Autor Wątek: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty  (Przeczytany 3661 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Baader

  • Hydraulik
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 3308
  • słoiki dżemu truskawkowego +24/-2
  • Płeć: Mężczyzna
Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« dnia: 06 Lutego 2009, 12:38:28 »
Maryla: Poświeć trochę wyżej, a teraz w prawo.

Dziadek Jacek: Maurycy świeć mi na ręce i na drzwi i nie słuchaj tego co ci mówi Maryla. Tylko nie po oczach, no ile razy mam powtarzać W lewo i troszkę niżej... No właśnie tak. Co ty robisz? Podpaliłeś mi rękaw!

Maryla: Maurycy zgaś dziadka, no co ty tam wyprawiasz.

Maurycy: Przecież gaszę jak kazałaś.

Maryla: W ten sposób to go nigdy najprawdopodobniej nie ugasisz. Możesz użyć beretu Grzegorza. O właśnie tak, a teraz zduś resztę ognia.

Grzegorz: Czy moglibyście zachowywać się ciszej, bo hałasujecie jak na wycieczce w lesie. Jeśli cała wyprawa ma się udać to musicie zachowywać się cicho i przestać kłócić.

Maurycy: Przecież ja nic nie mowię ale jak mam świecić na ręce Dziadka skoro on macha nimi jak wiatrak!

Dziadek Jacek: Macham, bo nie dość, że mi podpaliłeś koszulę to światło zwabiło jakieś latające paskudztwa i ćmy. Jedna mi nawet wpadła do rękawa i mnie łachocze. Zupełnie tak samo jak w niezapomnianym 1905 roku w Mandżurii gdy...

Grzegorz: Jak będziecie się tak zachowywali to wszyscy w zasadzie wpadniemy.

Maurycy: Ja zaraz zrobię porządek z tymi insektami, niech dziadek się chwilę nie rusza bo trudno trafić.

Grzegorz: Marylo podnieś ojca z ziemi, bo Maurycy trafił i to chyba za dokładnie... No co się tak grzebiecie, szybko bo nie ma czasu.

Maryla: Z ojcem to są zawsze same kłopoty., a mówiłam żeby go zostawić najprawdopodobniej w domu. Wygląda na to, że Maurycy trochę przesadził choć intencje miał dobre.

Grzegorz: Wracając jednak do tematu, to o ile pamiętam ten zamek nie jest za solidny, a jak się drzwi popchnie i mocno pociągnie klamkę to zamek puszczą i drzwi się otwierają.

Dziadek Jacek: No tak jest z całą pewnością jak się używa klucza, a ja ten zamek otwieram kawałkiem drutu od wieszaka, a więc to wszystko nie idzie tak szybko. Kiedyś pracowałem ze Szpicbródką i żaden zamek nam się nigdy nie oparł. O właśnie czuję, że zasuwa zaczyna się obracać. Słyszycie, zamek puścił, a teraz będę pchał kolanem.

Maryla: I co nadal zamknięte?

Dziadek Jacek: Zamek puścił ale drzwi ani drgną!

Maurycy: Może dziadek pcha za słabo, może ja popchnę? Ostatecznie jestem silniejszy i mam większą masę.

Dziadek Jacek: No dobrze ale musisz się dobrze zaprzeć, a najlepiej jeśli będziemy pchali razem.

Grzegorz: No jak idzie?

Maurycy: Drzwi nie chcą się otworzyć.

Maryla: To może powinniście je pociągnąć do siebie, a nie pchać.

Dziadek Jacek: Przecież mówiliście, że trzeba popchnąć kolanem.

Maryla: Popchnąć gdy się wychodzi, ale gdy się wchodzi to ciągnąc do siebie.

Dziadek Jacek: To zmienia całkowicie sytuację. Uwaga!!! ciągnę.
Hrrrr, hrrr,hrrrrrrrrrrr.
Dziadek Jacek: O już otwarte, wchodźcie szybko żeby nas nikt nie nakrył. Ale pewna jesteś Marylo, że tu nie ma żadnego ciecia.

Maryla., a kto by tu zatrudniał dozorcę? Przecież tu nie ma nic co by można było wynieść.

Dziadek Jacek: To się zawsze tylko tak mówi, a potem jest niemiłe zaskoczenie. Praktyka wskazuje, że zawsze coś można gwizdnąć.

Grzegorz: Nie gadajcie tylko idźcie dalej bo zaraz będzie dwunasta, a jak się spóźnimy znowu nic z tego nie będzie.

Maryla: Teraz trzeba przejść przez korytarz, minąć szatnię i odszukać salę numer 13 z naturalnej wielkości portretem szefa. Mówcie co chcecie ale ten Pałac to jednak solidny budynek, a białe, marmurowe krużganki i schody robią naprawdę ogromne wrażenie! Jakie wielkie lustra! Ogrom tego przytłacza każdego zwiedzającego.

Dziadek Jacek: Co tu dużo mówić, prawdziwy socrealizm z lat 50-tych.

Maurycy: Czy ja mogę zostawić w szatni kosś? Nie jest właściwie ciężka ale bardzo nieporęczna bo trzonek jest za długi i muszę bardzo uważać żeby nie ukłuć ojca w plecy.

Maryla: Wy róbcie co chcecie ale ja zostawiam tu tą wydrążoną dynie ze świeczką w środku. Jest nieporęczna i trudno ją trzymać.

Grzegorz . Ja też chyba odłożę worek bo te puste butelki i puszki za głośno grzechoczą w śmiertelnej ciszy panującej wkoło nas.

Maurycy: Przecież to nie butelki są powodem hałasu, a koty które tata tam wrzucił dla większego efektu.

Grzegorz: Prawda, że to był świetny pomysł bo teraz nikt nie odważy się ukraść nam worka z cukierkami jakie wyżebraliśmy od ludzi.

Maryla: Maurycy, a nie zapomnij wziąć numerków z szatni bo potem przy odbiorze mogą być jakieś problemy.

Maurycy: Tak zabrałem wszystkie numerki i cztery pięćdziesiąt które leżały na blacie. Ostatecznie nie fatygujemy szatniarza, a wiec słusznie należy się nam jego wynagrodzenie.

Dziadek Jacek: Baczność ! Nie gadać tyle. W dwuszeregu zbiórka i zapalcie dodatkową świecę. Maryla, trzymaj dystans bo po raz trzeci nadepnęłaś na moją pelerynę wampira. Czy możecie trzymać się troszkę dalej ode mnie, a przynajmniej wtedy gdy schodzimy po schodach? Stopiona stearyna kapie mi za kołnierz i nie mogę się skupić na szukaniu prawidłowej drogi.

Maryla: Tu jest tak ciemno i jakieś dziwne, mgliste sylwetki nas otaczają. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie? Grzegorzu przytul mnie mocniej, ja się boje.

Grzegorz: Zwariowałaś! też znalazłaś miejsce na przytulanie. Trzeba było o tym pomyśleć gdy cię budziłem rano.

Maryla: W domu bolała mnie głowa bo miałam migrenę.

Dziadek Jacek: To siedź teraz cicho i nie gadaj tyle. Idziemy w lewo, a potem w lewo i jeszcze raz w lewo. Wygląda na to, że jesteśmy na miejscu. O tak, teraz sobie przypominam, to ta sala.

Maryla: No nareszcie, a już myślałam, że zabłądziliśmy.

Grzegorz: Ostrzegam po raz kolejny, że dochodzi dwunasta i musimy się spieszyć.

Dziadek Jacek: Właśnie tu postawimy świeczkę przed tym obrazem. Ciekawe gdzie ja schowałem kadzidło? O mam je, schowało się to znaczy wpadło mi przez dziurę w kieszeni do nogawki. Grzegorzu dawaj zapałki bo trzeba zapalić trzeci ogarek. Widzisz, że z emocji trzęsą ci się ręce i masz problemy z zapaleniem tego papierosa z kadzidłem.

Maurycy: Daj, ja zapale bo wypaliłeś już pół pudelka, a drugą połowę rozsypałeś.

Maryla: To z przejęcia. Najprawdopodobniej właśnie zaczyna się najważniejszy moment naszych halloweenowych obchodów Meneli.

Maurycy: Czego? bo nie bardzo rozumiem.

Grzegorz: Musisz wiedzieć Maurycy, że jest to starosłowiański zwyczaj opisywany jeszcze przez naszego Litewskiego Wieszcza Adamusa Mickiewiczusa. On w swoim utworze nazywał to Dziadami ale ponieważ język się rozwija i zmienia dziś idąc z duchem czasu, nazywamy ten obrządek Lumpami lub Menelami.

Dziadek Jacek: Masz racje Grzesiu, że tak dbasz o stare zwyczaje i przekazujesz swą wiedzę o przeszłości dla młodego pokolenia. "Gdy skorupka za młodu nasiąknie to na starość menelstwem traci" jak mawiał kapral Jedziniak zabierając na wódkę Sebkowi Sewastopolskiemu ostatnie dwa ruble.

Maurycy: No tak, ale to brzmi trochę dwuznacznie, że kultywujemy "Dziady". W dzisiejszych czasach to wyraz archaiczny, który brzmi dwuznacznie. To znaczy co? Popieramy dziadostwo?

Dziadek Jacek: Właściwie to masz racje i dlatego ja osobiście wole używać słowa Menele, które to jest na wskroś nowoczesne i pozbawione złych historycznych skojarzeń.

Grzegorz: Nie gadajcie tyle bo kadzidło gaśnie i przestaje dymić.

Maryla: może to i lepiej bo strasznie śmierdzi., a tak właściwie to co ojciec do niego dołożył?

Dziadek Jacek: Jako Guślarz z solidnym doświadczeniem Mandżurskim, dałem do niego cztery mało używane pety i dwie pokruszone pastylki Prozaku.

Maryla: Czego?

Dziadek Jacek: Mówię chyba wyraźnie! Prozaku, takiego środka dla schizofreników, bo uważam, że on tu będzie jak najbardziej na miejscu.

Grzegorz: Cisza! Tak się drzecie, że nie zauważyliście, że ktoś się tu pojawił i patrzy na was dziwnym wzrokiem.

Maurycy: Sądząc z ciepłego futra i czapki z nausznikami, to chyba cieć.

Chór:

Wszelki duch, jakaś potwora
Widzicie i wy upiora.....
Pierś ma zbroczoną posoka
w jego duszy ran jest wiele
straszne cierpi on katusze
bo wojnę wygrały Katiusze


Dziadek Jacek: Zjawo, zjawo kim jesteś?

Duch: Namiestnikiem tej Priwislanskiej Oblasti.

Dziadek Jacek: O, kurteczka, to jest chyba Nowosilcow, ale całkowicie nie jestem pewien, bo ze stroju, wąsików i uczesania, przypomina mi Zachariasza Dorożyńskiego, zabójce Igi Korczyńskiej, tancerki warszawskiego teatrzyku Ananas.

Maryla: Grzegorzu, zapachniało siarkowodorem czy to ty?

Chór:

Ciemny wąsik, białe lica,
z tyłka dym i błyskawica
błąka się wiecznie po ziemi
ze współpracownikami swemi

Dziadek Jacek: Zaraz, zaraz Maurycy poświeć lepiej. Ja go pamiętam ze zdjęć i nekrologów w gazetach. To nie jest jednak Zachariasz Dorożyński, to premier z lat 50 -tych, to Bolesław Bierut.

Chór:

Tak! to potępieńca głowa
z kart historii do was wola
Nie masz nigdy męki końca
Mawiał Stalin nasz pogromca

Duch: Widzę, że mnie poznajesz. To bardzo dobrze bo obecnie nic się o mnie nie mówi i pisze choć zrobiłem tyle dobrego dla ludu pracującego miast i
wsi

Dziadek Jacek: a zgiń, przepadnij, duchu nieczysty! Ciebie tu nie potrzeba. Czego chcesz?

Duch: Sprawiedliwości i równego traktowania wszystkich premierów. Żądam zaprzestania dyskryminacji!

Grzegorz: Opisywaniem systematycznej dyskryminacji premiera, w duchu miłości bliźniego, zajmuje się codziennie Gazeta Więzienna, a dochodzenia dziennikarskie robi Szkło Kontaktowe. Pewny jestem, że w tej dziedzinie nie można już nic nowego zrobić ani wymyslic.

Maryla: Nie kompromituj się przy obcych, Grzegorzu? Protokół dyplomatyczny Meneli wymaga abyś przynajmniej przykląkł przed Namiestnikiem. No szybko, na kolana!

Dziadek Jacek: Grzesiu nie wymiguj się od obowiązków. Zawsze można zrobić więcej i lepiej się wykazać, tym bardziej, że do was mówi były prezydent Rzeczypospolitej pełniący też role premiera PRL. To właśnie on zakładał w powojennej Polsce fundamenty demokracji socjalistycznej, tępiąc kułaków i lokai burżuazji.

Grzegorz: Jeśli działał we władzach zwierzchnich i wzmacniał fundamenty, to z całą pewnością nikt go nie będzie dyskryminował. może spać spokojne bo u nas, po odkreśleniu grubą kreską z całą pewnością, nikt go nawet palcem nie ruszy.

Duch: Spać spokojnie powiadasz nieszczęśniku?, a słyszysz ten upiorny chór?

Chór:

Darmo żebrze darmo płacze
Hej ,sowy wrony, puchacze
Niegdyś panku sługi twoje,
dziś przeklęte zewłoki
Hej, Sowy, Wrony i Kruki,
Szarpcie działacza na sztuki!

Maryla: Ciekawe co to za upiorny zespól ? Glosy mało przyjemne i fałszują okropnie.

Duch: To Beria, Minc i Berman wykonują swoje służbowe czynności.

Maryla: Znęcają się nad tobą, a ty to nazywasz służbowymi czynnościami?

Duch: Dlaczego? Przecież Szef zawsze wykańczał swych pomocników i na tym polegał cały ten diabelski system.

Chór:

Każdy okropne cierpi męczarnie
kiedy Szef władzę zagarnie
Od wschodu aż do zachodu
ucierpi każdy z nędzy i głodu

Duch: No i sami powiedzcie czy w takim towarzystwie można odpocząć po śmierci? Nie jest mi to dane i nigdy nie będzie! Całą wieczność nie zaznam spokoju przez tych intelektualistów z Urzędu. Jedyna pociecha, że co 10 lat zmieniamy się miejscami, a wiec można się będzie odegrać. Za dwa tygodnie to ja będę wyrywał kawałki mięsa z Berii, a za lat 50 z Minca! Szef jest jednak dobry i sprawiedliwy!

Chór:

Tak więc muszę powiedzieć szczerze
sprawiedliwe stwierdzenie Boże
kiedy historia Związek rozwiąże
upiorom zemsta jedynie pomoże.


Duch: My tu gadamy, a wieczność upływa. Musze już kończyć bo w noc Halloweenową szef dal mi przepustke na "Menele" tylko na pięć minut. Powtarzam jeszcze raz! Wykopcie premiera i zbadajcie go! Zbadajcie dokładnie tym bardziej, że był precedens. Zegnajcie i do niezobaczenia na tym i tamtym świecie!

Chór:

choć zal karmić żarłoczne ptaki
lecz niestety wyrok taki

Grzegorz: Ja się nie zgadzam na żadne wyroki. Rozumiem, że większość naszych posłów dziwnie się wypowiada i zachowuje w sejmie ale to nie powód do wydawania wyroków, wykopywania i przymusowych badan lekarskich. Ostatecznie żyjemy w demokratycznym kraju i nikt nic nikomu u nas narzucać nie może. Gazeta Więzienna i autorytety moralne nie widzą w takich zachowaniach nic nagannego, to o co ma pretensje Duch i dlaczego nawołuje do użycia siły i anarchii?

Maryla: Najprawdopodobniej ja też już nic z tego nie rozumiem.

Dziadek Jacek: Ach wy głąby kapuściane, gdybyście znali trochę historie to byście wiedzieli o co tu chodzi.

Maurycy: Jemu nie chodziło o ciebie tato. On wyraźnie żądał aby jego wykopano i zbadano, a nie premiera! Wszyscyśmy to słyszeli wyraźnie.

Dziadek Jacek: No właśnie. On ma pretensje, że Władka wykopano i badano, a Bolka nie?

Maryla: Nie wiedziałam, że Bolek jest chory, bo bym mu posłała kwiaty.

Dziadek Jacek: Jak się słucha trochę dłużej tego co mówicie, to można zwątpić. Czy wy naprawdę nie rozumiecie co się do was mówi?

Maurycy: A tak miedzy nami mówiąc to ja też nie bardzo rozumiem dlaczego Duch ma tak dziwne zadania?

Dziadek Jacek: Właściwie rzecz biorąc to chodzi o drobiazg. Bolek jak to komentowała Radiostacja Erewan w wierszyku krążącym po Polsce: " Pojechał w futerku wrócił w kuferku".

Grzegorz: Nic o tym nie słyszałem., a gdzie to się stało?

Dziadek Jacek: W Moskwie w czasie kurtuazyjnej wizyty towarzyskiej u Słoneczka.

Maryla: Naszego?

Dziadek Jacek: Co ty za bzdury pleciesz? To było ponad pół wieku temu!

Maurycy: Ciekawe co mu tak zaszkodziło, dioksyny czy może Polon 210.

Maryla: Maurycy, chodziłeś do szkoły chemicznej i nie nauczyli cie tam ani chemii ani logicznego myślenia. Gdyby to był izotop Polonu to w ciemności, Duch by świecił własnym, solidnym światłem, a sam przecież widziałeś, że ledwo co go było widać!

Grzegorz: O nie! Nie ze mną takie numery, mnie w to nie mieszajcie i nie pozwolę popsuć braterskich stosunków jakimiś badaniami lekarskimi. Wasze niedoczekanie, nie będę wychodził przed orkiestrę i nadstawiał karku za jakiegoś tam Ducha! Kategorycznie oświadczam, że nie zgadzam się na polityczną prowokację, a po drugie materializm marksistowski i liberalizm współczesny wykluczają życie pozagrobowe i wszelkie kontakty z zaświatami.

Maurycy: A premiera na uchodźstwie można było badać i zakłócać jego spokój? Czy to było w porządku?

Grzegorz: Najprawdopodobniej tak, ale to zrozumiale, bo on stał po niewłaściwej stronie barykady!

Maryla: Czy wy sobie wyobrażacie jaka afera może powstać w Brukseli, gdyby lekarze gruntownie przebadali Bolka?

Dziadek Jacek: Ale wy jesteście dziecinni! Czy ktoś całkowicie przemoczony może być bardziej lub mniej mokry?

Maurycy: Najprawdopodobniej macie racje. On sam siebie zniszczył swoimi działaniami. Jemu już nikt i nic nie pomoże, nawet lekarz.
Hochsztapler pan jesteś panie starszy! Zwykły hoch... hochsztapler!!!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44821
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-30
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #1 dnia: 10 Lutego 2009, 14:24:28 »
Ja przeczytałem i do tego podobał mi się. Do momentu rozmowy z duchem jest wręcz świetnie. Potem, aczkolwiek myśl autora nadal budzi uznanie, krzywiłem sie nieco. Krzywiłem z powodu mojego skrzywienia dotyczącego RP, bo zawsze uważałem i uważam, że to słuchowisko powinno byc jak najdalej od polityki. Za 10 lat kto będzie kojarzył aluzje do pogrzebów Bieruta i ekshumacji Sikorskiego? Krótko mówiąc Menele mogły się potoczyć w absurdalno-abstrakcyjnym kierunku. Ale, to taka moja maniera, rzecz gustu.
Passus z drzwiami - bardzopalcelizaćposzepszyński.
Chór - nowość w RP i baaardzo dobrze. Zastanawiam się tylko, czy pomiedzy chórem (menelskim?), a rodzinką nie powinno dojść z miejsca do jakieś awantury? Czy ten chór pamięta niezapomniany rok 1904? Może nawet, kto wie, uczestniczyli w nim Sebek Sewastopolski i kapral Jedziniak?

Na dodatek tak mi sie kołacze po głowie, że Władek co prawda premier na uchodźctwie, ale badali go na miejscu. ;)

Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Baader

  • Hydraulik
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 3308
  • słoiki dżemu truskawkowego +24/-2
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #2 dnia: 10 Lutego 2009, 15:08:58 »
Krzywiłem z powodu mojego skrzywienia dotyczącego RP, bo zawsze uważałem i uważam, że to słuchowisko powinno byc jak najdalej od polityki. Za 10 lat kto będzie kojarzył aluzje do pogrzebów Bieruta i ekshumacji Sikorskiego?

Nie inaczej. Były już "polityczne" odcinki RP, a nawet dwie duże grupy grupy takowych - te wyemitowane w okolicy tak zwanej sprawy Oleksego, oraz oczywiście kampania prezydencka Grzegorza. Plus kilka izolowanych, jak np "Drukarnie". No i na dwoje babka... ; "Drukarnie" to jak dla mnie jeden z najlepszych odcinków, kampania ma parę jasnych punktów ale odbieram ją jako nieco naciaganą. Fakt faktem, że Tom upolitycznia dość znacznie swoje odcinki ale jak się tak zastanowić, to czyjeż duchy mogą się ukazywać w PKiN im. Józefa Stalina? Plus za to właśnie, a ponadto: za nawiązanie do tradycji RP (były już duchy, no dobra: inkasent ale zawsze), nowy element - chór oczywiździe i wiążące się z jego wprowadzeniem nawiązanie do, było nie było, klasyki.
Hochsztapler pan jesteś panie starszy! Zwykły hoch... hochsztapler!!!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44821
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-30
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #3 dnia: 10 Lutego 2009, 18:49:18 »
Żeby było jasne, nie ma nic przeciwko kabaretowi politycznemu. Natomiast RP to dla mnie zawsze bastion humoru bez aluzji politycznych, co nie znaczy, że bez historycznych.
Tom w tym sensie "upolitycznia" swoje odcinki, jego prawo. Treść mi się co do zasady podoba, maniera polityczności nie. Podobnie mam z odcinkami RP Zembatego. Im później, tym polityki więcej. Zresztą sam Zembaty przyznał, że zmiany społeczno-polityczne po 1989r. "zabiły" formułę RP.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Baader

  • Hydraulik
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 3308
  • słoiki dżemu truskawkowego +24/-2
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #4 dnia: 10 Lutego 2009, 20:34:40 »
Tom w tym sensie "upolitycznia" swoje odcinki, jego prawo.

O tym nawet nie wspominałem, wszak rzecz jest oczywizda z definicji.

Natomiast RP to dla mnie zawsze bastion humoru bez aluzji politycznych, co nie znaczy, że bez historycznych.

Nie jestem pewien czy w naszym pięknym kraju da się to rozdzielić. Może dla wydarzeń sprzed niezapomnianego 1683 roku a i to wcale nie takie pewne. To jest też jakaś miara stopnia powrotu do normalności.

Im później, tym polityki więcej. Zresztą sam Zembaty przyznał, że zmiany społeczno-polityczne po 1989r. "zabiły" formułę RP.

Nie tylko RP. Ileż to twórców straciło swego żywiciela! Niektórzy politycy nie potrzebowali już kabaretu bo sami byli ponurym żartem, z drugiej strony nie wystarczyło już rzucić aluzję, "wicie rozumiecie, bo ONI..." - i sala wyła.
Hochsztapler pan jesteś panie starszy! Zwykły hoch... hochsztapler!!!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44821
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-30
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #5 dnia: 10 Lutego 2009, 22:37:01 »
Im później, tym polityki więcej. Zresztą sam Zembaty przyznał, że zmiany społeczno-polityczne po 1989r. "zabiły" formułę RP.

Nie tylko RP. Ileż to twórców straciło swego żywiciela! Niektórzy politycy nie potrzebowali już kabaretu bo sami byli ponurym żartem, z drugiej strony nie wystarczyło już rzucić aluzję, "wicie rozumiecie, bo ONI..." - i sala wyła.

Teraz także są tego typu aluzje, zresztą wykorzystywane i przez nas (w tym przez piszącego) na forum. Wystarczy coś wspomnieć o kaczkach, czy o pewnym radiu i już wszyscy wiedzą, że należy się śmiać. Tak zresztą ma być...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Stefan

  • Gość
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #6 dnia: 09 Kwietnia 2009, 12:17:49 »
Teraz także są tego typu aluzje, zresztą wykorzystywane i przez nas (w tym przez piszącego) na forum. Wystarczy coś wspomnieć o kaczkach, czy o pewnym radiu i już wszyscy wiedzą, że należy się śmiać. Tak zresztą ma być...
A bez metafor bo nie rozumiem?
O so chodzi z drobiem czy radiem?
Poważnie pytam, bo czasami sobie żartujemy...

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 34052
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: Odcinek nr 20, czyli Dziadek Dwudziesty
« Odpowiedź #7 dnia: 09 Kwietnia 2009, 15:17:38 »
A bo kaczki to ogólnie śmieszne som.
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.