma syna – od razu wystąpiła z partii. A brat bliźniak to coś więcej niż syn – dodała odkrywczo.
No cóż, jak wiemy – z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach.
-
Mieszkaniec wsi Kamienica Józef Paluch złożył doniesienie do sądu na koncern Microsoft. Sprawa dotyczy oprogramowania lodówki i pralki, którą pan Józef kupił korzystając z promocji w jednym z supermarketów AGD.
- Kiedy otwieram lodówkę, to widzę ciągle niebieskie ekrany, które odbierają mi apetyt, a znowu pralka nie chce mi oddać bielizny, jeżeli nie wpiszę 26 cyfrowego kodu dostępu i to za każdym razem – żali się pan Józef.
Zarówno pralka jak i lodówka oparta jest na chipsecie MS. Przedstawiciele firmy w Warszawie nie potrafili pomóc Paluchowi, stosując znaną w całym światku informatycznym tzw. „spychologię”.
Zdenerwowany trzymiesięcznym oczekiwaniem na naprawę usterki pan Paluch oddał sprawę do sądu. Jak dowiedzieliśmy się (nieoficjalnie) do nieszczęsnego właściciela dzwonił już sam Bill Gates, ale Paluch odmówił rozmowy, tłumacząc się brakiem znajomości apletu JAVA oraz tym, że telefon oparty jest na jądrze Linuksa.
Szykuje się precedensowy proces – pan Józef żąda usunięcia usterki oraz dopuszczenia do urządzeń innych producentów oprogramowania. MS stoi na stanowisku, że może załatać luki w systemie za pomocą tzw. „łaty”, a jako rekompensatę dostarczyć szerokopasmowy dostęp do Internetu do jego kuchenki.
Do sprawy oczywiście wrócimy.
-
Polscy informatycy z UJ opracowali najnowszą, rewelacyjną przeglądarkę internetową. Matylda (bo tak roboczo nazwali ją twórcy) w odróżnieniu od swych uznanych konkurentów do połączenia z Internetem nie potrzebuje łącza internetowego, ba! nie potrzebuje nawet komputera.
Matylda do połączenia wykorzystuje wszystko co ma pod ręką – pape, szmate, stare gazety, resztki z lodówki oraz (specjalnie z myślą o mieszkańcach Krakowa) butelki po piwie Barbakan.
Naukowcy już myślą o wydaniu nowej wersji, wersji zasilanej gazem zaazotowanym oraz (w wersji lux) koksowniczym.
Przedstawiciele MS odmówili komentarza w tej sprawie.
-
Pokłosiem toczącego się procesu tzw. „Łowców skór” jest pomysł KM Policji w Łodzi oraz Łódzkiego Stowarzyszenia Wydawców Prasy ograniczenia w zamieszczaniu nekrologów. Ma to na celu uniknięcie podobnych afer jak wymieniona na wstępie.
Od 1 sierpnia zamieszczane będą wyłącznie nekrologi osób żyjących. Osoba zmarła będzie mogła zamieścić nekrolog wyłącznie osobiście – po okazaniu zaświadczenia zgonu od lekarza (listę lekarzy, których honorowane będą zaświadczenia sporządzi Policja) oraz oświadczenia o braku roszczeń z powodu bezprawnego wykorzystania danych zmarłego.
Policja ma nadzieję, że ograniczenia te znacznie utrudnią proceder „handlu skórami”.
-
Wiceburmistrz Nadarzyna Kazimierz Kozioł wręczył sobie łapówkę w celu przyspieszenia przyznania sobie lokalu zastępczego.
- Jako pogorzelcowi – mówi pan Kazimierz – taki lokal należał mi się z urzędu. Ale niestety - dodaje z westchnieniem – nie widziałem innej prawnej możliwości przyspieszenia przydziału niż łapówka.
O fakcie zasinienia łapówki poinformował oczywiście swojego przełożonego oraz komendę miejską policji.
W związku z faktem ujawnienia korupcji został uniewinniony z zarzutów, a decyzja nabrała mocy prawnej.
Panu wiceburmistrzowi życzymy wszystkiego najlepszego w nowym domu.
-
Podczas pościgu za włamywaczem nastąpił przykry incydent. Zatrzymujący go aspirant Krzysztof Włodarczyk nie dopełnił wszelkich formalności – okazało się, że nie ma aktualnych badań lekarskich.
Policjant przeprosił włamywacza, a ten obiecał, że nie poda go do sądu.
-
Dzielny policjant z Bielska Białej sam się aresztował
W dobie narzekania na wszechogarniającą nas korupcję, znacznie podbudowała nas wiadomość, która napłynęła z Bielska Białej. Otóż pracujący w tamtejszej komendzie miejskiej policjant Krzysztof M. (imię i pierwsza litera nazwiska zmienione) wykazał się niebywałą wręcz uczciwością.
Pracujący w sekcji poszukiwań policjant, wpadł na trop uciekiniera poszukiwanego listem gończym, niejakiego Ryszarda N. Po wylegitymowaniu, poszukiwany zaproponował policjantowi łapówkę za odstąpienie od czynności służbowych. Krzysztof M. (imię i pierwsza litera nazwiska zmienione) łapówkę przyjął, by po chwili sam się aresztować pod zarzutem przyjęcia korzyści materialnej za odstąpienie od czynności służbowych.
Z prywatnego telefonu zadzwonił na komendę, by pod eskortą udać się do aresztu śledczego. Następnego dnia rano przełożony aresztowanego nadkomisarz Benedykt Powściągliwy wypełnił i podpisał jednocześnie dwa wnioski.
- Podpisałem jednocześnie dwa wnioski – powiedział nam – ponieważ od dziecka umiem pisać prawą i lewą ręką.
Lewą ręką wypełnił i podpisał wniosek o dyscyplinarne zwolnienie, natomiast prawą wniosek o nagrodę i awans. Oba niezwłocznie (pocztą kurierską) wysłane zostały do Komendanta Głównego Policji do Warszawy.
Koledzy aresztowanego policjanta wystosowali wniosek do prokuratury o poręcznie społeczne, a proboszcz miejscowej parafii odprawił msze dziękczynną za odnowioną (z datków wiernych) nawę świętego Sebastiana.
Choć nie udało nam się dotrzeć do samego policjanta, to udało się nam porozmawiać z jego żoną. Pytana o motywy takiego postępowania, Urszula Motyka powiedziała:
- On zawsze był jakiś dziwny. Ale można się do tego przyzwyczaić.
Zapytana jednak o szczegóły pani Urszula wykręciła się brakiem czasu spowodowanym obieraniem ziemniaków.
O poszukiwanym listem gończym Ryszardzie N. agencje milczą.
-
- Czy to prawda że pan wie wszystko?
- Prawda.
- Dziękuję za rozmowę.
-
szczyt szczytów! (że ośmielę sobie przerwać ten monolog)
-
Jak to, kufffa, zlikwidowanego? ??? >:( :-\
-
Może forum samo się zlikwidowało i odnalazło?
-
- Spadek notowań rządu to wina opozycji – oświadczył Paweł Graś.
Oświadczyny zostały przyjęte.
Kiedy ślub - niewiadomo.
-
- Spadek notowań rządu to wina opozycji – oświadczył Paweł Graś.
Oświadczyny zostały przyjęte.
Kiedy ślub - niewiadomo.
To będzie szczęśliwe małżeństwo. Od razu wiadomo, po czyjej stronie jest wina.