Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka
Inne utwory satyryczne => Inne => Wątek zaczęty przez: Psiakostka w 06 Listopada 2009, 23:11:00
-
Z Osteoporozą wyhodowaliśmy piękne tykwy. Lepsze niż te od tych z Żywata Brajana. Jako pergola służył im szkielet ołtarza zbudowanego na święto bożego ciała.
Czy to wystarczy, żebyśmy mogli mówić o świętych tykwach psiakostno-osteoporozowych?
-
Zdecydowanie. Mówię to jako nie-chemik i znam się na tym.
-
Rozumiem, że nie wydalono Cię nigdy z żadnej szkoły chemicznej?
-
Rozumiem, że nie wydalono Cię nigdy z żadnej szkoły chemicznej?
Czy szkołę chemiczną można utożsamiać ze szkołą toksyczną?
-
Rozumiem, że nie wydalono Cię nigdy z żadnej szkoły chemicznej?
Czy szkołę chemiczną można utożsamiać ze szkołą toksyczną?
Stefek będzie wiedział. On nawet, z braku innych akcesoriów wojnę chemiczną potrafi prowadzić. Co specjalsta, to specjalista.
-
Myślałem że specem od świętości jest Bruxa i na jej odpowiedź lczyłem
-
Czuję się wywołana do odpowiedzi, ale Brian to powie lepiej:
-
Swoją drogą, czy poziom świętości w tykwie jest mierzalny i co za tym idzie, stopniowalny?
-
Po sobie, ale pytanie skierowane do Psiakostki, ajko autora wątku. jak sie ma tykwa, czy rośnie, czy poziom jej świętości umożliwia już rozpoczęcie nauczań? Bo pamiętam, że tylko tym będzie dane...