Autor Wątek: Inna historia  (Przeczytany 1214 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Stefan

  • Gość
Inna historia
« dnia: 29 Maja 2008, 16:43:48 »
Pani Ania obudziła się  jak zwykle o 5.15. Przeciągnęła się leniwie, zrobiła szybką toaletę i już o 9 wyszła na zakupy. Takie tam, zwykłe, codzienne sprawunki na śniadanie i obiad. W drodze do sklepu spotkała znajomą, panią Jolę, której syn chodził do szkoły razem z jej synem.
Szkoła ta usytuowania była w starym, zaniedbanym budynku, pamiętającym jeszcze czasy Bieruta.  Bierut to był oberbandyta i miał ksywę Wiesiek, tak samo, jak dyrektor szkoły. Był to trochę zdziwaczały, stary kawaler, który za bardzo nie przykładał się do jej prowadzenia. Prawie codziennie wzywany był z tego powodu do kuratorium, przez magister Lewicką.
Magister Lewicka nie mogąc wyżyć się w domu, wyżywała się w pracy. Tropiła nieprawidłowości, wzywała dyrektorów i podległych im pracowników, i ostrzegała, karciła,  upominała. Nadaktywną była w pracy, ponieważ w domu nie miała nic do powiedzenia. Tam rządził jej mąż – inżynier Lewicki.
Inżynier Lewicki pracował w zakładach produkujących (tajemnica wojskowa), a po pracy jeździł do pobliskiej kępy łowić ryby. I właśnie podczas jednej z takich wypraw, poznał swoją kochankę, Dorotę, która spacerowała, a w zasadzie opalała się nago w pobliskich krzakach.  Powód tego był bardzo prosty – ktoś zwinął jej ubranie i pani Dorota kryła się po krzakach by doczekać nocy. Miłość wybuchła jak granat zaczepny. Inżynier Lewicki oddał jej swoje ubranie i podwiózł ją do jej mieszkania w bloku, na osiedlu, które projektował Henryk Łobocki.
Był to zdolny architekt, acz ambicje jego nigdy nie zostały spełnione. Projektowanie bloków mieszkalnych to nie było jego marzenie. Jego marzeniem było projektowanie stadionów i obiektów sportowych. Niestety, nie dane mu było tego robić. Zrezygnowany obserwował przez okno dzieci bawiące się szkolnym podwórku.
Traf chciał, że te same dzieci obserwował wysłannik PZPN, łowca talentów. Szukał zaplecza dla kadry narodowej. Nie zdążył jednak nawet wyciągnąć notesu, by zapisać uwagi na temat zwinnego, sprytnego blondyna, gdyż został aresztowany przez CBŚ pod zarzutem (tajemnica śledztwa).
Blondynem tym był Kajtek Wróbel, który prócz talentu do piłki nożnej, cechował się wyjątkową inteligencją i został przyjęty do MENSY. Testy zdawał razem z Dodą.
Doda… ale to już zupełnie inna historia.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 51284
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Inna historia
« Odpowiedź #1 dnia: 25 Września 2008, 14:12:26 »
Tymczasem Doda, prywatnie córka Magister Lewickiej i architekta Henryka Łobockiego, który dla Lewickiej zaprojektował osiedle bloków, nie dostała się do szkółki piłkarskiej. Nie dostała się zaś nie dlatego, że nie miała talentu. Miała, niestety, jej wskaźnik inteligencji odpowiedni dla MENSY, był za niski do szkółki piłkarskiej.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.