Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: Ali w 20 Lipca 2011, 11:45:39
-
Rozpoczynając plotkę (ciekawe gdzie ona może nas doprowadzić):
Słyszałem (w innym wątku), że Stefan miał śrubę na wakacjach...
-
Tak jest! Stefek wykorzystuje w rowerze wodnym śrubę, którą kiedyś miał w nodze. Był to zresztą z góry ukartowany plan. Otóż w rowerze wodnym Stefka, którym jak wiemy codziennie dojeżdża do pracy, zepsuła się śruba. Nowa kosztuje, więc połamał nogę na nartach (narty miał po dziadku), państwowa służba zdrowia wstawiła mu śrubę, noga się oczywiście zagoiła bardzo szybko, a po wyjęciu śruba pasuje idealnie do roweru.
Ostatnim etapem układanki było, w zasadzie oczywiste, umorzenie przez prokuraturę sprawy o rzekome doprowadzenie NFZ do niekorzystnego rozporządzenia mieniem państwowym. Sprawa "padła", gdyż organy ścigania nie potrafiły wykazać celowości w złamaniu nogi, mimo, iż nastąpiło ono wieczorem na dyskotece. Stefek słusznie zwrócił uwagę, że nie ma zakazu tańczenia w nartach i nic mu nie mogą zrobić. Musiano przyznać mu rację.
Jednak największa plotką jest to, że Stefek podobno nie jest na wakacjach... jedynie dzwoni z wakacyjnych numerów telefonów.
-
Ha! I tu Go mamy! Twierdzi że jest na wakacjach, a On po prostu jest na urlopie! Czyż to nie zastanawiająca rozbieżność w zeznaniach! Jak do tego dołoży się tą całą sprawę ze śrubą...
-
Ha! I tu Go mamy! Twierdzi że jest na wakacjach, a On po prostu jest na urlopie! Czyż to nie zastanawiająca rozbieżność w zeznaniach! Jak do tego dołoży się tą całą sprawę ze śrubą...
Nawet ze śrubą się z tego nie wykręci.
Siedzi spokojnie w pracy na urlopie i zgarnia podwójną kasę - wynagrodzenie i ekwiwalent za niewykorzystany urlop!
Co zaś do roweru, to w związku z kłopotami ze śrubą (zaplątuje się w damską bieliznę) rozważa uruchomienie na rowerze napędu żaglowego.
-
E,rower o napędzie atomowym to jest cóś!
-
Myślę (sic!), że Stefan spokojnie wynosił sobie z pracy po kawałeczku ten sprzęt AGD, który produkują, z których to kawałków w domu składał sobie silnik do śmigłowca i zastosował go teraz do napędu roweru wodnego...
W związku z powyższym planuje w trzy dni przepłynąć wszystkie jeziora mazurskie... (co na to Mazurzy?)
-
E,rower o napędzie atomowym to jest cóś!
No jak sobie co nieco przygnieciesz na siodełku to możesz dostać niezłego poweru!
-
Myślę (sic!), że Stefan spokojnie wynosił sobie z pracy po kawałeczku ten sprzęt AGD, który produkują, z których to kawałków w domu składał sobie silnik do śmigłowca i zastosował go teraz do napędu roweru wodnego...
W domu składał silnik do śmigłowca, a wyszedł mu silnik żaglowy?
Stefek podobno eksploruje bunkry w poszukiwaniu dawno zaginionych patentów na helikoptery bojowe, a raczej ich części. Ma już spore osiągnięcia - odnalazł zupełnie nieznaną dotychczas śrupę do napędu statków powietrznych używaną pod Austerlitz.
-
E,rower o napędzie atomowym to jest cóś!
No jak sobie co nieco przygnieciesz na siodełku to możesz dostać niezłego poweru!
Albo wkręcisz w łańcuch od roweru,można wtedy dzwonek odgryźć.
-
E,rower o napędzie atomowym to jest cóś!
No jak sobie co nieco przygnieciesz na siodełku to możesz dostać niezłego poweru!
Albo wkręcisz w łańcuch od roweru,można wtedy dzwonek odgryźć.
Eeet, jak to mawiał porucznik Rzewski do kobiet, a czy którąkolwiek z was, drogie panie kiedykolwiek patelnią po ...atomach bili?
Ale to chyba nie łańcuch jest przyczyną zamiłowania Stefka do rowerów i opli?
-
Wy tu gadu gadu, a to już się zrobiła sprawa polityczna - poważna prasa o tym pisze. I zwróćcie uwagę na nazwisko autora - to nie może być przypadek!
-
Rzeczywiście, sprawa jest poważna. Stefek nawet twierdził, że będzie bliżej Szwecji niż zazwyczaj. Jednak w Szwecji jest za równo i za drogo (alkohol), żeby brać na poważnie choćby śniadanie po szwedzku. Nawet śniadanie na trawie.
-
Rowerem o napędzie atomowym to do Szwecji spokojnie zdążył na śniadanie. zastanawia mnie tylko, którą drogę wybrał - kanał Augustowski czy raczej Oberländischer Kanal?
-
Rowerem o napędzie atomowym to do Szwecji spokojnie zdążył na śniadanie.
Jak chce mieć na śniadanie szwedzki stół to może bliżej będzie do Ikei?
-
Rowerem o napędzie atomowym to do Szwecji spokojnie zdążył na śniadanie.
Jak chce mieć na śniadanie szwedzki stół to może bliżej będzie do Ikei?
50% produkcji IKEI pochodzi z Polski, więc jaki szwedzki stół? Toż to po prostu polski zalew (żeby nie napisać potop) mebli...
-
50% produkcji IKEI pochodzi z Polski, więc jaki szwedzki stół? Toż to po prostu polski zalew (żeby nie napisać potop) mebli...
Zapewne Wiślany, bo chyba nie Szczeciński :o
-
Rowerem o napędzie atomowym to do Szwecji spokojnie zdążył na śniadanie. zastanawia mnie tylko, którą drogę wybrał - kanał Augustowski czy raczej Oberländischer Kanal?
Nic właśnie. Wiem z pewnego źródła - o ile Stefka można nazwać pewnym źródłem - że ma zamiar jako pierwszy przepłynąć (choćby miał iść pieszo) Kanałem Mazurskim.
Pomyślałem sobie właśnie w sprawie poltek o Stefanie, że wszystko wyjaśni się w poniedziałek. Jeżeli nie wróci, to plotki o jego zaginięciu są prawdziwe. Jeżeli wróci, to tylko potwierdzi prawdziwość sugestii, że nie był na wakacjach.
-
Dzisiaj w rozmowie telefonicznej Stefek potwierdził, że plotka o jego przedwczesnej śmierci jest mocno przesadzona.
-
Ba, dzwonil, ale z ktorego kosciola?
-
Ba, dzwonil, ale z ktorego kosciola?
Prawdopodobnie Stefkowi chodziło o to, że plotka nie jest plotką, ale jest grubo przesadzona.
-
Dzisiaj w rozmowie telefonicznej Stefek potwierdził, że plotka o jego przedwczesnej śmierci jest mocno przesadzona.
E tam,Stefek by kiedyś umarł.Obiecanki cacanki.
-
No. Zwlaszcza na jeziorach bym byla o niego spokojna. W koncu - co ma wisiec, nie utonie ::)
-
No.A już na pewno nie Stefan.
-
No. Zwlaszcza na jeziorach bym byla o niego spokojna. W koncu - co ma wisiec, nie utonie ::)
Nie byłbym taki pewny. Stefek, potrafi. Znajdzie odpowiednio pochyłe jezioro i się powiesi.
-
Albo roztrzaska o górę lodową,bo dziś dość chłodno się zrobiło.Na północ od Mikołajek podobno już są.
-
Widząc, dokąd dryfuje ten wątek, podeprę się wklejką, bo mi się skojarzyło:
Jeszcze za życia Dedekinda w jednym z informatorów naukowych podano, że matematyk umarł 4 września 1899 roku. Dowiedziawszy się o tym, Dedekind napisał do wydawcy: "Jestem bardzo wdzięczny za pamięć o mnie. Proszę jednak łaskawie zwrócić uwagę na to, że data mojej śmierci została podana niezbyt precyzyjnie".
No właśnie. Moze pogłoski o Stefanie nie tyle są przesadzone, co po prostu nieprecyzyjne?
-
No właśnie. Moze pogłoski o Stefanie nie tyle są przesadzone, co po prostu nieprecyzyjne?
Pogłoski o Stefanie? To on jednak istnieje naprawdę?
-
Stefan jest tak realny, jak - bo ja wiem? - ciało doskonale czarne, na przykład, najprawdopodobniej...
-
Stefan jest tak realny, jak - bo ja wiem? - ciało doskonale czarne, na przykład, najprawdopodobniej...
No i nadepnęłaś mi swoją wypowiedzią na model ciała doskonale czarnego, którym się od czasu do czasu posługuję. Można więc przyjąć, że Stefan na 0,99999 istnieje ;)
Acha - i niech się wreszcie Stefan ujawni w wątku Jemu poświęconym i potwierdzi albo zdementuje: miał śrubę na wakacjach czy nie... Społeczeństwo chciałoby wiedzieć...
-
O matko, no nie przeżyję, wątek o mnie?
No trudno, zdechnę, ale przeczytam....
-
Z istnieniem Stefana są związane coraz większe wątpliwości. Wczoraj z nim rozmawiałem i udawał(!), że nic nie wie o śrubie! To stawia pytanie o realność lub biedronkowość Stefana jako bardziej zasadne, niż się wydawało. Może być również tak, że Stefan udaje Greka lub jeszcze gorzej, Grek udaje Stefana. Jednak, czy widział ktoś kozę idealnie czarną, nawet na pochyłym drzewie? A kot idealnie czarny istnieje jak najbardziej, zwłaszcza nocą. Podobno odpowiednio czarny kot jest jedynym - jak to określić - obiektem, który potrafi wejść i wyjść z czarnej dziury. Oczywiście, o ile tam wbiegła mysz i dzieje się to nocą...
O matko, no nie przeżyję, wątek o mnie?
No trudno, zdechnę, ale przeczytam....
I proszę... Jednak nikt tak nie potrafi udawać, że istnieje, jak Stefan.
-
Ujmę to tak - nie potwierdzam, nie zaprzeczam, śruba była ale w wodzie, wiało ale i była flauta, wędrowało się po północy, piło Łomże, Żubra, Specjala no i Perłę. A poza tym są straty, a więc na razie robię sobie off.
-
piło Łomże, Żubra, Specjala no i Perłę
a зажигалку ты имеешь?
;D S:) ;D
-
Dziwnym trafem znalazłam w sieci zdjęcie rozwiewające wątpliwości przynajmniej co do tego, jak Stefan spędzał wakacje AD 2000.
(http://chzhistoriclols.files.wordpress.com/2011/07/d016beaf-81c7-4ac7-b93c-6e4ab5018e9c.jpg)
-
Deutsche Schokolade ist gut!
-
W cylindrze to Gonzo.
-
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam, nic nie wiem, zarobiony jestem.... (w końcu dalsza część urlopu, nie?)
-
zarobiony jestem.... (w końcu dalsza część urlopu, nie?)
Nawet plotki mają swoją granicę! Nie tylko przyzwoitości! Na jakim urlopie, skoro piszesz na forum?
-
Na jakim urlopie, skoro piszesz na forum?
To ja się skonsultuje ze swoim prawnikiem.....
-
Na jakim urlopie, skoro piszesz na forum?
To ja się skonsultuje ze swoim prawnikiem.....
Może najlepiej od razu niech do mnie ten twój prawnik zadzwoni?
-
Na jakim urlopie, skoro piszesz na forum?
To ja się skonsultuje ze swoim prawnikiem.....
Może najlepiej od razu niech do mnie ten twój prawnik zadzwoni?
Spotkacie się w sądzie ;D
-
Może najlepiej od razu niech do mnie ten twój prawnik zadzwoni?
No dzwoni i dzwoni i ciągle zajęte... ;D
-
Może najlepiej od razu niech do mnie ten twój prawnik zadzwoni?
No dzwoni i dzwoni i ciągle zajęte... ;D
Bo, moze dzwoni kluczami?
-
Może najlepiej od razu niech do mnie ten twój prawnik zadzwoni?
No dzwoni i dzwoni i ciągle zajęte... ;D
Bo, moze dzwoni kluczami?
a to ja się nie znam...
-
Może najlepiej od razu niech do mnie ten twój prawnik zadzwoni?
No dzwoni i dzwoni i ciągle zajęte... ;D
Bo, moze dzwoni kluczami?
Od opla czy helikoptera?Takie od śmigłowca wydają chyba wyższe tony.
-
Podobno helikopter różni się od opla bardziej wyczuwalnymi wibracjami. Niestety, szczegóły są, co Stefek potwierdzi, tajne.
-
Plotka z sali operacyjnej jest taka, że podobno Stefek wprawia się w stan znieczulenia piwem Perła zapijanym whisky, co niestety wydłuży znacznie czas zabiegu. Do tej pory zmieniło się 3 anastezjologów, którzy brali udział w znieczulaniu.
-
Poszli przygotować środki przeciwbólowe na zespół dnia drugiego?
-
Poszli przygotować środki przeciwbólowe na zespół dnia drugiego?
Wszystko się zgadza, ale nie poszli, tylko ich wynieśli.
Podobno pomału wygasa już także awantura o rower, gdyż Stefek kategorycznie stwierdził, że zawsze śpi ze swoim rowerem (poprzednie 4 mu ukradli, bo z nimi nie spał) i teraz także nie zamierza od tych zamiarów odstąpić. Jeżeli rower mu zaginie (jak widać, pod wpływem działającego znieczulenia używa eufemizmów), nie będzie miał jak wrócić do domu. Po dłuższej, energicznej (eufemizm) wymianie zdań skład operujący uznał, że rower, po wyjałowieniu, może zostać. Na to Stefek stwierdził, że jałowa dyskusja, która toczy się na temat roweru już wystarczająco go wyjałowiła... Dyskusja (eufemizm) trwa.
-
A nic właśnie (eufemizm)
-
A nic właśnie (eufemizm)
O! <ev> (eufemizm).
-
Gorzej, że plamka zajęta :(
-
Żółta?
-
Plotki od Stefka są takie, że operacja poszła zgodnie z planem. Co to oznacza i jaki był plan i czy w związku z tym Stefek będzie widział, czy nie, nie napisał. Wiadomość sms-owa jest wyraźnie pisana jednym okiem, co pozwala żywić (żywią i bronią!) nadzieję, że chociaż jednego oka mu nie usunęli. Niestety, wbrew naszym oczekiwaniom, znieczulenie miał tylko miejscowe (nie wiem co i ile trzeba wypić do znieczulenia miejscowego), na szczęście odeszło go szybciej, niż lekarze się spodziewali i musieli rzekomo szybciej wrócić do zaszywania.
Plotka niesie także, że mimo wysiłków zespołu operacyjnego, oko Stefana okazało się zbyt małe, żeby zaszyć w nim skalpel, nie mówiąc już o nożyczkach, zaś na pozostawienie wacików lekarzy i całej Służby Zdrowia nie było stać (Galicja). Nie zapewniono także Stefanowi wrażeń związanych z przejściem tunelu zakończonego światełkiem, prawdopodobnie ze względu na brak dofinansowania ze strony NFZ.
-
Tunel moźe by się znalazł, ale NFZ nie finansuje zasilania światełka.
-
Po dyskusji z Największym Oplotkowanym tego forum śpieszę z plotką, że wszytko ma być dobrze. Co prawda Stefek został pouczony przez lekarzy, że co najmniej przez kilka tygodni nie będzie mógł krzyczeć, jednak po dłuższej i ożywionej dyskusji z żoną i z synem, zaakceptował ten warunek. Trzeba oddać sprawiedliwość żonie Stefka, która wyciągnęła do niego pomocną dłoń i zapowiedziała, że przez te kilka tygodni może się do niego nie odzywać. Także syn się poświęci i na gorący okres wyjedzie z domu popd pretekstem wakacji.
Trzeba przyznać, że Stefek jest zrelaksowany i zdystansowany. Jest to podobno - jak sam twierdzi - skutek obserwowania operacji z drugiej strony (tu padło określenie "od dupy strony", którego z oczywistych powodów nie zacytuję). Więcej, stwierdził, że jak tak dalej pójdzie nabierze dystansu nie tylko do siebie, ale także do swojej twórczości, ba, może także do twórczości innych, choć jak sam przyznał nie wszystko naraz.
Niestety, lekarze twierdzą, że jeszcze dłuuuugo po zdjęciu szwów Stefek nie bedzie widział światełka w tunelu.
W tym miejscu przekazuję Stefkowi - może to kiedyś przeczyta w audiobooku - pozdrowienia od Gonza, który świetnie go rozumie, gdyż kiedyś opiekował się Cyklopem po operacji oka.
-
To po tej operacji Cyklop został cyklopem?
To możliwe, że operowali go tam, gdzie mojego ojca...
Rozumiem, że Stefan nie może krzyczeć, ale czy może chociaż spojrzeć krzywym okiem?
-
To po tej operacji Cyklop został cyklopem?
To możliwe, że operowali go tam, gdzie mojego ojca...
Rozumiem, że Stefan nie może krzyczeć, ale czy może chociaż spojrzeć krzywym okiem?
Jeżeli spojrzy krzywo krzywym okiem może tego nikt nie zauważyć.
-
Najprawdopodobniej Stefek poddał się operacji oka, żeby wydłużyć sobie wakacje. Początkowo sam się zastanawiałem jednak fakt, że operacja się udała rozwiewa wszelkie wapliwości.
Przy okazji, coś się dzieje z Alim, Zygim i Szczutkiem - czyżby także byli na wakacjach w szpitalu?
-
Czyżby to była aż tak popularna, jak to się ostatnio mówi, destynacja?
Trochę droga, nawet w opcji last minute ::)
-
Czyżby to była aż tak popularna, jak to się ostatnio mówi, destynacja?
Trochę droga, nawet w opcji last minute ::)
W grę wchodzi tylko opcja last minute. W przeciwnym wypadku, na jakiekolwiek wakacje z NFZ czeka się od kilku do kilkunastu miesięcy. Czy rehabilitacja Twojego kolana mogła nastąpić w opcji last minute?
-
W zasadzie dzięki opieszałości NFZ zaczęła się w ostatniej chwili, potem już by nie miała sensy raczej.. A i tak tour operator był prywatny.
-
ha ha ha - zazdrościcie że ja widziałem swoją operację od środka...
;D
-
ha ha ha - zazdrościcie że ja widziałem swoją operację od środka...
;D
Z tego punktu widzenia to Ty się ciesz, że nie była to operacja przewodu pokarmowego. Od strony lekarza to mógłby nawet być doktorski przewód pokarmowy.
-
Posłusznie melduję, że ja jestem, tyle, że w zasadzie to tylko Was czytam... (wiem, nie na miejscu ta uwaga - ze względu na oko Stefan mógłby poczuc się niezbyt komfortowo, ale cóż... ja mogę czytać - On tylko łypać jednym okiem) Humor tzw. dobry mnie się skończył...
-
Żądam, by nikt z mojego powodu się nie smucił!
Co prawda skończyła mi się wzrokowa redundancja, ale jest nadzieja że wróci.
I tu mój ulubiony cytat - lekarze są dobrej myśli... ;D
-
To ja też żądam ;)
-
To i ja jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że wbrew wszelkim przeciwnościom, będzie jeszcze niejedna plotka o zdrowym Stefanie. ,^,
-
I tu mój ulubiony cytat - lekarze są dobrej myśli... ;D
Ale tak w ogóle, czy tylko okuliści?
Bo psychiatrzy już dawno stracili nadzieję, mam nadzieję?
-
I tu mój ulubiony cytat - lekarze są dobrej myśli... ;D
Ale tak w ogóle, czy tylko okuliści?
Bo psychiatrzy już dawno stracili nadzieję, mam nadzieję?
Chodzi Ci o to, że w stosunku do Stefka psychiatrzy stracili wszelką nadzieję, czy tak w ogólności?
-
Ja myślę, że co do ogółu społeczeństwa to akurat psychiatrzy mają zdrowy ogląd.
Jak pewien ordynator właściwego szpitala: - Wariaci? Tu nie ma wariatów, tu są chorzy. Wariaci to chodzą po ulicach...
Ja osobiście mam nadzieję, ze Stefan jest przypadkiem wykraczającym poza konwencjonalne i niekonwencjonalne środki współczesnej psychiatrii, co pozwoli mu jeszcze długo czerpać radość z naszego towarzystwa.* Bo normalni z nami długo nie wytrzymują...
________________________
*z oczywistą wzajemnością
-
Jak tak sobie (przed operacją) penetrowałem okolice wojewódzkiego szpitala specjalistycznego to zauważyłem, że oddział psychiatryczny jest vis-a-vis dyrekcji, a nieopodal (naszego ulubionego) prosektorium...
Jestem już w domu (komentarz rodziny - cały miesiąc zwolnienia? o ev...), czego i wam życzę... (nie bez złośliwej satysfakcji...)
-
Jestem już w domu (komentarz rodziny - cały miesiąc zwolnienia? o ev...), czego i wam życzę... (nie bez złośliwej satysfakcji...)
Mówiłem? Mówiłem, że wakacje? Stefek poświęci jeszcze niejedno oko, dla wydłużenia wakcji. Trudno odmówić mu racji, to znaczy wakacji.
Ja osobiście mam nadzieję, ze Stefan jest przypadkiem wykraczającym poza konwencjonalne i niekonwencjonalne środki współczesnej psychiatrii, co pozwoli mu jeszcze długo czerpać radość z naszego towarzystwa.* Bo normalni z nami długo nie wytrzymują...
*z oczywistą wzajemnością.
To oczywiste, Stefek udowodnił już po tysiąckrotność swoją nienormalność wytrzymując z nami*.
*z oczywistą wzajemnością.
-
Stefek poświęci jeszcze niejedno oko, dla wydłużenia wakcji.
I to, dodajmy, niekoniecznie swoje.
Ile lat wakacji można zarobić za nieswoje oko?
-
Niestety, ze spadku już nic nie zostało, Opel został mi zabrany (i tak nie możesz jeździć), rower został mi zepsuty (może wymienisz dętkę jak przebiłeś - JA???????????????), Tony wysyła mmsy których nie można odczytać - czyni nihil novi sub sole..../*
Ja chcę do pracy!!!
/*akurat (przez przypadek) rozumiem co napisałem...
-
Tony wysyła mmsy których nie można odczytać
O, to takie jak ja dostawałam od ciebie. Moze z Prus Wschodnich nie dochodzą? Jakieś embargo?
Ja chcę do pracy!!!
Małżonka jakąś ci znajdzie, nie martw się.
-
Ja chcę do pracy!!!
Małżonka jakąś ci znajdzie, nie martw się.
Ja chcę do pracy poza domem i za pieniądze....
-
No, na kobietę najwyraźniej nie masz kwalifikacji...
-
Nawet nie aspiruje...
-
Nawet nie aspiruje...
Aspirant aspiryn?
Może to kot jeździł rowerem i przebił oponę?
-
Tony wysyła mmsy których nie można odczytać
Nie może być... zaraz coś odszyfruję - lepiej?
-
Tony wysyła mmsy których nie można odczytać
Nie może być... zaraz coś odszyfruję - lepiej?
Lepiej, ale musiałem użyć kompa by go zobaczyć :)))
Poprzedniego też.
Może to wina telefonu, a może...
-
Najnowsza, najbardziej wiarygodna oraz najpełniejsza plotka o Stefanie, że już może jeździć samochodem po skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną, gdyż od kilku dni widzi czerwoną plamę i wie, kiedy się zatrzymać. Co więcej, widzi czerwoną plamę coraz jaśniej.
Jak sam przyznał, jest to dla niego wielka ulga, gdyż do tej pory mógł jeździć wyłącznie po skrzyżowaniach bez popularnych "świateł" To zaś było nad wyraz męczące i uciążliwe, zaś w wielu sytuacjach wydawało się wręcz niewykonalne.
-
A co z rowerem? Czy Stefan widzi rower???
-
A co z rowerem? Czy Stefan widzi rower???
Jak się okazuje Stefan żyje z rowerem w szczególniej symbiozie, co puści rower, ten się wywraca.
-
Czyli Stefan przestał czarno widzieć i teraz widzi na czerwono? To by tłumaczyło niektóre jego ostatnie wypowiedzi... ::)
-
Czyli Stefan przestał czarno widzieć i teraz widzi na czerwono? To by tłumaczyło niektóre jego ostatnie wypowiedzi... ::)
Chociażby sympatię do Spartaka Moskwa. ;D
-
Czyli Stefan przestał czarno widzieć i teraz widzi na czerwono? To by tłumaczyło niektóre jego ostatnie wypowiedzi... ::)
Konkrety towarzyszko, konkrety S:)
-
towarzyszko
Wystarczy? Sam się pogrążasz... :D
-
towarzyszko
Wystarczy? Sam się pogrążasz... :D
Oj, zachowujesz się/argumentujesz jak Baron M.! ;D
-
Ten, co to się sam za włosy z bagna wyciągał?
W końcu mój krajan, nie mam się czego wstydzić ;D
-
A swoją drogą, kto by pomyślał, że światełko w tunelu ma kolor czerwony? Prawdopodobnie jest to światełko świateł stopu...
-
Niezapytany Stefan nie zaprzeczył i nie potwierdził informacji, iż specjalnie uszkodził sobie wzrok odczynnikami chemicznymi, aby spokojnie móc ogladać ME w siatkówce mężczyzn. Tylko z poważnie uszkodzonymi ślepiami magę spokojnie oglądać mecze miałby powiedzieć Stefan, gdyby został o to zapytany.
-
No pacz pan...
Nie wpadłbym na to....
-
No pacz pan...
Nie wpadłbym na to....
Bo nie widzisz przeszkód... ;)
-
No, to może startować w Wielkiej Pardubickiej ;D
-
No, to może startować w Wielkiej Pardubickiej ;D
Ze względu na wzrok niby tak, jednak nie bardzo, bo Wielka Pardubicka nie jest transmitowana przez Polsat Sport, nawet na kanale Futbol, co ją dyskwalifikuje w oczach (że się tak wyrażę ;) ) Stefana.
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
Może w radiu powiedzą... ;)
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
Może w radiu powiedzą... ;)
W tym z Torunia? S:)
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
Może w radiu powiedzą... ;)
W tym z Torunia? S:)
Nie, z Bydgoszczy
Sam napiszesz co jesteś, czy ja muszę?
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
Może w radiu powiedzą... ;)
W tym z Torunia? S:)
Nie, z Bydgoszczy
Sam napiszesz co jesteś, czy ja muszę?
Poteflon.
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
Może w radiu powiedzą... ;)
W tym z Torunia? S:)
Nie, z Bydgoszczy
Sam napiszesz co jesteś, czy ja muszę?
Poteflon.
Grzeczny Fasiol...
-
Stefan, podobno wkrótce masz urodziny ?
Może w radiu powiedzą... ;)
W tym z Torunia? S:)
Nie, z Bydgoszczy
Sam napiszesz co jesteś, czy ja muszę?
Poteflon.
Grzeczny Fasiol...
Za mną jak z dzieckiem.
Za rączkę i na Karmi.
-
Żądam, by nikt z mojego powodu się nie smucił!
Zalatwione. Wyryjemy Ci to nawet na pomniku. 8)
%01%
Oj to musiala byc niezla imprezka (urodzinowa) skoro watek sie urwal.
A ja myslalam, ze na tym watku sie dowiem, ze Stefan obgryza paznokcie. I komu.
...Wenus z Milo?
Jak watek sie zwolnil to ja sobie poplote:
Ha! Tego nawet Stefan nie wie, ze w rodzinie ma eszcze ednego Stefana, syna Wlady i Slawa ale Wikinga a dziada pradziada. Jest Stefanem za wola ludu, tak go lud prosty wola.
I on, ten Stefan Juniorek ma misje:
Chce uswiadomic calemu swiatu, ze Wikingowie to nie barany i na helmach rogow nie mieli.
Jedyne rogi na helmie jakie widzial to byly u niemieckiego zolnierza zIIws. A jak byly na Chelmie to jelen, wiadomo.
S:)
Kochani, to z ktorego kata internetu najlepiej krzyknac na swiat, ze Wikingowie rogate to tylko dusze mieli?
Tu w Irlandii wiedza o tym. Mieli pare stosownych wizyt w tzw. miedzyczasie. I twierdza, ze to wlasnie 'Oni'!, ci Wikingowie nauczyli ich eufemizmow, picia, bluesa i nie placenia podatkow. Zepsuli im opinie a poniekad i genotyp.
Reszta swiata pozostaje w niewiedzy, a nieliczne uswiadomione jednostki z tego forum sie nie licza w tym oceanie, niewiedzy.
To jak? Mlodego do demotow odeslac czy podpowiecie jakas ciekawsza forme wyrazu? I nie wiem w sumie jak Mlodego Stefana nazywac. On juz taki mlody nie jest. Jest wyzwolony, staje na ubitej ziemi, ma zbroje itp. przydatki a w sobote zagra w filmie. Znaczy sie mordobicie na pokaz bedzie.
Ciekawe jak na tym wyjdzie? W jednym hamerykanskim filmie, podczas krecenia sceny bitwy zapowiedziano Native Americans, ze premie dostana ci co efektownie spadna z konia. No to jak armie sie spotkaly 100% Native Americans wykonalo 'efektowny upadek z konia'... Wyprzedzili kino surrealistyczne o cala epoke!
,^,