Mela to mistrz a padawani nie zeszli na manowce. Brawo.
Inna jedna padawanka poszła ścieżką sensei na anglistykę i wylewnie mi kiedyś przy przypadkowym spotkaniu na przystanku dziękowała. Ona jeszcze nie wie, jaka kamienista ta ścieżka. Ale niezła z niej kozica, da radę. A widoki z tej perspektywy bywają wielce satysfakcjonujące.