Kategoria ogólna > Wątki i wiadomości starego forum

Młodzież a książki - c.d.

(1/194) > >>

666:
kc9   
1. Młodzież a książki - c.d.
    Proponuje tu przenieść rozmowę na powyższy temat z "Nie tylko dla orłów". Głównym powodem jest to, że nasze kochane forum blokuje mi zamieszczenia riposty na ostatnią wiadomość Stefka...

Widze, że nie zostałem zrozumiany tak jak tego chciałem, być może jest to spowodowane tym, że nie wyraziłem się wystarczająco jasno. A więc powiem prosto na przykładzie mojej klasy. Osoby, które czytają to ludzie inteligentni, odnoszący najlepsze wyniki w nauce, posiadający szerokie zainteresowania, nie wywyższając się przy tym ponad innych, no chyba że kulturą osobistą. Pozostała część osób czyli ok 72% to ludzie, którzy psują atmosferę w klasie, urabiają innym ....akhm...,wystawiają klasie opinie, i nie jest to bynajmniej opinia pozytywna. Naturalnie nie odnoszą sukcesów na języku polskim a z obcych znają tylko łacinę.....podwórkową, której zresztą często, chętno używają. Oczywiście nie chcę tu tworzyć jakichś stereotypów, to po prostu tylko moje obserwacje...Nie mieszajmy tu redaktorów pewnej GAZETY, gdyż mowa jest raczej o młodzieży.


Stefan-Bolcman napisał/a:
> kc9 napisał/a:
> > Łatwo jednak zauważyć różnicę
> > już po krótkiej rozmowie z osobą, która czyta, a
> > tą która tego nie robi(zapatrywanie na świat,
> > zachowanie w stosunku do otoczenia, stawiane
> > sobie cele etc. etc.)...
>
>
> Hmm, kolega młody jest i niedoświadczony...
> POZORY MYLĄ Są goście co nic nie czytają a jednak
> robią wrażenie jakby czytali... Czasami nie da
> sie gościa rozpoznać po gadce... (vide 95%
> redaktorów pewnej gazety)
> Generalnie ludzie dzielą się na tych co czytają i
> na tych co piszą.
> I zganijcie do której ja należe
> A onośnie celi - do cele powinny być przestronne,
> skanalizowane i z dostępem do Internetu!


Stefan-Bolcman
2. RE: Młodzież a książki - c.d
    Zostałeś dobrze zrozumiany, napisałeś prosto, jasno i klarownie. To ja lubię krążyć bokiem tematu (lekarze mówią że to nieuleczalne).
Nie wiem jak jest z młodzieżą, ale u starszych to coś im mogło zostać ze szkoły - bo dawniej w szkołach to czytało się książki a nie ich streszczenia.
I problemem było zdobycie książki, a nie jak teraz środków na nią.
Ale generalnie ludzie mniej czytają, no ale jak literackie noble dostają tacy lewacy jak w tym roku to ja im się trochę nie dziwię.
Prawdziwa literatura (napisana powiedzmy po 1990 roku) nie jest za bardzo dostępna w szerokim obiegu...
A zresztą "de gustibus non est disputandum" że po raz kolejny pochwalę się jedyną łacińską maksymą którą znam...
Reasumując - zdecydowanie wole książki od gazet (w tej chwili prawie wszystkich - no może Czas Najwyższy daje się czytać a i to nie zawsze) no ale jak tu czytać książkę przy posiłku (mama zabraniała i biła po łapach)... Gazety nie szkoda, książki tak (no chyba że pożyczona
A pomiędzy posiłkami to nie bardzo jest czas na czytanie, a wieczorem to oczy się kleją...
Ale odnosi się to do osób dorosłych, młodzież nie czyta bo nie musi...
Choć jak ja chodziłem do szkoły, to moja średnia wynosiła 200 pozycji rocznie (teraz to chyba tyle do emerytury już nie przeczytam...)
Edit (by Andrzej nie pretensji że licznik mi skacze)
Ech Nad Niemnem - ja też przebrnąłem - ale gdy zaczynał się opis przyrody to szybko 30 stron w przód i akcja jakoś się kleiła...
A kto przeczytał Lorda Jima "jak leci"? Bo ja miałem wydanie z Ossolineum i leciałem chronologią...


Cezarian   
3. RE: Młodzież a książki - c.d
    Nić dodać, nić ująć (jak mawiał pewien krawiec), pod tym względem młodzież ma teraz gorzej. Kto to kiedyś widział streszczenia książek? Chociaż, gdybym ja był nauczycielem, to szybko bym oduczył czytania streszczeń. Gdzie te czasy, gdzie caaaały wieczór i wiekszość nocy czytałem Chłopów (obecnie chyba Rolników), nie tylko dlatego, że następnego dnia miało być dokładne odpytywanie z tejże, ale nawet (O ZGROZO! jak mawiał krwawy Hegemon i nie tylko), że mi się podobało. Ha, przeczytałemn nawet z trudem, co prawda, Nad Niemnem, które wyjatkowo mi nie leżało...


andrzej74
4. RE: Młodzież a książki - c.d.
tak "lord jim" miał chyba z 500 stron, na końcu nie pamiętałem, co było na początku


Hemetal
5. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Cezarian napisał/a:

> (O ZGROZO! jak mawiał krwawy
> Hegemon i nie tylko)

Niech CO Krwawy Hegemon...!?


Cezarian
6. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Hemetal napisał/a:
> Niech CO Krwawy Hegemon...!?
>
>
NIECH ŻYJE! oczywiście, ale przypominam, ze wcześniej sam krwawy zewolił niejakiem kapralowi wznieść okrzyk. A czy tu było zezwolenie?


Stefan-Bolcman
7. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Cezar mnie ubiegł, ale ja sie nie martwie, ponieważ (prz całym szacunku dla Janusza Christy) jestem zdecydowanym zwolennikiem (rzekłym fanem) papcia Chmiela.
Niech żyje Tytus de ZOO


Cezarian
8. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Przy całym szacunku dla Tytusa i papci (może już prapapci?) Chmiela, porównujmy rzeczy porównywalne...


Stefan-Bolcman
9. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Cezarian napisał/a:
> Przy całym szacunku dla Tytusa i papci (może już
> prapapci?) Chmiela, porównujmy rzeczy
> porównywalne...
Pozwole sobie się niezgodzić (uff).
Format Tytusa był poręczny (2xB6) natomiast format Kajka (A4) był nieporęczny i nijak nie dawało się go czytac przy obiedzie.
I tu widać wyższość Tytusa nak Kajkiem (no może A'Tomka nad Kajkiem)


Cezarian
10. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Nie zasłaniaj się Stefek obiadem, świetnie wiemy, gdzie czytałeś Tytusa i wszyscy wiemy, że nie było to przy obiedzie. Wyszło także na jaw, że chodziło ci nie tyle o rozmiar kartek, co o miękkość papieru.
Zaraz, miało nie być o polityce?


Tosia85
11. RE: Młodzież a książki - c.d.
    O Tytus jest cudowny Mam nawet zdjęcie z Papciem Chmielem i autograf na XXIV chyba księdze (też byście chcieli, co? )
A jeśli chodzi o książki, to ja powiem, że z lektur podobały mi się:
-Lalka
-Ziemia Obiecana
-Chlopi
-Nad Niemnem
Generalnie lubię długie książki
natomiast nie byłam w stanie przebrnąć przez słynnego Lorda Jima, Trylogię (nie przeczytalam), Dziady cz. III (czytając nie zauważyłam, ze brakuje 30 stron). Poza tym uważam, że Granica to straszny gniot!


kc9
12. RE: Młodzież a książki - c.d.
    TRYLOGII nie przeczytała!!!??? Konam...No i jeszcze jak mogłaś opuścić najlepszą część dziadów, części III - "Srocz" ??


Stefan-Bolcman
13. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Tosia85 napisał/a:
z
> lektur podobały mi się:
> -Lalka
> -Ziemia Obiecana
> -Chlopi
> -Nad Niemnem
> Generalnie lubię długie książki
Poza tym uważam, że
> Granica to straszny gniot!
I 2 mamy niepodwazalny dowód na to, że Tosia jest kobietą. Jeżeli jej podobało się długie Nad Niemnem, to prosze wysokiego sądu ja nie mam już nic do dodania.
A granica pozwala istnieć obu stronom i to na cąłkiem niezłym poziomie.
A zresztą Nałkowska byla dużo lepsza od Orzesz ty Kowej.
A Zenek Ziembiewisz... i jego bankructwo drobnomieszczucha. Ech - pani od polskiego zagięła na tym kiesyś 3/4 klasy..
Przyznać się - kto lubi Żeromskiego? I Cezarego co sie Boryka...
PS
Pytanie do wielbicielki Nad Niemnem - Jaki był kolor ścian w pokoju Rózi? Ha?
PRZEWIDZIANA NAGRODA!


PiesMurzyn
14. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Młodzież, młodzież właściwie do jakiego wieku jest młodzież?

Co do lektur to też uważam "Lorda Jima" za bardzo ciężkostrawnego. "Nad Niemnem" nie zdążyłem skonsumować bo trzeba było jeszcze "Potop i "Lalkę" przetrawić.
Największe odjazdy były chyba po "Procesie".


Stefan-Bolcman   
15. RE: Młodzież a książki - c.d.
    PiesMurzyn napisał/a:
> Największe odjazdy były chyba po "Procesie".
To ta "kafka" to nie była chyba tylko z cukrem i mleczkiem... Ha ha ha


andrzej74
16. RE: Młodzież a książki - c.d.
Kafki dobre były opowiadania - "Kolonia karna" i "Przemiana"
a "Lalka" mi się podobała, jak myślicie, czy Wokulski się wysadził czy raczej do Paryża pojechał?


Cezarian
17. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Tu się zgadzam z Krzyśkiem. Z różnych względów, o których on wie, a ja rozumiem, łączy nas miłość do Trylogii. Należę do tej kategorii osób, która jest w tej książce zakochana i nic na to nie poradzę. Jak sobie przeczytałem pod koniec ubiegłego roku po raz kolejny, ale pierwszy od lat chyba 10 w całości Ogniem i mieczem, to dochodzę do wniosku, wbrew licznym zarzutom kierowanym pod adresem Sienkiewicza, że świetnie oddał ówczesne realia i właściwie rozłożył proporcje okrucieństwa i przywar obu stron.
A jak mowa o Sienkiewiczu, to przypominam "W pustyni i w puszczy", nie tylko dlatego że nie mając jeszcze 10 lat się w niej zaczytywałem, ale dlatego, że ostania ekranizacja tej książki jest tak tragiczna, że stanowi najlepszy dowód (tutaj nawet Andrzej się ze mną zgodzi, choć co do zasady jest znanym abolicjonistą) na konieczność przywrócenia kary śmierci, przynajmniej dla niektórych reżyserów i scenarzystów. Ale za to jest tak wspaniale poprawnopolityczna i budująca mosty pomiedzy rasami...


Tosia85
18. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Niestety nie pamietam jaki byl ten kolor, ale nagrody chyba nie powinnam żalować.. znając Stefana pewnie byłaby to jakaś piosenka o baranku w 5 językach albo coś w tym guście...
A propos w "Pustyni i w puszczy".. ja myślę, że w świetle ostatnich wydarzeń związanych z psychologiem Jackiem S. i Michaelem J. ksiązka ta stała się niepoprawna politycznie i powinna być skreślona z listy lektur. Przecież ten Staś był od Nel starszy chyba z 10 lat!
Jeszcze mi sie przypomnialo, ze "Hrabia Monte Christo" tez bardzo mi przypadl do gustu, a to juz nie jest babska ksiazka

edit:
tez sie caly czas zastanawiam co wlasciwie ten wokulski zrobił.. mysle, ze chyba rczej pojechal do Paryża (z tęsknoty za balonem zapewne), gdzie dokonał żywota na słynnym paryskim bruku. Choc moze faktycznie sie wysadzil... strasznie mnie wkurzał ten jego romantyzm!
Proces.. to bylo niezle zakrecone. Ferdydurke tez bylo zakrecone, ale to akurat mi sie podobalo


Baader
19. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Kur... czę! Ale fantastycznie abstrakcyjna dyskusja się tu pojawiła! Co do Wokulskiego stawiam na Paryż: przez całą książkę facet miał dość rozsądne podejście do życia więc wysadzenie się nijak mi nie pasuje. Co do "Trylogii": wara! Wyrosłem w zasadzie na tym! Nie mówiąc o tym, że była ona inspiracją dla wielkiego Andrzeja W. Jak można tego nie przeczytać? Co do "Nad Niemnem" - dwa słowa: prototyp telenoweli. Co do Tytusa - choć zostałem przez co poniektórych poniekąd wyśmiany, mam komplet tomów w JPEGu, chętnych proszę o kontakt na mail.


Cezarian
20. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Kto miałby Cię wysmiać za Tytusa? Tytus jest naprawdę ekstra, chociaż powtarzam, dla mnie Kajko i Kokosz to absolutny top. Wracając do książek, to dzieki Tosia, za przypomnienie Hrabiego Monte Cristo. Znakomita książka i chyba najlepsze Dumasa, nic nie ujmując jego trylogii.
Lalka tak i to zdecydowanie, zaś nad Niemnem zdecydowanie nie. Chyba niewiele książek mi się w szkole gorzej czytało. Natomiast ktoś tu wspomniał Przedwiośnie. Mnie się podobało nie tylko ze względu na bohatera.
Lepiej niech młodzież napisze co się teraz czyta poza lekturą. Pamiętam szał czytelnictwa jakie swego czasu wywołało Imię Róży... A teraz co się czyta?


Tosia85
21. RE: Młodzież a książki - c.d.
    A właśnie, może ktoś ze zgromadzonych opowie mi jak to wlasciwie bylo z "Imieniem Róży"... Teraz jest to lektura w LO, na szczescie dopiero w 3.klasie Więc czy to jest prawda, ze ta ksiazka byla eksteremalnie popularna? Aż mi się wierzyc nie chce.. choc podobno Eco pisal ją z założnenia jako "powieść idealną" - była tajemnica, romans, zabójstwo, interesująca sceneria (?) i takie tam... w każdym razie tak powiedzial w jakims tam wywiadzie, a moze w tych jego "Zapiskach na pudeklu od zapalek" :?
Slyszalam tez, ze gdy w TV byla niewolnica Izaura, to ulice calkowicie pustoszaly, bo wszyscy siedzieli w domach i ogladali, ale w to juz chyba nie uwierze


Stefan-Bolcman
22. RE: Młodzież a książki - c.d.
W tym wątku to mi chyba wolno sie wypowiadać, więc sróbuje.
Imię Róży - grube nudziarstwo, prawie tak jak film. No, film trochę żywszy. Jak możesz to nie czytaj.
Choć sam mam PIWoskie wydanie to jednak Ecco powinien poprzestać na pisaniu na pudełkach od zapałek.
A odnośnie niewolnicy dinozaura - to fakt. Sam pamiętam, jak ksiądz skrócił rekolekcje, by zabłakane duszyczki mogły zdążyć na emisję. Ja co prawda przegapiłem ten fenomen (zajęty byłem czytaniem Imienia róży), czego nie mogę sobie wybaczyć do dziś. Znaczy i jednego i drugiego.
Mam nadzieję, że silny nacik mas pracujących wymusi na rządzie albo innym sejmie wydanie tego na DVD.
Pamiętam rozmowę dóch emerytek:
- Pani, wie pani ze to ma ponad 100 odcinków?
- Pani, to ja niedożyję końca. Cza napisać do telewiazji żeby puszczali częściej.
Nie wiem czy dialog ów dotyczył akurat Dinozaury czy może betonowego kręgu ale tym żył naród.
A czy teraz kto się ponieca (może za wyjątkiem mojego teścia) z powodu emiji 16123 odcinka Mody na sukces?
O tempora, o mores, że na koniec poichwalę się maksymą która
1. Sie mi akurat przypomiała
2. Nawet nie ma jak popełnić błedu
3. I być może nawet pasuje jak pięść do nosa.
Zdecydowanie popieram zakaz publikacji dla Stafana![\b]

andrzej74
23. RE: Młodzież a książki - c.d.
    co do ekranizacji "lektur szkolnych" to ostatnio obglądałem w tv "Starą baśń", oj ludzie kochani, takiego kabaretu POD KAŻDYM WZGLĘDEM dawno nie widziałem. Choć słowo "dawno" w takim kontekście jest może nieostrożnie użyte - ekranizację "Kwo Wadis" i "Ogniem i mieczem" też były bardzo śmieszne, dobrze, że zabrakło pieniążków na "Krzyżaków".

co do wysadzania Wokulskiego to jest jakaś literacka tradycja wysadzania się - zrobił to Wołodyjowski i Redut Ordon, więc czemu nie Wokulski?


Baader
24. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Niewolnicę Din... Izaurę pamiętam. Z ówczesnych "tasiemców" ten był jeszcze do zniesienia - nasza tiwi nadała go w mocno okrojonej wersji, coś 18 czy 20 odcinków wybierając kluczowe, więc i akcja przyspieszyła. Ulice faktycznie pustoszały, w jakiejś gazecie gość całkiem serio radził mieszkańcom bloków gdzie jest niskie ciśnienie wody łapać ww. wodę do wanny podczas emisji filmu bo na pewno nikt się wtedy nie kąpie ani nie pierze, a matki bywało nadawały imię Izaura córkom. Biedne dzieci.

Z takich filmów wymienić należy jeszcze pomijany tu niesłusznie "Powrót do Edenu". Mimo biblijnego tytułu głównym bohaterem był tam pewien krokodyl. Film ten emitowano w niedziele (chyba) i był to taki powiew "zgniłego Zachodu": po raz pierwszy puszczano przed nim i po nim reklamy Prusakolepu (pamiętam kwestię z Bezalkoholowej Audycji Rozrywkowej BAR: "Odkąd sąsiadka kupiła to paskudztwo, ciągną do niej, przez nasze mieszkanie, karaluchy z całego bloku").


Cezarian
25. RE: Młodzież a książki - c.d.
    No a Shogun? A Bonanza? A dla koneserów sf Kosmos 1999 i Studio 202. Ach to się ogladało. To były plusy generalnej bryndzy w TV. Wszyscy oglądali te wybarne, najlepsze programy, filmy i je znali, teraz to chyba nie do pomyślenia. A opustoszałe ulice to fakt, który nikogo z tamtych pokoleń nie dziwi. Dodam jeszcze grę naszej reprezentacji w piłce nożnej, którą po występach w Niemczech - RFN (a w zasadzie NRF, jak wówczas mówiono) witało w Warszwie 100.000 ludzi i cala ekipa jechała odkrytym autokarem przez trasę łazienkowską.


kibelek   
26. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Dyskusja sięga stratosfery intelektualnej, a tu tak przyziemne rozrywki jak telewizja ?
Po pierwsze, kto się dzisiaj przyznaje, że oglądał „reżimową” telewizję, a jeżeli się już na to odważy to kto się przyzna, że od lektury takich arcydzieł jak „Łysek z pokładu idy” czy „Jak hartowała się stal”
(przypominam, że były to lektury obowiązkowe) odrywało go STUDIO 2 (DWA – BEZ DWIEŚCIE)
Weźcie pod rozwagę, że nasze pokolenie miało generalnie więcej czasu i mniejszy wybór rozrywek.
Nie było wtedy internetu, komórek i egzystowały tylko dwa programy TV (nadawane od 16 tej do 23-ej) i praktycznie jeden radiowy, nie dziwota, że kwitło wtedy inne życie.
Pamiętam, że gdy przychodziło się na prywatkę (a propos; czy to słowo jeszcze funkcjonuje ?) to pierwszym pytaniem było: czy kupiłeś cos nowego ? (chodziło o książki i o płyty WINYLOWE).

P.S
Dlaczego ograniczacie się tylko do lektur i komiksów, zapomnieliście o SF: Lem „Bajki robotów”, Zajdel „Limes inferior” ...


andrzej74
27. RE: Młodzież a książki - c.d.
   
Lem - Dzienniki gwiazdowe - Ijon Tichy debeściak

Zajdel - łza się w oku kręci


Stefan-Bolcman
28. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Zajdel... A Borunie? A Herbert (Frank oczywiście)? A Ursula Le Guin (czy jak sie ona pisze)?
A nawet Zelazny Roger,(choć beznadziejny) Wolfgang Jeshke...

A pora na Telesfora?
A Ekran z brtakiem?
A NIEWIDZIALNA RĘKA TO TAKŻE TY?
Wzruszyłem się...


Baader
29. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Kochani, skoro o Lemie mowa, to podsunę Wam kolejny link. A nuż kogoś zainteresuje?

http://artefact.lib.ru/library/lem.htm


Strona jest po rosyjsku, ale w większości są tam pary oryginał-tłumaczenie. Zresztą posłuchajcie skróconego kursu tego języka w wykonaniu nieocenionego dziadka Jacka w jednym z odcinków RP. Sporo rzeczy, od "Astronautów" - niesamowitej, komunistycznej książki, aż po "Fiasko". Nie ma zdaje się jedynie "Człowieka z Marsa" ale nic to. Miłej lektury!


rzeczpospolita2
30. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Nie ma jak książka, oczywiście oprócz wszelakich podręczników do chemii, biologii, matmy i fizyki. Tfu,tfu na psa urok!

Swoją drogą jakie książki mógł czytać dziadek Jacek w młodości?


Cezarian
31. RE: Młodzież a książki - c.d.
    rzeczpospolita2 napisał/a:
> > Swoją drogą jakie książki mógł czytać dziadek
> Jacek w młodości?
To jasne. Mając na uwadze zagrożenie ze strony Mazurów, na pewno czytał Protokoły Mędrców Syjonu. Tylko, że to chyba nie Lema? Pewnie dlatego takie słabe. Od razu wiadomo, kto zabił...


Stefan-Bolcman
32. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Rzeczpospolita2 napisał/a:
> Swoją drogą jakie książki mógł czytać dziadek
> Jacek w młodości?
Dziadek Jacek w młodości nie czytał książki, bowiem w Kaliszu jej nie było.
Bya bida i ledwo starczało na chleb z dżemem palce lizać.
Natomiast gdy Jacek Poszepszyński został biegłym sądowym, to mógł sobie pozwolić na kupno kodeksu. Mógł, ale nie pozwolił, ponieważ otrzymane apanaże (trudne slowo) zainwestował w wytwórnie chleba z dżemem, która to szczęśliwie przetrwała wojnę, ale została znacjonalizowana przez Bieruta i zamieniona w fabrykę przypraw "Winiary". Tak więc używając Maggi, wspominany dziadka Jacka.
Sam Jacek Maria Poszepszyński nie zamierza ubiegać się o zwrot fabryki, ponieważ jako zadośćuczynienie otrzymał tytuł honorowego mieszkańca Kalisza i darmowy bilet na wszsytkie linie tramwajowe i autobusowe w Kaliszu (ważne dni powszednie w godzinach 5-23), oraz udziały w fabryce psich kostek, co go w pełni satysfakcjonuje.
Trzask prask i po wszystkim.


Baader
33. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Grrr... Dziwne, ale post przyczepił się nei do tego wątku co trzeba. Zatem przenoszę go i przepraszam za zamięszanie!


andrzej74
34. RE: Młodzież a książki - c.d.
pojawiła się reklama guglowa księgarni internetowej Iliada, mają nas na oku, czy nie?


Cezarian
35. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Dziwne. Moim zdaniem te rekalmy pojawiają się jednak automatycznie. Przecież jak się nad tym zastanowić, to najwięcej reklam powinno dotyczyć dżemów lub słoików, albo chociażby samego chleba. Przy okazji, najwiekszy hit reklamowy wszech czasów to zrobili chyba piekarze. Do tej pory nie wiadomo ile zapłacili za "chleba naszego powszedniego". Google to musi jeszcze trochę popracować.
A wracając do Dziadka Jacka i książek, czy przypadkiem to nie Dziadek własnie wymyślił Lema? Idąc tym tokiem rozumowania, wymyslił także w pewnym sensie Astronautów. A Solaris to już ewidentny porzykład poszepszyńskizmu w praktyce.


Stefan-Bolcman
36. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Obok Cezara była reklama PRAWA! (pikuś że budowlanego, ale prawa).
Wydaje się, że przy googlach, Orwel to małe miki.
Cezarian napisał/a:
> A wracając do Dziadka Jacka i książek, czy
> przypadkiem to nie Dziadek własnie wymyślił Lema?
> Idąc tym tokiem rozumowania, wymyslił także w
> pewnym sensie Astronautów. A Solaris to już
> ewidentny porzykład poszepszyńskizmu w
> praktyce.
NIE, NIE i jeszcze raz NIE!
Prostesuję przeciwko takim zarzutom!
To zdaje się jest pomówienie i jako takie podlega sciganiu z oskarżenia prywatnego i/lub jeżeli jest to osoba publiczna (a Dziadek Jacek JEST OSOBĄ PUBLICZNĄ) ściaganiem z urzędu.
I ja mam Ciebie tego uczyć? Marny cywilisto?
Nie mając osobiście nic do dziadka Lema (jednak sługusa reżymu - jakeigo to nie wiadomo, ale jednak) porównywanie go do Dziadka Jacka uważam za bardzo niestosowne!
Strzeż się!


Cezarian
37. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Czyli Lem to może być jednak nieodrodne dziecko imaginacji Dziadka Jacka.
I rzeczywiście pytanie zasadnicze: czy dziadek Jacek, który przecież widział wiele, nawet rewolucję 1905r., nie był przypadkiem komunistą? Przecież te ciagłe aluzje do lumenproletariatu - chleb z dżemem i to ciagłe dążenie do sprawiedliwości społecznej - proces Zachariasza? Jakie miał poglądy polityczne?


andrzej74
38. RE: Młodzież a książki - c.d.
   
w jednym z odcinków z roku 1989 r. Maryla mówi o dziadku, że był blisko z Dmowskim

ha, ha, ha


Stefan-Bolcman
39. RE: Młodzież a książki - c.d.
    andrzej74 napisał/a:
>
> w jednym z odcinków z roku 1989 r. Maryla mówi o
> dziadku, że był blisko z Dmowskim
>
> ha, ha, ha
Ha ha ha. No to mogli pójść na parade


Cezarian
40. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Moi drodzy! Przywołuję do porzadku. Wątek traktuje o książkach, a my tu znowy robimy woltę na jakieś parady z Dmowskim. Czy on był aż tak paradny? A może bardziej od par i paradowania lubił trójkąty i trójkowanie? A może jak ta babcia, wolał stać na balkonie?Nawet nie wiemy jak często jeździł do Poznania i po co?
Ja proponuje wrócić jednak do tematu książek i nawiązując do starego skeczu Pietrzaka bodajże stawiam pytanie: że młodzież jednak pije, przepraszam, czyta książki widać w każdej knajpie. Ale czy sama coś pisze? Nie mówię od razu "Sto lat samotności", ale może chociaż "Wino stołowe - 18-sto procentowe, do osiemnastki dozowlone"?


Stefan-Bolcman
41. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Cezarian napisał/a:
> Moi drodzy! Przywołuję do porzadku.
Kolego! Porządki robi się w soboty (niewierzący w niedzielę).
> stawiam pytanie: że młodzież jednak pije,
> przepraszam, czyta książki widać w każdej
> knajpie. Ale czy sama coś pisze? Nie mówię od
> razu "Sto lat samotności", ale może chociaż "Wino
> stołowe - 18-sto procentowe, do osiemnastki
> dozowlone"?
Kolega nie jest na czasie. Teraz ksiażki są w proszku i to najprawdopoodbniej białym.
A pisarze nazywją się z niemiecka - Der Duller.
To chyba pogoda...


andrzej74
42. RE: Młodzież a książki - c.d.
właśnie przejrzałem adres http://artefact.lib.ru/library/lem.htm

normalnie ruskie są absolutnie ful wypas, najbardziej mnie wzruszył ten zbiór opowiadań z lat 50-tych "Sezam", ja to kiedyś czytałem, ale nie spodziewałem się, że znajdę to w sieci


Cezarian
43. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Czyli można postawić wniosek: wszyscy słuchający Rodzinki są, najprawdopodobniej z tego właśnie powodu, czytelnikami książek. Mam na myśli czytelnictwo nie w tym najlepszym znaczeniu, o którym wszyscy wiecie i rozumiecie, ale jako zapadnięcie się w fotel lub łóżko, a następnie zagłębienie się w książkę. I tu pokjawia się pytanie skierowane nie tylko do najmłodszych - Tosi i Rzeczpospolitej, ale także i nieco starszych: kc9 i dużego pręgowanego: czy najpierw zaczęli słuchać RP, czy czytać? Moim skromnym zdaniem, którego od strony logicznej nie sposób (jak zwykle) podważyć, skoro RP była już emitowana, kiedy was nie było na świecie, to znaczy, że bez niej nie nauczylibyście się niegdy czytać! Co za tym idzie powiększylibyście tak liczne rzesze światowych i polskich analfabetów. Tym wiekszy ukłon w strone naszego zdegrengoladziałego Zembatego. Oczywiście nasza młodzież także jest godna pochwały, że nie zgasiła tego kaganka czytelnictwa, jaki otrzymali od RP i możemy się cieszyć ich erudycją.
Co to się porobiło? Czy ja nie przesadzam z tym czytelnictwem? Kto zamknął luk bagażowy?


Baader
44. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Całkiem na uboczu: po co używać (w znaczeniu pisać; tak - wiem, że są tu tacy, co jeno czyhają na dwuznaczności) ideologicznie obcego "wina 18-to procentowego"? Wszak J. Węglowskiemu zawdzięczamy swojskie "wino młodzieżowe" które dużo lepiej oddaje charakter tego trunku. Zwłaszcza w kontekście wątku.


kc9
45. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Ewidentnie bez Poszepszyńskich byłbym alfą i betą!

Cezarian napisał/a:
> Czyli można postawić wniosek: wszyscy słuchający
> Rodzinki są, najprawdopodobniej z tego właśnie
> powodu, czytelnikami książek.
> czy najpierw
> zaczęli słuchać RP, czy czytać? Moim skromnym
> zdaniem, którego od strony logicznej nie sposób
> (jak zwykle) podważyć, skoro RP była już
> emitowana, kiedy was nie było na świecie, to
> znaczy, że bez niej nie nauczylibyście się niegdy
> czytać! Co za tym idzie powiększylibyście tak
> liczne rzesze światowych i polskich analfabetów.
> Tym wiekszy ukłon w strone naszego
> zdegrengoladziałego Zembatego. Oczywiście nasza
> młodzież także jest godna pochwały, że nie
> zgasiła tego kaganka czytelnictwa, jaki otrzymali
> od RP i możemy się cieszyć ich erudycją.
> Co to się porobiło? Czy ja nie przesadzam z tym
> czytelnictwem? Kto zamknął luk bagażowy?


Stefan-Bolcman
46. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Precz z książkami. I z młodzieżą też!
A co!
Ale mam dla młodzieży pocieszenie - z młodości się wychodzi.
Z czytania to gorzej. A więc hasło powinno brzmieć - PRECZ Z MŁODYMI KSIĄŻKAMI!
I precz z poezją!
I precz z preczem!
No ale co mozna rzecz o kraju, którego najwięksi poeci są
a. Litwinami (Litwo ojczyzno moja)
b. Słowakami (Juliusz)
a największy polski prozaik wygląda jakby był na etacie w MGM lub Zespole Filmowym TOR?
(I nie myślę o panu AW)
a ludzie wiedzę o ksiażkach biorą z gazet.?
I np pewna (hehe) gazeta. permanetnie pomija pewnego zdolengo pisarza to jego nie ma w oficjalnym obiegu (zainteresowani wiedzą o kim myślę)
To ja Wam mówię - to ja dziękuję za książki, to ja dzięuję za PC (political coretnes)
za panią Grocholę, Szczukę... wykasowałem same expresis verbis (przez Tosie)


Hemetal
47. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Mój syn dostał od jakiegoś świętego (Mateusza czy Mikołaja... nie pamiętam) trójpak (trzy księgi w jednej) Tytusa Romka i A'tomka.
W ramach powrotu do korzeni przeczytałem sobie dzisiaj to dzieło (i jeszcze potem poprawiłem "Mikołakiem i innymi chłopakami"- też jakiś święty przyniósł) i zauważyłem ciekawą rzecz.
Otóż księgi pochodzące sprzed roku 1989 zostały leciutko "podretuszowane". Przykładowo: Tytus zapytany przez starożytnego egipcjanina czy w Polsce jest ustrój niewolniczy odpowiada "mieliśmy już feudalizm, socjalizm, a teraz mamy kapitalizm"

Nie wiem co z tego wynika, ale dzielę się z Wami tą wiedzą.


PiesMurzyn
48. RE: Młodzież a książki - c.d.
    ;. Przykładowo: Tytus
> zapytany przez starożytnego egipcjanina czy w
> Polsce jest ustrój niewolniczy odpowiada
> "mieliśmy już feudalizm, socjalizm, a teraz mamy
> kapitalizm"

A to małpa!


andrzej74
49. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Podobno Niziurski także ocenzurował swój wydany ponownie w latach 90-tych cykl o Niekłaju

Ale co tam cenzurować?

A ja to chyba najpierw zacząłem czytać książki, niż słuchać "RP". Taki dajmy na to Kir Bułyczow to było coś!


Stefan-Bolcman
50. RE: Młodzież a książki - c.d.
    andrzej74 napisał/a:
> Taki dajmy na to Kir Bułyczow
> to było coś!
To co, to braci Strugackich to już w waścinej bibliotece szkolnej nie było?
Nie mówie o Aldisie (boć to imperlialista) ale wspomnaini bracia? Albo i (lewicujący, ale z bardzo dobrym piórem) wnuk lipińskiej?


andrzej74
51. RE: Młodzież a książki - c.d.
ale Bułyczow to jest dla mnie kultowy pisarz, jak Poszepszyńscy


Baader
52. RE: Młodzież a książki - c.d.
    No niestety. W którymś tomie Tytusa dodano też pasujące jak pięść do nosa reklamy pewnego wydawnictwa. Nazwy nie wymienię bo samo w sobie jest ono zasłużone wydawaniem takich trzymających poziom periodyków jak "Wiedza i Życie" (ponownie) oraz "Nowa Fantastyka" (cały czas).


Stefan-Bolcman
53. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Baader napisał/a:
> No niestety. W którymś tomie Tytusa dodano też
> pasujące jak pięść do nosa reklamy pewnego
> wydawnictwa.
Lajf ys brutal panie B.
Niestety, od "upadku" komuny Tytus za bardzo się zaangażował...
Ale i tak Tytus jest kól! Mam prawie wszystkie księgi (prócz niestety V), a w skanach to fszystkie (zainteresowani priva)
I chyba se obczytam...


Stefan-Bolcman
54. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Baader napisał/a:
> No niestety. W którymś tomie Tytusa dodano też
> pasujące jak pięść do nosa reklamy pewnego
> wydawnictwa.
Lajf ys brutal panie B.
Niestety, od "upadku" komuny Tytus za bardzo się zaangażował...
Ale i tak Tytus jest kól! Mam prawie wszystkie księgi (prócz niestety V), a w skanach to fszystkie (zainteresowani priva)
I chyba se obczytam...


Cezarian
55. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Tak mi sie przypomniała ksiega o Tytusie, w której miał poprawkę z geografii, a w zasadzie z gegry...
Czy teraz także się w szkole "skraca" wszystkie przedmioty, czy określa je inaczej?
Czyżby chociaż w tym zakresie trwała nieustająca jedność kolejnych pokoleń uczniów?
Co na to młodzież, niekoniecznie się ucząca?


Stefan-Bolcman
56. RE: Młodzież a książki - c.d.
    Cezarian napisał/a:
>> Czy teraz także się w szkole "skraca" wszystkie
> przedmioty, czy określa je inaczej?
Cytuję z podziału godzin mojego syna:
Geo
Anglik
Matma
Techna
Gwych
Histeria
Fiza
Rela
Plasta
Basen (nie wiem od czego ten skrót)
Bio
Infora
Vos
Perkusja (sorki to już inna szkoła)


bartelby
57. RE: Młodzież a książki - c.d.
Rany boskie!!! toż ja pamiętam tego Tytusa, a kiedy to było w obiegu w zasadzie?
80te jeszcze też skoro mi coś świta, psia kostka

666:
Jako, że dopiero teraz zwróciłem uwagę na ów temat (przy przenoszeniu go), to aż się wypowiem:

Trylogii nie przeczytałem i nie zamierzam, bo mię nudzi niemiłosiernie (szczerze) (aha - no film "Potop", był nawet ciekawy ;D ). Podzielam w tej kwestii zdanie Gombrowicza (którego też nie trawię, bo zbyt dziwne książki ma). "Nad Niemnem", to kolejna pozycja, której nigdy nie przeczytam, gdyż nie jestem masochistą. "Pana Tadeusza", to Adaś Mickiewicz musiał z kolei po jakiś dobrych grzybkach (pewnie muchomorkach) pisać (patrz "Grzybobranie").
Z lektur to najlepsza była "Mistrz i Małgorzata", a także "Proces" i "Zbrodnia i Kara".
W ogóle to jak się taką lekturę rozbiera na czynniki pierwsze i zaczyna prowadzić analizę budowy, to cała przyjemność z czytania odchodzi, a zostają puste hasła w stylu: uniwersalność, naturalizm, realizm...blech ;)
To taki mój przekrój lektur...jako, że akurat powtarzam wszystkie do matury. ;D

Stefan:
Przeczytałem ten wątek i się wzruszyłem...
Ach, człowiek czytał...
A nawet pisał...
Ech życie...

Cezarian:
Coraz więcej wątków nam wraca Hurrra!
Zygfryd, co do Trylogii, to nie wierzę, że czytałeś. Jak Cię znam to przeczytałeś Krzyżaków, o czym, jak wiadomo, dawno temu zapomniałeś i nadal myślisz, że to są pierwsze dwa tomy Trylogii. Usiądź sobie i spokojnie przeczytaj, to zobaczysz. ::)
Zaś Gombrowicz był zgred i złośliwiec i specjalizował sie w wymyślaniu zgryźliwości.
Co do lektur, to przypominam, że: "ważne jest, aby to, co człowiek robi, było jednocześnie jego hobi"
(expresiss verbis naturalmą)

Marau Morela:
Bom ja jestem młodzieżą, to się może wypowiem, chyba, że mię ktoś uciszy bułką z dżemem. Będzie to przykład ludzi z mojej klasy: NIKT nie czyta poezji, chyba że tyle co zawarte w podręczniku do polskiego, jeżeli zaś chodzi o literaturę - pojedyńcze przypadki, łącznie ze mną, wiedzą, co to jest, a raczej kto to jest Neil Gaiman. Każda lektura jest głupia i do dupy, bo nieciekawa i cytuję: "Bo jakiś zjeb ma się ożenić z jakoś babą i co z tego." (To na temat "Zemsty" Fredro, którą mamy jutro przerabiać) Zainteresowania naszej klasy ograniczają się do tego, że narzekamy na sprawdziany i egzaminy. Ja przestałam narzekać, bo lubię tę szkołę, chociaż czasami jest cieżko. Ach, zeszłam z tematu.
Wiecie, jako osoba kreatywna na fakultecie z j.polskiego czytam poezję współczesną i klasyków, takich jak Asnyk, Jasnorzewska. Ze współczesnych preferuję Piotra Macierzyńskiego i Aarne Puu ;)
Nikt mię nigdy nie słucha, jak czytam, bo to nuda, "a w ogóle Klementyna to się zamknij". Cóż, nie ma to jak rzucać grochem o ścianę.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej