Autor Wątek: TW w Bruxolandii czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...  (Przeczytany 2775 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 26250
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
TW w Bruxolandii czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
« dnia: 03 Września 2007, 13:26:05 »
Wykorzystując permanentne zamieszanie na najwyższych szczeblach, a szczególnie w służbach specjalnych, postanowiłem wysłać umyślnych wywiadowców nad południową granicę, aby sprawdzić na gruncie jak to naprawdę jest w tej Bruxolandii.

Para (dla niepoznaki oczywiście) agentów 0-700 i 0-701 została wyposażona w odpowiednie papiery (wyobrażacie sobie ile mnie kosztowało wyrobienie dowodów osobistych w aktualnej dramatycznej sytuacji w wytwórni papierów wartościowych??!!), w odpowiednią wiedzę 'Rodzinną' i w zestaw wywiadowczy typu Landrover-T50/FZ7-2610. Udając turystów nisko-górskich mieli za zadanie rozpoznac teren i ocenić zagrożenia. Wydawało się, że są oni doskonale przygotowani do wypełnienia postawionych zadań. Jednakże rzeczywistość okazała się porażająco przerażająca i cała akcja, najprawdopodobniej, nie została zakończona sukcesem, a nawet wręcz przeciwnie, ale po kolei...

Dotarcie do Bruxolandii dla osób nie wyposażonych w moto-lotnie jest zadaniem trudnym. Teren jest ciężki, zawsze pod górkę, do tego dochodzą czeskie (oczywiście!) błędy w numeracji i nazewnictwie, liczne zakręty i skróty prowadzące na manowce. Nie wykluczam, iż są to celowe zabiegi utrudniające dotarcie do celu osobom niepożądanym. Droga okazała się tak wyczerpująca, że dalsze relacje agentów są nieścisłe i pełne sprzeczności...
Na miejscu okazało się, że Królestwem władają dziad z babą a dostępu bronią zastępy jadowitych psów i kotów (o pająkach chyba nie muszę wspominać). Czarownica Bruxa objawiła się (o ile to była naprawdę ona?) jako zwiewna rusałka(!), miło gaworząca z gośćmi, używająca ochoczo języka czeskiego (co obaliło mit o angielskojęzycznym pochodzeniu Bruxy), oprowadzająca gości po domu i kamiennych piwnicach. Ale to tylko pozory były... bo moc jej okazała się wielka!
Już pierwszego wieczoru nasłała na moich ludzi burzę z piorunami (a ponoć tam nie padało od 3 lat??), całą noc nie dało się spać bo ktoś chodził po dachu, skrzypiała podłoga w całym domu a najbardziej rudy(!) kot w okolicy drapał do drzwi i okna udając, że chce sie ukryć przed ulewą.
Nic dziwnego, że rano agenci szybko wyruszyli na wskazany im przez uczynnych tubylców górski szlak, aby odpocząć jak najdalej od zaczarowanej chaty - co oczywiście okazało się wielkim błędem. Szlak okazał się szlaq-iem, wił się jak wąż i zanikał, a wszystkie napotkane hospody były zamknięte bądź w ogóle ich nie było. Na samych jeżynach i korzonkach ciężko przeżyć wrócili więc zgłodniali wieczorem a tu już czekały kolejne atrakcje. Na zaklęcie "dać kotu!" jadowity rudy rzucał się na człowieka i pomagało tylko ( chwilowo) przeciw-zaklęcie "a kysz zła mysz". Agenci ratowali się ucieczką do pobliskiego potoku, co okazało się ich ostateczną zgubą. W lodowatej wodzie nie dało się długo wytrzymać, pstrągi łaskotały niemiłosiernie, a na dodatek sprzęt wywiadowczy nie wytrzymał i łączność zaczęła sie rwać.

Relacje z kolejnych dni są już niekompletne, zdjęcia zamazane, aż w końcu... tak, niestety, już się nie odezwali. Może czekają na pomoc w tych piwnicach-lochach, może zabłądzili w ciemnym lesie, a może... podejrzewam najgorsze :(

Jedyne wskazówki jakie mam to pojedyncze słowa usłyszane w przerywanej ostatniej rozmowie telefonicznej: 'promentor/demator', 'ciap', 'permonik'. Niestety, nawet w wikipedii nie znalazłem żadnego wyjaśnienia, żadnej pomocy. Trwają prace nad rekonstrukcją pozyskanego materiału, ale jest to o wiele trudniejsze niż analiza zapisu z kamer hotelowych.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie cokolwiek - proszę o informacje pod numerem telefonu 0-700-000000

ps. ze względu na tajność sprawy i słabą jakość techniczną nie załączam (na razie) do relacji żadnych zdjęć - wystarczy że multimedialny szoł robi sprawiedliwy minister
« Ostatnia zmiana: 03 Września 2007, 13:32:27 wysłana przez Bluesmanniak »

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 38441
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: TW w Bruxolandii czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Września 2007, 14:51:46 »
Pewno dywersant, szpion, albo i zdrajca!
Obciąć mu...
             głowę!
Nieszczęsny Dreptak ze strachu się wije:
- Niech mnie szlag trafi, widziałem bestyję!
- Jaką? Tygrysa, smoka, bazyliszkę?
- Nie! Białą myszkę!!!


Ale żadnego dementi nie będzie, bo podobno tylko winni się tłumaczą  ;D

A zdjęcia się znajdą, już ty się nie turbuj. Podrzuci ktoś życzliwy...   ;)

A co tam u permoników? Miałam dostać pełną relację, ale widać nie tylko twoim agentom rwą się łącza...

PS:Primator, wyłącznie primator... Pytanie tylko, czy tmavy czy weizen?
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 38441
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: TW w Bruxolandii czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
« Odpowiedź #2 dnia: 04 Września 2007, 18:53:34 »




Życzliwi ludzie (w tej liczbie agent Minolta Dimaggio kryptonim A1) podrzucili świeżutkie zdjęcia... I jak tu nie wierzyć Bluesmanniakowi  ;D

na zdjęciach widzimy co następuje:


...nalot agentów na paralotniach nad inkryminowaną chatę


...błąkający się po podziemiach wraży agent 0-700


...zrobione mikrokamerą na mikrofilmie mikrozdjęcie przedstawiające uprowadzenie Bruxy przez parę agentów



... i na deser - typowo Bruxolandzki czarny humor




Ciekawe, co doniosą agenci Bluesmanniaka... jeśli w ogóle coś jeszcze od nich usłyszymy...  ;D


Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 51832
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: TW w Bruxolandii czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
« Odpowiedź #3 dnia: 05 Września 2007, 00:37:15 »
Widzę, że całą rodzinę forumową zatkało na widok tak bezprzykładnych widoków kumoterstwa w rodzinie. Sam zielenieję z dobrze rozumianej zazdrości. Podziwiam lekkość bluesowej klawiatury oraz lekkość osobowości, która umożliwiła Bruxie i Bluesmaniakowi spotkanie na szczycie. Wołam także o pomstę, dlaczego Bluesmaniak częściej nie daje nam próbek swojego pióra w opowiadaniach?
Mam nadzieję, że spędzona razem ilość osobogodzin jest poza zdjęciami chociaż w minimalnym stopniu do odtworzenia i zweryfikowania.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego wszystkie zdjecia dają się powiększyć do normalnych rozmiarów, a trzecie akurat nie? Nie mogę ustalić, czy Bluesmaniak jest bardziej brunetką, czy raczej poszedł ku kolorom jesieni?

Osobna zagadka, to zdjęcie ostatnie. Określenie "zajęte" jest nieadekwatne do sytuacji.  Nie wydaje się bowiem, aby miejsce pod tabliczką było akurat w tej chwili specjalnie zaaferowane. Raczej odpoczywa, niż czymś się zajmuje. I od razu pojawia sie pytanie, czym można zająć takie miejsce, żeby się nie nudziło, zwłaszcza w czasie deszczu?
« Ostatnia zmiana: 05 Września 2007, 00:44:24 wysłana przez Cezarian »
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 26250
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: TW w Bruxolandii czyli ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
« Odpowiedź #4 dnia: 05 Września 2007, 09:01:32 »
.....
Zastanawia mnie tylko, dlaczego wszystkie zdjecia dają się powiększyć do normalnych rozmiarów, a trzecie akurat nie? Nie mogę ustalić, czy Bluesmaniak jest bardziej brunetką, czy raczej poszedł ku kolorom jesieni?

Ależ Waść chyba nie doczytał dokładnie - te zdjęcie przedstawia (wg przecieku opublikowanego przez Bruxę) uprowadzenie(?!) Bruxy przez agentów i Bluesmannniaka tam z pewnością nie widać. A że zdjęcie wykonano zapewne mikrotelefonem mikrokomórkowym to i trudno wymagać lepszej jakości, nie mówiąc o powiększeniu.
Podejrzewam zresztą, iż zdjęcie jest manipulacją, żeby nie powiedzieć prowokacją, ponieważ uprowadzenie nie było w planach i to agenci zaginęli a Bruxa, jak widać na forum, jest cała i w formie.
Co do zdjęć to w ogóle jest problem - nawet te przekazane satelitarnie są, jak pisałem, jakieś zamazane i niewyraźne. Nasze służby ciągle pracują, ale (re)konstrukcja fotek ciągle nastręcza wielkich trudności. Poniżej przedstawiam jedyne co do tej pory udało się w miarę przyzwoicie odtworzyć. I choć wiemy w końcu co to jest 'primator' to jednocześnie zdjęcie to wnosi równie wiele zagadek. Prace trwają...