Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Ludzie Poszepszyńskich - członkowie fanklubu i reszta świata - poznajmy się => Wątek zaczęty przez: olunia w 29 Maja 2011, 10:49:39
-
:) Witam wszystkich
-
Witam zastępczo (dziś niedziela, kierownictwo is closed a ja mam dyżur ;)) zbłąkaną duszyczkę, bo chyba tylko takie tu zaglądają?
-
W oczekiwaniu na kierownictwo także i ja witam serdecznie koleżankę. Mam nadzieję, że zabłąkałaś się tu na stałe i bez względu na wszystko ;).
-
Ale, ale... Początek czego? Ja na przykład przed egzaminami miałem obiecany koniec świata. Ten nie nastąpił i do tej pory nie kryję z tego powodu rozczarowania. Chciałbym zatem wiedzieć, o co tym razem się rozchodzi, by znowu nie przejechać się na jakimś początku.
Swoją drogą, taki początek z dżemem, to musi być palce lizać sprawa.
-
Dość tych uprzejmości!
Na pieszczoty trzeba sobie zasłużyć.
Poczekamy, powitamy....
-
Dość tych uprzejmości!
Na pieszczoty trzeba sobie zasłużyć.
Poczekamy, powitamy....
Stefek! Nie rządź się! Poczekajmy na kierownictwo, może jeszcze przyjdzie. wtedy będziemy pieścić uprzejmościami lub czekać z powitaniami.
Ale, ale... Początek czego? Ja na przykład przed egzaminami miałem obiecany koniec świata. Ten nie nastąpił i do tej pory nie kryję z tego powodu rozczarowania.
No tak, niby koniec świata na głowie, a kolega się nie przygotował, tylko jakieś egzaminy zdawał? Ładnie to tak, wiątpliwości? Niedowiarstwo? Brak słów! To najprawdopodobniej przez takich jak Ty, którzy nie tylko nic nie zrobili w temacie końca świata (może poza niesegregowaniem śmieci), ale wręcz oportunistycznie się od niego odcinają - zdając egzaminy, chodząc do pracy jak gdyby nigdy nic, wzamiankowany koniec świata został przesunięty na 21 października. Osobiście wątpię, czy jest to dobra data, bo przecież mogą jeszcze trwać egzaminy powtórkowe?
Jedno jest jednak pewne: koniec koniec końców nastąpi.
-
Stefek! Nie rządź się! Poczekajmy na kierownictwo,
Dobrze
-
Stefek! Nie rządź się! Poczekajmy na kierownictwo,
Dobrze
Ogranęło mnie straszne olśnienie!? A może olunia jest naszym kierownictwem? Olunia odezwij się...
-
Ogranęło
Chyba ogarło?
-
Ogranęło
Chyba ogarło?
Co racja, to racja, trzęsą mi się ręce bez wytycznych kierownictwa.
-
Co racja, to racja, trzęsą mi się ręce bez wytycznych kierownictwa.
Nie bądźcie tacy do przodu, kol. C...
Jaga Jaga - baba stara
co jej jajnik od....
-
E, nie rymuje sie...
Chyba, ze mam ograniczony zasob slow do wykropkowywania ::)
-
Co racja, to racja, trzęsą mi się ręce bez wytycznych kierownictwa.
Nie bądźcie tacy do przodu, kol. C...
Jaga Jaga - baba stara
co jej jajnik od....
Dobra, dobra kibicu Legii i Cracovii - Baba ma puchary - przypadkowo, bo przypadkowo, ale ma...
A Legia to..., a zresztą.
Ja się pytam, dlaczego Zygi nie cieszy się z drugiego miejsca dla Śląska? Czy to tak ładnie za tym Chelsea oczu nie widzieć?
-
Dobra, dobra kibicu Legii
Do Fasiola piszesz?
-
Boziu,co to się wyrabia w tym wątku.
-
To dopiero POCZĄTEK ;)
-
Jak to co się wyrabia? Dzienną normę głupot, najprawdopodobniej ::)
-
A to w porządku.
-
A to w porządku.
A to w porządku
Mój wątku,
Jak to na początku.
A Zygi milczy, choć to nie do wiary,
Że Śląsk znowu ma puchary.
Ta rozpoczynajka wątków Olunia
To musi być niezła agentunia
-
A to w porządku.
A to w porządku
Mój wątku,
Jak to na początku.
A Zygi milczy, choć to nie do wiary,
Że Śląsk znowu ma puchary.
Ta rozpoczynajka wątków Olunia
To musi być niezła agentunia
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13 13
Koniec.
Aha, dla niezorientowanych donoszę, że jest to słynny zaginiony trzynastozgłoskowiec Mickiewicza zatytułowany "Już się z pogodnych niebios nóżki twoje jaśniały".
-
Aha, dla niezorientowanych
To o mine ,^, ;D
-
#olunia: najpierw postraszyliscie kierownictwem (jakby tu jakies mialo zajrzec to sama bym sie wystraszyla), potem wystawiliscie dupy... I czego sie spodziewacie? Ze pocaluje?
-
"Już się z pogodnych niebios nóżki twoje jaśniały".
A to o czyich nóżkach? Mam nadzieję, że to nie były krzywe nóżki, jak na przykład nos Krzywonosa?
-
"Już się z pogodnych niebios nóżki twoje jaśniały".
A to o czyich nóżkach? Mam nadzieję, że to nie były krzywe nóżki, jak na przykład nos Krzywonosa?
To wszystko zależy od interpretacji. Na ten przykład, równie zaginiona socrealistyczna analiza znaleziona razem z tym wierszem wskazuje na to, że Mickiewicz kontemplował nogi radzieckiej kołchoźnicy ujeżdżającej dziki traktor w dalekich stronach Stepów Akermańskich. Kołchoźnica zbierała rzepak, z którego miał być później wytłoczony ploletariacki olej. I ta myśl o oleju, jego oleistości i o tym, jak on do wody nie jest podobny, skłoniła ją do przemyślenia, czy jeżeli pracuje w oleju, to czy aby przypadkiem nie jest sardynką.
Odpowiednie służby ma ponoć zacząć niedługo poszukiwania drugiej części wiersza, w której kołchoźnica-sardynka zostaje zapuszkowana, a co miało nie podobać się radzieckiej cenzurze. Ale najpierw biegli specjaliści muszą zająć się ponowną analizą wiersza. Bez tego ni rusz. Ale socrealizm to jedna wielka byzydura, przeca wszystkie to wiedzą... Eh...
-
Fascynujący jest ten epizod Mickiewicza i kołchożnicy sardynki lubiącej pracę w oleju! Może stąd się właśnie wzięło powiedzenie o olewaniu pracy?
Jacy wszyscy wiedzą, że socjalizm to bzdura? Zapatero w Hiszpanii? A może Włosi lub Francuzi?
-
Zastanawiający jest ten epizod spotkania Mickiewicza z kołchoźnicą. Praktycznie do końca drugiej wojny to przecież Rumunia... Chyba, że chodzi o rumuńską kołchoźnicę, ale wtedy to nie mogłaby ona sobie wyobrażać, że jest sardynką, bo by ją rodacy natychmiast zjedli...
-
Rzeczywiście dziwne. Mickiewicz z racji swoich wileńsko-nowogródzkich korzeni powinien jednak odróżnić, czy ma doczynienia z Rosjanką, czy z Rumunką? Na szybko mam dwie teorie, pierwsza - ona się nie odzywała, nie mieli na to czasu, druga - Mickiewicz po prostu myślał, że ma przyjemność z sardynką i nie pytał jej o narodowość, tylko o olej. S:)
-
Może się chciał upewnić, czy świeży. A jak często trzeba wymieniać olej w sardynce?
Nie no, bredzę, przecież nie olej w sardynce, tylko sardynka w oleju... Pora spać.
-
A ja tak sobie myślę, że Mickiewicz spotkawszy rumuńską kołchoźnicę musiał być co najmniej, po Pratchettowemu, nieumarły. W związku z tym nie interesowała go jej narodowość, ani zewnętrzna cielesność, a jedynie wnętrze... Do mózgu to by się jej pewnie z łyżką bez ociągania dobrał...
-
No właśnie nikt niczego nie jest pewien. Odnaleziony przezemnie przedwojenny egzemplarz "Rycerza Niepokalanej" informuje, że traktorzystką była wolnomuląca mieszkanka Mazur, która porywała dopiero co ochrzczone dzieci, by przerabiać je na zapiekanki z wody i mąki. Parę stron później był nawet zamieszczony wywiad z egzorcyzmowanym demonem Asmodeuszem. Niestety, demon, chociaż usilnie proszony przy pomocy kropidła, nie wydał swojej opinii na temat traktorzystki.
-
Może się chciał upewnić, czy świeży. A jak często trzeba wymieniać olej w sardynce?
Nie no, bredzę, przecież nie olej w sardynce, tylko sardynka w oleju... Pora spać.
Dlaczmu?Bardzo słuszne pytanie,olej w sardynce wymieniamy po przepłynięciu 15 tys kilometrów.Chyba że jest to sardynka o wydłużonym przebiegu long life to wówczas co 30 tys.
-
bardzo hermetyczny wątek
-
No widzę, że na fachowca trafiłam. To jeszcze zapytam, co ile trzeba w takim razie wymieniać sardynkę w oleju? Czy dobrze rozumiem, że najlepiej przed końcem (dawniej data przydatności, dawniej 22 lipca)?
-
A ja się zastanawiam, czy jeżeli sardynka jest w oleju, to i olej powinien być w sardynce? Można się przy okazji zastanawiać, po ilu przepłyniętych kilometrach olej zmienia sardynki?
-
A ja się zastanawiam, czy jeżeli sardynka jest w oleju, to i olej powinien być w sardynce? Można się przy okazji zastanawiać, po ilu przepłyniętych kilometrach olej zmienia sardynki?
A jak tak sobie pomyślałem, że o oleju i sardynkach należałoby myśleć raczej jak o fraktalach. Czyli, że w sardynce znajduje się olej, w którym znajdują sie sardynki z olejem i w oleju, w którym są kolejne sardynki z olejem i w oleju - i tak dalej, co następuje. Fraktale takie można również serwować z dżemem.
-
A ja się zastanawiam, czy jeżeli sardynka jest w oleju, to i olej powinien być w sardynce? Można się przy okazji zastanawiać, po ilu przepłyniętych kilometrach olej zmienia sardynki?
Nie wiem dlaczego, ale teskt Cezariana przypomina mi stary dowcip:
Dawna Jugosławia. Siły pokojowe. Ruski generał wraca z narady szefów kontyngentów i natychmiast zarządza zbiórkę jednostki. Staje przed frontem żołnierzy i rozpoczyna przemowę:
- Żołnierze! Okazało się, że źle wypadamy na tle sojuszników w temacie higieny!. Tacy Amerykanie na przykład zmieniają gacie raz na tydzień. Francuzi - raz na trzy dni. My będziemy jeszcze lepsi. U nas żołnierze będą zmieniać bieliznę codziennie! A kto z kim to już sobie sami ustalicie....
-
Teraz rozumiem ten trzynastozgłoskowiec Mickiewicza! Co znaczy taka rodzinna praca wespół w zespół! Chodziło pewnie o to, że Mickiewicz wymieniał ze znajomymi się sardynkami zmetaforyzowanymi pod postacią kołchoźnic w oleju lub odwrotnie.
Uważam, że to jest rozsądniejsza analiza tego wiersza, niż również narzucająca się, ale zbyt dowolnie, jakoby Mickiewicz ze znajomymi wymieniali się sardynakmi w majtkach...
-
Mickiewicz wymieniał ze znajomymi się sardynkami zmetaforyzowanymi pod postacią kołchoźnic w oleju lub odwrotnie.
No i wreszcie dochodzimy do damskich zapasów topless w olejku ;)
-
Mickiewicz wymieniał ze znajomymi się sardynkami zmetaforyzowanymi pod postacią kołchoźnic w oleju lub odwrotnie.
No i wreszcie dochodzimy do damskich zapasów topless w olejku ;)
No właśnie, struktura wiersza pozwala i na taką interpretację. Moim zdaniem, ten wiersz będzie przyszłorocznym pewniakiem maturalnym.
-
No i wreszcie dochodzimy do damskich zapasów topless w olejku ;)
I rodzą się kolejne pytania:
1. Jak często trzeba podczas takich zapasów wymieniać olej (tradycyjne) i czy to zależy od higieny kołchoźnic, a w związku z tym:
2. Jak często kołchoźnice uczestniczące w zapasach topless muszą wymieniać się biustonoszami i majtkami (sardynkami)?
A ten trzynastozgłoskowiec przed przyszłoroczną maturą już dzisiaj powinien być głównym wierszem do nauki na pamięć> Mela mogłaby rozpocząć w tym kierunku edukację młodzieży.
Reflaksja wątkowa, nie ogólna, żeby Stefkowi nie wchodzić w paradę (parada - po hiszpańsku przystanek), o tym, jak daleko pada wątek od początku.
-
Ale o so chodzi? Znowu o p....?
-
No i wreszcie dochodzimy do damskich zapasów topless w olejku ;)
I rodzą się kolejne pytania:
1. Jak często trzeba podczas takich zapasów wymieniać olej (tradycyjne) i czy to zależy od higieny kołchoźnic, a w związku z tym:
2. Jak często kołchoźnice uczestniczące w zapasach topless muszą wymieniać się biustonoszami i majtkami (sardynkami)?
ad. 1. Często. Częstotliwość wymiany SILNIE zależy od higieny kołchoźnic (niezorientowanym polecam poradnik dla gospodyń wiejskich z lat 50-tych).
ad. 2. Jak topless to nie ma biustonoszy... No wychodzi, że Cezarian to prawie dziewica jeśli tego nie wie*
* złośliwy komentarz, ale dzisiaj humor mam wisielczy...
-
Dziewica nie dziewica, chodzi mi właśnie o to, że łatwiej się wymieniać zdjętymi biustonoszami, niż założonymi. Należy oczywiście rozważyć, czy odpowiedzialna, świadoma klasowo kołchoźnica poradzi sobie wymianą niezdjętego biustonosza? Odpowiedź może być tylko jedna - jeżeli będzie z tym miała - w co należy wątpić - jakiekolwiek problemy, to zawsze może poprosić o pomoc kołchozowego sekretarza POP.
Ciekawe, że nikt nie pyta, jak podczas zapasów topless wymieniać się sarynkami w oleju.
-
jeśli olunia to czyta...
-
O! Jeden z rodziny, który od POCZĄTKU nie stracił głowy na czcze dyskusje.
Albo po prostu nie lubi sardynek w oleju. Taka rodzina Poszepszyńskich to nawet nie wiedziała, czy lubi sardynki w oleju, bo prawdopodobnie nigdy ich nie jadła, albo - na co mógłby wskazywać wątek skradzionej kiedyś Grzegorzowi przez dziadka Jacka puszki po sardynkach w puszce - jadła tak dawno, że nic nie pamięta.
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
Rozumiem, wolałabyś bottomless ;D
-
Pod warunkiem, że olej opałowy, nieprzezroczysty, odpowiednio głęboki. Tak po uszy.
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
A widzisz? Z reguły tak jest, że zarzut o seksizm - nie tylko w stosunku do sardynek płci obojga - jest wysuwany ad hoc, bez zastanowienia się. Dopiero głębsze przemyślenie tematu pozwala na zrozumienie, że seksistowski pomysł wcale taki nie był, a przeciwnie co najmniej ocierał się o racjonalizm, ba o jedyne możliwe wyjście z tej kołowatury kwadratu.
-
ad hoc, bez zastanowienia się.
a to nie to samo?
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
A już podejrzewałem Cię o spore zboczenie... ;)
-
ad hoc, bez zastanowienia się.
a to nie to samo?
A jeśli tak, to co?
-
ad hoc, bez zastanowienia się.
a to nie to samo?
A jeśli tak, to co?
a nic, tak pytam
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
A już podejrzewałem Cię o spore zboczenie... ;)
Nie trać nadziei. Jak nie to, to inne ::)
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
A już podejrzewałem Cię o spore zboczenie... ;)
Nie trać nadziei. Jak nie to, to inne ::)
Kontynuujcie Plenek, kontynuujcie. Tylko delikatnie, bo Olunia może wrócić...
-
Seksizm propagujecie koledzy. Tylko kołchoźnice i kołchoźnice. A zapasy sekretarzy POP topless w oleju? O, to bym chciała zobaczyć ::)
E, nie. Jednak nie.
A już podejrzewałem Cię o spore zboczenie... ;)
Nie trać nadziei. Jak nie to, to inne ::)
Wiesz jak rozpalić ciekawość faceta ,^, Więcej szczegółów!
-
Voyeryści... ;)
Nie ma tak dobrze. Jak powiedział sadysta do masochisty: Podręczę cię, ale... jeszcze nie teraz >:D
-
Voyeryści... ;)
Nie ma tak dobrze. Jak powiedział sadysta do masochisty: Podręczę cię, ale... jeszcze nie teraz >:D
Tak, czy siak, należy się jej słoik dżemu z sardynkami. Może być przyniesiony przez kołchoźnicę lub, wedle wyboru, przez kołchoźnika.
-
Jest mi bardzo przykro, że dyskusja na temat wiersza Poety (Polaka!) zeszła tak daleko od meritum. Niestety, niedojrzałość użytkoników tego forum jest przerażająca. Już zamiarowałem się z zaginionym czternastozgłoskowcem Jana Kochanowskiego ("Urszulka i Lenin w sardynkach"), ale się z tym wstrzymam i pójdę z tym do jakiegoś poważniejszego miejsca.
Śmiechy i chulanki, a kolejny koniec świata nadchodzi. Bawcie się dalej.
-
Ja jestem ciekaw, czy oluni też jest przykro...
-
Niestety, niedojrzałość użytkoników tego forum jest przerażająca.
Na Boga, jak na to wpadłeś?
-
chulanki
Ała. Za każdym razem, jak tak piszesz, koniec świata przybliża się o dwa metry a Cthulhu zjada małego, puszystego, morskiego kotka.
-
chulanki
Ała. Za każdym razem, jak tak piszesz, koniec świata przybliża się o dwa metry a Cthulhu zjada małego, puszystego, morskiego kotka.
Dzięki, nie chciałem być znowu nieasertywny
akółomnieto S:) ;D
-
Ja jestem ciekaw, czy oluni też jest przykro...
Tylko wówczas, jeżeli olunia zna polską literaturę na tyle, aby wiedzieć, czy interpretacja trzynastozgłoskowca była prawidłowa. Pozostaje również do rozważenia, co autor - Jan Kochanowski - miał na myśli pisząc czternastozgłoskowcem o Urszulce, Leninie i sardynkach? Oznaczałoby to, że był wizjonerem i przewidział ile dziewczynek zostanie w przyszłości pozbawionych rozkoszy podniebienia zwiazanych z jedzeniem sardynek. Jeszcze lepiej świadczy o Kochanowskim to, że już w XVIw. przewidział rozwój wypadków i napisał tren o Leninie.
-
chulanki
Ała. Za każdym razem, jak tak piszesz, koniec świata przybliża się o dwa metry a Cthulhu zjada małego, puszystego, morskiego kotka.
Kajam się jak kajak. Biedne kotki. Widać, zasłużyły sobie.
-
chulanki
Ała. Za każdym razem, jak tak piszesz, koniec świata przybliża się o dwa metry a Cthulhu zjada małego, puszystego, morskiego kotka.
Kajam się jak kajak. Biedne kotki. Widać, zasłużyły sobie.
Pewnie, że sobie zasłużyły, bo kotki, nawet małe słabo pływają pod wiatr...
-
Zwłaszcza w worku.
-
Zwłaszcza w worku.
Z mocno zaciśniętą obrożą?
-
Nie podoba mi się kierunek w którym zmierza (płynie) ten wątek, czemu daję wyraz.
Wyraz
-
Czy mi się wydaje, czy mimo pozorów estetyki w zamyśle miał to być brzydki wyraz?
-
Czy mi się wydaje, czy mimo pozorów estetyki w zamyśle miał to być brzydki wyraz?
Ba, wydaje mi się, że nie tylko miał to być brzydki Wyraz, ale jeszcze miał płynąć pod prąd. Wiecej, jest wielce prawdopodobne, że ten Wyraz płynie pod prąd i Stefek daje temu wyraz pozornie puszczając go z prądem. Udaje przy tym, że nie wie, iż puszczanie Wyrazów z prądem lub pod prąd moze naruszać prawa autorskie innych puszczalskich podobne Wyrazy.
Podobna sytuacja spotkała kiedyś sardynki w puszce i chciaż skończyło się to wszystko jakoby dobrze, bo konsumpcją, to jednak sardynki nie były zadowolone.
-
Pytanie: czy łatwiej jest płynąć pod prąd stały czy pod zmienny?
-
Pytanie: czy łatwiej jest płynąć pod prąd stały czy pod zmienny?
Oraz, czy szeregowo (niezależnie od szarży), czy rónolegle? Znowy wracamy do pytania, jak to robią sardynki. I kołchoźnice...
-
Pytanie: czy łatwiej jest płynąć pod prąd stały czy pod zmienny?
Oraz, czy szeregowo (niezależnie od szarży), czy rónolegle? Znowy wrazamy do pytania, jak to robią sardynki. I kołchoźnice...
No jeśli robią to równolegle, to jest to normalny gruppensex*...
* znowu mi skojarzenia idą w pewną stronę...
-
No jak dzieci - tylko dziwki i wódka w głowie...
-
ale dorosłe dzieci :)
-
Od razu tam dorosłe.
Co najwyżej - duże dzieci... ::)
-
No jak dzieci - tylko dziwki i wódka w głowie...
Z umiarem, w gronie rodzinnym nic nie szkodzi.
-
No jak dzieci - tylko dziwki i wódka w głowie...
Z umiarem, w gronie rodzinnym nic nie szkodzi.
To Kazik się pomylił śpiewając "gdy nie ma dzieci"?
Bliżej prawdy był chyba ten Pan: Daukszewicz Krzysztof (+ tulipan) (http://exorcysta.wrzuta.pl/audio/9D2yK1R5i5e/krzysztof_daukszewicz_czerwony_tulipan_-_wyjechali_z_miasta_starzy)