Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Inne utwory satyryczne => Inne => Wątek zaczęty przez: Bruxa w 19 Kwietnia 2020, 19:15:18
-
OK, podjęłam męską decyzję, dosyć zaśmiecania kanału bluesowego wtrętami z bruxowego algorytmu.
(Wątek the best of TwaTuba jakoś mi nie pasuje klimatycznie.)
To od razu z przytupem.
Gdyby ktoś nie miał pomysłu na dzisiejszy* wieczór, to w Royal Albert Hall grasuje niejaki Phantom.
Obejrzeliśmy wczoraj z Grzegorzem, z kieliszeczkiem czegoś zacnego bardzo przyjemne doświadczenie.
____________________
*no niestety, te bilety ważne tylko w ten weekend!
-
"Ten film jest prywatny" 🤔
-
I trzeba się zalogować...
-
Musi Bruxa z kieliszkami przesadziła. ;D
-
Znaczy już zdjęli. Ciekawe, dla jakiej strefy czasowej ten weekend liczyli...
-
A cóż to za fantom był?
-
konkretnie to ten https://www.imdb.com/title/tt2077886/
wypuscili na chwile z krypty, zeby datki na medykow zbieral.
https://www.whatsonstage.com/london-theatre/news/watch-phantom-of-the-opera-free-youtube_51416.html
-
tymczasem, a propos algorytmu:
(https://asset.soup.io/asset/14870/0366_849a_520.jpeg)
-
Who cares? S:)
-
Tymczasem, algorytm przywial Dziadka Jacka z pewna rozterka...
-
Tymczasem... Pamiętajcie, żeby diagnostykę sprężynerii pozostawiać fachowcom!
-
Tymczasem... Nie wiedziałam, że Dziadkowi Jackowi tak do twarzy w blond loczkach...
-
Może nie z algorytmu, ale jeśli ktoś nie był, a teraz raczej nie ma okazji być, to warto okiem rzucić:
Wirtualny spacer po Exploseum w Bydgoszczy:
Część 1:
https://bit.ly/2WgD4j6
Część 2:
https://bit.ly/3f2zAt7
-
Połaziłem. Fajnie by było pograć w jakieś wojenne podchody.
-
Raczej nie z pochodniami? Choć, to nie dynamit...
-
Jedyna taka fabryka, a w zasadzie pozostałości. Przez 60 lat zielona plama na mapach, chociaż to było swoiste miasto w mieście ze swoimi liniami autobusowymi itd. Druga była pod Zieloną Górą, ale całkowicie ją zniszczono. Ta u nas została razem z obozem pracy. Zresztą trudno ją było wysadzić. Nawet teraz kiedy przekształcono większość fabryki w park przemysłowy. Kolegi firma "odziedziczyła" wraz z terenem jeden z mniejszych bunkrów. Koszty jego rozbiórki były niebotyczne. Usunęli więc tylko pionowe zaostrzone pręty z dachu (to na spadochroniarzy) i zrobili z niego piwniczkę na wino.
A z pochodniami już można, chociaż kiedyś tak bano się iskier na wydziale produkcji nitrogliceryny, że podłogi blachą ołowianą wykładano. Ale wszystko to ruscy wywieźli. W 1800 wagonach...
Fajnie jest zwiedzać fabrykę, jak są grupy rekonstrukcyjne. Robi to swoisty klimat. Byłem na takiej imprezie kiedy to jeszcze nie wyglądało tak jak teraz. Były tylko surowe mury, niezabezpieczone przejścia, brak wystaw. Niemiecka grupa rekonstrukcyjna + surowe otoczenie robiło wrażenie. Teraz w grudniu oprowadzałem po niej znajomego Włocha (jeszcze przez koronawirusem), to nie robiło już na mnie takiego wrażenia.
-
Ciekawe rzeczy Waść opowiadasz, ale a co z tym obozem pracy? Pracują tam już chyba tylko najstarsi więźniowie, w latach wojny nomen omen, najmłodsi?
-
Ciekawe rzeczy Waść opowiadasz, ale a co z tym obozem pracy? Pracują tam już chyba tylko najstarsi więźniowie, w latach wojny nomen omen, najmłodsi?
Zlikwidowany, chociaż za czasów mojej młodości w barakach powięziennych nawet małe kino dla okolicznej ludności było. Najstarsi więźniowie niestety zbyt długiego życia nie mieli - średnio podobno 3 miesiące + gwarantowany rudy kolor włosów.
-
O właśnie, różne rzeczy można Niemcom zarzucać, ale tu traktowali wszystkich równo: trzy miesiące i rude włosy.
I jakkolwiek różne rzeczy opowiadało się na temat warunków sanitarnych, to trzeba powiedzieć, że udało im się nie dopuścić do epidemii koronawirusa.
-
Im bardziej się zagłębiam w ten kanał, tym bardziej sie utwierdzam w przekonaniu, że jeszcze długo w nim będę grzebać.
Przynajmniej zanim go zamkną.
https://www.youtube.com/channel/UCvec2SsNIgzYrvrmKrKKTkA
-
A dziękować, dziękować.
-
Świetny, sam grzebię z olbrzymią przyjemnością ;)
-
Tymczasem... Taki hit mi przyniósł algorytm, tym razem fejsowy...
-
Super! Do bardziej szczegółowej regulacji poleca się płytę testową:
-
U mnie trzeszczy w obu. To dobrze?
-
Dobrze! Ale trzeba też sprawdzić u laryngologa 😉
-
Dobrze! Ale trzeba też sprawdzić u laryngologa 😉
Ja bywam regularnie, muszę mu zanieść do testów trąbki Eustachiusza.
-
Co będziesz nosił. W bąbelkowej kopercie wyślij.
-
Skoro piątek, to algorytm uznał, że już można...
-
Przed koncertem pasuje👍
-
Ciekawe rzeczy z tym algorytmem. Wyświetlił mi filmik: Groby gwiazd, które zmarły na straszne choroby. Wszystkiego bym się spodziewał, ale groby gwiazd? Może to skutek ostatniego zaćmienia słońca?
-
Nie, to pewnie te gwiazdy, co wedle Doktora Rożka i Marcela świecą na marne.
Usłyszały i straciły sens istnienia.
-
Tymczasem... Skoro ja obejrzałam, to dlaczego wy macie nie?
Pastisz to trudna sztuka jednak jest.
A Grzegorz stwierdził, że doktorowi musiało coś podczas tej pandemii zaszkodzić.
-
Pogięło was?! Fuj, fuj, fuj...
-
Chyba doktora Kubę pogięło...
-
Powiem krótko: nie.
-
Przepraszam, ale stwierdziłam, że skoro ja cierpię, to wy też.
-
Ile sekund wytrzymałeś?
Powiem krótko: nie.
Ile sekund wytrzymałeś?
-
Wy przynajmniej nie musicie od czasu do czasu przejeżdżać koło tabliczki Pisia Gągolina...
-
Wy przynajmniej nie musicie od czasu do czasu przejeżdżać koło tabliczki Pisia Gągolina...
Dobrze, że nie Pisia Gągoliny...
Tak, wiem...
-
Tymczasem algorytm ze swoistym wdziękiem przyniósł piosenkę masową, acz bezpretensjonalną:
-
Tymczasem, algorytm przytargał mi jeszcze takiego suchara.
Tylko nie pytajcie, dlaczego, ja też nie wiem.
Krasna Kanioła
Planeta kopsa żaru, ptaszki gicio cieniują. Traktem buja się Krasna Kanioła targając samarę. Zza krzaka wyknaja się Skowyr Multirecydywa - susząc tryby. Truknął:
- Pucuj się, Krasna Kanioło. Dokąd się bujasz? Co tam taskasz w samarze?
Krasna Kanioła kryje patrzałki i truka:
- Doginam do Zgredki Korniszonki i targam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
Skowyr Multirecydywa mlasnął lizawą i bujnął w las. Buja się buja, kika - jest jama. Obciął w koło - gicio - warknął. Podklepał, zataranił do klapy.
- Pucuj się - zatrukała mu Zgredka.
- To ja Krasna Kanioła, przytargałam ci rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- Gicio - zatrukała Korniszonka stargając się z koja.
Odsznurowała klapę i legła z powrotem na gondoli. Wtem w klapie wyknajał się Skowyr i obciął sprawę jak komornik szafę. Wjechał pod mańkę, prosto pod kojo Korniszonki.
- Wskaż co przytargałaś - truknęła Zgredka.
Wtem Skowyr Multirecydywa mlasnął lizawą, warknął i zarzucił Zgredkę. Zasznurowł klapę i bujnął się na gondolę. Tymczasem Krasna Kanioła buja się przez gaj - podjeżdża pod chatę, podklepuje i tarani do klapy.
- Zgredka! - pucaj się!
- Kto tam! - odtruknął Skowyr.
- To ja Krasna Kanioła, przytargałam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- To gicio! - truknął Multirecydywa, bryknął z woza i odsznurował klapę.
Klapa pękła i Krasna Kanioła wjechała pod mańkę. Obcięła sprawę i truknęła:
- Siema Zgredka! Skąd u ciebie takie duże patrzałki i blindy na kichawie?
- Żeby cię mogła gicio obciąć.
- A po co ci takie duże radary?
- Żebym mogła cię gicio słuchać.
- A po co ci takie duże i długie tryby?
- Żebym cię mógł wszamać - truknął Multirecydywa i zarzucił Krasną Kaniołę.
W tym samym czasie koło chaty bujał się gajowy Marucha. Obciął przez lipo pod mańkę Korniszonki i przyuważył Skowyra Multirecydywę w gondoli Zgredki. Maruch przetargał się przez bardachę pod mańkę, wytargał giwerę i wykręcił dziesionę na Multirecydywie. Po tym pochlastał samarę i wytargał Krasną Kaniołę i Zgredkę Korniszonkę. Strzały usłyszeli gady i wjechali pod mańkę. Okazało się jednak, że gajowy Marucha miał ćwiarę z kozakiem i wszyscy wyjechali na wolkę.
-
Co to ma być?!
-
Bajeczka na dobranoc.
-
Dla dorosłych?
-
No tak przypuszczam. Opanowanie grypsery wymaga długich lat praktyki...
-
Tym razem taką układankę przyniosło:
-
Nie dość, że dobre, to jeszcze wzruszające.
-
Jakby ktoś chciał posłuchać, jak pani profesor Katarzyna Kłosińska ślicznie i fachowo wykropkowuje słowo za****sty, to proszę:
-
Ładne, ale tłumaczenie dotyczące Murzyna co najmniej naciągane. Wszystkie politpoprawne poglądy odwołują się w takich sytuacjach do stanowiska Rady Języka.
-
Wszystkie poglądy odwołują się do Rady Języka. W tę albo we w tę. Zależnie od stanowiska Rady. Niezależnie od jej stanowiska w sprawie odwoływania się.
-
O to właśnie chodzi. A Kłosińska zręcznie unika odpowiedzialności mówiąc, że oni są tylko organem opiniująco-informacyjnym.
-
Tymczasem...
Zło mniejsze wybrać musisz!
Yoda do Geralta, Blaviken, koloryzowane.
-
Jeszcze tylko Sokół Milenium. Taka ładna walka, ale zawiodłem się, myślałem, że się na koniec pocałują. Albo żeby kończ waść, wstydu oszczędź? A oszczędzenie wstydu dziewczynie, przynajmniej kiedyś, miało znaczenie...
-
Tymczasem, taki adekwatny do sytuacji ogólnej walczyk mi przywiało.
Nie pytajcie skąd.
Ze wschodu.
Na chandrę nie ma to jak rosyjski romans od serca...
-
A budziet szto?
Rewelacja. A jak podnosi na duchu!
-
Ale fajne.
-
A to pamiętacie?
-
No pewnie.
-
To futerko jeeest lepsze,
to futerko mieeeć wolę!
-
Ech, łza się w oku zakręciła. Na szczęście emisja tej bajki nie przełożyła się na masowy odstrzał jeży na futro...
-
Tymczasem...
Baranek Wańka.
Jeśli muzyka brzmi znajomo, to prawidłowo, bo to Otawa Yo.
Tylko, czy to się na pewno dobrze kończy...
-
No właśnie, też nie wiem, czy koniec zwieńczył dzieło.
-
Przepraszam, że przeszkadzam, ale chyba już pomału pora...
-
Co znaczy profesjonalista w temacie? A przy okazji, ponoć św. Hieronim twierdził także, że jak ktoś przyjął chest święty, to już więcej kąpać się nie musi.
-
Prorok ekologiczny!
-
Prorok ekologiczny!
Niby tak, ale obecnie większość ekologów to, za przeproszeniem heretycy, albo przynajmniej apostaci?
-
Tymczasem, taka dobranocka dla dzieci. Z Dziadkiem Jackiem. I nie tylko.
-
Tymczasem, algorytm przywiał od śmietnika taki niespodziewanie poszepszyński w klimacie kawałek od... Starszych Panów.
-
Tymczasem, Makłowicz już wszędzie, strach otwierać lodówkę...
Tym razem zapędził się na wschód, pewnie w poszukiwaniu cywilizacji.
Spoiler - znalazł kindziuk.
-
Nie widać go za kierownicy. Makłowicza, bo kindziuk mam w lodówce.
-
Kruszyniany!
-
O byliśmy tam! Rewelacyjne rydze w lesie obok. I setki kań. Szkoda, że nie na wiosnę.
-
I miliard kleszczy.
-
Z kleszczami w lesie człowiek sobie poradzi. Gorzej na łączce w parku.
-
Z kleszczami w lesie człowiek sobie poradzi. Gorzej na łączce w parku.
Z kleszczami na łące, szczególnie takiej kwietniowej (suchej) człowiek kiedyś sobie radził za pomocą zapałek. Teraz nie wolno i od razu jakiś "ekolog" po straż pożarną dzwoni jak tylko coś się lekko dymi z łąki.
-
A to coś w tym baranim flaku też jedliście?
-
Biały salceson.
-
Tymczasem, pan Robert udowadnia kulistość świata na jego końcu znajdując środek.
Jak się okazuje, jest on w chlewie, albo zaraz obok.
Featuring: palcówka i kiszki rozmaite. Że o bimberku swojskim nie wspomnę.
-
Ładny temat o wielokulturowości akurat w fasiolkowy Wielki Piątek. Co zaś do Puszczy Knyszynskiej, potwierdzam, poezja!
-
Tymczasem, gdyby ktoś był ciekawy co tam, panie, na Kuzbanie...
-
Brakuje tam tylko szalonego Harrego.
-
Ciekawe, że na YT nie ma całych odcinków, pilnują?
-
A jak! Pilnują!
-
Za to można sobie puścić ciurkiem wszystkie Gonzowe trąbki z otwarcia. I gongi.
-
Za to można sobie puścić ciurkiem wszystkie Gonzowe trąbki z otwarcia. I gongi.
Przecież każdy jest inny?
-
No właśnie.
Brakuje tam tylko szalonego Harrego.
Mówisz, masz!
-
O rety! Aż mnie ogłuszyło od tych wybuchów...
-
Wdepnąłeś na minę zastawioną na Cezariana :D
-
Jak to dobrze czasami wysłać zwiad?
-
Całkiem niedawno wdepnąłem na taką:
https://www.filmweb.pl/film/Mina-2016-714914
-
I co? Do końca nie wiadomo, kto zabił?
-
I czy zabity na śmierć.
-
Wiadomo ale przecież nie zdradzę teraz?
-
I czy zabity na śmierć.
I czy zabity uciekł?
Tony ma rację, powiem nam potem, jak obejrzymy.
-
Tymczasem...
Macie w domu taką szklankę?
-
No niestety, trzeba się do Ikei ruszyć czy podeślesz?
-
Po oryginał to chyba Fasiolowi najbliżej?
-
Mam!
-
No, mówiłam!
-
Wróżka czy co?
-
Powiem szczerze, że bez dźwięku nie wiem o co chodzi. 0>[
-
Słuch ci odjęło?!
-
W pracy nie miałem jak włączyć.
Edit: wysłuchałem ciekawe, zawsze wiedziałem, że ta Ikea to jedni wielcy plagiatorzy.
-
Tymczasem, teleranka dzisiaj nie było, główny kierownik od Muppetów na chorobowem...
To może w zamian patriotycznie coś z klasyki?
-
Mnie wzrokiem muśnie, popatrzy za Alinką,
Pomyśli, chluśnie i zakąsi scynką.
A mama patrzy liliowa z napięcia
Na księcia z chęcią do wzięcia dziecięcia.
Nie chcę postponować wieszcza, ale Słowacki by tego nie wymyślił.
-
Sposooooby robienia kariery
są cztery, są cztery...
Joldilidididi!!!
-
Ale czy jodłowanie pomaga w karierze? :-\
-
Zawsze możesz wybrać czwarty sposób - kobiety. Z tym, że on ma także wady.
-
Tymczasem, skoro jesteśmy w okresie obchodów noworocznych wedle rozmaitych kalendarzy, to chyba krotochwilna noworoczna Kronika Filmowa jeszcze nadal aktualna?
W niektórych przypadkach jeszcze jak nadal aktualna...
-
Szpilki rzeczywiście w formie. Znakomite trociny (teraz takich już nie ma, musimy eksportować meble zamiast trocin), świetne liczenie konfetti (widać, jak brakuje maszyn liczących) i cieszą wątki prawne, na czele z ustępowaniem starszym miejsca na ławie oskarżonych.Rozumiem, że to zamiast domów spokojnej starości?
-
Tymczasem, mieli u nas przeprowadzać dzisiaj testy grzania.
No, jak to ma tak wyglądać, to trzeba się będzie zaopatrzyć we własną grzałkę...
Szczęśliwie, algorytm dostarczył ,^,
Przy okazji kurz spadł z żyrandola. U sąsiadów S:)
-
I od tego ci cieplej czy masz gorączkę?
-
Grzeje. Im intensywniejsze wibracje, tym ośrodek cieplejszy, w tym wypadku - powietrze. Tak na fizyce uczyli.
No, może w samych uszach to powietrze grzeje, ale zawsze.
-
A nawiązując do filmu, to jak na Hobbita nieźle gra na gitarze.
-
No właśnie nie wiem czy to nie krasnolud.
-
Sądząc po tatuażach na pewno nie Elf.
-
Może Zwölf?
-
Zanim z jednej roboty (zresztą zabranej do domu) polecę do drugiej, to macie tu takie małe maciupeńkie, tyci-tyci tyciuteńkie...
Rolska, do tablicy!
-
Podwieczorek, ymmm. Już zapomniałem że było takie cóś.
-
Rolska, znakomite. Choć ten odcinek chyba mamy. Do sprawdzenia.
-
W tym wątku nie pisano od 120 dni, noc nadciągnęła czarna, wietrzna i burzowa (do was też dojdzie) a algorytm na tę okoliczność dostarczył mrrroczny milicyjny kryminał uspołeczniony pod straszliwym tytułem "Mord w hurtowni".
Jakie okoliczności przyrody, takie cosy mystery.
Ja się zastanawiam, ile z tego miało być komedią w zamierzeniu autora, a ile samo wyszło...
-
Ładnie, ale kto ma czas na oglądanie, jak szklanka i tyle odśnieżania? A nie odkładajmy na rano, co mamy zrobić wieczorem.
-
Dziś już nie da się rady.
-
Odśnieżać wieczorem?
[spogląda za okno]
A po cholerę. Do rana i tak zasypie z powrotem.
Przynajmniej u nas tzw. służby miejskie najwyraźniej stoją na takim stanowisku.
-
Ta, żeby polegać na służbach miejskich, to większości z nas w ogóle nie byłoby na świecie.
-
W tym wątku nie pisano od 120 dni, noc nadciągnęła czarna, wietrzna i burzowa (do was też dojdzie) a algorytm na tę okoliczność dostarczył mrrroczny milicyjny kryminał uspołeczniony pod straszliwym tytułem "Mord w hurtowni".
Jakie okoliczności przyrody, takie cosy mystery.
Ja się zastanawiam, ile z tego miało być komedią w zamierzeniu autora, a ile samo wyszło...
Oglądałem kiedyś, gdy mieliśmy w domu fazę na Kobry, dość siermiężne...
-
Prawda czasu, prawda ekranu, prawda...
No właśnie się zastanawiam, na ile to celowy zabieg komiczny, na ile komizm niezamierzony. Do obsady się nie można przyczepić, wręcz podziwiam, jak oni to zagrali bez ugotowania się zbiorowego. Co prawda Nasz Dzielny Kapitan musiał dostać wsparcie reżyserskie w postaci kwestii (mam wrażenie, że specjalnie dodanej) "To ja dalej będę udawał idiotę.", czy jakoś tak, bo inaczej by tego zadania nie uciągnął, nawet w tej przeszarżowanej konwencji, jaką przyjął.
Ciekawe kiedy pan autor popełnił tę sztukę. Czy to socrealistyczny autentyk czy czy prekursor barejowskiego pastiszu?
W każdym razie rżeliśmy z Grzegorzem jak para kobył u sań S:)
No i nie zapominajmy o tytule. Toż to przecież prawie jak "Śmierć czyha w barakowozie"!
-
Ta, żeby polegać na służbach miejskich, to większości z nas w ogóle nie byłoby na świecie.
No w tych kwestiach to zdecydowanie trzeba brać sprawy we własne ręce, czy jakoś tak...
-
O rety rety... Nakręcili nową wersję!
https://vod.tvp.pl/teatr-telewizji,202/mord-w-hurtowni,814530
No tu już obsada niestety nie ta. Czysta popelina, żadna tam podszewka z krepdeszynu.
-
Oglądałaś???
-
Po parę sekund z początku, środka i końca. Więcej się nie da, ale wystarczy taka próbka tej podszew... podróbki.
-
Tymczasem, jakoś tak pusto, sennie, mdło...
I, tego...
-
Bardzo pobudzające. Mój organizm od lat boryka się z takim problemem: nie chce mu się wstawać ze snu. Tak, wiem, każdy tak ma, jednak mój może się budzić dziesiątki razy i zaraz zasnąć i w zasadzie nic mu w tym nie może przeszkodzić. Natomiast, jak już wstanie, czy chociaż usiądzie, to temat rozbudzania ma z głowy w zasadzie od razu. I teraz, taka piosenka przydałaby mu się jak śpi, bo jak wstanie nie jest potrzebna. Tylko po co mu ona jak śpi, skoro i tak będzie dalej spał?
Ech...
-
No tak, trochę jak z tym przeciekającym dachem, co to w deszczu nie ma jak naprawić, a jak nie pada, to nie ma potrzeby...
-
No właśnie. To może piosenka powinna stawiać na nogi podczas ewentualnej popołudniowej drzemki?
-
Coś na pobudzenie? A proszę bardzo. Grzegorz Poszepszyński serwuje kokainę!
-
No co? Tylko mnie obudziła?
-
Mam nadzieję, że nikt nie przedawkował.
-
Ja trochę, ale w sądzie, na rozprawie, to chyba jestem usprawiedliwiony?
-
Kokainę w sądzie? Aż tak źle jest w naszych sądach???
-
Jak to źle? Chyba dobrze? Oczywiście o ile masz pełnomocnictwo procesowe.
-
Tymczasem, słyszeliście o Bośniackiej Agencji Kosmicznej? Ja też nie, ale praca tam wre!
No może parę niedociągnięć jest...
Na przykład paliwo mogłoby być z innego tradycyjnego surowca, może wtedy dałoby większego kopa. I ręczny zawsze warto sprawdzić...
-
Nad startem muszą jeszcze popracować (może inne jabłka do paliwa?), ale procedury bezpieczeństwa załogi mają o wiele lepsze niż NASA.
-
Nad startem muszą jeszcze popracować (może inne jabłka do paliwa?)
Myślę, że współpraca ze specjalistami z podlaskich rafinerii mogłaby być bardzo, nomen omen, owocna.
-
Nad startem muszą jeszcze popracować (może inne jabłka do paliwa?)
Myślę, że współpraca ze specjalistami z podlaskich rafinerii mogłaby być bardzo, nomen omen, owocna.
Z Afroamerykańskiej Białostockiej?
-
A ja tam wiem, gdzie macie najlepszych specjalistów?
-
Wiesz, była ostatnio mowa o jeszcze Czarnej Białostockiej:
https://poszepszynscy.info/forum/index.php?topic=1694.msg189540#msg189540
-
A, faktycznie.
No, to jest myśl. W takim rezerwacie można by się pokusić o specjalną strefę ekonomiczną na taki biznes międzynarodowy.
-
Rezerwat w rezerwacie?
-
Tak zwana żelazna rezerwa.
-
Tymczasem, dawno, dawno temu, gdzieś w odległej...
A nie, czekaj, zaraz...
-
O nie. U mnie takich nie ma. :-\
-
U nas też nie na co dzień.
Ale to miasto faktycznie czasami bywa jak z innej planety S:)
-
Ładne, ale będą mogli wlecieć do strefy czystego powietrza, czy jak tam ona się nazywa?
-
Sokół Milenium spełnia normę Euro 6. Wleci.
-
Dla pojazdów zabytkowych są wyjątki.
-
Sokół Milenium zabytkowy, bo dawno dawno temu w pewnej galaktyce? I to jest kolejny dowód na istnienie w starożytności zaawansowanych technologicznie cywilizacji, które zatopił potop?
-
Słyszeli o serialu "Fallout"? Właśnie 1szy odcinek obejrzałem (Nadredaktor polecał!) i tam to dopiero jest cywilizacja! Diuna to przy tym małe miki ;)
-
Słyszeli, nie widzieli (nie mam Prime Video), swego czasu w grę gralim.
-
Fall out?
To coś o naszych na Euro?
Tak, wiem >idesobie<
-
Słyszeli, nie widzieli (nie mam Prime Video), swego czasu w grę gralim.
Ja też nie mam ale komu to przeszkadza ;)
Odlotowe pomysły w tym komiksie mają, np. ten na obrazku:
-
Ciekawe, może coś obejrzeć jak się skończą mistrzostwa, Wimbledon i Igrzyska?
-
Liga się zacznie i puchary. Nie zginiemy.
-
Ciekawe, może coś obejrzeć jak się skończą mistrzostwa, Wimbledon i Igrzyska?
Euro dopiero o 21szej, spokojnie byś zdążył obejrzeć ;)
-
Tymczasem...
Upał, mówicie?
-
Ale jak 17 minut? Pamiętam ten film, pełnometrażowy jest.
-
Bo to tylko najsmakowitsze kawałki. Na cały to jest za gorąco. Chociaż i te kawałki taki bardziej rozgrzewające...
-
Tymczasem, rozmaite bywają filmy krajoznawcze, kadr z takiego filmu o jednej wiosce w Finlandii wygląda tak...
-
Wiem, a w zasadzie tak ja wiem, że nie jestem najnormalniejszy, ale mi przedstawione tło jak najbardziej kojarzy się z wycieczkami krajoznawczymi. Ale to może przez tą Grenlandię?
-
To w Finlandii poczułbyś się znajomo. Zwłaszcza w tej wiosce.
-
Tam na górze po lewej to może nawet i X-25 wisi!?
-
Na Grenlandii w supermarkecie wisiały jeszcze sztucery.
-
Tymczasem, gdyby ktoś się zastanawiał, skąd w Finlandii taki urodzaj na heavy metalowe ekipy per capita, to tak u nich wygląda taki nasz zespół "Fasolki". Dla dzieci, znaczy.
-
Na pewno dla dzieci?!
-
A co, nie widać? Piosenka o dinozaurach.
Znalazłam jeszcze lepszy kawałek, w którym gościnnie występują chłopaki z Megadeath, Stratovariusa i Nightwish (i jeszcze kilkunastu innych kapel). I tu już nikt nie bierze jeńców.
Jak to mówią, dla dzieci ma być jak dla dorosłych, tylko lepiej.
-
I tak to rozumiem. Ruscy się 3 razy zastanowią czy chcą kolejnej wojny zimowej, jak w wojsku mają Finowie mają żołnierzy od dziecka wychowanych na takiej muzyce dla dzieci.
-
Zaraz, to wychowanie muzyczne jest teraz podstawą szkolenia wojskowego?
-
A nie?
Taki bojowy dudziarz szkocki to potrafił narobić szkód jeszcze za drugiej wojny światowej.
Że o podnoszeniu morale nie wspomnę.
No i znakomity wpływ to musi mieć na kondycję. Jeśli potrafisz przemaszerować kilka kilometrów, czasami tyłem, dźwigając przed sobą taką na przykład tubę, ciężką jak grzech śmiertelny, do tego pakując cały dostępny w płucach tlen w instrument, to dasz sobie radę na każdym polu walki.
-
Oryginalne podejście, jednak nawet jeśli, to nie dotyczy chyba zastosowania gitar elektrycznych i perkusji na polu walki? Chyba, że będą także nieść generatory prądu?
-
Zaraz, to wychowanie muzyczne jest teraz podstawą szkolenia wojskowego?
W naszym wojsku też tak jest, dobrze pamiętam komendę "wojsko śpiewa!" - bez tego szkolenia nie zaliczali :)
-
Oryginalne podejście, jednak nawet jeśli, to nie dotyczy chyba zastosowania gitar elektrycznych i perkusji na polu walki? Chyba, że będą także nieść generatory prądu?
Jeżeli brytyjska armia na wyposażeniu czołgów ma obowiązkowo elektryczny czajnik?
-
I potem gorącą wodą polewają wroga ;)
-
Polewają wodą, czy herbatą?
A w temacie wojskowego heavy metalu, cudze chwalicie, swego nie znacie!
(https://i1.jbzd.com.pl/contents/2025/01/normal/5eENbGVwNBg7Eic0KpStV6ll6gxLCawU.jpg)
-
To Golce są heavy metalowe???
-
A widzisz, także się zdziwiłem, może idą do wojska? Fińskiego?
-
Trąbki chyba mają nie drewniane?
-
Tymczasem, coś z czasów, kiedy Grzegorz Poszepszyński robił w kolejnictwie.
I to w jakim towarzystwie!
-
Genialne!
-
Przednia rzecz, chociaż bez dziadka Jacka i Maurycego.
-
Maryla mogłaby być kontuktorką.
-
Ale to chyba pociąg towarowy ;)
-
Pozwolę się z Tonym nie zgodzić, niech przemówi poezja:
Wagony do niej podoczepiali
Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali,
I pełno ludzi w każdym wagonie,
A w jednym krowy, a w drugim konie,
A w trzecim siedzą same grubasy,
Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy,
Wygląda na to, że to nie było Pendolino, a zwyczajny, mieszany, towarowo-pasażerski pociąg, jak swego czasu samoloty we Wspólnocie Niepodległych Państw.
Czyli konduktor miał rację bytu?
-
Są tu pewne nieścisłości, no bo niby pełno ludzi w każdym wagonie ale jak - razem z krowami i końmi? Przesiedleńcy znad Buga? Jeśli tak, to jednak towarowy, jeśli nie to tak jakby obsługa zwierzą i sprzętu jechała - to też jednak towarowy! Ja tam potrzeby żadnej konduktorki nie widzę...
-
Nie chcę Cię straszyć, ale zachowujesz się jak prawnik. Jedzie grubas z koniem? Trzeba zapłacić. Może jak za cargo?
-
A jak - z koniem w pasażerskim???!!!
-
Do listy dorzuciłabym jeszcze pasażerów (?) z wagonu dziewiątego, w tej interpretacji wyszło odrobinę dwuznacznie...
-
A jak - z koniem w pasażerskim???!!!
Normalnie, jak z psem, kupujesz odpowiedni bilet...
Pamiętam jak z nutrią jechałam... Ba, z nutrią, z rozpłodowym samcem!
Nie było problemu.
-
I tak wespół w zespół klaruje nam się sytuacja konduktora w wierszu Lokomotywa. Jeżeli pasażer jechał z ogierem rozpłodowym to musiał mu wykupić bilet. Moim zdaniem podobnie, jeśli jechał z klaczą, która myślała o powiększeniu rodziny.
Weźmy inny przykład, gdyby Alvin jeździł koleją, jak każdy normalny pies, Fasiol też musiałby za niego zapłacić.
A wracając do wiersza Lokomotywa, czy pasażerowie musieli płacić za armatę z wagonu szóstego?
-
A te kiełbasy które żarli to z Warsu z czy swoje mieli?
Alvinu nie muszę kupować biletu, pies przewodnik nie musi.
-
Coś u Ciebie gorzej że wzrokiem? A Wars to był w którym wagonie?
-
Zaraz tam ze wzrokiem, pies przewodnik turystyczny.
-
Przewodnik po keszach? Co na to Mela?
-
Prace nad wyhodowaniem rasy tropiącej skrytki na pewno trwają. Jakby jeszcze umiały nie tylko wystawiać, ale też łazić po drzewach...
-
Czyli pozostaje koncepcja kota tropiącego.
-
Żaden szanujący się kot nie będzie aportował.
Ani wystawiał.
-
A nieszanujący, przekupny?
-
Przekupne znam. Ale wszystkie się szanowały!
-
Ot fachowca to i dobrze posłuchać!
-
A ja znam takiego przekupnego kota, który podaje łapę, a nawet zaczyna aportować.
-
Niewątpliwie robi to wyłącznie w swoim dobrze pojętym interesie.
-
Owszem, ale fakt jest faktem. Zaprzedał swoją godność.
-
To zależy, jak na to spojrzeć. Po pierwsze, jeżeli uzyskał to, co chciał, to mógł uznać, że jest górą.
Po drugie, jak to kot, mógł uznać, że to nie łapówka a ofiara wniesiona w intencji uzyskania od kociego mzimu konkretnej łaski.
-
Tymczasem, mogło nas reprezentować na Eurowizji podlaskie techno...
Ktoś wie o czym to jest?
-
Jeśli to ma być gwara podlaska która jest używana na wsiach wschodu i południa województwa to równie dobrze można to uznać za staroaramejski.
-
Coraz dziwniejsza ta poezja śpiewana...
-
By się życiem nie przejmować,
Podśpiewuje pieśń radosną,
Już dokładnie nie pamięta,
Czy kaszubską, czy krakowską.
A może podlaską?
Tak mi sie jakoś skojarzyło.
-
Czy to nie jet dziadowska piosenka?
-
Chyba jedna z najbardziej dziadowskich jakie znam.
-
Tymczasem, tym razem nie ruchome obrazki, a tekst mi przywiało. Taki ładny, że parafrazować nawet nie śmiem, więc przeklejam in extenso:
Z cyklu: Anegdoty na tle historii.
Lidia Stanisławska w swojej książce "Anegdoty" zdradziła nam taką dotyczącą Kazimierza Kaczora:
"Razu pewnego zadzwonił do artysty producent serialu Dyrektorzy".
„Dzień dobry, nazywam się (tu chwila wahania) Malinowski. Pragnę zaprosić pana do naszego biura, mamy propozycję, wcześniej przyślę scenariusz”. Pan Kazimierz udał się na spotkanie. Ponieważ w wielkim hallu ustawiono kilkanaście biurek, więc od progu zagrzmiał podniesionym głosem: „Chciałbym rozmawiać z panem Malinowskim!”. Odpowiedziała mu cisza i zdumione spojrzenia, po chwili jednak z krzesła wstała jakaś postać. „Przepraszam za drobny podstęp – wydała z siebie głos. – Jestem tu kierownikiem produkcji, a nazywam się… Gąsior. Musiałem użyć fortelu, by pana tu ściągnąć. Gdybym tego nie zrobił, po kwestii: «Czy pan Kaczor? Mówi Gąsior», usłyszałbym zapewne trzask odkładanej słuchawki…”
Emil Karewicz opowiedział historię, z której wynika, że strategia Pana Gąsiora mogła być słuszna. 🙂
Fragment "Moje trzy po trzy":
"Tutaj aż się prosi przedstawić Czytelnikom anegdotę związaną z naszym kierownikiem produkcji, wspomnianym Zygmuntem Królem. Rzecz jednak dotyczy innego filmu [chwilę wcześniej opowiadał o "Krzyżakach"], kręconego w Czechosłowacji. W tamtym obrazie charakteryzatorem był człowiek o równie charakterystycznym nazwisku – Zdzisław Papież.
Pewnego dnia kierownik chciał połączyć się z filmem, ale telefonistka omyłkowo połączyła go z klasztorem jasnogórskim w Częstochowie:
– Słucham? – zapytał pokornie dyżurny paulin.
– Chciałem mówić z Papieżem. Cisza.
– A kto mówi?
– Król.
– Jaki król?
– Król Zygmunt.
– Idiota."
Ale słuszność strategii Pana Gąsiora mógłby potwierdzić też Mieczysław Kalenik. Kiedy Zygmunt Król przedstawił się, a następnie chciał się umówić z nim na rozmowę w sprawie roli do "Krzyżaków", aktor myślał, że ten żartuje sobie z niego i odpowiedział "a ja się nazywam Stefan Batory". * Na szczęście do rozmów doszło.
-
Także mógłbym sobie pogadać jak gil z gąsiorem...
-
Miałam na studiach kolegę nazwiskiem Sikora. Też byście sobie mogli poćwierkać.
-
Miałem przeciwnika procesowego Wróbla.
-
Musiało być na sali radośnie jak w majowym gaju.
-
Czy ja wiem? On ćwierkał, ja gwizdałem, sędzia próbował zrozumieć te ptasie radio.
-
Pierze nie leciało?
-
Tym razem nie, była zachowana pełna ptasia kultura.