Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Przerażająca Tfurczość Własna => Podforumeczko Stefana Bolcmana - Re-reaktywacja => Wątek zaczęty przez: Stefan w 18 Listopada 2009, 10:28:37
-
Rzekomy trup w szafie pani Leokadii Wyczuł z Białegostoku okazał się zepsutym podsłuchem znanej firmy Telefunken.
- One takie podobne – tłumaczyła się pani Leokadia – i ja się przestraszyłam i zadzwoniłam pod 112.
Odpowiednie służby już zabezpieczyły miejsce zdarzenia, zapewniły o całkowitej nieszkodliwości znaleziska, oraz zapewniły że pogrzeb biednej emerytki odbędzie się na koszt miasta.
- Nie było trupa, a teraz jest. I w papierach gra, i premia będzie – cieszył się anonimowy funkcjonariusz odpowiedniej służby.
Fakt, grunt by grało w papierach.
No bo w płucach już gra.
-
Fakt, grunt by grało w papierach.
No bo w płucach już gra.
A te gry to na ile osób? I czy mozna grać z dziadkiem?
-
Fakt, grunt by grało w papierach.
To szczególnie często widać w wojsku. Swego czasu w jakichś wojskowych wspomnieniach jeden pan opowiadał że potrzebny był w kompanii bodajże kolejny kierowca. No ale etat nie przewiduje - nic to jednak, ponieważ (lata 50-te) jednostkę do reszty zmotoryzowano, nowego kierowcę wpisano jako konia.
Z kolei na pewnej stronie o rosyjskich okrętach podwodnych stało napisane, że na którymś z okrętów typu bodajże Akuła wystąpiła plaga myszy. Niby jak wiadomo okręt bez gryzoni to nie okręt ale tam miało to skalę plagi biblijnej. Zatem jeden z matrosów przywiózł z przepustki kocurka którego wpisano na listę załogi jako marynarza. Ze zdjęcia nie wygląda co prawda raczej by złapał jakąś mysz, bo wszyscy go przekarmiali ale sztuka jest sztuka!!
-
Rozumiem, że te myszy miały gniazdo w reaktorze atomowym i jak stały, to w kłębie były wielkości siedzącego psa? A za skromne pożywienie obsługiwały kocioł parowy, który służył do ładowania akumulatorów w zanużeniu?