Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: Bluesmanniak w 24 Maja 2011, 15:03:24
-
Będąc na wycieczce uśmiech ;D zagościł na mej facjacie, gdyż natknąłem się na wystawę z cudnym zdjęciem i opisem.
Jednakoż nie cały opis udało mi się przetłomaczyć z polskiego na nasze i mój uśmiech zbyt szybko zamarł z bezradności. Może jaki bystry forumowicz pomoże odszyfrować, cóż tam nabazgrali w 1961 roku a przy okazji i sobie umili czas jakiś?
Kontekst: Opinogóra, od wieków posiadłość Krasińskich (m.in. Zygmunt - nie-boski poeta), po wojnie zajęta przez ludność pracującą wsi i PGR, w 1960(1961?) powstaje tu Muzeum Romantyzmu
-
Jesteśmy głęboko zobowiązani Sz. Panu Dyrektorowi za udostępnienie nam osobistego kontaktu z WG. (?) Krasińskim, z którym wygraliśmy wioczego preferansa (preceferansa?) na szpinecie (na 8 rąk), tudzież za obejrzenie przewodniczki w stylu późnego dyrektozyatu. Kochany Mausio* niech nam przetrwa wszyskiego swoje dzieła.
18.VII.1861r Pani Z. et consortes
*) Niech Jego dzieła przetrwają wszystkich złodziei i domokrążców - uwaga na orient!
Puginały
18 x VII 1961r.
-
Brawo, brawo, choć nadal nie wszystko rozumiem, a już to "wygraliśmy wioczego preferansa (preceferansa?) na szpinecie" wymaga chyba komentarza archeologa ;)
-
Nie wioczego, amatorzy, tylko uroczego ::)
Mam stos takich bazgrołów przed sobą do sprawdzenia - żebyż wszystkie były tak czytelne! A żadna bazgroła niestety nie będzie taka urocza, już ja wiem, czego się mogę spodziewać :P
Edit: przewodniczka w stylu późnego dyrektoriatu? Hę? A wy się na jakichś preferansach skupiacie...
Edit2: nie WG Krasińskim, tylko hr. Krasińskim. Ech, wy pokolenie powojenne ::)
-
Edit3: szpineta wygląda tak:
(http://katalog.muzeum.krakow.pl/sites/default/files/imagecache/museum_object_picture_small/remote/002_1295949511856_96dfb7926716377c9ceefd4bf5706887.jpg)
ta mała czarna to szpineta.
Ale żeby na szpinecie preferansa? W sumie można, z braku stolika...
-
A jednak - grafolog szkolny górą :D
Ufff, dobrze że nie pracuję w szkole...
-
Hej, na polu błyszczy kwiecie,
w preferansa na szpinecie
hrabie, damy et consortes
rżną na osiem rąk...
Tak mi się wypsło.
-
Robiłem, co mogłem :P Jakbym miał taki dorobek, jak tow. Bruxa, to pewnie też bym sobie z tym poradził. No i łeb nie ten, końcówka sesji, człowiek by się napił kulturalnie, a nie czytał o pierdołach.
-
Jedno nie przeszkadza drugiemu, najprawdopodobniej?
-
Bravou! Fakt, że Bruxa w tej trudnej kategorii nie dała młodzieży szans nie dziwi, zdecydowanie osiągnęła najlepszy czas...
Brawo, brawo, choć nadal nie wszystko rozumiem, a już to "wygraliśmy wioczego preferansa (preceferansa?) na szpinecie" wymaga chyba komentarza archeologa ;)
Sprawę tę, na pozór tajemniczą wyjaśnia znany i szanowany dowcip z czasów dobrze przedwojennych, bo sprzed I-szo wojennych, a więc o poruczniku Rżewskim:
- Poruczniku Rżewski, czy gra pan na gitarze?
- Gram.
- A na fortepianie?
- Oczywiście, ze gram, madmoisele.
- A na szpinecie?
- Jak najbardziej,
- A na harfie?
- Na harfie nie, bo karty przez struny wypadają…
Tak na marginesie, to oświeciło mnie, że porucznik Rżewski najprawdopodobniej brał udział w wojnie rosyjsko-japońskiej i jeśli tak, to musiał znać niejakiego dziadka - in spe - Jacka? O znajomości świadczy chociażby zbliżona opinia o obu tych niewątpliwych bohaterach...
-
Patrz pan, jaki ten świat mały i ile kryje niespodzianek 8)