Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Aktualności => Wątek zaczęty przez: artd777 w 27 Stycznia 2012, 14:43:28
-
Witam mam do sprzedania unikatową książkę Rodzina Poszepszyńskich Story antypowieść używana, stan bdb.
Czekam na propozycje cenowe( cena minimalna 100 zl +koszty przesyłki). mój e-mail artd@op.pl.
Pozdrawiam
artd777
Modyfikuj wiadomość
-
To aż w trzech działach trzeba było nowe wątki zakładać?Zaraz Stefan zrobi porządki.
-
A może zeskanujesz i udostępnisz?
Tak tu działamy...
A poza tym wszyscy już mamy tę książkę, ale możemy Ci ją sprzedać za powiedzmy 99 pln z autografami Zembatego i Janczarskiego.
Mamy też drugą część, której na pewno nie masz.
@Fasiol - porządki zrobione ;D
-
@Fasiol - porządki zrobione ;D
Normalnie Leon Zawodowiec.
-
Koledzy, spokojnie, spokojnie.
Nasz nowy nabytek forumowy dostał na priva łagodne upomnienie od Bruxy.
Co ważne - przeprosił.
W odróżnieniu od co poniektórych innych, z przerostem ego ::)
Więc może tak po dżemiku na dzień dobry?
No brakuje mi na pokładzie Cezariana, ten to umie łapę podać...
-
Koledzy, spokojnie, spokojnie.
Bo my już takie jestemy i za późno na zmiany.Najprawdopodobniej.
-
Koledzy
A to nie znam...
Nasz nowy nabytek forumowy dostał na priva łagodne upomnienie od Bruxy.
Co ważne - przeprosił.
W odróżnieniu od co poniektórych innych, z przerostem ego ::)
Na priva się nie liczy
W odróżnieniu od co poniektórych innych, z przerostem ego ::)
You talking to...?
-
Me talking to Bazil, pepku swiata z Podkarpacia.
-
Me talking to Bazil, pepku swiata z Podkarpacia.
Chłe, Chłe (choć wolę hłe, hłe) wiedziałem...
A Podkarpacia i pępek świata to oksymoron :P
-
No proszę, jest nowy i od razu mile przywitany? Wyciągam więc łapę do podania (bez ssania na razie) twierdząc, że przyda nam się na forum kolega z taaakim zacięciem handlowym. Niech się tylko zastanowi, czy sprzedając książkę, nie narusza aby ACTY? A może jeszcze potrafi zorganizować bułki?
Tylko, kolega napisał i od razu zamilkł? Bedzie pisał jedynie na priva? To i ja poporoszę...
-
Szast...Prast...i po wszystkim 0=0
-
No proszę, jest nowy i od razu mile przywitany?
Na początek trzeba profilaktycznie opitolić ;)
A potem się zobaczy.
-
Szast...Prast...i po wszystkim 0=0
O to to. Tak trzymaj.
-
Szast...Prast...i po wszystkim 0=0
Sprzedał? A jednak? Kto kupił, jeżeli to nie tajemnica? Nie pytam za ile, o to zapyta US i USA.
-
No to się porobiło...
Poszepszyńskich? Tak drogo? Kryzys, panie! Dam słoik dżemu (lekko nadpusty... dżem nie słoik) i dwie skórki od chleba. Jeśli jeszcze aktualne.
A tak w ogóle, witam kolegę i zachęcam.
-
Nie wiem, czy kolegę trzeba zachęcać do jedzenia dżemu i zakanszania skórkami lub odwrotnie, ale na wszelki wypadek i ja zachęcam.
-
dla all !!!...palce lizać..
-
Może będą z niego ludzie?
Sam nie wiem...
Dżemu nie dostanie na razie, bo.... ma ;D
-
dla all !!!...palce lizać..
Za fotę z kanapką daję dżema.Wygląda na nadgryzioną bezzębnymi ustami dziadka Jacka.
-
dla all !!!...palce lizać..
Za fotę z kanapką daję dżema.Wygląda na nadgryzioną bezzębnymi ustami dziadka Jacka.
Tak, a w tle jakieś tajemnicze, prawdopodobnie runiczne napisy! Może to jest przepis na dżem truskawkowy lub na spoób zjedzenia kanapki?
-
Tak, a w tle jakieś tajemnicze, prawdopodobnie runiczne napisy! Może to jest przepis na dżem truskawkowy lub na spoób zjedzenia kanapki?
Trzeba by o te pismo Gonza zapytać.
-
...palce lizać..
slurp slurp
Dam słoik dżemu (lekko nadpusty... dżem nie słoik) i dwie skórki od chleba.
Jak na studenta to wielce szczodra oferta. Ja tam bym się nie oparła.
-
Ależ proszę pani, co to za deklaracje...
-
Oj tam, deklaracje> Nie deklaracje, tylko sugestia, że kol. Zygfryda trzeba docenić, za poświęcenie. Ostatnią, najprawdopodobniej, skórkę chleba chce poświęcić, i z czym on ten dżem będzie jadł?
-
A ja właśnie sobie ją czytam. I idę czytać, a nie gadać z poteflonami. S:)
-
A ja właśnie sobie ją czytam. I idę czytać, a nie gadać z poteflonami. S:)
Ciekawe, czy Stefek czyta tę skórkę z chleba samą, czy z dżemem?
-
Nie ma to jak wypić trochę przemysławki, popić
małą pieniną i zagryźć zaskrońcem...
-
Nie martw się o mnie Bruxa - książka z dżemem palce lizać! Wszak to strawa jest... duchowa.
-
Nie ma to jak wypić trochę przemysławki, popić
małą pieniną i zagryźć zaskrońcem...
Jedzenie też jest strawą duchową. Gdyby było strawą fizyczną, możnaby zlecić komuś jedzenie za siebie. S:)
-
Czy można strawić ducha?...Można by wtedy powiedzieć, że spożywający jest lekkoduchem... ;)
-
Czy można strawić ducha?...Można by wtedy powiedzieć, że spożywający jest lekkoduchem... ;)
To zależy, a jak ktoś ciężko trawi, to może być ciężkoduchem?
-
ćiężko-duch....hmm...znaczy najedzony...
-
mam...ciężko-duch to ktoś kto najadł się strachu...
-
Wszystko zależy od materii ducha - jak lekkostrawny to...
-
Wszystko zależy od materii ducha - jak lekkostrawny to...
Nie tylko materii ducha, ale także materii strachu. Jeżeli strach miał jeynie wielkie oczy, to raczej jest lekkostrawny. Gorzej, jeżeli jeżył włosy na głowie.
-
No, jeże w zasadzie nie są lekko strawne, zwłaszcza w łupinkach.
-
No, jeże w zasadzie nie są lekko strawne, zwłaszcza w łupinkach.
Czyli, strach może nawet jeżyć jeżom włosy?
-
Ty się zastanów - jeże i włosy? Igły mają, igły! Ew. kolce ;) Czy igły można jeżyć?
-
Ty się zastanów - jeże i włosy? Igły mają, igły! Ew. kolce ;) Czy igły można jeżyć?
Oczywiście, że można! A jezozwierz tak jeży igły, że aż się włosy jeżą!
-
Ja bym się pisał na książkę... jeżeli ktoś ma jakieś egzemplarze (sztuk 2) do zbycia drogą kupna na rynku wtórnym pod ladowym to proszę o info. :D
-
do zbycia drogą kupna
Jest taka choroba, mój wuj na to zapadł. Chodził na giełdę staroci, żeby się pozbyć niepotrzebnych rzeczy i zawsze wracał z większą ilością bagażu, niż z domu wyniósł. Ciocia załamywała ręce i groziła zaawansowanym rozwodem. Gdyby wuj żył nadal - na pewno jako porzucony.
pod ladowym
Co (lub kto) to jest „ladowy”
-
Trzeba było sprawdzić, czy się Wuju nie zalęgły po kieszeniach Przydasie...
-
Taż przecież!
Ale póki nie napisałaś tej rozprawy, medycyna była jak dziecko w tumanie mgły, spowite dymem niewiedzy.
Edit: - to były komplementy.
-
Nie ma to jak zakładanie spowitemu dziecku kagańca oświaty. Normalnie palce z dżemem lizać...