Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka.
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: Bruxa w 29 Stycznia 2026, 09:48:35
-
Tymczasem, ponieważ nie da się dojść do konsensusu, czy aktualna pogoda za oknem to wieść dobra czy straszna, otwieram neutralną budkę meteo.
Obowiązku zamieszczania anonsów o pogodzie tutaj nie ma, przenosić wpisów z innych wątków też się nikomu nie będzie chciało, ale jakby co, to wiecie, gdzie pogodowa budka stoi.
No.
Naszło mnie, bo zastanawiałam się nad fenomenem tego, że (jak dla mnie) plus dwa jest zdecydowanie gorzej znośne niż minus dwa (i tak w zakresie bezwzględnym plus minus do dziesięciu). Ja wiem, że temperatura odczuwalna, że windchill, że wpływ zachmurzenia... Aż wyjaśniły mi to Muminki S:)
-
No to jeszcze raz.
Milicjaaaaaaaa!
-
No, to by się zgadzało z moim ulubionym kanałem pogodowym.
Ale co się rozbreiło, to się rozbreiło i teraz będzie miało co zamarzać.
Jakby się nie rozbrejało to by sobie schludnie śnieżek leżał.
I komu to... A, wiem ::)
-
Teraz to dopiero będzie komuś przeszkadzało.
-
Nawet Ptaszkowi Staszkowi?
-
A co to jest, urwał nać, Białoruskie?
A Mela wyłuszczyła sedno sprawy, lepszy umiarkowany suchy mróz, niż zamarzająca plucha, bo człowiek się nie ślizga. A Fasiol zaszywa się pod "kordłą" to jest mu wszytko jedno...
-
Kordła mi nie potrzebna, Alvina mam. No i temperatura po pachą normalna.
-
Nie wiem gdzie to może tu?
Od 2 tygodni czuję się jak rencista, no bo nie pracuję a płacą i na piśmie stwierdzenie że niezdolny do pracy mam. No i wielu rzeczy nie mogę robić a wielu nie pozwala doktor. Ewidentny rencista?
Kiedyś jako dziecko chyba chciałem być rencistą, jak babcia, no to mam ;D
-
Mam nadzieję, że odpowiednio dużo płacą. Na smażone miętusy wystarczy? A na ośmiorniczki?
-
Na miętusy spokojnie :)
-
Jeśli jeszcze na piwko do miętusa, to można żyć!
A tak misterunderstenicznie, przeczytałem przed chwilą tytuł wątku: pogoda (nie tylko) dla biegaczy.
-
Na miętusy spokojnie :)
Takie?
-
No dobra. A ta renta to tak na miesiąc? Dwa? Czy już faktycznie nie wrócisz do roboty, nie daj Boziu?
-
Bez przesady, na razie to zwykłe L4 na 3 tygodnie i tylko takie moje odczucia jakbym był rencistą. A kiedy wrócę to się zobaczy za tydzień, po badaniu kontrolnym...
-
Trzy tygodnie bez roboty i już się czujesz jak rencista?
Boś niezwyczajny do takich luksusów.
-
Tony jak zawsze Niemca udaje, ja się martwiłem a on jeszcze chciał miętusy wyłudzić na rencistę.
-
Ale chyba nie o takie miętusy walczyliśmy, to znaczy nie o takie miętusy chodziło.
-
Dla rencisty to chyba takie?
-
Bez roboty to tylko część sprawy, bez możliwości robienia pewnych rzeczy to druga istotniejsza część!
Nie mylić rencisty z emerytą ;)
-
I rencisty z kaleką!
-
Tymczasem, zasadniczo to translatorska ośla łączka, ale tematycznie pasuje.
Tym razem translator FB ma chyba jeszcze bardziej srogą opinię na temat aktualnej prognozy pogody niż moja koleżanka plastyczka S:)
-
Armagiedon będzie od niedzieli do środy. U mnie na pewno.
-
Słonko!
-
Tymczasem, zasadniczo to translatorska ośla łączka, ale tematycznie pasuje.
Tym razem translator FB ma chyba jeszcze bardziej srogą opinię na temat aktualnej prognozy pogody niż moja koleżanka plastyczka
Poszepczyńska? Toż to armagedon jest!
-
No, prawie jak Rodzina.
Gdzie słonko, ja się pytam?!?
-
Zaszło...
-
Ta? Fajrant?
A może udowodnić, że było u nas dzisiaj w pracy?
-
Nie mogie, nie byłem w pracy ;D
-
Nie macie pojęcia jak mnie dżaźni prognoza pogody na najbliższe 2 tygodnie. No nie macie.
-
Ty sie tak nie nerwuj bo nie wyzdrowiejesz!
A jutro ma słońce ;)
-
Słonka to przed nami 4 dni a do Hurghady zbraknie ze 40 stopni. Co najmniej.
-
No dobrze, ale co tu jest denerwującego?
-
No ja już właśnie zrozumiałam, czemu fasiola dak denerwuje pogoda. Jak on liczy ujemność nie od zera a od temperatury w Hurghadzie, to nic dziwnego, że mu jakieś dramatyczne wartości wychodzą.
-
Ciekawe od czego liczą na Kamczatce?
-
Od Białegostoku?
Dla nich to jak Hurghada.
-
Uprzedzę Fasiolka: słonko, wspaniała pogoda!
-
Fajna
-
Uprzedzę Fasiolka: słonko, wspaniała pogoda!
Przez okienną szybę faktycznie pięknie to wygląda ;)
-
Słonko!
-
Dobrze, to sprawdzimy, jak sie lata w taką pogodę. Jadę do Warszawy.
-
To lecisz czy jedziesz?!
-
Jeżewo!
-
To lecisz czy jedziesz?!
Przy tym stanie dróg to zależy jak się rozpędzi.
-
Bywało gorzej...
-
Jadę, żeby polatać. Na spadochronie bez spadochronu.
-
Ludziom już się we wszystkich częściach ciała wywraca, gdy ja chodziłem do szkoły, to nie było nigdy odwołania zajęć z powodu lekkiego mrozu...
-
Na pierwszym obrazku to jajko sadzone?
Jadę, żeby polatać. Na spadochronie bez spadochronu.
O, to koło Konotopy na Morach mamy taki duży wentylator Fly Spot się nazywa.
Ludzie za to gruby piniondz płacą.
Nie wiem czemu, wzdłuż autostrady czasem też tak pizga, że można polecieć.
Tymczasem, dzisiejszą niprognozę to chyba Fasiol opracowywał...
Tymczasem
-
Ludziom już się we wszystkich częściach ciała wywraca, gdy ja chodziłem do szkoły, to nie było nigdy odwołania zajęć z powodu lekkiego mrozu...
Mieszkaliście w jeziorze...
Ja pamiętam.
Ale to naprawdę dawno było.
-
Mieszkaliście w jeziorze...
Ja pamiętam.
Ale to naprawdę dawno było.
Ja i tak w podstawówce często zimą chorowałem, ale z tego co pamiętam, to zajęcia nie były odwoływane, ale wtedy nie było wymagane zwolnienie lekarskie w razie braku delikwenta z powodu mrozu.
Lecz zdarzało się, iż autobus szkolny gdzieś nie dojechał, jeśli drogę zasypało i uczeń miał wtedy automagiczne usprawiedliwienie.
-
Podczas zimy stulecia szkoły były zamknięte tydzień, czy dwa. Ale to była zima stulecia, a nie taka popierdułka jak teraz.
Na pierwszym obrazku to jajko sadzone?
Jadę, żeby polatać. Na spadochronie bez spadochronu.
O, to koło Konotopy na Morach mamy taki duży wentylator Fly Spot się nazywa.
Właśnie w Morach, fantastyczne uczucie. Gonzo ponoć kiedyś latał z rydwanem. Konie niestety wydaliły adrenalinę, ale tylko za pierwszym razem.
-
A potem kostka boli, kolano kłuje...
-
Fruwać to każden jeden by chciał a machać nie ma komu.
-
A tu to akurat uważam że mróz jest za niski i śniegu za mało.
https://www.onet.pl/turystyka/onetpodroze/moskwa-zmaga-sie-z-rekordowa-zima-najwieksze-opady-sniegu-od-ponad-200-lat/vr1ynd3,07640b54
-
-14, pora szykować termofor i kordłę...
-
A co, będziesz spał na tarasie?
-
-14, pora szykować termofor i kordłę...
Czekoladę 85% kakałka polecam.
-
Ja bym dorzucił koniaczek.
Śnieg w Rosji? Proszę bardzo - jak uda sie otworzyć.
https://www.instagram.com/reel/DTtJyuHDOyQ/
-
I dobrze im tak, kara musi być.
-19 w ussę węża.
-
W cieniu?
-
O 7.17 to jeszcze w cieniu ;)
Ale teraz już słońce!
-
Przez okono słonko pięknie grzeje a ogólnie to ohyda.
-
Hurghada!
-
Cieszmy się Hurghadą, zwłaszcza, że właśnie pierdyknęła nitka ciepłownicza na Włochach i w Ursusie mamy piętnasty stopień zasilania... Aktualnie mamy -7 (na zewnątrz, na razie), a mogło pierdyknąć jak było -20.
Bombelki ze szkoły zostały odesłane do domów, gdzie będą sobie marzły na własną rękę, pod opieką i odpowiedzialnością rodziców.
Jutro zajęcia odwołane, tylko świetlica będzie pełniła dyżur. Jak noski bałwankom zmarzną, to będą mogły przyjść i wspólnie nachuchać wokół jedynej farelki, jaką nasz antyczny układ elektryczny uciągnie.
I komu to przeszkadzało, jak w szkole Pan Woźny nie tylko fajki w piwnicy palił?
Tymczasem ja również cieszę się niezmiernie, że Piastów zasilany jest z Pruszkowa.
-
Może powinniście założyć pompę ciepła? Woźny miałby wówczas także funkcję pompowego.
-
Ależ mnie umordowała ta zima, a od niedzieli apiać rtęć mocno w dół. >:(
-
Ależ mnie umordowała ta zima, a od niedzieli apiać rtęć mocno w dół. >:(
A zdrowyś już?
-
A zdrowyś już?
A dziękować. Jest po japońsku czyli jako-tako.
-
Dlaczego wymordowała, przecież chory siedziałeś w domu?
-
Wystarczy że spojrzę na rtęć za oknem i już jestem umordowany
-
Co wy z tą rtęcią? Jakieś termometry sprzed wojny macie?
-
No, przynajmniej nie zamarzają i pokazują temperaturę.
-
Może radioaktywne?!
-
A bo ja wiem? Zęby mi jeszcze (wszystkie) nie wypadły.
-
No, przynajmniej nie zamarzają i pokazują temperaturę.
Przynajmniej na razie.
-
Lepiej zamiast na termometr patrz na kaloryfery, czy ciepłe. I ciesz się, że tak.
-
Ja sie tak dopytuję w trosce o wasze zdrowie, bo rtęciowe są szkodliwe i wręcz zakazane. No i raczej mają ograniczoną skalę do mierzenia... upału, pod pachą. Ale skoro na Podlasiu mierzycie nimi temperaturę na dworzu to pewnie macie jakieś endemiczne przedwojenne modele?
-
Szkodliwe? Przecież nie będą ich pić. Od tego są alkoholowe.
Ale rtęciowy może faktycznie na tę zimę nie wystarczyć, bo dociąga zdaje się do -38 tylko...
-
Nie mówcie przy Fasiolu -38...
-
W robocie podobno mają 20.
W pomieszczeniu, na plusie.
I siedzą na rozmaitych zebraniach zespołów.
Mnie się jak znalazł przydał urlop, co mam jeszcze do odebrania.
-
Dla fasiola, żeby się rozgrzał.
(https://img.joemonster.org/i/upload/2026/02/818-wszystkim-majacym-dosc-zimowej-aury-przypominam-jak-wyglada.jpg)
-
Ymmm, lato. A Grzegorz to od słonka ma taką fryzurę?
-
A skąd? Od szybkiego biegania.
-
Grzesio to zawsze glacą świecił. Słoneczko nasze.
-
Tymczasem, ohyda.
Okrągłe zero.
Trochę podtopniało, w sam raz, żeby zaraz zaczęło zamarzać.
Może i zapowiada się szklanka, ale za to pizga.
To już chyba nawet Fasiol się nie będzie upierał, że to lepiej niż uczciwy, słoneczny mrozek.
-
Będę upierał. Jak pojadę do Aspen na narty to słoneczny mrozek będziemiłe widziany. Tu do niczego mi nie jest potrzebny.
-
A do czego jest Ci potrzebna to badziewie, o którym pisze Mela?
-
Badziewie jako takie mi nie potrzebne, ale przecież z pogody zimowej w temperatury dodatnie nie da się przejść bez badziewia.
-
Ale nie w lutym, Mróz był optymalnym rozwiązaniem. O dodatnich temperaturach możemy rozmawiać w marcu. Drugiej połowie marca.
-
Sensowne dodatnie temperatury to jeszcze. Ale plus jeden i breja? Błe.
-
Breja wiadomo że błe, ale jakby tak było słonko i +10 w cieniu. A od 1 marca +15, a potem tu już w ogóle Hurghada.
-
Dywagują a za oknem ciągle minusy!
-
Przecież od początku próbuję właśnie to wytłumaczyć Fasiolowi. Nie będzie miał w styczniu i lutym słońca i plus 10.
-
Breji też nie ma!
-
Przecież od początku próbuję właśnie to wytłumaczyć Fasiolowi. Nie będzie miał w styczniu i lutym słońca i plus 10.
A nie bywało tak ostatnimi laty?
-
Bywało ale Cezarian nie wierzy w ocieplenie klimatu ;D
-
Przecież od początku próbuję właśnie to wytłumaczyć Fasiolowi. Nie będzie miał w styczniu i lutym słońca i plus 10.
A nie bywało tak ostatnimi laty?
Nie, nie bywało.
Ocieplenie klimatu tylko nie jest kwestią wiary tylko faktów.
Natomiast kwestia wpływu człowieka na ocieplenie jest już w dużej mierze kwestią wiary.
-
Matko, co za niezgodna Rodzina.
-
Hurraaa!
-
Ba, o słonku i plus piętnastu ta każden by pomarzył, ale tu nadal breja.
-
Tymczasem, z archiwum taka propozycja dla Fasiola.
-
Jeszcze drugi poproszę żeby w ussę grzał. Jutro na machaniu.
-
Proszę bardzo:
(https://image.ceneostatic.pl/data/products/105284337/f-only-one-ogrzewacz-ciala-only-hot-adhesive-body-warmer-12h.jpg)
-
Jutro z paczkomatu odbieram takie ogrzewacze chemiczne które do butów się wkłada pod stopę.
-
Pingwina se będziesz wsadzał?
-
Tymczasem, prognoza na jutro. No najpóźniej na niedzielę.
-
Po prostu, pan Zenek był grzesznikiem.
-
Kibice i piłkarze chyba też bo śnieg nie padał od dawna a jak dziś mamy mecza to zaczął padać.
A wczoraj Tarnów +11. Matko z córką, ale mieli fajnie.
-
W Mediolanie też chyba mają na plusie?
-
Też mają fajnie.
-
Na rolkach będą zasuwać.
-
Wszyscy, u których jest +11 mają fajnie?
-
Śnieg pada, śnieg pada, cieszą się dzieci,
A Fasiol, a Fasiol kurwami leci.
-
Wszyscy, u których jest +11 mają fajnie?
Na dzień dzisiejszy tak. W czerwcu parametry się zmienią.
Śnieg pada, śnieg pada, cieszą się dzieci,
A Fasiol, a Fasiol kurwami leci.
Nawet znam melodię!
-
Tak dla Fasiola, żeby poczuł uroki zimy! Jedna z najfajniejszych piosenek o zimie.
-
Se dziś na machaniu zapuszczę.
-
Puszczaj bo i mnie, i Henia Mojsy nie będzie. Dzisiaj włączyły się nam szwędaczki.
https://www.hotelknieja.pl/hotel/szwedaczki-supraskie-atrakcja-caloroczna
-
Tymczasem, pisałam ja może wczoraj, że ohyda?
No to dzisiaj jest OHYDA.
-
Puszczaj bo i mnie, i Henia Mojsy nie będzie. Dzisiaj włączyły się nam szwędaczki.
Przyszwędajcie się na stadion.
-
Piosenka rozgrzewa nadzieją na jutro.
A Fasiol jakby sobie kupił taką T-raperską czapeczkę to by nie marudził.
-
Czapka nie powiem, aligancka.
-
Dopiero teraz, na większym ekranie, doceniłam jak pałkarz na teledysku wymiata.
-
No i coście mi zrobili z algorytmem?
No to jeszcze jednego, na rozgrzewkę...
Oryginalnego teledysku poprzedniej piosenki sami poszukacie, czy też podkleić?
-
-
Tyz pikne.
Z piosenek o zimie to mi jeszcze taką grzałeczkę przywiało.
-
A ja taką chcę.
https://youtube.com/shorts/Nc1ltKh01rg?si=YLWl_JktSpWrwzgT
-
Każdy by chciał a odśnieżać nie ma komu!
-
Marylka z Alvinem już się uwineli.
-
No to masz fajnie a u nas ja muszę, mimo że z jednym okiem..
-
Marylka ma takie zboczenie że lubi odśnieżać.
-
Każdy by chciał takiego zboczeńca w domu ;D
-
Się mi pofarciło.
-
Marylka Fasiola dużo ćwiczy odśnieżanie w domu...
-
Może w pracy?
-
W pracy odśnieżanie ćwiczy Pan Jacek Bez Maszyny.
-
Piękne słonko, cieplutko, bo tylko -6, nawet Fasiol w końcu się rozchmurzy?
-
Piękne słonko, cieplutko, bo tylko -6, nawet Fasiol w końcu się rozchmurzy?
Nic właśnie.
-
No właśnie, wczoraj było zimniej, mimo, że dzisiaj większy mróz.
-
Tymczasem, nadal złe wieści dla Fasiola, ale za to są propozycje jak się rozgrzać.
-
Na mamuty mam iść z Alvinem?
-
Choroszcz trzyma się mocno.
-
Na mamuty mam iść z Alvinem?
A co? Wymarzły u was?
-
Nie, zjedlim.
-
Zawsze to taniej niż paprykarz szczeciński.
-
Tymczasem, dzisiaj na niebie bura szmata, na ziemi śliska breja, pomiędzy padała jakaś mokra kasza. I pizgało.
Ale skoro było na plusie (gdzieś między zero a jeden, ale na plusie) to było lepiej niż parę dni temu minus sześć, kopny śnieg i słonko? Tak?
Jutro ma być cieplej. Tak do plus trzy 0>[
-
Ymmm, plus 3. Toż to prawie przedmieścia Hurghady po tym co było ostatnio.
-
U nas na szczęście cały dzień-5.
-
Na szczęście jutro już nie, ale w niedzielę znowu mnie zdżaźni.
-
Wyraźnie tęsknisz do pogody tak obrazowo opisanej przez Melę.
-
No przecież wszyscy o tym doskonałe wiecie.
-
Tymczasem, nie wiem, czy warto nawet wyglądać przez okno...
-
Tymczasem, nie wiem, czy warto nawet wyglądać przez okno...
Nie warto, słonka dziś nie będzie.
-
To ja mam zasuwać do roboty na zerową lekcję, a ono nie musi?
-
Pewnie dziś w Hurghadzie robi.
-
Wstaję, ale leniwie.
Tymczasem, jest plus zero, pan kierowca poczuł wiosnę i wyłączył ogrzewanie w autobusie.
Strach pomyśleć, co będzie, jak się temperatura rozhula do plus trzy. Pewnie klimę włączy?
-
Znaczy się okna i szyberdach otworzy?
-
Otworzy przednią szybę.
-
Odwilż.
Mam nadzieję, że chociaż Fasiolowi się pogoda podoba.
-
Nic mi się nie podoba bo apiać u wracza siedzę.
A deszcz spowodował że na osiedlonych ulicach i chodnikach zabić się można.
-
Sam chciałeś "ciepło" w lutym? To masz.
-
Pewnie że chciałem. Nie da się przejść z prawdziwej zimy do wiosny bez ślizgawek i roztopów.
-
Zwłaszcza w styczniu lub lutym.
-
Nigdy nie da więc najlepiej żeby cała zima była na plusie.
-
Nigdy nie da więc najlepiej żeby cała zima była na plusie.
U nas, w naszym klimacie się nie da. Jedź w tropiki. A tam Ci także szybko przejdzie ochota na gorąc.
-
A nic właśnie. Bywały ostatnio zimy praktycznie cały czas z małym plusem. Po co zaraz tropiki, wystarczy mi taki Dubrownik.
-
Jest i to nie delikatna, a duża i nieprzekraczalna różnica, pomiędzy naszą łagodną zimą, a Dubrownikiem.
-
A ja bym chciał żeby u nas był klimat Dubrownikowy, ale Leon pewnie się nie zgodzi.
-
A ja bym chciał, żeby wszędzie na świecie był pokój. I moje chcenie jest mniej abstrakcyjne od Twojego.
-
Fasiol by chciał taką łagodną zimę, jak ja miałam w Hurghadzie.
Nu, to nie są tanie rzeczy...
-
Aż taka ładna to byłaby rozpusta.
Edit: Na luty w zupełności wystarczy mi taki Nowy Sącz z dziś, +12
-
Oj tak. Dawać jak najszybciej.
-
Tymczasem, pogoda się już tak "poprawiła", że w butach chlupie.
Jak to wszystko sobie jutro pier... Znaczy, zamarznie...
To Grzegorz będzie szedł na bazarek tak o:
0-=|
-
Ciekawe jak wróci.
-
No właśnie weźmie i zamarznie. Mróz wraca i to niewąski. Kurtka na wacie
-
No przecież wiem. Już ścięło.
Tymczasem, jak w pysk. Ale przynajmniej w oku Ulrike nie pizga.
-
Ulrike, śnieg u Stefka, mróz. A mogłoby być tak pięknie.
-
Na moje oczko to ślisko jest, oj jest!
-
No właśnie weźmie i zamarznie. Mróz wraca i to niewąski. Kurtka na wacie
Znowu zdziwienie? Sam chciałeś, żeby była odwilż. Była, w lutym...Dobrze, że chociaż ja mam czyste ręce. Pogodowo.
-
Pogoda pogodą, a robić trzeba:
-
Znowu zdziwienie?
Nie zdziwienia a <ev>.
-
Znowu zdziwienie?
Nie zdziwienia a <ev>.
Następstwo przyczynowo skutkowe.
-
Następstwo przyczynowo skutkowe.
Może i tak, nie znam się.
-
No właśnie, na jaką cholerę to odmarzało?!?
Przymarznięty elegancki śnieżek był, a teraz to...
Dokładnie na chodniku mamy to, co było na rysunku o tym, jak Bozia nagrodziła wysiłki Pana Zenka.
-
Odmroziło bo Fasiol chciał, nie przewidując skutków.
-
Bo miało tak zostać.
-
W lutym?
-
No to jeszcze namiętna prognoza na dziś.
Odczuwalna -12 się zgadza.
Nic tylko zostać w domu pod kołderką.
Ale Grzegorz wymyślił jakąś Polę Negri w Lunie i trzeba się będzie telepać na Marszałkowską.
Edit: Laski na mapie są, a je się pytam gdzie Miłosna? Jak Stara to już nie może?
-
W lutym?
Nie widzę przeciwwskazań.
-
Żeś się z Bluesmanniakiem na oczy zamienił chyba?
-
Tony się nie zamieni, nówki sztuki ma.
-
Tymczasem, przysłowie na dziś raczej nie zachwyci Fasiola:
„Ostatni wtorek wskazuje, jaka pogoda w poście panuje."
Właśnie posypało śnieżkiem. Tak z pół centymetra. Akurat żeby się zrobiło ślicznie bialutko i żeby się elegancko ślizgało po tym zamarzniętym pod spodem.
-
U nas nie posypało, ale jest ślisko. Jakby Fasiol był wczoraj na treningu (pozdrowienia od Gonza), to by sam zobaczył, co znaczy śliskość.
-
Za pozdrowienia dziękuję, a że ślizgo to wiem.
-
Także ten.
-
To one nie popłyną do morza?
-
Do ciepłych krajów też nie odlecą.
-
Do ciepłych krajów też nie odlecą.
"Nie odlecimy do ciepłych krajów, Choćby nad Nil lub do Acapulco"...
-
To o tym było?!?
-
Dopiero tera to zrozumiałem.Szok i niedowierzanie.
-
Czyli jak rozumiem Alvinowe zostają?
-
Alvin na pewno po sobie zbiera?
-
To zależy gdzie zostawi.
-
Mówiły że aby do niedzieli, potem codziennie ciut na plusie. We Wrocławiu tradycyjnie ciut więcej niż ciut.
-
Mówiły że aby do niedzieli, potem codziennie ciut na plusie. We Wrocławiu tradycyjnie ciut więcej niż ciut.
Ohyda.
-
No, ohyda. Ohydnie przestaje być od +10. Jak na luty, oczywiście
-
No proszę, jak się ślicznie zgadzamy.
-
No proszę, jak się ślicznie zgadzamy.
Milicjaaaa!
-
O matko z córką. Niech się sprawdzi.
Ocieplenie nastąpi dosłownie z dnia na dzień - kiedy to w sobotę rano wciąż panować będzie mróz, to już w niedzielę temperatura na zachodzie wyniesie do 11 stopni na plusie, w centrum do 7, a na wschodzie od 1 do 4 stopni. Mrozu nie będzie nawet w nocy. Kolejny tydzień również zapowiada się bardzo ciepło - w większej części Polski termometry wskażą więcej niż 5 stopni, a w drugiej połowie tygodnia więcej niż 10. Na południu, zachodzie i w centrum będzie jeszcze cieplej - temperatura wyniesie do 15 stopni, a miejscami do 20. Choć prognozuje się deszcz, to wystąpić mogą także przejaśnienia i rozpogodzenia.
-
No i co z tego, że cieplej, jak chlapa będzie?
-
Co tam chlapa. Minusa nie będzie!
-
Oby się nie spełniło. Teraz pogoda jest wręcz idealna, słonko, leciutki mróz, jeździ się jak latem, a śnieg prawie niezauważalnie, bez chlapy znika. Jeszcze tak ze 3 tygodnie i potem trzask prask i w ciągu tygodnia wiosna. Ale Fasiol nie, w imię partykularnych interesów, chce cały kraj zamienić w grzęzawisko.
-
Ale Fasiol nie, w imię partykularnych interesów, chce cały kraj zamienić w grzęzawisko.
Chamstwo w państwie? Tzn w Fasiolu?
-
Bez przesady, bez przesady.
-
Wychynąłem na podwórko a tu niby cieplej ale taki wiater nieprzyjemny, że zimniej!
-
Ty się nie szwendaj po podwórku. Ty leki łykaj, czosnek jedz i czarny bez pij.
-
Ale musiałem, geodetka, znaczy listonoszka przyniosła pocztę!
-
Bała się wejść bo u was "dżuma"?
-
Nooo, wszyscy we wsi wiedzą, że u nas zaraza. Dobrze, że chata z kraja, to łatwo omijać ;)
-
Wstążka na krzyżu jest?
-
Może jeszcze pożyje? S:)
-
Na wiejskim krzyżu, że zaraza we wsi.
-
Mówiły że wkraczamy w termiczne przedwiośnie.
-
Minus dziewięć się kwalifikuje?
-
Tymczasem, Muminek codzienny też już tęskni.
-
Minus dziewięć się kwalifikuje?
Od niedzieli wkraczamy.
I ja na to...
-
A napić się, to ja też z przyjemnością. Herbatki z miodem i cytrynką.
-
Znowu mówiły że: Przez wiele ostatnich tygodni mroźna i śnieżna zima dominowała w Polsce, a dni cieplejsze pojawiały się bardzo rzadko. Teraz się to jednak zmieni, ponieważ znajdujemy się na progu dużego i bardzo silnego ocieplenia, które ogarnie cały kraj. Niewykluczone, że termometry za kilka dni sięgną aż 10-15 st. C, a śnieg zacznie znikać w mgnieniu oka.
Yupiiiiiii!
-
Cały kraj ok a Podlasie i Warmia?
-
Na razie na Warmii 37.5, prawie upał :(
-
Cały kraj ok a Podlasie i Warmia?
U nas max 9, ale to i tak luksus.
-
A się Fasiol rozpisał z prognozą...
To ja podsumowanie wrzucę.
-
Czyli wszędzie rozpierdol.
-
Niektórzy nazywają to poprawą pogody.
-
Na przejściu od zimy do przedwiośnia zawsze musi być poprawa pogody.
-
Niech będzie, ale po 8 marca.
-
Po dwunastym, trzymajmy się tego właściwego Grzegorza, co na niego zima do morza.
-
Ma też 2 stycznia. To ja bym wolał.
Mówiły że u Meli w następny weekend 15 na rtęci!
-
Ma też 2 stycznia. To ja bym wolał.
Ale to nie ten.
Mówiły że u Meli w następny weekend 15 na rtęci!
Plus czy minus?
-
Plus czy minus?
Się doigrasz.
-
Niech mróz puszcza w marcu, jak Pan Bóg przykazał. I ten właściwy Grzegorz.
-
To zależy który bóg.
-
To zależy który bóg.
Jest tylko jeden, a Mohomet wcale nie jest jego prorokiem. Tak mówią.
-
Jedna to jest tylko matka.
-
Pogoda się poprawiła.
Takiej Rumunii ta już dawno nie było.
-
Bo mówiły że idzie Alina i że będzie listopad w lutym.
-
Jak przyjdzie Alina rozmoknie glina?
-
To musi ta Alina trochę pobyć żeby rozmokła bo ziemia zamarznięta na 30 cm. Wiem bo tydzień temu kopałem grób.
-
Że tak zrymuję - to nie wieczna zmarzlina.
Ale Alina sio.
-
Od środy słonko i plus na rtęci. Dwa dni jakoś wytrzymacie.
-
Ohyda, gdzie mróz pytam się?
-
Ohyda, gdzie mróz pytam się?
Poszedł w <ev>!
-
I teraz mamy super, cieplutko i słoneczko, jak chciałeś?
-
Nie. Jest lepiej ale jeszcze za zimno.
-
Plus, minus, wszystko jedno. Gdzie słonko, ja się pytam?
-
W Mediolanie :)
-
Plus, minus, wszystko jedno. Gdzie słonko, ja się pytam?
Do środy musimy poczekać.
Mówiły że: Czeka nas duże ocieplenie. Najsłabiej zaznaczy się ono na północnym wschodzie. Popołudnia przyniosą tam najwyżej 5 st. C. W centrum będzie już 9-13 st. C, a na zachodzie i południu 13-17 st. C. W piątek na Dolnym Śląsku nie wykluczamy aż 18 st. C.
I u mnie jak zawsze chamstwo w państwie.
-
A mróz? A nie, to już pytałem?
-
Chyba pytałeś. Leon nic o mrozie nie wspominał?
-
Ciepło nie znaczy słonko!
Było -15 i było słonko.
Co mnie po +15 bez słonka?
-
Ciepło nie znaczy słonko!
Było -15 i było słonko.
Co mnie po +15 bez słonka?
Właśnie, a tym bardziej, co nam po +4 bez słonka?
-
Ciepło nie znaczy słonko!
Było -15 i było słonko.
Co mnie po +15 bez słonka?
+15 pod koniec lutego biorę w ciemno.
-
A słonko w ciemno?
Ja nie chcę słonka w nocy!
-
Słonko tym bardziej biorę. Najlepiej łącznie z +15.
-
Problem w tym, że nie ma słonka, jest ciemno.
-
Tymczasem, stan (nomen omen) bieżący.
-
I u mnie jak zawsze chamstwo w państwie.
No, ale teraz wszystko jasne: https://www.facebook.com/share/v/18RT15fkQo/
-
Chyba pytałeś. Leon nic o mrozie nie wspominał?
Przez niesłuszny brak mrozu dziś ledwie przejechałem jeden odcinek drogi gruntowej, prawie się zakopałem w błoto.
I jak tu żyć?
Mróz powinien zostać na stałe, byłoby twardo i bez kretów.
-
Mróz na stałe przynajmniej do 10-15 marca.
-
Mróz powinien zostać na stałe, byłoby twardo i bez kretów.
Mróz na stałe przynajmniej do 10-15 marca.
Jeszcze czego? :P
-
Podobno jakiś bociani celebryta już przyleciał na Mazury, na razie się regeneruje w jakimś ptasim spa.
Mam nadzieję, że reszta koleżeństwa jeszcze się wstrzyma z rozkładem lotów, bo karmnika na bociany to nie wiem jak zrobić...
Na sikorki to wiem. I pośrednio na koty, to zasadniczo ten sam.
-
Nie masz suszonych pędraków?
-
Dla bociana to udka z kurczaka.
-
To akurat byłby najmniejszy problem, jakoś by się dało ogarnąć. Nie takie rzeczy na bazarku.
Ale taki karmnik dla bociana to już mogłoby być spore przedsięwzięcie logistyczne, że o pozwoleniu budowlanym nie wspomnę...
-
Pod samowolę budowlaną podpada jak nic. Jak te igloo przedszkolaków.
-
Opisujesz to odpowiednio, np. "wiata a la bocian" i lecisz na zgłoszeniu, nie na pozwoleniu.
-
A bocianowi na wszelki wypadek dajemy na imię Ala?
-
Albo Alek.
-
Tymczasem, słonko!
Oraz jeden prosty trik dla Fasiola.
-
Było -5 ale słoneczko pięknie podgrzewa :)
-
Dzie tam słoneczko...
-
Na Warmii, nawet koziołek zażywa słonecznej kąpieli :)
Do Was słoneczko wróci, jak odwrócicie klątwę Florentyny...
-
Do Was słoneczko wróci, jak odwrócicie klątwę Florentyny...
Ussa tam Fiorentina, nikt tu za cuda nie liczył. Za 3 dni przyjeżdża KKNNWW!
Oraz jeden prosty trik dla Fasiola.
Taki trik to każden jeden by chciał a robić nie ma komu.
-
Tej Florentyny? Ładne miasto, dużo słońca, mało koziołków, to jednak nie Poznań.
-
Ale słonko!
-
No widzisz!
Tylko się zdecydujcie, czy na przyjazd wiadomego klubu murawę mrozicie, czy zamieniacie w błoto?
-
Już nie te czasy kiedy piłkarze taplali się w błocie. Teraz to w lepszym bądź gorszym stanie trawa.
-
To mówisz, że na takiego przeciwnika to szkoda dodatkowe atrakcje uskuteczniać?
-
Tymczasem, chyba pora, żeby Fasiol jakąś delegacyjkę sobie do Stulęcina na ten przykład zafundował.
-
Tymczasem, chyba pora, żeby Fasiol jakąś delegacyjkę sobie do Stulęcina na ten przykład zafundował.
Luksus i Luxor tam mają. Fajnie. Normalnie mjut!
To mówisz, że na takiego przeciwnika to szkoda dodatkowe atrakcje uskuteczniać?
Atrakcje będą na pewno, szczególnie na Ultrze.
-
I dobrze, zrobi im się cieplej. Może nawet gorąco.
Tymczasem, stan na dziś.
-
No fakt, chciałem trochę odkuć na podjeździe i nie dało rady, mróz trzyma!
-
My jesteśmy gdzieś pomiędzy, słoneczko, że można się opalać, ale najlepiej przez szybę, bo mróz trzyma i stylizując się na wrocławiaka z obrazka można się zamienić w mazursko-podlaskiego kotka.
-
No fakt, chciałem trochę odkuć na podjeździe i nie dało rady, mróz trzyma!
Wiadomo dlaczego, postanowiłem umyć samochód.
-
I będziesz go odkuwał od podjazdu?
-
A, właśnie, u nas chyba rzeczywiście wiosna idzie bo pojawiły się jej pierwsze jaskółki. Znaczy, MZA umyło parę autobusów i świat przez okna widać.
Zimą nie myją właśnie dlatego, żeby im nie zamarzły.
-
Ja tam pamiętam.
-
Od lat lato jakby grubsze.
-
Globalne ocieplenie.
-
Tymczasem, w jednym się z Fasiolem zgodę. Jak słonko nie tylko świeci, ale i przegrzewa (choćby nieśmiało) to jest lepiej.
-
To oczywiste, Fasiola do tego nie trzeba. Tylko po 15 marca.
-
A po czekać do połowy marca? Po 15 lutym niech już grzeje.
-
Powiem na ucho, że po 15 marca będzie jeszcze dłużej jasno...
-
A po czekać do połowy marca? Po 15 lutym niech już grzeje.
W zasadzie to cały rok grzeje ;)
-
A po czekać do połowy marca? Po 15 lutym niech już grzeje.
W zasadzie to cały rok grzeje ;)
Tyż prawda.
Powiem na ucho, że po 15 marca będzie jeszcze dłużej jasno...
I bardzo pięknie.
-
Może i cały rok grzeje, ale nie wszędzie tak samo.
Tymczasem, wiosna idzie, żaby tańcują:
-
I teraz wiemy, co mają wspólnego żaby z dniem św. Patryka. I nie chodzi o jajecznicę z patyka.
-
Kolor?
Tymczasem, nie tylko żaby poczuły wiosnę.
-
Jest! Jest! Nareszcie ponad dycha. 12 na rtęci a na tarasie na słonku to można posiedzieć w samym swetrze.
-
Jest! Jest! Nareszcie ponad dycha. 12 na rtęci a na tarasie na słonku to można posiedzieć w samym swetrze.
I bez nart?
-
Ussa tam narty. Chałupa aliancko w końcu przewietrzona!
-
U nasz w lesie raczej na łyżwach.
-
Fasiol? Boczek i patyk w gotowości? Warun jest!
Nie mylić z waranem.
-
U nasz w lesie raczej na łyżwach.
To ty w lesie mieszkasz?!
-
Nie, ale m. st. Warszawa to nie tylko miejska dżungla.
https://www.lasymiejskie.waw.pl/lasy-miejskie/lasy-warszawy
A jak brać pod uwagę aglomerację, to ho ho...
-
Fasiol? Boczek i patyk w gotowości?
Nie mam!
-
Skandal. Jak można było do tego dopuścić!
-
Pierwszy grill w tym roku? Ale w poście?
-
Skandal. Jak można było do tego dopuścić!
Na przednówku trudno o boczek.
Słonko!
-
Ale patyków nie brakuje?
-
Patyków ci u mnie dostatek.
-
No i po słonku :(
A jeszcze tyle śniegu i lodu do stopienia..
-
Słonko jest i już niewiele ma do stopienia.
-
Jest? Skitrałeś! Oddawaj!!!
-
Nie oddam. Potrzebne mi na machaniu.
-
Ciekawe, jak długo wytrzyma. Na zalewie gruba kra.
-
Nie oddam. Potrzebne mi na machaniu.
Będziecie wysyłać KKNNWW żeby grali na stadionie u Znicza?
To już w ogóle z domu wyjść nie będzie wtedy można...
-
Nie będziesz mogła wyjść z domu bo kibicujesz Polonii, czy Zniczowi?
-
Nysie-Start Kłodzko. Ale do tego poziomu to Legii jeszcze daleko.
Nie da się wyjść z domu, bo się kibice na trybunach nie zmieszczą i będą się szwendać.
-
Słonko!
-
Gdzie???
-
Było od rania i właśnie przepadło.
-
Przyśniło ci się ;)
-
Nigdzie nie przepadło.
Tu świeci i w głowach bombelków zielony szczypior i fijoły rozpalenia.
-
Było, ale przepadło, tylko po co nam słonko bez mrozu?
-
W Jerychu już ze 12 tys lat się na tym zastanawiają.
-
Tam mają ku temu podstawy. Tu nie ma Jerycha.
-
Mrozu nie ma ale będzie, nad ranem ;)
-
No właśnie, kto mówi, że bez mrozu? Rano było i jedno i drugie.
-
Mówiły że ciśnienie będzie bardzo wysokie
-
Słonko!
-
Obcyndala się dziś trochę.
-
Słonko słonkiem, sucho się robi.
-
To się napij!
-
Słonko słonkiem, sucho się robi.
I bardzo dobrze, może niedługo nie trzeba będzie Alvinu łap myć po każdym spacerze.
-
Oczywiście, zaraz będziesz krzyczał, że susza hydrologiczna i że pali się Biebrzański Park Narodowy.
-
Jak Biebrzański się będzie palił to będę krzyczał. Tam może być mokro, tam Alvin nie chodzi na siku-kupa.
-
Czyli wszystko się zgadza.
-
Słonko!
-
Mróz!
-
Jeszcze większy mróz! Wszystko oszronione...
-
Słonko już szron załatwiło.
-
To już sam nie wiem: ohyda, czy nie?
-
Nie ohyda. Biorą pod uwagę że mamy pierwsze dni marca jest gitara.
-
Słonko jest, jest dobrze.
Mróz? Mróz to było -18, teraz co najwyżej przygruntowe przymrozki.
-
Jutro rano ma być -4 a przy gruncie to pewnie -6 albo i zimniej...
-
Byle słonko było.
-
Wyłazi.
-
No i -4. I słonko :)
-
Co na to krety?
-
Też wyłażą.
-
Nic nie strzela?
-
Słonko!
-
Kolejny dzień słonka.
Rozpusta.
Albo spiseg.
-
Rozpusta dopiero nadciąga. Albo spiseg.
-
I te godziny wschodu i zachodu.
Iluminati.
-
Też wyłażą.
Widziałaś?!?!?!
-
No. Saskie Kępe równo przemeblowują, widziałam przy płocie ogródków działkowych nad Kanałem Wystawowym (Warszawa Wenecją Północy). Działkowicze na pewno zachwyceni, że nie muszą kopać grządek. Trawniczki też skopane.
-
U nas śnieg i zmarznięta ziemia, jeszcze śpią...
-
No może jeszcze nie tak jak w piosence ale już prawie.
-
Mocno przesadzone...
-
Na przesadzanie jeszcze nie pora.
-
Mocno przesadzone...
Oj tam, oj tam. Jak już czapkie uszatkie mogę zmienić na rzecz bejsbolówki to wiosna jest!
-
Na przesadzanie jeszcze nie pora.
Mocno na wyrost ;)
-
Spisgu ciąg dalszy.
-
U nas jakby się trochę odspiskowiło. Ale może to ten saharyjski piach?
-
-1 rano, gdzie ten piach???
-
Frunie.
-
Jakby powiało, to może wymiotłoby od nas z chodników, jeszcze po zimie nieposprzątane.
-
To u was saharyjskim piachem posypywali??? No, no, no...
-
Wiślany wam nie wystarczy?
-
Oj jak mi dobrze. Na tarasie od południa można krótkim rękawem posiedzieć.
-
Oj jak mi dobrze. Na tarasie od południa można krótkim rękawem posiedzieć.
Jeszcze ciut i bez rękawka dasz radę ;)
-
Bardzo chętnie, ale co wówczas z Leonem. Już teraz tylko po nocy zrywa kartki z kalendarza bo w dzień za gorąco.
-
Bardzo chętnie, ale co wówczas z Leonem. Już teraz tylko po nocy zrywa kartki z kalendarza bo w dzień za gorąco.
Do zamrażarki będę musiał wejść.
-
Skorzystałem z dobrodziejstw pogody i jak zwykle na 8 marca pojechałem pod Olecko na coroczny dzień gentlemana. Jak jeździmy circa 20 lat, to takiej pogody nie było. Calutkie jezioro zamarźnięte, lód ok 30-35 cm, Słonko. Więc oczywiście paliliśmy na lodzie ognisko i oczywiście pojeździliśmy po jeziorze quadem. Wieczorem już normalne ognisko i ziemniaki. Palce lizać, choć boczku nie było, ale kaszanka już tak.
-
O musztardzie było wspomnieć.
-
Musztarda musztardą, ale jaki był chrzan! Różne już jadłem, ale ten wymiatał nawet wasabi.
-
Korzeń chrzanu w rękę i gryziemy?
-
Coś w tym stylu, ale to musiał być korzeń...
-
Słonko. I gitara.
-
Słonko. I gitara.
Zacząłeś grać?
-
Słonko. I gitara.
Zacząłeś grać?
Nie, to taka gitara bez grania.
-
I znowu słonko!
-
I znowu przymrozek!
-
A co z gitarą?
-
Przymarzła.
Ale tyle dni słonka, rozpusta normalnie...
-
Są jeszcze bardziej przejawy nadchodzącej wiosny, ludzi powszechnie zaczynają myć okna.
-
Ale tyle dni słonka, rozpusta normalnie...
I ta rozpusta jeszcze potrwa. I gitara.
-
Nie gitara, tylko okna trzeba myć, bo zaraz wiosna się skończy.
-
E tam. Przejdą deszcze to same się umyją.
-
A jak zapomnę na deszcz otworzyć? W środku będą brudne?
-
Ogólnie nie warto, na mokre tylko się ten pył saharyjski przyklei i trzeba będzie potem drapać.
-
Jak nie warto, na święta nie warto? Zresztą, to nie wątek religijny...
-
Ogólnie nie warto, na mokre tylko się ten pył saharyjski przyklei i trzeba będzie potem drapać.
Chyba go mam na aucie. Kurtka na wacie.
-
Najprawdopodobniej.
Do świąt to jeszcze kawał czasu, zwłaszcza u Fasiola.
-
Nie taki znowu większy kawał niż u was.
-
Tydzień dłużej na umycie okien. Także w samochodzie.
-
W samochodzie to konieczne. I z zewnątrz i od środka.
-
Zasadniczo za jedno, za trzy czy cztery tygodnie i tak trzeba by pewnie umyć od nowa.
-
W samochodzie to konieczne. I z zewnątrz i od środka.
W środku też piasek?!
-
Od środka tajemniczy nalot szczególnie widoczny pod słońce.
-
Jest coś na rzeczy, u mnie także się po zimie pojawił, biję się z myślami, czy okna czyścić od środka, czy samo przejdzie, jak zawał. Bo przecież nie udar.
-
Udar słoneczny chyba czasem przechodzi?
-
Po zachodzie słońca przechodzi...
-
Udar słoneczny chyba czasem przechodzi?
W zator?
-
Albo we fluki.
-
Fluki? To jakieś podlaskie obyczaje na powitanie wiosny?
-
Tak, szczególnie w okolicach Białegostoku.
-
Kicham dziś i kaszlę, a idź Pan z tą wiosną!!!
(Jestem alergikiem).
-
A fluki są?
-
A fluki są?
Musiałem sprawdzić w necie, co to znaczy :)
Jeśli miało być gęste to nie, mam rzadkie :)
-
Rzadkie to też fluki.
-
O, zaskoczenie. Słonko!
-
Jak w Dubaju?
-
Patrzę na polanę za oknem i faktycznie - słonko!
-
Ale te krety teraz wielkie.
-
Chyba do okulisty musisz się udać ;)
-
Może wszystko myli mu się z Alvinem, jakże podobnym do kreta?
-
Pacz pan. Słonko.
-
Dzisiaj to zasługa Grzegorza.
-
Tak, nie zapomnij o nim.
-
Nie da się.
-
Może jajecznicę mu zrób?
-
Może jajecznicę mu zrób?
Z owocami morza?
-
O! Słonko.
-
Dziwne, w nocy nie było.
-
Dziwne, w nocy nie było.
Bo było na Kiribati.
-
Możliw, ale to co, za dnia będzie tam ciemno?
-
Cholera wie, może tak być. Nigdy tam nie byłem.
-
Jak tam żyć?
-
W nocy też da się żyć...
-
Taaak, ale po ciemaku?
-
A to nie mają tam świeczek?
-
Nie przydają się, tam ciągle wieje.
-
A latarki?
-
Nie mogą po ciemku znaleźć latarki bo im wiatr ciągle świeczki gasi.
-
Poza tym dbają o środowisko, gdzie wyrzucać zużyte baterie?
-
Dziwne. Słonko.
-
Że w sobotę?
-
No. Wolnego nie wzięło. Ma sobotę pracującą.
-
Że w sobotę?
Że apiać.
-
No, no. Słonko.
-
Zależy gdzie, nie generalizuj Generalissimusie.
-
No jakżeś pojechał tam, gdzie ono nie dochodzi...
-
Wczoraj było, a dzisiaj może nie chce patrzeć na męczenie psów husky?
-
Tymczasem, powiew optymizmu prosto z Podlasia.
Skoro oficjalny profil województwa zamieszcza, to znaczy, że to urzędowo i prawdą być musi.
-
I co dalej?
-
Tak daleko perspektywa samorządowa nie sięga. Nawet wojewódzka.
-
Tymczasem, oddawać mnie słonko!
Do dobrego się człowiek szybko przyzwyczaja...
-
Jest! Caluśki dzień.
-
Jest, mżawka :(
-
Będą betki.
-
Smardze?
-
Najprawdopodobniej.
-
Oj dobrze, bo się rano przez chwilę wystraszyłem. Jest słonko.
-
Takie niezdecydowane trochę.
-
Takie niezdecydowane trochę.
Trochę tak, ale jest.
-
Słonko.
-
I mróz!
-
Nie było.
-
Jak nie jak tak!? -2 i całe podwórko białe.
-
Daj spokój, nie śpij na podwórku. Potem jesteś przeziębiony, oczy Cie bolą, ręka.
-
A może Tony ma taki śpiworek do -25?
-
Daj spokój, nie śpij na podwórku. Potem jesteś przeziębiony, oczy Cie bolą, ręka.
A skąd ten pomysł, że śpię na podwórku?! W domu śpię a mróz przez okno oglądam :)
Ale ręka i kostka mnie bolą to fakt, od tenisa, może by tak zmrozić?
-
Daj spokój, nie śpij na podwórku. Potem jesteś przeziębiony, oczy Cie bolą, ręka.
A skąd ten pomysł, że śpię na podwórku?! W domu śpię a mróz przez okno oglądam
Ale ręka i kostka mnie bolą to fakt, od tenisa, może by tak zmrozić?
To może jednak śpij na podwórku? Możesz używać śpiworka do -25, ale z nogą i ręką na zewnątrz. Przynajmniej okresowo, cyklicznie.
-
Taka krioterapia.
-
No właśnie. Musiała mnie ta ręka na wiosnę zacząć boleć? Chwilkę temu miałabym krioterapię darmo.
-
Zaraz Cezarian powie że to przeze mnie bo chciałem ciepełka.
-
A przez kogo? Przez Leona, znanego zwolennika krioterapii pogodowej?
-
Będę musiał Meli chrobowe wypłacać?
-
Nie, bo aktualnie mam się wygrzewać w związku z katarkiem.
-
Wygrzewać się to każden jeden ...
Słonko.
-
No. I zaczyna mnie to martwić.
W marcu ma być jak w garncu. A nie na patelni.
-
Znowu śnieg pod lasem zmroziło - jacyś chętni na krioterapię?
-
Jak katar wyleczę.
-
To jeszcze masz parę dni ;)
-
Chyba nocy?
-
Poranków :)
-
Jakby się ktoś pytał to słonko jest.
-
Nieśmiałe jakieś... Ale biały mrozek był!
-
Nie było.
-
U mnie na łóżku też nie było.
-
A pod łóżkiem?
-
Fakt, nie sprawdzałem.
-
Słonko.
-
Aha, a marcującym kotom nad ranem ogony poprzymarzały...
-
Aż strach zapytać, do czego poprzymarzały.
-
Do baziów?
-
No pewnie tak.
-
Słonka ciągle dalszy.
-
Doceniam, bo jutro będzie gorzej ;)
-
Słonko fajne, ale w końcu powinno popadać i to mocno. Jak krety maja w suchej ziemi kopać?
-
No nareszcie trochę kropi.
I to bardzo kulturalnie, jak już do domu z tego mambo dżambo wróciłam.
-
To u nas jutro?
-
No nareszcie trochę kropi.
Dobrze powiedziane trochę. 5 kropli na metr kwadratowy.
-
Słonko wraca.
-
Ciekawe jak we wtorek w Sztokholmie?
-
Ciemno już będzie.
-
Oby nam było jasno.
-
Słonko wraca.
Świetnie, można akumulatory ładować, proekologicznie :)
-
Słonko wraca.
Świetnie, można akumulatory ładować, proekologicznie :)
Czyli leżycie z Marylką na słońcu i się ładujecie?
-
Tylko znowu od niedzieli zamierza się wałkonić. Wstawać godzinę później to każden jeden by chciał, a ja znowu po ciemku do roboty w poniedziałek?
-
Słonko wraca.
Świetnie, można akumulatory ładować, proekologicznie :)
Czyli leżycie z Marylką na słońcu i się ładujecie?
A skąd! Panel ładował a ja żywopłot wycinałem, paskudna robota...
-
Gdzie po ciemku? Już powinno być jasno, a nawet jeśli to za to będziesz wracać po jasności!
-
Dziękuję, aż tak późno nie wracam, żeby mi to robiło różnicę (sprawdzić czy nie rada pedagogiczna, godzina otwarta, szkolenie).
A wstać do roboty na zerową lekcję to odpowiednio wcześniej trzeba, przecież w piżamce i bez śniadania nie polecę?
A skąd! Panel ładował a ja żywopłot wycinałem, paskudna robota...
Trzeba było się zaopatrzyć w taką elektryczną piłkę motorową, jaką mi Grzegorz sprawił, świetnie się nomen omen sprawiła w starciu z balkonową wisterią.
A akumulator byś panelami podładował.
-
A skąd! Panel ładował a ja żywopłot wycinałem, paskudna robota...
Żywopłot bardzo dobrze wycina się napalmem. S:)
-
Słonko!
-
Stratocumulus!
Ale na deszcz się nie zapowiada, cholibka. To po cholerę się chmurzy, jak pożytku z tego ni ma?
-
E, aligancko jest. 14 w cieniu na rtęci.
-
Aha.
Dwa wiadra na balkon i dwa pod balkon.
Padać nie zamierza.
Chmura się wałkoni.
-
I wygląda na to że padać w najbliższym tygodniu nie będzie.
-
Tymczasem, tak to będzie wisiało bezużytecznie na niebie cały dzień, czy może łaskawie popada?
-
Nie ma szans, prędzej nasze słońce i do was doświeci :)
-
Nie ma szans nawet na snieg?
-
Jest. Tatrzański Park dziś zamkli tyle śniegu napadało.
-
Ciekawe czy Kudowski też zamkli?!
-
I Górę Kalwarii? W końcu to też góry?
-
I Zieloną i Jelenią i oczywiście Jastrzębią?
-
Kwiecień rozpoczynamy pięknym słonkiem.
-
Nadal sucho. Mam nadzieję, że trochę poprzeplata.
-
Się nie zanosi na przeplatanie.
-
Jeszcze się tu rzeczywiście zrobi Hurghada. O ile pamiętam to za bardzo zielono tam nie było.
-
Wystarczy jak się zrobi Dubrownik.
-
Tam też sucho. U nas ma padać.
-
Znaczy przeniosą nas jednocześnie nad morze i w góry? Bierę w ciemno.
-
Mówiły że u Tonego był mróz.
-
Tony się nie odzywa, może spał na zewnątrz?
-
I nie miał śpiworka?
-
ostatnio nie czuł się najlepiej. I oczu szkoda, chyba, że śpi z zamkniętymi?
-
No przymarzlim, było biało i -3!
Ale już odmarzlim i... Hej ho, hej ho, nad morze by się jechało :)
-
I to się nazywa wiadomość, a gdzie konkretnie?
-
I to się nazywa wiadomość, a gdzie konkretnie?
Pewnie Dubrownik.
-
Tam gorąco, nie pada i drogo. To po co jechać?
-
Może na rybkę?
-
Rybka jest i u nas. Może na warzywa morza, czy jakoś tak podobnie?
-
Jak zazwyczaj - na Hel!
-
Po helu to się tak śmiesznie mówi.
-
He, he, hi,hi hi, ha,ha, hooooo! :)
-
A ryby to nawet po helu głosu nie mają?
-
He, he, hi,hi hi, ha,ha, hooooo! :)
Czego wyście się tam nawdychali? Bo samym jodem to się tego chyba nie da wytłumaczyć.
-
Może za dużo Kormoranów?
-
Może za dużo Kormoranów?
No skąd!? Tutaj się pija Ambery, np. Johannes :)
-
A to nie znam.
-
A to nie znam.
Bo to przelotne są, rzadko gniazdują.
-
A to nie znam.
Johannesa Heweliusza nie znasz?! Toż to, po Koperniku?, największy nasz astronom!
I najbardziej znany browarnik Gdańska :)
-
Heweliusza od lunety to znam.
Słonko.
-
Heweliusz tak lubił piwo, że jak zapaliło mu się jego obserwatorium, to nie chciał go gasić piwem i wszystko spłonęło. Miał priorytety.
-
Tymczasem, pogoda już od zachodu słońca zrobiła Lany Poniedziałek. Lunęło, chlusnęło, nawet błysnęło... I poszło.
-
Do mnie przyszło.
-
Mówiły że o 7:30 najzimniej w Polsce było u Meli.
-
Za to o 13.30 będzie najcieplej...
-
Mela i tak powie że pizga.
-
Mela nic nie mówi, pewnie szuka keszy, żeby je oblać wodą?
-
A można kesza w boczku skitrać?
-
PIZGA!
Nie można mieszać keszy z rzeczami do jedzenia, bo mrówki wlezą.
Ale widywałam wiele keszy na patyku.
Na kesze jadę zaraz, najpierw trzeba było Grzegorza oblać. Są priorytety, nie można przedkładać hobby ponad obowiązki życia rodzinnego.
-
Znowu Grzegorza? Ty to się masz, dosłownie piekło kobiet(y).
-
Dzisiaj to można oblewać kogokolwiek, ale on był pod ręką.
-
Właśnie spadła z nieba wielkanocna ... ta... no... Joanna.
-
I co, nie potłukła się?
-
Znikła.
-
Może ją wywiało? Przy takim wietrze...
-
Właśnie u brata z podwórka obok położyło połot ogrodowy panelowy.
-
To pewnie przez tych krecich energetyków!
-
O tak o
-
Na Helu aktualnie wieje prawie 80km/h
-
No, a siatka stoi. I po co inwestować w jakieś wynalazki.
U nas nie wiem ile, ale las na Wawrze wyglądał jakby miał zaraz odlecieć. Albo się położyć.
-
Słonko!
-
To dobrze, bo już myślałem, że piooontek?
-
Słonko!
I mróz!
-
To dobrze, bo już myślałem, że piooontek?
Już, w stosownym wątku.
-
Słonko, piątek, mróz, same dobre wiadomości!
-
Słonko!
-
Ciekawe czy smardze już są?
-
Słonko!
E tam.
-
No, wiater zimny jaki.
-
Bura szmata a popadać to nie ma komu!
-
U nasz piękne słońce, podłączyłem FV i ładuję akumulatory :)
-
Ja bym chętnie podładowała swoje. Na leżaczku.
-
U nasz piękne słońce, podłączyłem FV i ładuję akumulatory :)
FV to, jak mniemam, farelka?
-
Nie, farelka to FR ;D
-
Znowu rano mróz ale teraz słonko :)
-
Mróz? Byle do zimnej Zośki.
-
Mówiły że jutro ma pizgać.
-
Dzisiaj pizga, może jutro będzie padać?
-
Dziś przynajmniej temperatura znośna.
-
Po Kopyści wszystko znośne, nawet porażka z nic nie grającym Górnikiem .
-
Ale wariacka pogoda, o 7mej było +6 i piękne słońce, przyszła chmura, pośniegowało(!) i jest już tylko +3
-
Ależ pizgało w nocy...
Miał też chociaż pokropić, ale gdzie tam.
Tu nie padało porządnie odkąd śniegi zeszły. A kropiło może ze dwa razy.
Co się uprawia na stepie? Kozy?
-
Macie step w stolycy?!
-
Jak tak dalej pójdzie...
-
Mówiły że jutro ma pizgać.
Uprzedzałem. Kurtka na wacie.
-
Przed chwilą gradobicie, teraz słońce i +4, chyba dzisiaj na dwór nie wyjdę...
-
O! Śnieg pada.
-
Uprzedzałeś że jutro, a nie w nocy. I doniczek z balkonu nie zdjęłam.
Na szczęście nie odleciały.
-
Patrzę na radar i znowu bokiem chyba pójdzie. Tylko wiater wysuszy jeszcze bardziej.
Mogłam pranie zrobić.
-
No, mówiłam. Dwa razy garścią kaszy sypnęło i poszło. Już wyschło.
-
Krupa razy dwa już była.
-
Kwietniowa pogoda.
-
Znajomy 3 domy obok postawił (nie wiem po co) na podwórku tunel foliowy. Taki że na stojąco można wejść, półokrągły. Warzywka miał posadzić, to już nie posadzi.
-
Odfunął? Dobrze, że bez znajomego.
Kwietniowa pogoda.
Aha.
April showers bring May flowers, podobno. Chyba kaktusy.
-
Bez znajomego bo go w domu nie ma. Z jego mamą i Alvinem przynieśliśmy z łąki na podwórze. Cóś jakby trochę połamany.
-
No wieje... 85km/h!
https://radioolsztyn.pl/wichura-na-warmii-i-mazurach-dziesiatki-zgloszen-i-awarie-pradu/01870629
-
Brzoza. Zabieraj! X-25 przecież masz.
-
Tymczasem, podsumowanie stanu na dzisiaj.
-
Wszystko się wyjaśniło, jeśli chodzi o tzw. pizganie. Według komunikatu Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wczoraj niemal w całej Polsce wiało prawie tak mocno, jak w Kieleckiem w bezwietrzną pogodę.
-
Mówiły że od soboty wraca Hurghada.
-
Gdzie? Do Afryki wraca?!
-
Do nas wraca. Już przecież była w marcu.
-
Czyli, że z tradycyjnego schrzanienia się pogody na majówkę nici i jednak nie popada?
-
Wychodzi na to że nie popada, choć z drugiej strony sucho się robi jak na Gobi.
-
Gobi jak Gobi, ale Fasiol chciał Hurghadę, to będzie miał.
-
Hurghada zawsze mile widziana.
-
Czyli susza.
-
W dzień Hurghada a w nocy deszcz. Tylko to już chyba za duża rozpusta by była.
-
Hurghada, czyli susza i pizganie, tak tylko przypominam.
Z Kielc to tam jeżdżą na kite surfing.
-
Mówiły że ponad 20 w weekend.
-
Ale na plusie?
-
I na zewnątrz.
-
Na razie rano było -3, chmurno i durno, byle do maja ...
-
To zobaczymy, co Węgorzewo będzie miało do zaoferowania w temacie majówki. Może smardze? Tony, są grzyby?
Co zaś do prognoz na majówkę, to proszę:
(https://img.joemonster.org/i/upload/2026/04/602-duzo-wskazuje-na-to-ze-w-majowke-bedzie-30c-10c-1-maja.jpg)
-
A co ja z Węgorzewa?!
-
Hurghada!
-
Wyjątkowo nie oponuję.
-
Hurghada!
Zgadza się, pizgało. Jak to w Kieleckiem.
-
Hurghada!
I dzisiaj ma być powtórka!
-
I jeszcze jutro i pojutrze.
-
No bez przesady, pojutrze chmury, deszcze i tylko+15
-
Pojutrze 26.
-
A padać kiedyś zamierza? Bo te 9%...
-
A padać kiedyś zamierza? Bo te 9%...
Widzę, że także wolałabyś przynajmniej 40%?
-
W odróżnieniu od Fasiola, bo on bezprocentowy?
-
Właśnie. To przez niego nie pada, kolejny dowód.
-
Zacznę być procentowy to susza minie?
-
Coś musisz zacząć robić!
-
Zacznę od wywieszenia prania.
-
Jak już dojdzie do ostateczności, to umyj okna.
-
I auto.
-
Na sucho? Bez wody?
-
Póki na myjkach woda jeszcze jest.
-
Może auto umyj z otwartymi oknami?
-
Pojutrze 26.
No może na Podlasiu, u nasz już jutro chłodniej i może padać!
-
20:30, 17 na rtęci, żyć nie umierać.
-
No kto by chciał umierać o 20:30?!
-
Może ktoś w barakowozie?
-
Zachmurzyło, postraszyło i... nic, suchość trwa :(
Dobrze, że już po 13tej ;)
-
Co z tego, że po 13 jak w pracy?
-
O i tak o.
-
Co z tego, że po 13 jak w pracy?
Mi to jakoś specjalnie nie przeszkadza ;D
-
Mi też, ale nie pracy. Jeśli już to jestem pijakiem, nie alkoholikiem. ::)
-
A to szacunek szanowny panie, ja się chyba staczam, byle do emerytury...
-
Co to znaczy staczasz? Chyba nie w alkoholizm?
-
Jak najbardziej... zdrówko!
-
Staczać się to każden jeden by chciał .....
-
Mam już swoje latka to mogie ;)
-
Fasiol najpierw zacznij pracować w piątki.
-
Ja pracuję w każden jeden piątek.
-
Hurghada, panie.
Jeszcze latem to by uszło, ale te młode roślinki na trawnikach i świeże listki na klonach schną w oczach.
-
I zaraz Cezarian powie że przez mła.
-
Chmurę widzę, czarną! Może popada?!
-
A Dowgirda z Kacprem nie widać? S:)
-
Chmurę widzę, czarną! Może popada?!
"Hej stary spójrz, ta czarna chmura na nas wali"...
-
Chmurę widzę, czarną! Może popada?!
"Hej stary spójrz, ta czarna chmura na nas wali"...
Tiaaa, waliła jak gołąb na parapet... Może dzisiaj popołudniu?
-
Jak gołąb to na biało?
-
Na biało to gradobicie, było tydzień temu :)
-
Tydzień temu to czapkie uszatkie warto było mieć.
-
Tydzień temu to czapkie uszatkie warto było mieć.
Ale tylko w cieniu?
-
Ksiądz pokropił! A to chyba tylko wstęp do popołudniowych mokrych ekscesów ;)
-
U nas jeszcze ciągle pogoda Fasiola. I nie wiem, czy się zdecyduje na zmiany.
-
Sam się nie zdecyduje ale już ja mu załatwię trochę wody dla ochłody ;)
U nasz już tylko 18 a nadciąga zimniejsze i mokrzejsze...
-
Sam się nie zdecyduje ale już ja mu załatwię trochę wody dla ochłody ;)
A tak mniej więcej kiedy?
-
Jak się prognozy sprawdzą ;D
-
To może być ussa bo często się nie sprawdzają.
-
Znowu ksiądz... rekolekcje???
-
A ić pan... Tutaj nic, za to Hurghada w pełni. Wręcz widać, jak się roślinki na trawniku w popiół obracają.
-
Był ksiądz z kropiłem i temperatura raz dwa spadła o 10 stopni. Chamstwo w państwie.
Aktualizacja 17:07.
Popadało solidnie 7 minut. Roślinki złapią oddech na parę dni.
-
No troszku w nocy popadało i powiało :)
-
A u nas nic właśnie, ledwo pół beczki wody po wczorajszym.
-
Jak ledwo? Aż pół beczki!
-
I to jest pytanie, czy beczka jest w połowie pełna czy pusta?
-
Moja jest w 3/4, to chyba prawie pełna!
-
No to możesz się kąpać.
-
Za zimno, ledwo 12 stopni!
-
Grzałki nie masz? A może Tony kupił sobie zestaw do podgrzewania wody: grzałka i termometr, ale używa tylko termometru?
-
Za zimno, ledwo 12 stopni!
Jak 12 jak 20?
-
Słońca też nie ma, więc nie ma jak podgrzać wody...
-
Aby do piątku, kąpanie i tak dopiero w piątek.
-
Szczęściarze. A i tak znajdą powód do narzekania.
-
Znowu padało, beczki zadowolone :)
-
A skąd?
-
Chyba z nieba?
-
Z rynny ;D
-
Jak z nieba to z rynny. U nas nic.
-
Ech...
-
Czyli u Meli nic a nic.
-
W 6h na rtęci spadło z 24 na 11. Znowu potrzebna kurtka na wacie.
-
Żeby tak nie tylko rtęć opadała...
-
U nasz tak spadło, że aż piec się włączył!
-
Bez pytania?
-
Może mają umowę długoterminową?
-
Nasz piec ma wysoką autonomię :)
-
Działa bez paliwa? To byłoby coś!
-
Ja tam nie wiem, ja tylko rachunki płacę..
-
Ja tam nie wiem, ja tylko rachunki płacę..
Czyli, ten piec nie taki autonomiczny...
-
No wiesz, to trochę tak jak z żoną ;)
-
Albo z kotem.
-
Tymczasem, wrzuciłam do ziemi cebulki kwiatów, które zdobiły wielkanocny stół, bo przyszła na nie pora.
Tylko nie wiem, co z nimi będzie, bo to nie ziemia. To popiół jak na hałdzie...
Padać nie zamierza.
-
No chyba będziesz podlewać bidulki?
-
No od samego początku. Ale co ja mogę, tyle co kot napłakał.
Codziennie idę przez osiedlową łączkę do autobusu i widzę, jak trawa usycha.
Żeby mnie się tak ziemia przesypywała przez palce jak popiół, to nie pamiętam.
Tak, wiem, jaki tu jest "mazowiecki czarnoziem", ale akurat nie pod moim balkonem, u mnie jest eksterytorialnie. Od dawna dbam o to.
Tylko psu to na budę.
-
U mnie po tych sześciu godzinach deszczu zrobiło się zielono. Jaśmin, wierzba od razu jakby więcej listków rozwinęły.
-
Sześć godzin... Kiedy tu był taki deszcz...
-
Kiedyś to nawet 40 dni i nocy padało, ale to już tylko Gonzo pamięta.
-
Rety, rety, na jutro przymrozki zapowiadają!
-
Postaw beczki wyżej.
-
Nie było tak źle, na trawie trochę biało było ale beczki nie zamarzły. No chyba że o 7 rano to już rozmarzły ;)
-
Sześć godzin... Kiedy tu był taki deszcz...
I dalej nic?
-
Słoneczko i Hurghada jego nać.
-
No właśnie, wszędzie słonko tylko u mnie 2 dzień na biało.
-
Może wy się zamieńcie miejscami?!
-
Ale że wszyscy czy mam z Grzegorzem mieszkać?
-
To zależy czy Alvin też chciałby się zamienić...
-
Nie wiem, czy Grzegorz by chciał się zamienić. On preferuje drobne blondynki.
Alvin raczej taki czarniawy jest.
-
Przefarbuje się ;D
-
Nie wiem, czy Grzegorz by chciał się zamienić. On preferuje drobne blondynki.
Alvin raczej taki czarniawy jest.
Podejrzewam też że woli żeby nie gryzły?
-
No nareszcie, po 3 dniach wróciło słonko.
-
Nie wiem, czy Grzegorz by chciał się zamienić. On preferuje drobne blondynki.
Alvin raczej taki czarniawy jest.
Czerniawość jest tu chyba najmniejszym problemem?
-
Weźta sobie to słonko. Kolejny raz przesuwają prognozę opadów na jutro. To już trzecie jutro z rzędu. Uwierzę, jak zobaczę.
To już zupełnie nie jest śmieszne:
Od poczatku roku w Warszawie spadło 48,7mm deszczu. Przy normie 189mm (styczeń-kwiecień). Daje to zaledwie 25,8% normy, ale trzeba też zaznaczyć, że zdecydowana większość tych opadów przypada na styczeń i luty. Jeśli spojrzymy na dotychczasowe sumy opadów w Warszawie od poczatku maja to zobaczymy, że Warszawa obok Kozienic odnotowała najniższe sumy opadów ze wszystkich stacji synoptycznych IMGW w kraju.
-
No, mówiły że w kwietniu w Warszawie to cóś z 7% normy spadło.
-
Właśnie Sting śpiewał "heavy clouds no rain" ;)
-
Mówiły że Melę dziś podleje.
-
Yhy. Kolejny dzień obiecują.
-
Mówiły że Melę dziś podleje.
Pod prysznicem ;D
-
Ha! Może jednak popada.
Nie, nie zeby się jakieś chmury zbierały.
Słyszę, że zabrali się za koszenie tych naszych osiedlowych stepów.
To zdaje się działa podobnie jak mycie okien.
-
Na Ukrainie już stepów nie koszą...
-
Na Ukrainie już stepów nie koszą...
A nie przeciwnie, teraz dopiero je koszą? Dronami?
-
Dronami to ruskich koszą ;)
-
Noż ussa. Pierwszy deszcz minął Melę .
-
Ej, co to jest, taki coś... Jakby z nieba woda z nieba spadała? Takie rzeczy w Śródmieściu?
-
Jak minął jak pada? No chyba że w sądzie to minął...
-
Tam od razu pada. Fałszywy alarm, parę kropel tylko. Może kto w samolocie akurat ręce mył.
-
Ręce umyte, to teraz porządne siku z samolotu leci?
-
Chyba nie sika. Na radarze siku Melę ciągle od zachodu mija.
-
Nie, nie.
Przepiękna pogoda się zrobiła.
Jak dotrę do domu to wszystkie ciuchy na sznurek a łeb pod suszarkę.
Wspanale.
Chwili, trwaj.
-
Wskakuj w bikini, bier gel i leć na podwórze się kąpać!
-
Na balkon. Ale już chyba za późno, cholibka.
-
U nas się zachmurzyło, że Noe by zaczął budować arkę, ale na razie nic więcej.
-
Melę znowu podlewa.
-
U nas mogłoby beczki uzupełnić, tak żeby na weekend było ciepło.
-
Bardzo łaskawy pan ogrodnik Pankracy, dziękujemy.
Na weekend to już będzie po Zośce.
-
Pada, wystawiłem dodatkową beczkę :)
-
A u nas tylko strachy na bachy, znaczy beczki.
-
Ze 2 litry z rynny wyleciały.
-
Może rynna dziurawa!!
-
Chwilkę nawet poleciało mocniej, ale zepsuł mi się monitoring on line (wifi) napełnienia beczki, więc nie wiem, ile się nalało.
-
Na pewno nie wylało się wierzchem.
-
Może się zalał, ten monitoring?
-
W trupa?
-
W czarnoziem.
Podobno dzisiaj spadło u nas tyle deszczu, co przez cały kwiecień.
A padało raczej oszczędnie.
-
Właśnie mówiły że w marcpu i kwietniu mieliśmy w Polsce klimat półpustynny.
-
Pół?
-
A, już wiem. Suma opadów sie zgadzała, temperatura niekoniecznie?
-
Beczki przepełnione szczęściem ;)
-
A nie powiedziały, kto chciał Hurghadę?
-
Kto?
-
Pytek?
-
Może tak być.
-
Ponoć ocieplenie klimatu powoduje napływ gatunków inwazyjnych, pojawiają się szakale, papugi, sępy, a nawet imigranci z ciepłych krajów.
-
Serwacy skąpiradło, nie podlewa.
-
U nas także słonko, a do beczki jeszcze 1/3 powinno dolać.
-
Słonka też nie przywiózł.
-
Do nas przywiózł.
-
Mówiły że w weekend napadnie nas niż genueński. Szykujcie beczki .
.
-
Beczki w pełnej(!) gotowości ;)
-
24 na rtęci. Dobrze jest.
-
Na razie na niż to nie wygląda, mimo to beczki trzymam pod koniem i bronią.
-
Na razie Zośka z konewką przyszła. No, może raczej z kropidłem.
-
Zośka księdzem?
-
Takie czasy.
-
Na szczęście, co najwyżej pastorem.
-
Zimnica taka, że piec znowu włączył autonomię!
-
U mnie staroświeckość i piec bez pytania sam nic nie robi. Za to trawniki pięknie podlało.
-
Przeczytałam: wywalczył autonomię...
-
U mnie staroświeckość i piec bez pytania sam nic nie robi.
To tak jak u mnie taras.
-
Cóś jakby deszczy u Meli?
-
E tam.
Znowu bokiem poszło, u nas coś ze trzy minuty padało.
-
Oddawać mnie Hurghadę! Kurtka na wacie.
-
Kurtka na wacie się przydaje.
-
Oddawać mnie Hurghadę! Kurtka na wacie.
Zaczynasz? Mogłoby jeszcze przez noc i pół piątku popadać zdrowo, a weeknd już słońce.
-
A niech popada, ale przy +25.
-
To nie będzie Hurghada tylko Bombaj.
-
Może być Bombaj aby tylko było ciepło.
-
Niech będzie zimno, byle padało. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
-
Z tym deszczem to już przesada, trzeci dzień leje. Tego najlepsze beczki nie wytrzymają!
-
Tu się zgadzam, dojrzałem już nawet do tego, żeby Fasiol powiedział to co ma w takich wypadkach powiedzieć.
-
Że to jest chamstwo w państwie i oddawać mnie Hurghadę.
-
Dokładnie tak. Dobrze, że chociaż na koncert szantowo-folkowy wstrzymało się z opadami.
-
Szantowo-folkowy, powiadasz...
-
Cały dzień leje, z krótkimi przerwami, no ileż można?!
-
W zasadzie to już 5 dzień.
-
Może jeszcze tylko 35 dni?
-
Nic właśnie. Od jutra koniec a od piątku Hurghada.
-
No bo jakby padało na Medarda, wtedy, co pytałam, to by była jakaś nadzieja na dalsze rekompensowanie skutków suszy, a tak...
-
Sezon wakacyjny uważam za otwarty ;)
-
Może tak być bo pranie na tarasie od południowej strony wysycha w 15 minut.
-
A my po 15 minutach na słońcu cali mokrzy!? Coś tu nie gra..
-
Może dlatego że nie wysieliście na suszarce?
-
Widzę, że ktoś suszy parawan.
Może Bluesmanniaki się wystawili od północnej strony?
-
Jak to Bałtyk to się wystawili od północnej a jak Adriatyk to od południowej. Pamiętam ze szkoły.
Tak, wiem.
-
W Sopotach, to chyba Bałtyk...
-
W Sopotach to tam przyjemny chłodek macie.
-
Wszystko jasne, bryzą ich zmoczyło.
-
Może herbatki?
-
Wolałbym kakałko.
-
Może herbatki?
Aaa, poleciał dorobić przy zbiorach ;)
-
Nie mógł u nas przy truskawkach?
-
Przy truskawkach to każden jeden... Przy herbacie to inna bajka :)
-
Przy herbacie to herbatniki trzeba mieć. Pewnie kupił na miejscu.
-
Przy takich upałach trzeba się zastanowić nad kwestiami zasadniczymi:
-
Zasadniczo najważniejsze jest to że Leon przeżył te +30.
-
Zasadniczo najważniejsze jest to że Leon przeżył te +30.
Ale z trudem.
-
Dziś replay.
Już 26 na rtęci.
-
Obsesja destrukcyjna dezawuuje krańcowość.
Cezarian przy zbiorze herbaty przynajmniej będzie miał chłodniej.
-
Cezarian przy zbiorze herbaty przynajmniej będzie miał chłodniej.
Aaaa wiem! Cwaniak pojechał na zbiory ice tea.
-
Pogoda idealna, 25 stopni, tylko w nocy pomoczyło ręcznik...
-
Lepiej pomoczyło niż żeby ukradli.
-
Zostawiłeś na leżaku, żeby mieć na rano zarezerwowany i w ten sposób uhonorowałeś tradycję polskiej turystyki zagranicznej?
-
No przecież Cezarian nie pojechał tam się wylegiwać a do roboty. Nawet wczoraj przy sobocie ice tea zbierał.
-
Z leżaka zbiera mrożoną herbatę - tak to można pracować!
-
A teraz 34 stopnie na rtęci .
-
No tak.
-
Chyba, że zamarznie.
-
Kurna, w Sopotach jednak było przyjemniej...
-
Kurna, w Sopotach jednak było przyjemniej...
Z powodu że na Monciaku mieli gofry z czereśniami a w domu nie ma?
Tak, wiem.
-
Z czereśniami nie mieli, tylko truskawy i borówki :)
-
To trzeba było zostać.
Mam nadzieję, że wszystkich gofrów nie zeżarliście, bo planuję na wtorek dla odmiany rehabilitacje w postaci zażywania jodu i witaminy D.
Dlaczego na wtorek?
Bo mogę.
Dlaczego w Sopotach?
Bo koleją blisko i akurat w tamtym kierunku jak na razie żadna linia trakcyjna nie została zerwana i ominie mnie opóźnienie o 300 minut (wczoraj na wyświetlaczach na Zachodniej grozą wiało).
Czemu zmiana kuracji - bo już mnie telepie na widok białych parawanów, pooglądam sobie dla odmiany kolorowe.
No i kesze mam tam wyzbierane w znacznie mniejszym procencie niż na Sielcach...
-
Może do wtorku już będą mieli z czereśniami?
-
To trzeba było zostać.
Mam nadzieję, że wszystkich gofrów nie zeżarliście, bo planuję na wtorek dla odmiany rehabilitacje w postaci zażywania jodu i witaminy D.
Dlaczego na wtorek?
Bo mogę.
Dlaczego w Sopotach?
Bo koleją blisko i akurat w tamtym kierunku jak na razie żadna linia trakcyjna nie została zerwana i ominie mnie opóźnienie o 300 minut (wczoraj na wyświetlaczach na Zachodniej grozą wiało)..
Wszystkiego i tak nie przewidzisz, myśmy dzisiaj wracali sporo dłużej niż planowaliśmy i tylko dzięki komunikacji zastępczej jesteśmy w końcu w domu, bo facet rzucił się pod pociąg gdzieś w okolicach Starych Jabłonek. No i na trasie Iława-Olsztyn wszystko stanęło na parę godzin...
-
... bo facet rzucił się pod pociąg gdzieś w okolicach Starych Jabłonek...
Pewnie z gorąca.
-
Tiaaa, i bo lodów zabrakło :(
-
Nie pierwszy w ten weekend.
-
Żeby nam tylko Leon nie zwariował od tej Hurghady.
-
Nie tylko Leon.
-
Mela, nie ma leżaków, nie ma hotelu, jest jacht i wachta co parę godzin. Płyniemy non stop 24 godzinę, ale cel - kaszaloty już blisko.
-
Mela, nie ma leżaków, nie ma hotelu, jest jacht i wachta co parę godzin. Płyniemy non stop 24 godzinę...
Wiem, że nie ten wątek ale jakoś przeczytało mi się "Pijemy non stop 24 godziny" ;D
-
Dziwne, słonka nie ma od rana a cieplutko jest.
-
Wczoraj był stan morza 5, wystarczyło, że 4 osoby ganiały pawie po pokładzie, żeby reszcie nie chciało się pić.
-
Te wasze jachtowanie postrzegam jako pewien rodzaj masochizmu...
-
Chyba trochę masz racji, ale w jak pięknych okolicznościach przyrody. Zaraz zobaczymy, czy nas wpuszczą do na Horcie portu...
-
No, no, na Pico też wpłyniecie?!
-
Spróbujemy, bo tu nas nie chcą.
-
Jaktoniechcą?! To przez te pawie???
-
Pawie jak pawie. Mnie intryguje kondycja azorskich kogutów...
-
To chyba jutro rano, ale stoimy na kotwicy, więc nie wiem, czy będzie słuchać.
-
Jak są w takiej kondycji, jak były, to będzie.
O czwartej w nocy.
-
Na przełom tygodni zapowiada się prawdziwa Hurghada.
-
Weź mnie pan nie denerwuj...
Nie można jak dziś w Sopocie? Słonko, ciepło, ale z umiarem. I na plaży udaru nie dostaniesz, i w lesie na tych ichnich pagórkach ducha nie wyzioniesz.
A tak to co? Trzeba będzie za Cezarianem na Azory uciekać?
-
Weź mnie pan nie denerwuj...
A co ma Leon powiedzieć? Toż to będzie o 24 stopnie za dużo.
-
Dziś serwis pogodowy podniósł temperaturę na weekend.
-
Weź smołę i gotuj...
-
No wprost "cudownie", u mnie 36 w niedzielę.
Idę się zastrzelić.
-
Ta, jasne. Samolub.
-
No wprost "cudownie", u mnie 36 w niedzielę.
Idę się zastrzelić.
Z procy?
-
No wprost "cudownie", u mnie 36 w niedzielę.
Idę się zastrzelić.
Z procy?
Z łuku, dla pewności 3 razy.
-
Nie będę was denerwować nasza idealną temperaturą, nawet krowy i kaszaloty - o ile dobrze je rozróżniam - nie są spocone.
-
Krowę łatwiej wydoić.
-
A kaszalot kaszle.
-
Bo kaszaloty często zapadają na koklusz.
-
Kaszaloty uwielbiają kaszę, stąd ich nazwa.
-
W innych krajach może być gorzej...
-
To chyba napis zza koła polarnego?
Ponoć ulubiona zabawa słowna kaszalotów to koszałki-opałki.
-
Kaszalotem bliżej?
-
Tymczasem, znalazłam taki pomysł racjonalizatorski dla Leona.
-
Tylko nie puszczamy ciepłej wody? S:)
-
Właśnie mówiły że w poniedziałek u Meli 40
-
!@!
-
Używał ktoś przenośnych klimatyzatorów? To się nadaje do czegoś?
-
Używał ktoś przenośnych klimatyzatorów? To się nadaje do czegoś?
Ja jeszcze nie używałem, mam "osiemdziesiąt" wentylatorów w domu.
Ale może kupię, jeśli takich piekielnych dni będzie więcej.
Kiedyś bodaj 5 takich w upalne lato wstrawili do największej naszej Biedry (bo klima kanałowa nie wyrabiała) i coś tam dawały.
Ale teraz jest nowy system, to już pewnie nie będą potrzebne.
-
Tyle wentylatorów emituje mnóstwo ciepła?
-
No i stąd ten gorąc, teraz już wiadomo.
-
Tymczasem, dziennik czasu upałów.
Drogi pamiętniczku. Zwlekłam dzisiaj pościel. Wrzuciłam do prania. Wywiesiłam na balkon.
Zaraz Grzegorz będzie oblekał, tę samą, sucha jak pieprz i ciepła jak spod magla.
Tylko z saharyjskiego pyłu trzeba otrzepać, żeby w nocy nie zgrzytał.
Za mycie okien nawet się nie biorę, bo płyn ze spryskiwacza w powietrzu pewnie wyschnie i do szyby nie doleci...
-
Tymczasem, drogi pamiętniczku, we Wrocławiu ludzie poszaleli i w ten upał tłumnie do szklarni się pchają...
https://www.youtube.com/live/fVsJIL0nXpU?si=EXMSXTt3Td-WtSy3
-
To ta pachnąca?
-
Można to tak określić. intensywnie pachnące dziwidło.
-
Dziwadlo jak czeski film?
-
Teatr.
Czeski film, nikt nic nie wie...
-
29, 4 czyli uwertura do cieplutkiego weekenda ;)
-
Ja tam nie wiem...
-
Można, ale tylko wywrócone na lewą stronę.
-
Niedługo strach będzie zakładać ciuchy, które można prasować tyko na najniższym ustawieniu żelazka.
Tymczasem, drogi pamiętniczku, świeżutki chleb kupiony w piekarni po przyniesieniu do domu okazał się być sucharami. Chyba trzeba rozważyć jedzenie na mieście...
-
Trzeba było kupić chałkę. Takie sucharki z chałki zalane gorącym mlekiem palce lizać.
-
Spróbuję.
Tymczasem, skoro jesteśmy przy sucharach, to chyba wypada przypomnieć jednego.
-
Proszę nie stresować mnie Leona.
-
Proszę nie stresować mnie Leona.
Jeszcze chyba żyję.
Tymczasem:
-
A wódka w parku wypita, albo zachód słońca?
-
Tony chyba w piwnicy zasięgu nie ma.
-
Po co mu zasięg, jak ma lodówkę z piwem.
-
Ciekawe czy na sobotę, niedzielę i poniedziałek mu styknie?
-
Tony chyba w piwnicy zasięgu nie ma.
No nie mam, już się o tym przekonali tacy różni z gminy, a bo co?
-
Martwimy się że lodówka bez zasięgu WiFi sama piwa nie domówi
-
Niedziela handlowa, damy radę :)
-
Tymczasem na bazarek dzisiaj bladym świtem, zanim się truskawki (i sprzedawcy) ugotują...
-
I po czereśnie!
-
7:30 na rtęci 25.
-
U nas już przekroczyło 32.
Chłodzimy się borówkami z kefirkiem.
Owoce i warzywa ściągnięte z bazarku zanim się ugotowały.
Przyszłe sucharki zabezpieczone z piekarni (chałki akurat nie mieli).
Teraz jeszcze po resztę do Stonki, ale tam mają klimę...
-
Tymczasem, drogi pamiętniczku, wywiesiłam ostatnie pranie.
Zaraz wyschnie.
Co dalej?
Jak teraz chłodzić balkon?
-
Teraz jeszcze po resztę do Stonki, ale tam mają klimę...
Mój osiedlowy Aldi to waracki sklep, aż strach tam wchodzić. Już w ubiegłym roku pytałem kasierki że to szaleństwo przy upale mieć aż tak niską temperaturę w sklepie. Mówi że przyjeżdża serwisant i chwilę działała klima jak trzeba a potem apiać kriokomora. Wczoraj wstąpiłem na chwilę po czekolady i miałem szoka termicznego. Pracownicy w kamizelkach ocieplanych pracowali.
-
U mnie w piwnicy 16 ( na razie ..) i też mam siok, bo na zewnątrz teraz 29...
-
Potwierdzam, 29.
-
31.
-
Potwierdzam a nawet dorzucę ciut!
-
33!!!
-
32,5.
-
33,5
-
33,6 :(
-
34, w cieniu.
Do tego Aldika to powinni teraz bilety sprzedawać.
-
Tymczasem, drogi pamiętniczku...
Do poniedziałku zapowiadają po 38 stopni. A potem ma popadać i powrót miłego chłodku, czyli 33...
-
Słabo działa, a są 34 stopnie.
A tak niedawno musiałem łopatować śnieg, kurka wodna...
-
Czytam sobie i widzę, że trzeba wiedzieć kiedy wyjechać.
-
W sumie nie trzeba daleko.
-
Do aldika u Fasiola!
-
W moim Aldiku nie tylko na dziale mrożonek panuje Irkuck.
-
U nas w Aldi także jest zimno, ale na dziale mrożonek w Kauflandzie jeszcze zimniej.
-
Zbierałem niedawno ze słońca poranne pranie - faktycznie, jak po prasowaniu, ten sam zapach i podobne w dotyku! To może już nie trzeba będzie prasować?
-
Zbierałem niedawno ze słońca poranne pranie
Dopiero?
-
Pewnie wcześniej się bał, że udaru dostanie.
-
Toż to mogło dziury w praniu powypalać.
-
Dziury w praniu? To najlepiej suszyć koronki?
-
Pewnie wcześniej się bał, że udaru dostanie.
Otototo! Cień przyszedł i wreszcie moglim :)
-
To teraz na spokojnie możesz kolejne wywieść.
-
Ale już wszystko poprane! No chyba że te koronki...
-
Ciemno już, a u mnie 24 stopnie, patologia zupełna, proszę państwa!
-
Dwadzieścia cztery?
Też bym chciała.
U nas 28, nie wiem, jak w piwnicy, ale tam można spać tylko na stojąco...
-
A ostrzegałem,, jak Fasiol chciał Hurghadę
-
Co? Że to przez mła?
-
Nooo, żeby na śniadanie było 29?!
-
U nas też.
Fasiol się dzisiaj identyfikuje z zaimkami: Kto? Ja?
-
Fasiol się dzisiaj identyfikuje z zaimkami: Kto? Ja?
A to źle czy niedobrze?
29.
-
No, lepiej to dziś nie będzie.
-
31
-
No tak, biegun zimna. U nas 35.
-
Film na dziś.
-
A u nas rześko.
-
34.
-
34.
34,2, więc przebijam.
Ale dopiero 11 rano.
-
34,7, przebijam sam siebie.
I do czego to dojdzie???
-
35
I do was dojdzie.
Korci mnie, żeby wystawić termometr na parapet na słoneczka, ale obawiam się, że będę musiała potem kupić nowy...
-
17, w piwnicy ;)
-
Film na dziś.
Oj tak.
Jeszcze ewentualnie to:
-
35,3, kurtka na wacie.
-
35.
-
Niestety nie mam takiego :(
-
36,5
Maryla smaży kalafior na parapecie ;)
-
37 a to jeszcze nie koniec.
Ten wentylator poczułby się u nas jak w domu.
-
Na jednym termometrze 36,2, a na drugim lepszym 38,1.
Więc nie jest dobrze.
Obydwa są w cieniu.
-
Weź wyrzuć ten lepszy, od razu poczujesz się lepiej ;D
37.
-
Weź wyrzuć ten lepszy, od razu poczujesz się lepiej ;D
37.
Szkoda, bo sam go polutowałem (kit AVT) :D
Teraz spadło do 37,6, bo lekko wieje i schłodziło metalowy czujnik za oknem.
A niebieski wyświetlacz to temperatura w moim mieszkaniu, kurka wodna!
-
O kurrrna, w domu 30 to już tragiedia...
25.0, w domu.
-
O kurrrna, w domu 30 to już tragiedia...
25.0, w domu.
Mam pokój na piętrze domu jednorodzinnego, dobrze że okno od wschodu i mam jeszcze wielki świerk za oknem, bo byłoby pewnie 40.
Klimy nie mam w domu.
-
Tony, Mela, również 37.
-
Niewiele brakuje...
-
Ciekawe ile jest na takim placu w centrum miasta?
-
Dzisiejszej nocy najchłodniej ma być około 5 rano. Tylko 26.
-
No.
-
Szkoda, bo sam go polutowałem (kit AVT) :D
Teraz spadło do 37,6, bo lekko wieje i schłodziło metalowy czujnik za oknem.
A niebieski wyświetlacz to temperatura w moim mieszkaniu, kurka wodna!
Jak to szło?
Nie mówię, że w moim pokoju jest gorąco, ale właśnie wszedł do niego Rommel i pytał o drogę do Tobruku...
W Tobruku aktualnie 28, pewnie chce się schłodzić S:)
-
38
-
38,3, chyba się ustabilizowało, bo już nie rośnie.
-
Nie mówię, że w moim pokoju jest gorąco, ale właśnie wszedł do niego Rommel i pytał o drogę do Tobruku...
Mela to była ta...no...chata Morgana
-
A teraz w pokoju mam 30,4, a na dworze 38,0.
No, jest wręcz cudownie!
Na pewno słońce nie oświetla czujnika, cały mój dom go właśnie ocienia.
-
Czyli kurtka na wacie zbędna? S:)
-
Czyli kurtka na wacie zbędna? S:)
No już nawet skarpety z kreciej wełny zdjąłem.
-
Dzisiejszej nocy najchłodniej ma być około 5 rano. Tylko 26.
To kiedy ja przewietrzę dom???
-
Nie, to moja chata była.
Poza tym istotnie, schładza się. Już tylko 35.
-
Tymczasem, w temacie wiatraczków...
-
Dziwię się bardzo, że pani wyjeżdża tutaj z czymś takim...
30!
-
Potwierdzam , 30.
-
Oklapło do 30,6 na dworze, w domu mam tyle samo.
Od razu lepiej, jednak 30 to jeszcze nie jest aż tak ekstremalnie dużo ;)
-
Żeby Tonemu nie zabrakło jedzenia w piwnicy.
-
Co tam jedzenie, ważne żeby picia nie zabrakło!
-
27
-
U mnie nadal niestety 30 :(
-
31
Drogi pamiętniczku, wywietrzyłam przed spaniem sypialnię.
Najmądrzejsze to nie było, bo teraz jest tam chyba cieplej niż przed...
-
Chyba nie ma sensu wietrzyć.
-
Może pójdziemy z Alvinem na podwórku spać?
-
31
Drogi pamiętniczku, wywietrzyłam przed spaniem sypialnię.
Najmądrzejsze to nie było, bo teraz jest tam chyba cieplej niż przed...
Błąd! Ja zaczynam wietrzyć dopiero gdy na dworzu jest tyle co w domu, czyli dzisiaj 25,5. Czyli od 15 minut :)
-
Niektórym podlewa trawniki.
-
Ciekawe rzeczy opowiadacie...
-
O, znowu 31.
Chyba się termostat zaciął...
-
A u mnie prawie mróz, tylko 28,5.
-
O, znowu 31.
Chyba się termostat zaciął...
Dzisiaj stolyca ma być mistrzem Polski ;D
-
Do kiedy ma być ta Hurghada? Wracać, nie wracać?
-
Wracaj, jeszcze jutro i po hurghadzie...
-
Wracaj, przywieź pogodę z Ponta Delgada.
-
O, znowu 31.
Chyba się termostat zaciął...
Dzisiaj stolyca ma być mistrzem Polski ;D
Już wczoraj Warszawa została mistrzem Warszawy w te klocki.
Dzisiaj na razie 35.
-
35.
-
35,1, ale i tak o wiele lepiej niż wczoraj.
Albo to kwestia przyzwyczajenia.
-
Widzisz? Do wszystkiego można się przyzwyczaić.
-
36 i oby to było nasze ostatnie słowo, ale wątpię.
-
O, znowu 31.
Chyba się termostat zaciął...
Dzisiaj stolyca ma być mistrzem Polski ;D
Już wczoraj Warszawa została mistrzem Warszawy w te klocki.
Dzisiaj na razie 35.
No skąd! Toruń i chyba Słubice miały zmierzone ponad 40.
-
Wczoraj był pobity rekord, zdaje się iż 40,5, ale nie pamiętam w jakiej miejscowości.
Rekord do wczoraj wynosił chyba 40,2, albo 40,3.
-
W Polsce padł historyczny rekord temperatury. Jak przekazała Polsat News rzeczniczka Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Agnieszka Prasek, według danych telemetrycznych i operacyjnych IMGW w niedzielę w Słubicach odnotowano 40,5 st. C, a w Toruniu 40,3 st. C. Oznacza to pobicie rekordu z 1921 roku.
-
O, znowu 31.
Chyba się termostat zaciął...
Dzisiaj stolyca ma być mistrzem Polski ;D
Już wczoraj Warszawa została mistrzem Warszawy w te klocki.
Dzisiaj na razie 35.
No skąd! Toruń i chyba Słubice miały zmierzone ponad 40.
Napisałam, że Warszawa została mistrzem Warszawy.
Pobity został rekord oficjalnej stacji pomiarowej na Okęciu, co liczy się za oficjalny rekord Warszawy ever.
Wybaczam brak czytania ze zrozumieniem ze względu na upał.
-
Dzięki, to było za trudne...
-
Eeee, jeszcze tylko 2 dni Hurghady.
-
24,5 - można wietrzyć :)
-
26
Pootwierane wszystko co się da.
-
To ile w domu miałeś, że wietrzysz już przy 26?!
-
27, ale jest wiater, a wiadomo, że jak jest wiater, to nawet jak jest ciepło to jest... no, powiedzmy, że znosnie.
Tymczasem, drogi pamiętniczku, chyba będzie padać, bo nietoperze nisko latają.
Szkoda, że trochę mało skutecznie, bo meszki i tak tną.
Może im się radar od upału popsuł (nietoperzom, nie meszkom)?
-
To ile w domu miałeś, że wietrzysz już przy 26?!
Nie wiem. Nam termometr tylko za oknem.
-
I słusznie. Jak ja zmierzyłam wewnątrz, to aż mi się gorąco zrobiło...
-
Tymczasem, jednak Warszawa miszcz, tylko jakoś mnie to nie cieszy...
W Warszawie minionej nocy temperatury nie spadły poniżej 24,7°C. Na żadnej innej stacji nie było tak ciepło. Dodatkowo ostatnia doba zapisała się w Warszawie ze średnią dobową na poziomie 30,7°C. Nigdy wcześniej w historii pomiarów Warszawa nie wykręciła takiego wyniku. To oznacza, że niedziela była cieplejsza od normy klimatycznej o ponad 10°C.
Znaczy średnia dobowa - Warszawa mistrzem Warszawy, ale nocą to już miszczem Polski.
Chromolona wyspa ciepła.
Wolałabym Azory.
-
Ale Cezarian mówił że tam wszyscy rzygają S:)
-
Ale ja mówię o warunkach na stałym lądzie.
-
Kutfa, w domu mam 31,0, a na dworze teraz 23,9.
Ale jutro ma padać i będzie trochę chłodniej.
-
Uwierzę, jak zobaczę.
Znaczy, w temperatury wierzę.
Tymczasem, drogi pamiętniczku, zapamiętajmy, żeby w miarę możliwości nie tłuc opitych komarów na białej ścianie...
-
Skromnie i z dystansu przypominam, że do 36,6 Celsjusza to żadna temperatura.
-
U mnie pochmurno i 19 stopni, da się wytrzymać.
-
19? To kurtka na wacie.
-
U nas jednak popadało i teraz jest 25 i nawet da się oddychać.
Ale dalej zapowiadają jakiś Bombaj czy inną Kalkutę...
-
Skromnie i z dystansu przypominam, że do 36,6 Celsjusza to żadna temperatura.
Słusznie, ale nie jest najlepiej, jeśli za oknem jest więcej niż pod pachą.
-
Nic nie padało i się nie zanosi.
Z drugiej strony dobrze że nie trzeba odśnieżać bo bym się zgrzał.
-
Teraz 21, ale nadal pochmurno i spadły 3 krople deszczu.
-
Ale Cezarian mówił że tam wszyscy rzygają S:)
Oprócz Cezariana! No chyba że na stałym lądzie ;)
-
Lipa, wyszło słońce i już 24 stopnie, idzie ku gorszemu.
-
Można się przed upałem schować do kina. Schowamy się dziś z Marylką. Nie żeby było gorąco.
-
Fajny film?
-
Będzie się mi podobał. "Dzień objawienia".
-
Aaa, ten! Momenty będą? ;)
-
27,5 i powiem wam, że to jednak jest różnica w stosunku do 37 ;D
-
32.
Aktualizacja
33
-
No rano to nawet do życia było.
Teraz znowu do rzyci.
Fasiol, koniecznie opowiedz, czy momenty były. Sądząc po tytule to musowo.
-
Fasiol, czy były momenty i czy on sie jej oświadczył?
-
30 stopni, a rano było tak fajnie :(
W domu też 30, wcześniej nawet nie wiem, gryż dopiero wróciłem do domu.
U nas w miarę normalna temperatura dopierdo od piątku, kiedy ma być 21.
-
Mela i Cezarian. Momentów nie było.
-
No to co to za objawienie...
Tymczasem, drogi pamiętniczku, mogłam poprosić u fizjo o taśmy na obie ręce, bo teraz się opalę niesymetrycznie...
-
Mela w pasiaku?
-
No to co to za objawienie...
Tymczasem, drogi pamiętniczku, mogłam poprosić u fizjo o taśmy na obie ręce, bo teraz się opalę niesymetrycznie...
Taśmy?! Jakie? taśmy prawdy?
-
Nie mogę spoilerowac. Bierz Marylkę i idźcie. Chociaż w zasadzie to nie tematyka Marylki ale się jej podobało.
-
Były byki na cumie? Bo właśnie jestem na takim odpuście?
-
No to co to za objawienie...
Tymczasem, drogi pamiętniczku, mogłam poprosić u fizjo o taśmy na obie ręce, bo teraz się opalę niesymetrycznie...
Taśmy?! Jakie? taśmy prawdy?
Fioletowe.
-
Tymczasem u mnie descz i burza, ale raczej mało nachalna.
-
U nas bardzo nachalna pobudkę zrobiła o 5 rano. Beczki zalane ciągle płaczą a ja niewyspany...
Ale temperatura... tylko 14!!! Wietrzymy :)
-
Tymczasem, co wam powiem, to wam powiem - chłodno.
No, chłodniej.
Też wietrzymy.
23, normalna temperatura na lato. Chwilo trwaj.
-
Pięknie było ale już się kończy..
-
Popada? Bo jadę do domu trawę kosić?
-
No pięknie było, ale się skończyło, znowu 30.
Ale przynajmniej zaczyna się chmurzyć. Do wieczora ma popadać, na razie apiać tryb survival.
-
Popada? Bo jadę do domu trawę kosić?
Koś, zdążysz zanim zacznie padać...
-
To że ja zdarzę to wiem. Już skoszona i właśnie chcę żeby popadało a na radarze ussa.
-
No trzeba precyzyjnie Św Piotra pytać a teraz to... kiedyś popada ;D
-
Najprawdopodobniej z węża dziś wieczorem.
-
I ni z gruchy ni z pietruchy zrobiło się 34.
-
Na szczęście u mnie tylko 25.
Ale prawda jest brutalna:
-
Jeeejjj! U nas ledwo 20 przekracza :)
-
Szczęściarze.
Tymczasem, Fasiol, idzie do was, już się tłucze od Siemiatycz na północ.
U nas jeszcze nie widu na horyzoncie.
-
Paczajcie! Azaliż to możliwy taki zjazd temperatury o 17?
Tymczasem, Fasiol, idzie do was, już się tłucze od Siemiatycz na północ.
U nas jeszcze nie widu na horyzoncie.
Ussa. Na radarze przesuwa się tak że przyjdzie bokiem to co najkonkretniejsze.
-
Yr potwierdza. Wychodzi na to, że jednak was zahaczy, patrząc na prognozę opadów.
Szczęściarze.
-
Póki co idzie tak że minie miasto od wschodu.
No i poszło w <ev> na Białoruś.
-
Już tam nie narzekaj.
Co ja mam powiedzieć co?
Wszędzie napierdziela wkoło tylko u nas pierdzielona Kalifornia.
Sądząc po trendzie to idzie na północny wschód, czyli gucio z tego zobaczę.
-
Bielsk Podlaski utopiło godzinę temu. Sporo teraz tych plam na południowy-zachód od mła. Jest szansa że cóś trafi na moją trawę.
-
Właśnie, beczki mogłoby napełnić.
-
Dobrze że przyszedł alert o intensywnych opadach. ::)
Zawsze wtedy można umyć auto, okna i wywiesić pranie.
-
A padało?
-
A padało?
Ussa.
-
U nas szczęśliwie w końcu owszem.
-
A w tym czasie na południu zalewało i dachy zrywało!
-
No właśnie, nie mogło jakoś sprawiedliwiej obdzielić?
-
No. Chamstwo w państwie.
-
Tymczasem, co wam powiem, to wam powiem - chłodno.
No wreszcie.
-
No chłodno ale co ciekawe w domu ciągle ciepło, mimo wietrzenia utrzymuje się 23.5!
-
No chłodno ale co ciekawe w domu ciągle ciepło, mimo wietrzenia utrzymuje się 23.5!
To się ciesz, u mnie 26,3 w mieszkaniu, a też wietrzyłem.
Na dworze teraz tylko 20.
-
Tymczasem, co wam powiem, to wam powiem - chłodno.
No wreszcie.
Co z tego jak tylko ksiądz z kropidłem był.
-
Ale w Hajnówce popadało?!
-
Przyjdzie jeszcze z konewką.
Fakt, w domu chłodno tylko przy otwartych oknach. Jak się przestanie wietrzyć to od razu upał ze ścian wyłazi.
-
Ale w Hajnówce popadało?!
Nie wiem, nie sprawdzałem.
-
A u nas ładna chmurka i ładnie popadało :)
-
A tu ni huhu. Tylko wihor się zrobił i teraz nie słonkiem a wiatrem wszystko suszy.
-
O! U mnie najcieplej!
-
I następna chmurka ;) Fajnie, tylko nie mogę trawy kosić ...
-
O! U mnie najcieplej!
Biegun ciepła!
-
Tutaj też lepiej nie kosić, bo pizga.
-
I następna chmurka ;) Fajnie, tylko nie mogę trawy kosić ...
Mam skoszoną i kurtka na wacie powinno teraz padać! A tu ussa.
Biegun ciepła!
Może tak być. Podobno bieguny się przesuwają.
-
Cóś jakby zimno.
-
Nooo, 15. A odczuwalna to gdzieś koło 10, brrr...
-
U nas pada.
-
Mnie nadal gorąco, na dworze 17,8, a w domu 26,4.
-
Może piec Ci się włączył? Tony tak ma.
-
Mnie nadal gorąco, na dworze 17,8, a w domu 26,4.
Masz dobrze ocieplony dom, zbyt dobrze ;)
-
Ja tam nie narzekam. A jutro jadę sprawdzić prognozę we Wrocławiu.
-
Ja tam nie narzekam. A jutro jadę sprawdzić prognozę we Wrocławiu.
Na bazarek?
-
Na bazarek Grzegorz wydelegowany będzie.
Ja sobie wypiję kufelek w Spiżu i poszwendam się w okolicy Hali Ludowej (czy tam Stulecia, jak ją tam teraz zwą).
Chciałam go zabrać ze sobą, to nie.
-
Może piec Ci się włączył? Tony tak ma.
Nic się nie włączyło, mam dom z pustaków żużlowych, a w środku suporex.
Trzyma to ciepło jak piec, nadal mam 26 w domu, a na dworze teraz 17.
-
A zimą trzyma zimno? S:)
-
Zimno i wihor. Oddawać mnie Hurghadę.
-
A zimą trzyma zimno? S:)
Tak, po ociepleniu na dworze w domu jest zimno :)
-
A zimą trzyma zimno? S:)
Tak, po ociepleniu na dworze w domu jest zimno :)
Dziwny ten dom...
-
Bo dziwny jest ten świat.
Kuźwa, jak nie ma Hurghady to niech chociaż pada.
-
Ale we Wrocławiu akurat dzisiaj nie musi?
-
Dzisiaj dzień bez padania ale powyżej 18 to nie podskoczy :(
-
Ale we Wrocławiu akurat dzisiaj nie musi?
Nie musi. U mnie musi bo Atacama.
-
Znaczy ciągłe nie pada?
-
Wracaj C, bo Fasiol usycha!
-
Znaczy ciągłe nie pada?
Przez ostatnie dni 3 razy był ksiądz.
-
Żenujące, za co my płacimy podatki?
-
Chamstwo w państwie.
-
Znaczy ciągłe nie pada?
Przez ostatnie dni 3 razy był ksiądz.
Prawosławny chociaż?
-
Raz prawosławny, raz katolicki i raz batysta.
-
To może jeszcze mułłę z Kruszynian trzeba poprosić?
-
A kropidło ma?
-
Może pokropić swoim buńczukiem.
-
Jeszcze ktoś z synagogi.
-
Właśnie mówiły że wtorek, środa i czwartek pogoda na zamówienie Leona. Kurtka na wacie.
-
A u nasz ma po 12-tej padać ;)
-
U mnie 17 i pochmurnie, więc całkiem spoko.
-
A u nasz ma po 12-tej padać ;)
I co?
-
Nie chcę wchodzić w buty Meli, ale w Warszawie pochmurnawo.
-
A u nasz ma po 12-tej padać ;)
I co?
Padało :)
Od 12.30 z popaduje, z przerwami. Może na wieczór do was dojdzie...
-
To będą betki. U mnie będzie.
-
Wieczorem. A betki za 2 dni :)
-
30 sekund kropiła.
-
U mnie z 10 minut kropiło i się wykropiło.
-
Ło matko! 3 minuty deszczu były.
-
Może przyjedźcie z beczkami do mnie.
-
Ło matko! 3 minuty deszczu były.
Nie przesadzaj, dobre pół godziny.
-
Gdzie pół? U mnie max 4 minuty.
-
Nareszcie parę razy trochę popadało i jeszcze idzie taki trzygodzinny opad.
-
U nasz właśnie skończyło, poszło do was :)
-
Dobrze, że trochę beczkę opróżniłem, żeby mogła być pełna.
-
U Tonego znowu dolewa do beczków.
-
Nasze beczki rzygają na potęgę, litości!!!
-
Czyli będą betki.
-
Nasze beczki rzygają na potęgę, litości!!!
Wódy nigdy dosyć! Znaczy wody.
-
Oddawać mnie wiadomo co.
-
Brrr, ale paskudna jesień... Trzeba bedzie w kominku rozpalić?
-
Normalne lato jak kiedyś bywało ::)
Oddawać mnie wiadomo co.
Lepiej nie, bo się opalisz na mordeczce w ciapki...
-
W ciapki czy w szwy?
-
A może plasterek mu nalepili?
-
Tydzień upałów potwierdzał globalne ocieplenie, a tydzień październikowej pogody?
A przy okazji, akcja pojemników towarzyszących beczkom zakończona, tylko czy powinno przestać padać?
-
A może plasterek mu nalepili?
Nalepili.
-
Leon weź ty się nie wydurniaj. Lipiec, popołudnie, 13 na rtęci.
-
Leon weź ty się nie wydurniaj. Lipiec, popołudnie, 13 na rtęci.
Jednak trzeba przyznać, że na urlopie ma moc!
-
Osiemnaście, ale taki pizga, że odczuwalna jak na dworcu w Kieleckiem. Albo na Śnieżce.
Termometr można sobie pod pachę wsadzić, on tego nie czuje.
-
Kuźwa.
-
Nie Kuźwa tylko najprawdopodobniej zdaje się Bernadetka.
-
Kuźwa.
I to jeszcze jak! Tak się ustawiło, że cały dzień ma padać a parę kilometrów na zachód słońce, noż w mordę...
-
Nie chce dziewczyna na wschód, dziwisz się?
-
Niestety dla Warmii / Mazur oraz Podlasia nie mam dobrych wieści. Niż nigdzie się nie wybiera, a to dlatego, że nad Rosją mamy dość rozległy wyż baryczny, który tę Bernadettę jednak zblokuje. Niż powoli i sukcesywnie będzie obecnie przemieszczał się w kierunku właśnie Warmii i Mazur, a jego front atmosferyczny będzie przynosił w tamtych regionach niemalże ciągłe opady deszczu oraz miejscowo burze. Niż jutro również zbliży się do Polski i w tych samych rejonach przyniesie kolejną porcję opadów i burz.
Dziś np. Intensywnych opadów i burz należy spodziewać przede wszystkim właśnie na Warmii i Mazurach i Podlasiu. Popada również w Mazowieckim, Lubelskim oraz w województwach południowych (tam konwekcja i przelotny opad).
Moim skromnym zdaniem, do soboty wartości +20 stopni na wschodzie mogą być niemalże nieosiągalne. Dopiero w niedzielę zrobi się cieplej, a temperatura przekroczy +21 / +22 stopnie.
Tymczasem, Bernadetka ma chyba słabość do niektórych regionów...
-
To Suwały też będą mokre...
-
Trudno, co robić, deszcz potrzebny. Tyle gadano o suszy hydrologicznej. Poza tym Leon zadowolony bo akurat szczęśliwie ma urlop.
-
Tymczasem, nie pokazujcie tego Fasiolowi, bo się zdenerwuje.
-
Spokojnie, to przecież w Mońkach, nie u nas.
-
Do nas nie dojdzie?
-
Oddawać mnie Hurghadę!
-
Jeszcze długo nie :(
-
Niech się może ta Bernadetka łaskawie do wtorku wyprowadzi, co? Byle nie na północ.
-
Jeszcze długo nie :(
Chamstwo w państwie.
-
Nie marudź Słonko, słonko!
-
No! Jest i od razu pocieplało.
-
Ach jakaż piękna festiwalowa pogoda ;D
-
Wszystko jasne, przejdzie bokiem.
-
Albo wyjdzie bokiem ;)
-
O tak o dziś było.
-
Ładnie, ładnie :)
-
Znaczy się już po deszczu?
A jak tam w Suwałach?
-
Znaczy się już po deszczu?
A jak tam w Suwałach?
Zapewne zimno.
-
Zależy w którym klubie ;)
-
Na scenie to pewnie nawet gorąco.
-
Słonko. Jakby tak poświeciło do popołudnia to trawa by podeschła i można by kosiarką pojeździć.
-
W Suwałkach, o dziwo, cały wieczór bez deszczu, a dzisiaj słonecznie.
-
Ha! Trawa skoszona a 30 sek później ulewa.
-
Siano ci na pniu zgnije.
-
Nic właśnie, już wyrzucone.
-
Bo do tanga trzeba dwojga...
-
Do tanga to nie ja.
-
Nie wierz nigdy kobiecie?
-
Tymczasem, uwaga, bo nietypowo będzie...
Oddawać mnie Hurghadę!
Może być taka, jaką pamiętam ze stycznia, dwadzieścia dwa stopnie, słonko i pizgawica.
Poproszę.
-
Jest jeden plus obecnej pogody: aż słychać szum podnoszącego się poziomu wódz gruntowych. A jak Wisełka?
-
Oddawać mnie Hurghadę!
Milicjaaaaaaaa!
-
Myślisz, że oni mi oddadzą?
Wisełka w normie, przynajmniej na okolicach pięćsetnego kilometra. Musiałoby padać wyżej, a padało głównie niżej.
-
Tymczasem, uwaga, bo nietypowo będzie...
Oddawać mnie Hurghadę!
Może być taka, jaką pamiętam ze stycznia, dwadzieścia dwa stopnie, słonko i pizgawica.
Poproszę.
Dzisiaj będzie lepiej :)
-
A słonko o tym wie?
-
U nas się będzie obijać.
Co innego na Warmii.
-
Jakoś tak trochę porno się zrobiło.
-
A słonko o tym wie?
I bez słonka będziesz mieć 25!
-
Ale ja się nie upieram, żeby było ciepło. Ja bym chciała słonecznie...
Dlatego jutro odmeldowuję się tam, gdzie będzie prawie na okrągło.
Nawet jak będzie pochmurno, to statystycznie większa szansa, że się chociaż na chwilę pojawi.
-
Czy to oznacza, że stracimy z Tobą zasięg? Bo tego byśmy nie chcieli.
Aha, do Kataru ministerstwo odradza.
-
Na słonko to każden jeden by chciał ...
-
A na co mnie Katar? Katar to tutaj mogę złapać.
Aż tak daleko się nie zapędzam, żeby wypaść z zasięgu. Czasu może nie być, bo tradycyjnie nie po to jadę na wakacje, żeby wypoczywać.
-
Tymczasem, co wy tam macie w tym Mrągowie, tajną bazę Templariuszy?
-
To miłego nie odpoczywania. I czekamy na relacje! A jakby wam się zapowietrzył na jachcie silnik deasla, to dawaj znać, poradzimy.
-
Tymczasem, co wy tam macie w tym Mrągowie, tajną bazę Templariuszy?
Graala tam skitrali!
A jakby wam się zapowietrzył na jachcie silnik deasla, to dawaj znać, poradzimy.
Albo w lokomotywie.
-
Przecież nie w parowozie?
-
Chyba nie, ale to już Tony się lepiej zna.
-
No wiadomo :)
-
Dlatego jutro odmeldowuję się tam, gdzie będzie prawie na okrągło.
Jak na okrągło to za północne koło podbiegunowe.
-
Jak prawie na okrągło to jakaś elipsa podbiegunowa ;)
-
Jajco.
-
Jajco to holenderskie.
-
A to nie.
-
Rtęć 32.
-
Grzeje! U nas 31 i rośnie. Akumulatory się ładują :)
-
Grzeje! U nas 31 i rośnie. Akumulatory się ładują :)
Ale beczki wyczerpują, coś za coś.
-
Za 2 dni beczki znowu będą zadowolone :)
-
Nie wiadomo.
-
A ić pan...
Było zostać w Tallinie na plaży a nie się u kindziuków w mieście smażyć....
-
Zimny kwas was nie poratował?
-
Chłodnik.
Ale ile można jeść chłodnik?
-
Nie wiadomo.
Wiadomo, już dzisiejszej nocy się zacznie napełnianie...
-
No to jak do niedzielnego wieczoru nie podleje mi trawy to przyjeżdżasz z beczkami i podlewasz.
-
U mnie beczki zadowolone a jak twoja trawa?
-
Niezadowolona. Póki co .
-
Aktualizacja.
Trochę zadowolona.
-
U nasz będzie po 13tej dogrywka ale nie wiem czy dojdzie na Podlasie...
-
Wasza dogrywka nie dojdzie. Nie ten kierunek wiatru.
-
Zaczęła się dogrywka ale bez fajerwerków :)
A na Podlasie idzie inne dogrywka, mogą być fajerwerki!
-
My tu też na tę samą czekamy, na razie była drobna przygrywka.
-
Przyszła.
-
No kuźwa podlało trawniki. Wymyło wszystkie granulki nawozu który wczoraj rozsypalem.
https://poranny.pl/ulewa-nad-bialymstokiem-problemy-na-ulicach-miasta/ar/c1p2-29192003
-
Trzeba uważać jak się zgłasza życzenia ;)
-
A ja o potop prosił?
-
Do nas też przesyłka z Polski dotarła, ale trochę bokiem poszło, akurat, żeby posadzkę w wirydarzu umyło.
-
Trzeba uważać jak się zgłasza życzenia ;)
Tyle razy to tłumaczyłem Fasiolkowi, a on cięgle niewierzący.
-
Tak o? Że ja sobie życzę i się spełnia? Cóś mi tu wodę lejecie. Z nieba.
-
Albo Hurghadę.
-
Oj, to tutaj na mszy, co to ją odprawiali w bramie, ksiądz przytoczył na kazaniu intencję jednego małżonka, co to jego ślubna się modliła, żeby jej się bardziej słuchał. Otóż on zgłosił intencję, żeby Matka Boska z cudami jednak nie przesadzała...
Tak mi się przypomniało w temacie, że trzeba uważać, czego sobie człowiek życzy...
-
Racja, z prośbami też trzeba uważać, bo jak śpiewało trio klasyków:
Jeden naród, tyle kwestii
Wszystkich naraz nie wysłuchasz
Zadumali się niebiescy
W imię Ojca, Syna, Ducha...
-
Czy to klimat się zmienia czy co ale u nas nie latają żadne pszczoły, osy czy szerszenie, tylko trzmiele, póki co. Nawet wiśnie można bez strachu zbierać a bywało ciężko i hardcorowo. Może zbierają siły na sierpień?
-
Może pszczoły maja wolne w niedzielę?
-
Nie chodzi tylko o niedzielę, nie widać ich od tygodni!
-
W piątek u znajomych pod lasem os było całkiem całkiem, choć chyba mniej niż zwykle.
Może to są te słynne reformy wdrażane przez rząd? Choć miały dotyczyć przedsiębiorców, nie os.
-
Tymczasem, rety, jak to jest ten biegun zimna, to strach się bać co dalej. Zwłaszcza, że w Hańczy klima nie działa i mamy w tej metalowej puszce przewoźną saunę, vel banię....
-
Hańcza? Macie kajaki?
-
Tymczasem, rety, jak to jest ten biegun zimna, to strach się bać co dalej. Zwłaszcza, że w Hańczy klima nie działa i mamy w tej metalowej puszce przewoźną saunę, vel banię....
Dziwne, przecież dzisiaj jest całkiem chłodno 🤔
Może ogrzewanie włączyli w rejonie bieguna zimna?
-
W pociągu?
Tymczasem w Warszawie prysznic.
-
Prawidłowo, po saunie prysznic ;D
-
Do Wisły skakać nie muszę.
Tymczasem, teraz sobie może padać, jak ja mam tak zafutrowaną lodówkę...
-
I tak można finał oglądać!
-
Dziwne, od prawie dwóch dni nic w wątku pogodowym? Rozumiem, że znakomita pogoda pogodziła wszystkie potrzeby?
-
No pewno! Wczoraj piękna nasza szara jesień, dzisiaj niemal babie lato, za chwilę będzie ulewa więc i beczki płaczą ze szczęścia. Żyć nie umierać ;D
-
Fasiol jest tak zajęty samodzielnym prowadzeniem domu i wyprowadzaniem Alvina, że nie ma nawet czasu o Hurghadę zawołać?
-
Może kosi trawnik? A beczki pełne.
-
Tak mu podlało trawnik, że z wrażenia zaniemówił?
-
Może próbuje na maksa wykorzystać słomianowdowieństwo?
-
Czyli? Chyba nie upił się na umór karmi?!?!?!?!
-
Cicho cicho. Co to ja miałem?
Aha! Oddawać mnie Hurghadę.
-
A to już musisz pogadać z tą następczynią Bernadetki, jak jej tam, jakoś na Ce?
Albo ze słoneczkiem, ale Ptaszek Staszek już gadał...
-
Ale chamstwo.
-
W państwie?
-
Takie bardziej gwiezdne.
-
Kosmiczne!
-
O to to.