Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: Bluesmanniak w 22 Czerwca 2015, 12:22:44
-
Uwaga! To jest nowy wątek! Bo dawno nie było 8)
Jest sporo pytań, które nurtują człowieka, a nie ma kogo zapytać. Jednak od czego jest Rodzina! W rodzinie nie wstyd pytać i na pewno ktoś się znajdzie, kto zna odpowiedź...
-
Dlaczego tylko gdy prasuje się czerwone, to zmienia kolor na ciemniejszy i wydaje intensywny zapach?
-
Bo prasujesz martwe owady?
Koszenila.
-
I wszystko co jest czerwone pochodzi od jakiejś mszycy???
-
Nie wszystko. Ale zmartwię cię - niektóre lody truskawkowe też...
Większość konsumentów nie jest świadoma, że koszenila pochodzi z owadów, przez co jest nieodpowiednia dla wegetarian oraz wegan.
:D S:)
-
Bo better dead than red?
Prasowanie, nie tylko czerwonego, to w ogóle paradoks ludzkości. Co uprasujesz, zaraz się pogniecie, zwłaszcza koszule z kołnierzykiem. Dlaczego nie wykształcił się ogólnie pojęty dobry zwyczaj w postaci noszenia rzeczy pomiętych? Czy odpowiadają za to tylko producenci żelazek?
-
Prasowanie to faszyzm!
-
Prasowanie to faszyzm!
A wszyscy prasujący to faszyści? Jeśli tak, przestanę w tej robocie pomagać małżonce.
Teraz już wiem, dlaczego zawsze przed zabraniem się do tej czynności i cały czas podczas jej wykonywania, coś mi mówi, że to robota nie dla mnie.
-
Prasowanie to faszyzm!
To ja to poproszę na piśmie...
-
Prasowanie to faszyzm!
To ja to poproszę na piśmie...
Ba, ale od kogo? Stefek wystarczy? Wiem, że normalnie by wystarczył, ale tu rozchodzi się o rzeczy wyjątkowo poważne. Niedoprasowana koszula nie zna się na żartach.
-
Pod togą to może nie jest to aż tak istotne?
btw, a zielone, niebieskie czy pomarańczowe robi się z innych owadów, co tak nie pachną czy może z cebuli?
-
Pod togą to może nie jest to aż tak istotne?
O właśnie! Togę mam nie mnącą się! Palce lizać po prostu! W jakich warunkach już ona podróżowała?! Kot by nie wytrzymał, a ona jak najbardziej.
Toga, to tylko wycinek mojego mundurka i jednak rzadziej niż częściej mam go na karku.
-
Niebieskie, na przykład dżinsy, albo żabociki, to z bobu https://pl.wikipedia.org/wiki/Indygowiec_barwierski
-
Niebieskie, na przykład dżinsy, albo żabociki, to z bobu https://pl.wikipedia.org/wiki/Indygowiec_barwierski
Kurcze, taki to ma liście nieparzysto-pierzaste. Co na to Pierzasta?
-
Takie pytanie to w sam raz na ciężki poniedziałek:
Według naukowców mrówka jest w stanie podnieść 10 razy więcej niż waży - ile mrówek trzeba, by można je śmiało wysłać po pół litra?
50 gramów ;D
-
Ale te mrówki to brutto czy netto?
-
A czy ja o pieniądze pytam?
-
Można wysłać, ale nie po słodka wódkę, bo wypiją.
-
Taka nalewka na mrówkach podobno zdrowa bardzo.
-
A na Islandii podobno nie ma mrówek. Nawet faraona!
-
No bo i skąd tę wódkę i papierosy mają nosić?
-
Zaraz, zaraz, a czy kto coś mówił o papierosach???
-
No jak? Przeciętna mrówka przeniesie chyba jednego papierosa?
-
Jak towar dobry, to może nawet odleci?
>*.*<
-
Jak towar dobry, to może nawet odleci?
>*.*<
To chyba samiec?
-
A po czym poznałeś?
-
Po skrzydłach.
-
Co uprasujesz, zaraz się pogniecie, zwłaszcza koszule z kołnierzykiem. Dlaczego nie wykształcił się ogólnie pojęty dobry zwyczaj w postaci noszenia rzeczy pomiętych?
Właśnie. Podpisuję się, jak mawiał klasyk "oboma rencamy". Zmusza to potem ludzi do dziwnej aktywności ... A było tak. Około 15 lat temu mieszkałem w mieszkaniu "współdzielonym". Pewnego razu po powrocie z pracy zauważyłem przez mleczną szybę w drzwiach oddzielających kuchnię od korytarza kolegę współmieszkańca Michała (pozdrawiam), który pogwizdując ewidentnie prasował coś na kuchennym stole. To znaczy zgadzało się wszystko: cień sylwetki w postawie "prasowniczej", posuwiste (przepraszam ale trudno to inaczej ująć!) ruchy... i tylko pionowa linia biegnąca od domniemanego żelazka poza górną ramę okienka i wyraźnie poruszająca się wraz z owym żelazkiem nie pasowała. Wszystko wyjaśniło się po otwarciu drzwi. Z braku żelazka Michał prasował dolną powierzchnią stojaka od lampy stojącej a linia był to cień słupka. Powierzchnie ową nagrzewał w płomieniu pobliskiej kuchenki gazowej. Jak niechętnie wyjaśnił nie miał wyjścia bo ma rozmowę o pracę a w "źwiązku" zapanował akurat foch...
-
To powinno być w wątku "pomysłowy Dobromir" ;)
-
Niesamowite, jak się chce, to wszystko można. Ciekawi mnie jednak jedna kwestia. Foch w związku - rozumiem, ale partnerka ma tak oryginalnego focha, że chowa żelazko?
-
Wyglądało to faktycznie na separację od "stołu łoża i żelazka" ale chyba wyjaśnienie jest prostsze: mieszkała ona bowiem w równie współdzielonym mieszkaniu w dodatku dość odległym i zwyczajnie nie było czasu na negocjacje :)
-
... mieszkała ona bowiem w równie współdzielonym mieszkaniu w dodatku dość odległym...
Ludzie to lubią sobie komplikować życie ;)
-
Wyglądało to faktycznie na separację od "stołu łoża i żelazka" ale chyba wyjaśnienie jest prostsze: mieszkała ona bowiem w równie współdzielonym mieszkaniu w dodatku dość odległym i zwyczajnie nie było czasu na negocjacje :)
Jasne, zabrała tylko najpotrzebniejsze rzeczy: pieniądze, łóżko, obrazy i żelazko. Było łatwo, bo przechodziła akurat obok z tragarzami.
-
A termostat kolega miał w łapie?
-
To może tu?
Czy ktoś mógłby odpowiedzieć?
(http://mistrzowie.org/uimages/services/mistrzowie/i18n/pl_PL/201512/1450708437_by_kurdewszystkienickizajete.jpg?1450708437)
-
A co mówią lekarze?
To przypomina mi trochę sytuację, jak jedna blondynka kopiowała drugiej film na dyskietkę.
Skopiowała skrót i daje.
Po jakimś czasie tamta mówi, że u niej nie działa i oddaje dyskietkę.
Ta wkłada, odpala i woła - u mnie działa!
-
Ale żeby kopiować "do myszki"? Na to bym nie wpadł...
-
Byłem wczoraj w Galerii, czekałem, miałem sporo czasu. Zamówiłem kawę i...zacząłem obserwować ludzi. Ależ oni są różni! Znaczy - zróżnicowani ;)
Pytanie brzmi: czy "na oko", po sylwetce, urodzie, wyrazie twarzy, ubiorze (i co tam jeszcze można zobaczyć) potraficie ocenić człowieka? W sensie czy jest dobry czy zły, mądry czy gupi?
-
Można się zdziwić. Ale już po odgłosach paszczowych prędzej, chociaż też można się zdziwić.. Czasami nawet po latach.
Niby znasz człowieka (a nawet kobietę) od lat, niby spotykasz codziennie w pokoju nauczycielskim, niby uważasz, że inteligentne, obyte, ba, wykształcone podobno, a tu nagle wtem! rzuca takim komentarzem, że wątpisz w sens istnienia ludzkości jako takiej...
-
Może to był jakiś wyjątek? Albo była pod wpływem (kataru)?
-
Pod wpływem klimatu, ostatnio jakiś taki mamy nieprzyjemny ogólnie.
-
Może chodzi o klimakterium ;)
-
A jak się jedno na drugie nałoży, to już zupełna apokalipsa.
-
Byłeś w galerii i zamiast obrazów oglądałeś ludzi? Też można...
-
Bo to była galeria typów ludzkich, jak domniemywam.
-
Bo to była galeria typów ludzkich, jak domniemywam.
Ba, ale portrety, czy autoportrety?
-
Portrety jak żywe były, żadnych obrazów ;D
-
Aż mi się przypomniała znana bodaj od starożytności a popularna za baroku instytucja żywych obrazów.
Żadnej "Bitwy pod Grunwaldem"? Taniej plazmy do Saturna nie rzucili?
-
Inscenizacja "Bitwy pod Grunwaldem", to w końcu nie tak daleko Olsztyna.
-
Póki koleżanka jeszcze nie ma piooontku to zapytanie: dlaczego czerwony pasek na świadectwie nie jst czerwony tylko biało-czerwony? Czy on nie powinien się nazywać biało-czerwony? A może pasek narodowy?
-
Ale żeś wątek wygrzebał!
-
Zawsze był biało-czerwony, ale nie "narodowy", tylko państwowy.
Bo świadectwo (z paskiem, czy bez) to dokument państwowy (z PWPW przyjeżdża, nawet do niepaństwowych szkół) i jak na razie może je dostać każdy młody obywatel, niezależnie od narodowości...
A czemu "czerwony"? Bo ludzie leniwe som. I niedowidzom. I tak się przyjęło.
-
Chociaż, co ja tam wiem...
-
Ale żeś wątek wygrzebał!
Sam zakładałem, to i wiedziałem gdzie grzebać ;D
-
O właśnie, doszło do tego, jeśli chodzi o mnie z niewiadomych powodów, że określenie "narodowy" stało się pejoratywne. Kto by pomyślał? No, ale to w końcu kilkudziesięcioletnia praca od podstaw szeregu środowisk. Teraz pora na podobną karierę określenia "patriotyczny".
-
Teraz pora na podobną karierę określenia "patriotyczny".
Obawiam się że u mnie to już działa...
-
Teraz pora na podobną karierę określenia "patriotyczny".
Obawiam się że u mnie to już działa...
To się powstrzymuj!
-
No trochę trudno, jak się patrzy na patriotyczne kąpielówki na przykład.
-
No trochę trudno, jak się patrzy na patriotyczne kąpielówki na przykład.
Jak na przystojnym/przystojnej, to rzeczywiście...
-
No dobra, eksperty. Ktoś wie czemu wczoraj Forum "utkło"? Mało tak zwanego herzklekotu nie dostałem....
-
No właśnie?!?
-
Może Stefek odśnieżał ?
-
Całkiem niedawno mignął mi tu Leon, może to coś znaczy...
-
Wszystko się wyjaśni wkrótce, w wątku technicznym, jak tylko skończę zupę.
-
Pomidorówka?
-
Pomidorówka?
Ciepło, teściowa.
-
Chory jestem, to wszystko mnie wkurza. Ostatnio wnerwia mnie "poleganie na prawdzie" - jak chciałem komuś za to dać po mordzie, to powiedział, że w sądach tak mówią od lat i że to nie pis wymyślił ani nawet żaden polityk. Czy jest prawnik na sali? Bo zanim zejdę, to chciałbym to wyjaśnić...
-
Nie posiadam wiedzy w tej dziedzinie ;D
-
Tony, nie krępuj się, dawaj za to po mordzie.
-
Pytanie do eksperta: A dlaczego tu nie ma okien? A dlaczego tu nie ma klamek?
-
Ekspert: To na pewno polega na prawdzie - Seksmisja.
-
Pytanie do eksperta: A dlaczego tu nie ma okien?
Bo używasz linuxa?
-
Tony musi mieć okna, skoro miał chore gardło? Przewiało go. Mnie zresztą też, wiatr od morza. Co prawda gadam, ale jakim głosem. A może to i dobrze, zobaczymy, czy jutro sąd się przestraszy i wygram sprawę?
-
Lepiej przestrasz pojutrze KKNNWW.
-
W kaszubskich lasach grzyby są a nawet są grzyby takie, których nie znamy! Tubylcy mówią, że to borowiki amerykańskie (bo przyszły z Zachodu!) i że jadalne i smaczne - zna ktoś?
-
Czytałem o tych amerykańskich, ale rozpoznawać nie umiem.
-
A to nie jaki amerykański kozak?
-
Jakbym wiedział, że kozak to bym nie pytał.
Za to dokopałem się do zadziwiających wieści:
https://zywienie.abczdrowie.pl/borowik-amerykanski
-
No, on jest borowikowiec, ale nie borowik.
Ale za to ma rodzimą rodzinę!
Aureoboletus Pouzar (złotoborowik) – rodzaj grzybów należący do rodziny borowikowatych (Boletaceae)[1]. W Polsce występuje jeden rodzimy przedstawiciel tego rodzaju – złotoborowik drobny[2]. Na początku XXI w. na północy Polski (a także na Litwie i Łotwie) zaczął pojawiać się inwazyjny amerykański gatunek złotoborowik wysmukły (Aureoboletus projectellus)[3], ceniony ze względu na swój smak i fakt, iż rzadko jest zarobaczywiony[4].
-
Pewnie statki go przywlokły czyszcząc wodą ładownie?
Czytałem o nim, ale nie znalazłem. Jak dotąd. Tony zjedz i dawaj znać tak długo, jak będziesz mógł.
-
Czy prawnik mógłby mieć cokolwiek do zarzuceniu takiemu pismu? Pytają tenisiści tkkf Skanda...
-
Myślałam, że to usprawiedliwienie ostatniej nieobecności kolegi na forum na piśmie...
-
Zajmują bezumownie, ale płacić mają wg umowy...
-
Zajmują bezumownie, ale płacić mają wg umowy...
To akurat w zaistniałej sytuacji chyba całkiem rozsądne rozwiązanie.
-
Tony, pismo jest merytorycznie napisane słabo, ale chyba prawidłowo. Rozumiem, że nie została przedłużona lub wygasła umowa dzierżawy na grunt gminny, którą miał TKKF. Umowa przewiduje opuszczenie nieruchomości w momencie zakończenia jej trwania, o czym TKKF wiedział. Nawet jak w umowie takiego zapisu nie ma, zgodnie z prawem jest oczywistym, że do tego terminu (jeśli nie było innych ustaleń), nieruchomość trzeba opuścić. Jeśli TKKF jej nie opuścił, musi płacić odszkodowanie za bezumowne korzystanie, bo umowa już wygasła i nie można tego nazywać czynszem. Rozumiem tyle, że ta opłata naliczana jest w wysokości dotychczasowego czynszu.
Tyle w temacie, chyba, że coś innego wynika z umowy dzierżawy, bo bardzo rożnie tego typu kwestie mogą zostać opisane, na przykład w ten sposób, że dzierżawca może samodzielnie przedłużyć okres dzierżawy. Natomiast nic takiego z pisma nie wynika.
-
Wyjaśnijmy, dzierżawca to jest ten, który dzierżawi, czy ten który dzierżawi?
-
Oczywiście, że ten który dzierżawi. W przeciwieństwie do tego, który wydzierżawia.
-
Wyjaśnijmy, dzierżawca to jest ten, który dzierżawi, czy ten który dzierżawi?
A nie łatwiej powiedzieć, który płaci? ;)
-
Wyjaśnijmy, dzierżawca to jest ten, który dzierżawi, czy ten który dzierżawi?
A nie łatwiej powiedzieć, który płaci?
Owszem, ale to jest te same pytanie.
-
Wiem, że te same ale o ileż łatwiejsza odpowiedź!
-
Nie wypowiadam się, bo to nie zmienia faktu, że koniec z tenisem?
-
Nie wiem dlaczego tu, a dlaczego nie?
Każda aberracja ma swoją aberrację. Weźmy takie operacje plastyczne, które są najlepszym dowodem potwierdzającym prawdziwość twierdzenia Lema, że jeśli coś jest możliwe do zrobienia, to zostanie zrobione. I tu – co oczywiste - jest niezmierzone miejsce dla ludzkiej inicjatywy, a nie ma inicjatywy bez aberracji. Weźmy przykład naszej znajomej, której hobby to operacje plastyczne. I jest w tym nie byle jaką specjalistką, ba innowatorką. To, że ma za sobą kilkukrotne powiększenie piersi, ust, pośladków, to oczywiste, ale od czego aberracja innowacji? Szczyci się powiększonym plastycznie woreczkiem robaczkowym! Po co go powiększyła? Na takie pytanie tajemniczo układa usta, ale i tak wszyscy wiedzą, że to po to, żeby zamaskować przetłuszczoną wątrobę.
-
Nie wypowiadam się, bo to nie zmienia faktu, że koniec z tenisem?
Okazało się, że pod koniec roku nowy właściciel kortów (OSiR) zawarł umowę z TKKF na dzierżawę kortów na 2025 rok. Co oznacza, że:
- w tym roku jeszcze pogramy w tenisa
- OSiR sam nie czuje się na siłach prowadzić działalności sportowej tenisowej
- "miasto" jeszcze nie wie co z tym fantem zrobić...
-
Po po co "robić" wokół tenisa, jak można tylko wystawiać fakturę za najem?
-
Dziś pytanie do ekspertki ze stolicy: czyja twarz posłużyła jako wzór przy tworzeniu warszawskiej Syrenki?
Rankiem w "Latka lecą" coś bardzo na ten temat kręcili stary z młodym a google jeszcze inaczej, niby Krystyna Krahelska a niby nie...
-
No jak nie Krycha, jak Krycha?
Do twarzy na pewno. Co do reszty to faktycznie nie wiadomo.
A jakie wątpliwości padały, bom ciekawa?
-
No dobra, ciocia Wiki mówi odwrotnie.
Zapytam dzisiaj przewodnika warszawskiego, co najmniej jeden dzisiaj na Kopcu Powstania będzie.
-
Swoją drogą, na moje oko to jednak Krycha.
-
Niewątpliwie twarz Syrenki jest ważna, ale kto był modelem do reszty postaci? I nie chodzi mi o ogon...
-
No właśnie źródła są sprzeczne. Ciocia Wiki mówi, że Kryśka, krzepka słowiańska nadwiślańska dziewucha, pozowała właśnie do zacnej reszty (z wyjątkiem ogona), a do twarzy nie. Podpiera się jakimś jednym źródełkiem, natomiast ogólnie Kryśka występuje jako "Twarz Syreny". W drugiej kolejności jako poetka, autorka chwytliwych tekstów, takich jak "Hej chłopcy, bagnet na broń!", i sanitariusza w powstaniu (co prawda długo się nie nasłużyła, bo ją odstrzelili pierwszego dnia).
Pytać będę wieczorem. Nie liczę na natychmiastową odpowiedź.
-
Sprawę utrudnia fakt, że dysponujemy jedynie zdjęciami twarzy Kryśki, co do reszty trzeba się zdać na relacje świadków, a o nich coraz trudniej...
-
Oraz mnie przewrotnie interesuje jakiego gatunku ryba posłużyła za model dla ogona. Karp? Panga? Flądra?!?
-
No jak nie Krycha, jak Krycha?
Do twarzy na pewno. Co do reszty to faktycznie nie wiadomo.
A jakie wątpliwości padały, bom ciekawa?
W radio mówili, że były 2 modelki i że ta od głowy to nie była Krycha...
-
Panga i flądra odpadają w przedbiegach. Karp już bardziej prawdopodobny, choć raczej płoć lub szczupak.
-
Aż się kopnę do biblioteki po ten artykuł, co się Wiki na niego powołuje, bo w sieci dostępu nie znalazłam. Ale to chyba jutro, bo dzisiaj między fizjo a zdobywaniem Kopca mogę nie zdążyć.
Mam też kędyś książkę tegoż autora poświęconą Syrence Warszawskiej w roli herbu (bo to zasłużony profesor heraldyk był), muszę poszukać.
Ale o ogon to trzeba by ichtiologa raczej...
-
Ichtiologa-heraldyka.
-
No jak nie Krycha, jak Krycha?
Do twarzy na pewno. Co do reszty to faktycznie nie wiadomo.
A jakie wątpliwości padały, bom ciekawa?
W radio mówili, że były 2 modelki i że ta od głowy to nie była Krycha...
UWAGA, UWAGA, nastąpiła zmyłka - w radio mówili o syrence w Kopenhadze! To tamta składa się z 2 modelek ;) Nasza jest jednak Krycha i basta.
Tak to jest, jak się w pracy radia słucha ;)
-
Pięknie! Komu mogło zależeć, żeby wprowadzić nas w błąd? Co to za radio!
-
No to zaraz się Tony dowie o sobie od Meli. ;D
-
Oj tam, oj tam, wiki też się dostanie :)
-
Pomyślałem sobie, że w jakiś sposób należy zmienić temat na neutrealny, żeby ratować Tonego! Tak więc, co tam u kretów, nadal 3-0 dla nich?
-
Krety mogą poczekać.
Na razie przewodnik warszawski wyłgał się po przewodnicku, że to wszystko piękna historia i nie trzeba jej psuć faktami.
Ale ja sobie jeszcze temat podrążę.
Żeby nie było, że dezinformację w sieci propaguję.
-
Pomyślałem sobie, że w jakiś sposób należy zmienić temat na neutrealny, żeby ratować Tonego! Tak więc, co tam u kretów, nadal 3-0 dla nich?
Tiaaa, dokładnie tak jak FCB ;)
-
Tony z nami macha. Aligancko.
-
Ciekawe, czy patrząc na wynik 5-0 już rozmyśla o straconych pociskach?
-
Ciekawe, czy patrząc na wynik 5-0 już rozmyśla o straconych pociskach?
weź mi tu nie kracz, a nuż któryś trafi?
-
I potem powiadomienie rodziny, rozpoznanie zwłok, kremacja, pochówek. Kupa zamieszania.
-
Ale w międzyczasie prosektorium, w którym najprzyjemniej jest nad ranem!
-
Tymczasem, może niektórzy już zapomnieli, ale ja drążę temat jak ten kret podglebie Bluesmanniakowego trawnika...
Kwerendując online udało mi się pozyskać najbardziej chyba wiarygodne źródło, mianowicie biografię najbardziej znanej warszawianki z Polesia. Biografia dość rzetelna, miałam zresztą okazję spotkać jedną ze współautorek, świat jest mały... W każdym razie opowiadała między innymi o tym, co się teraz nazywa researchem i debunkowaniem fejków, także w kwestii wiadomej historii z pomnikiem.
No w każdym razie wychodzi na to, że ciocia Wiki powiedzmy, że konfabuluje.
Twarz Syreny nie jest jednak jej twarzą, a rzeźbę zaczęto kojarzyć z Krahelską po wojnie, kiedy Nitschowa w jednym z wywiadów ujawniła jej nazwisko
Otóż nie.
W ogóle zaczęło się od sporządzenia przez Nitschową rzeźbiarskiego portretu Krychy, a potem długo trzeba było dziewczynę przekonywać, żeby udostępniła światu także i resztę. Na szczęście dla nas wszystkich w końcu się zgodziła, ale chwalić się tym nie zamierzała. Po wojnie już protestów wnosić nie mogła...
W sprawie artykułu, na którym wikipedysta opiera swoją rewelację, zrobiłam kwerendę w BNie, pracuje tam znajomy geokeszer, kto jak kto, ale on wyciągnie. Teraz to już z czystej ciekawości, bo przed sobą mam dwie ksiązki tego samego profesora, w których przedstawia stanowisko zgoła przeciwne...
A jak już to ogarnę, to może uda się też coś dowiedzieć w kwestii ichtiologicznej?
No nie powiem, udało się koledze trafić z zapytaniem S:)
-
To przy okazji o miecz zapytaj ;)
-
Czyli jednak Krahelska. I podoba mi się, że była gotowa na wszystko, co sprawiedliwe, uczciwe i piękne. W tym kontekście nie dziwi nie tylko nagość torsu, ogona, ale także miecza, którego nie trzyma przecież w pochwie.
A Meli duuuuże brawa za kwerendę. Minęłaś się z powołaniem, powinnaś być historykiem z IPN-u, a najlepiej archeologiem.
-
Od razu tam...
Ale temat faktycznie drążę od pewnego czasu KLIK (https://goo.gl/photos/GnEbzWUHydnUbAdb8)! KLIK (https://tropemsyrenki.blogspot.com/)!
To przy okazji o miecz zapytaj ;)
O który? Bo tu też rozmaitość duża. Herbowa to na moje oko szablą wymachuje.
-
Proszę bardzo, idąc tropem syrenki okazuje się, że Krahelska pozowała nawet kibicom Legii. Miała wzięcie.
-
Nowsza tego typu historia znana jest w Gdańsku. Na pewnej kamienicy na ulicy Mydlarskiej istnieją otóż płaskorzeźby dwóch preżących hmmm.... pierś pań, ustylizowanych na jakieś rzymskie czy greckie boginie.... a moze tylko uczestniczki biesiady:
https://www.google.com/maps/@54.3495417,18.6559587,3a,75y,29.1h,91.67t/data=!3m7!1e1!3m5!1sjz4TC99VM-LqG7-K_vvqFQ!2e0!6shttps:%2F%2Fstreetviewpixels-pa.googleapis.com%2Fv1%2Fthumbnail%3Fcb_client%3Dmaps_sv.tactile%26w%3D900%26h%3D600%26pitch%3D-1.6697223493156343%26panoid%3Djz4TC99VM-LqG7-K_vvqFQ%26yaw%3D29.101176650826673!7i13312!8i6656?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI1MDIwNS4xIKXMDSoASAFQAw%3D%3D
Jak nam wyjaśnił nasz lokalny przewodnik p. Marek (pozdrawiam! - znany również z przedostatniej strony miesięcznika "Morza Statki i Okręty") jest jeszcze sporo osób w Gdańsku które dokładnie wiedzą, żony których profesorów związanych z owym odnowieniem przedstawione są na rzeczonych płaskorzeźbach!
-
Chciałoby się powiedzieć, że żony profesorów miały (mają) biusty ukształtowane na tę samą modłę?
-
A te panie to sprzed której wojny?
-
A te panie to sprzed której wojny?
Sprzed stanu wojennego co najwyżej. Lata 60-te. Oryginały pewnie jakiś baroque...
-
Jak nam wyjaśnił nasz lokalny przewodnik p. Marek (pozdrawiam! - znany również z przedostatniej strony miesięcznika "Morza Statki i Okręty") jest jeszcze sporo osób w Gdańsku które dokładnie wiedzą, żony których profesorów związanych z owym odnowieniem przedstawione są na rzeczonych płaskorzeźbach!
A rozpoznają oczywiście po oczach?
Tymczasem, mój kret w BNie wykopał artykuł, o który prosiłam. I jest tak jak się spodziewałam, rewelacja w Wikipedii oparta jest na jednym niefortunnie sformułowanym zdaniu wyjętym z kontekstu.
Ale w świat poszło, a komu się będzie chciało drążyć kretem do źródeł?
-
Jak nam wyjaśnił nasz lokalny przewodnik p. Marek (pozdrawiam! - znany również z przedostatniej strony miesięcznika "Morza Statki i Okręty") jest jeszcze sporo osób w Gdańsku które dokładnie wiedzą, żony których profesorów związanych z owym odnowieniem przedstawione są na rzeczonych płaskorzeźbach!
A rozpoznają oczywiście po oczach?
Dodajmy, że po kolorze oczu, tak Gonzo rozpoznawał Kariatydy na Akropolu.
-
Tymczasem, taka Syrenka mi dzisiaj wpadła pod obiektyw.
W sumie pasująca do daty.
-
Pasująca do daty? A czy ona przypadkiem nie ogania się mieczem od tego brzydala brutala i najpewniej gbura, który wyciągnął ją z jej środowiska naturalnego, gdzie miała już upatrzone przytulne żeremie bobrze?
-
A u nas już nie ma takiej ulicy. Przemianowali.
-
W Warszawie jeszcze się broni. Większe doświadczenie w walkach ulicznych.
-
Tymczasem dokopałam się do materiałów w nurtujacej mnie kwestii ichtiologicznej.
Źródło nie jest jednak zbyt wiarygodne, ani też szczególnie precyzyjne. Nazwą panga określa się zwyczajowo kilka gatunków, z czego jeden nie słodkowodny, a pozostałe dwa to sumy. Nie bardzo mi to pasuje, nie tylko ze względu na wąsy...
-
Hmmm, ale nie pytamy już kto służy za model do półpangi?
-
A gdyby was lekarz okulista zapytał: chcesz widzieć dobrze na dal czy bliskość? To co byście wybrali?
Dla kolegi pytam bo u mnie to już po herbacie...
-
Jednym okiem na dal, drugim na bliskość. I niech nie mówi, że się nie da, bo ja tak mam od urodzenia.
-
Jednym okiem na dal, drugim na bliskość. I niech nie mówi, że się nie da, bo ja tak mam od urodzenia.
Chyba ci się wydaje, że tak masz?
Ja tak mam od 10 dni i to jest jeden wielki CHAOS!
-
Zaraz tam się wydaje, zawsze tak miałem. I być może dzięki temu nadal funkcjonuje bez okularów.
-
To moze zakładaj takie okulary z klapkami. Jak chcesz widzieć dobrze na dal, to odsłaniasz jedno, a jak na blisko, to drugie?
-
To moze zakładaj takie okulary z klapkami. Jak chcesz widzieć dobrze na dal, to odsłaniasz jedno, a jak na blisko, to drugie?
Mówisz dokładnie tak jak moja okulistka ;)
-
Może praktyka czyni mistrza?
-
Coś się przemieszczało przez nasze podwórko i zostawiło ślady ale za cholerę nie wiem co to mogło być ?!
Jakieś pomysły?
-
Zając.
-
Na Wielką Stopę raczej nie wygląda.
Na kreta chyba też nie.
Zająca bym obstawiała.
-
Ale takie wielkie susy? Ponad metrowe?!
-
No a jakie. Przecież kicał, an nie tuptał. Tupta to jeż nocą.
Tu ściąga od myśliwych.
Ale im to się i tak wszystko z dzikiem myli...
-
Może... może to był wysokopienny ;)
-
Na pewno to nie był rehak i ścipiór.
-
Rahak? Nie przypominam sobie, to też jakiś niekopienny?
-
Bo w tenisa nie gra.
https://www.transfermarkt.pl/jakub-rehak/profil/spieler/1243192
-
Kazio miał hodować rehaki za namową pana Jurka i ciotki.
-
Cały Kazio, cały on?
-
A może to był zły?
-
Skinwalker na Warmii występuje?
A może to był zły?
Chirurg?
-
Zły nie w sensie lekarz, tylko diabeł.
-
No przecież wiem.
Niech Tony rozsypie sól na progu a i czosnek nie zawadzi powiesić.
-
Solą nie będę, to szkodzi środowisku!
A czosnek zjedliśmy dziś na obiad, surówka z tartą marchewką :)
-
Sól koniecznie, nie będzie ślisko i zły łatwiej wnijdzie.
Zaraz, coś mi się pomylił... Nie syp soli!